Wróć do katalogu

Śmierć

Bogini Śmierci została wiele lat temu pozbawiona skrzydeł i zmuszona do życia między ludźmi. To była kara za niewypełnienie obowiązków. Jednak historia lubi się powtarzać. Czy tym razem dziewczyna również odmówi dokonania egzekucji?

Sita, opublikowano , 11 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Jak ona nienawidziła tego miasta, tej cywilizacji, tego świata, a przede wszystkim tej formy. Nieśmiertelny duch uwięziony w śmiertelnym ciele. Tak pragnęła się z niego wyrwać, pragnęła by wróciło to co było. By nie musiała ukrywać się pomiędzy tymi plugawymi ludźmi. Kat w ciele ofiary, jakie to zabawne. Wysiadła z windy i wyszła przed blok. Rzuciła nienawistnym spojrzeniem wokół. Nic tylko bloki, szczurze klatki, chociaż nie, za dawnych czasów nawet szczury w laboratoriach miały więcej przestrzeni. Oh jak ona tęskniła za widokiem horyzontu, chociażby miałby być przesłonięty przez góry. Zza tych szarych molochów nie było nic widać, nawet z samego dachu aż po horyzont ciągnęły się betonowe budowle. A ludzie nazywali je pięknymi nadając im dziwaczne kształty i kolory, wszystko by przyciągnąć podobnych sobie, chętnych do zakupu mieszkania, pokoju, pomieszczenia. Starożytni architekci widząc to załamaliby się. Niestety została przydzielona do tego miasta. Przynajmniej tu mogła żyć na poziomie zbliżonym do tego co kiedyś. Na wsi podobni do niej często żyli jak żebracy, albo musieli zasymilować się i pracować jak ludzie. Hańba i wstyd! Tak bardzo brakowało jej wolności, swobody i czci jaką kiedyś była obdarzana. Ludzie o niej zapomnieli, a ona i jej podobni musieli istnieć by kontynuować porządek rzeczy. Chociaż zamknięta w ludzkiej klatce nigdy nie zaakceptowała, że jest jedną z nich, bo i nie była. Założyła słuchawki podłączone do MP3 by chociaż trochę odciąć się od tego świata. Tak, muzyka. To jedno ludziom się udało. Tak odmienna jak ta, której słuchała gdy zaczynała swe istnienie, lecz równie piękna, a przede wszystkim łatwiej dostępna. Jeszcze raz rzuciła złe spojrzenie wokół gromiąc wzrokiem kilku kolesi, którzy przyglądali się jej bardzo łakomymi spojrzeniami. Odwróciła wzrok w stronę skąd dochodziło wezwanie i ruszyła koncentrując się tylko na muzyce i przeszkodach na swojej drodze. Bieg. Wiatr rozwiewający włosy. Kolejne przeszkody do pokonania, przeskoczenia. Wolność. Posmak dawnej swobody... Tak, kochała te chwile, gdy wzywał ją zew. Czuła się wtedy tak samo mocarna jak niegdyś. Wolna. Nieśmiertelna. Niezniszczalna. Bieg przez trawnik. Przeskoczenie ławki. Schodki trzy metry w dół jednym susem. Jezdnia przebiegnięta na czerwonym świetle. Wyskok na parterowy budynek. Wszystko lekko, zgrabnie jakby to była dziecięca zabawa. Nie dostała nawet zadyszki uśmiechając się pod nosem. Biegła szybciej niż ktokolwiek by zdołał. Ubrana w czerń od stóp do głów dla mijanych ludzi była tylko rozmazana smugą. Poły długiego płaszcza jakby żywcem wyjętego z Matrixa powiewały za nią. Wzrok dodatkowo łudziły jakby smugi czarnego dymu koncentrujące się wokół jej postaci – Moc. Potężna, niezniszczalna, a przede wszystkim niosąca Śmierć. Zeskoczyła z jakiegoś balkonu na drugim piętrze lądując lekko z radosnym śmiechem. Chociaż to była chwila, znów poczuła jakby miała swoje ukochane skrzydła. Kiedyś na zew podrywała się w powietrze. Latała szybciej niż jakikolwiek ptak, by spaść na ofiarę z precyzją sokoła. Zostało jej to odebrane. Słuszna kara za zaniedbanie obowiązków. Czasem zastanawiała się, czy nie lepiej było dać się unicestwić. Ale była wtedy jeszcze taka młoda, chciała poznać świat, dowiedzieć się jak dalej potoczy się jego historia. Teraz żałowała, że błagała o łagodniejsza karę, W miarę zbliżania się zew stawał się silniejszy. Już wiedziała, że jej ofiara znajduje się w parku, w pobliżu stawu. Jak zawsze czuła podniecenie zbliżającą się chwilą. Już nie omijała żadnych przeszkód. Gęsto rosnące drzewa pokonała skacząc z gałęzi na gałąź z wprawą i pewnością godną małpy. Im bliżej celu tym więcej Mocy ja wypełniało, tym silniejsza była. Z drzewa zeskoczyła na zjeżdżalnie, zsunęła się po niej w połowie odbijając by pokonać niski murek otaczający plac zabaw. Jeszcze kilka metrów biegiem, skok przez krzak by nie spłoszyć ofiary i jest... Oczy, z tęczówkami niewiele jaśniejszymi od źrenic, z nienawiścią, jaka często w nich gościła, zmierzyły parę obściskującą się na parkowej ławce. - Amoris! – warknęła. Chłopak wyglądający może na siedemnastolatka oderwał usta od szyi drobnej, biuściastej blondyneczki i spojrzał na przybyłą. Ubrany był w jasne dżinsy i białą koszule. Obdarzony przez naturę długimi rudymi włosami i intensywnie błękitnymi oczami zapewne był bożyszczem nastolatek. Wydawał się być kompletnie inny od przybyłej. Młodszy, swobodniejszy i jakby jaśniejszy. Jednak nawet niewprawne oko dostrzegało jakieś dziwne nieuchwytne podobieństwo miedzy nimi. Może chodziło o głębie i mądrość spojrzenia, jakby widzieli już niejedno i mieli wieloletnie doświadczenie. A może to ta aura mocy, silniejsza, właściwie widoczna wokół dziewczyny i ledwo dostrzegalna wokół Amorisa. Musiało ich łączyć coś niezwykłego. - Mori, co tam u ciebie? Tak dawno się nie widzieliśmy – głos chłopaka wyrażał pełna swobodę jakby rozmawiał z przyjaciółką, a nie dziewczyną, wokół której dosłownie kumulowała się nienawiść. - I miałam nadzieje, że więcej się już nie spotkamy – odwarknęła. - Wciąż masz mi za złe tamtą dziewczynę?

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych