Something about Marta
Marta ma wyjatkowo zły dzien i niewiadomo jak by sie to skonczyło gdyby nie Sue.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Sue znalazła ją zalaną łzami w mrocznym zaułku niedaleko szkoły, przechodziła tędy, ponieważ tak było bliżej do domu. Marta płakała i cała się trzęsła – był to niespotykany widok, gdyż dziewczyna ta była zawsze świetnie zorganizowana, praktycznie nieczuła na żadne docinki, a przy tym miała niemiły zwyczaj donosić na innych, a także traktowała wszystkich z góry. Była niczym samotna twierdza, poważna i nieczuła przychodziła do szkoły tylko po to by się uczyć. Jej ubranie przypominało mundur – szary sweter i spódnica w kratkę, długie jasne włosy zawsze związane miała w dwa warkocze. Teraz była cała umorusana i obszarpana. Gdy Sue podeszła bliżej okazało się, że jej włosy zostały nierówno obcięte, a do tego oblano je farbą czy czymś, podrapała się w głowę, pomyślała, co mi tam i podeszła bliżej: -Monika, co ci się stało? - Zapytała. -Idź sobie – powiedziała między kolejnymi szlochami. -Jesteś pewna? – Zapytała z beztroską– przecież w końcu i tak będziesz musiała iść do domu… Chyba nie chcesz pokazać się w takim stanie – zapytała przytomnie. -Chce zostać sama… buu… jestem do niczego, lepiej by było jak bym się w ogóle nie urodziła… -Weź się w garść – powiedziała Sue potrząsając ją za ramiona – Kto ci naopowiadał takich bzdur? -Sama…-wyszlochała – Jestem beznadziejna, wszyscy mnie nienawidzą, bo im dogaduje… -skoro wiesz, że to jest złe to, czemu tak robisz? – Zapytała – Sama się przekonałaś, że nic dobrego z tego nie wyniknie. – Odpowiedział jej tylko kolejny wybuch płaczu, westchnęła i podźwignęła ją z ziemi. Dziewczyna opierała się lekko jednak bez problemu dawała się prowadzić.
-Gdzie ja jestem – zapytała się w końcu Marta, gdy udało się jej jako tako uspokoić, chlipała jeszcze od czasu do czasu. - U mnie w domu – odpowiedziała Sue – Chyba nie masz nic przeciwko? -A co ja tu robię? -Miałam cię taką rozbitą na ulicy zostawić? – Zapytała z niedowierzaniem. Na co z kolei zdziwiła się Marta: - Znając ciebie to więcej niż pewne. -Tak? –Spytała dziewczyna zdumiona. – Być może – przyznała - ale nie pamiętam. Naprawdę, mam amnezje, nie pamiętam nic, co robiłam wcześniej niż pół roku temu. -Myślałam, że to kolejna z twoich sztuczek. -Uciekasz od tematu – uśmiechnęła się do niej jakoś tak dziwnie, a może się jej tylko tak wydawało. – Co ci się przydarzyło? -Dopadł się mnie gang Anki, od dawna mi groziły, ale nigdy nie myślałam…-westchnęła z bólem. -Ja też do nich należałam, prawda – zapytała nagle Sue. Marta skinęła głową. Anka miała naprawdę paskudną osobowość nienawidziła prawie wszystkich i lubiła wykorzystywać wszystkich w paskudny sposób, do tego była ładna, więc chłopcy łatwo dawali wywieźć się w pole, dopuszczała do siebie tylko najbliższe przyjaciółki, razem knuły jakieś przebiegłe intrygi. Była pierwszą osobą, którą spotkała Sue po powrocie do szkoły. Chciałaby uwiodła jakiegoś chłopaka, zdziwiła się lekko, gdy Sue jej odmówiła, dziewczyna nie chciała mieć nią nic wspólnego, teraz nie lubiła żadnych intryg zbyt wielu rzeczy było trzeba się nauczyć by poświęcać czas na takie bzdury. -Uważam, że w najbliższej przyszłości należałoby ukrócić ich działalność. Działają mi na nerwy. -Jak? Wszyscy chcą się jej pozbyć od lat… -Mam swoje sposoby – odpowiedziała z tajemniczym uśmiechem. –Teraz musimy się zająć tobą. Przydałoby się umyć ci włosy, tylko najpierw zdejmij ten porwany sweter. Marta patrzyła ze smutkiem na swoje odbicie w lustrze. Choć myły włosy już od ponad pół godziny nadal miała ciemne pasy na włosach, które nie chciały zejść. Teraz dopiero docierało do niej, że straciła swoje włosy, nierówno ucięte pod ramieniem, wyglądały strasznie. Z jednej strony krótsze z drugiej dłuższe. Ukryła twarz w dłoniach. Nagle poczuła dotknięcie na ramieniu. -Nie martw się. Mam pomysł. Doprowadzimy to wszystko do ładu. – Powiedziała uspokajająco Sue. – Powiedz mi najpierw jak krótkie chcesz mieć włosy? Co byś powiedziała, gdybym obcięła je w tym miejscu? – Pokazała nożyczkami na wysokości trochę powyżej ramienia? -Rób jak uważasz, już nic mnie nie obchodzi – powiedziała zrezygnowana i jak by trochę nieobecna.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Naraku
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…