Wróć do katalogu

Spacer

W moich opowiadaniach staram się przekazywać jakieś uniwersalne treści, dlatego pomijam imiona i nazwy własne. A to opowiadanie jest o rozpadzie rodziny.

kress-ka, opublikowano , 9 min czytania, 3,9 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Zawsze lubiłam spacery, kiedy zaczynała się jesień. W parku biegały dzieci i co chwilę schylały się po spadające kasztany. Z drzew spadały kolorowe liście. Pełno było żółtego i czerwonego koloru na drzewach, które w lecie okryte były uspokajającą zielenią. Młodzi ludzie chodzili trzymając się za ręce lub przytuleni do siebie obserwowali zabawy psów. Babcie zwykle siedziały na ławkach i rozmawiając o cenach chleba obserwowały swoje wnuki uganiające się za liśćmi lub bawiącymi się w piaskownicach. Ja zwykle chodziłam sama. Lubiłam siadać sobie na ławce i wystawić twarz na ostatnie promienie jesiennego słońca. Nikt mi nie przeszkadzał, więc często brałam ze sobą książkę do czytania. Co prawda nigdy nie czytałam tej książki, którą brałam gdyż bardziej byłam zafascynowana tym, co się działo w koło mnie. W takich chwilach wracałam myślami do swojego dzieciństwa, gdy razem z rodzicami i bratem szłam na spacery do parku. Takie spacery odbywały się zwykle w niedziele, kiedy rodzice mieli więcej wolnego czasu i byli odprężeni, bo nigdzie nie musieli się śpieszyć. Po takim spacerze tata zawsze zabierał nas do pobliskiej kawiarni i zamawiał mi i mojemu bratu lody albo ciastka, a sobie i mamie kawę. Patrzyli na siebie z taką miłością, a ja patrząc na nich byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Tak było kiedyś. Teraz nie ma nic z tamtego życia. W domu ciągłe kłótnie, mama z tatą traktują się jak wrogów, mój brat uważa dom za hotel i tylko w nim nocuje, nie interesuje się niczym, a dziadek z babcią jak czasem nas odwiedzą to narzekają, na wszystko i wszystkich. A ja siedzę tak pośród tego i nie wiem jak się mam z tego uwolnić. Nikt nie rozumie, że mam własne życie i tylko zwala na mnie swoje problemy. W domu wysłuchuję narzekań mamy na tatę, albo taty na mamę, kiedy mój brat jest wcześniej w domu ma do mnie pretensje, że nic nie robię, aby rodzice się tak nie denerwowali i im nie pomagam, w szkole każdy uważa, że może mnie zaprząść do każdej pracy, a nauczyciele chcą lepszych ocen, i muszę jeszcze wysłuchiwać problemów moich koleżanek, a kiedy sama chcę powiedzieć, że u mnie też nie jest różowo to zarzucają mi smęcenie i zanudzanie. Nie ma lekko, już nie. Kiedyś jak miałam jakiś problem szłam do mamy i jej mówiłam, co się dzieje. Mama brała mnie wtedy do kuchni, robiła mi herbatę i kanapkę z dżemem, i słuchała co mam do powiedzenia. Zawsze mi coś doradzała. A teraz? Kiedy próbuję powiedzieć mamie, że u mnie jest cos nie tak, to zaraz mama mi przerywa i opowiada jak to jej nie jest lekko. Kiedyś miałam bratnią duszę, był nią mój chłopak. Dogadywaliśmy się we wszystkim, nie było sprawy, której bym nie mogła z nim poruszyć. Uwielbiałam, gdy przychodził do mnie i na powitanie przytulał się do mnie. To było takie słodkie i kochane. Czułam wtedy, że jestem komuś potrzebna, że komuś na mnie zależy. Ale dziś wszystko jest inne. Po prostu któregoś dnia się pokłóciliśmy i już nie było tak samo. Zarzucał mi, że nie pomagam i nie słucham wynurzeń jego koleżanek. Wytrwałam w ciągłych kłótniach i oskarżeniach prawie dwa miesiące, aż będąc w parku zobaczyłam jak całuje się z moją koleżanką z ławki. I już nie było tak samo, nawet spacery w parku od tamtej pory są inne. W dawnych latach potrafiłam wyjść z domu tylko z wiaderkiem na piasek i mogłam się bawić przez kilka godzin w piaskownicy. Teraz jak nie mam 50 zł. na alkohol to nigdzie nie wychodzę. Zmieniłam się ja, zmienili się ludzie, zmienił się świat. Jedynie, co się nie zmieniło to park. Zawsze ma te same drzewa, które tylko, co roku są starsze, bardziej poważne i spokojne. Ławki w parku są zawsze w tym samym miejscu, chociaż część z nich nie ma już oparć, albo siedzeń. A jednak uwielbiam tu przychodzić, uwielbiam siedzieć i patrzeć się na szczęśliwe rodziny i zastanawiać się, co zrobiłam takiego złego, że wszyscy się ode mnie odwrócili i zostawili samej sobie. Gdy patrzę wstecz na moje lata młodości, gdy jeszcze byłam w liceum, to widzę uśmiechniętą dziewczynę, na którą przed szkołą czeka chłopak z kwiatkiem, widzę dziewczynę, która bawi się ze znajomymi na imprezie i wita się z kilkunastoma ludźmi, widzę dziewczynę, która zajada się lodami nie licząc kalorii. Pamiętam także dzień, w którym to wszystko runęło. Jak domek z kart moje życie rozpadło się, rozsypało się jak drobniaki, które…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych