Sprawa Lorda cz.I
Detektyw Moor powraca, tym razem do wydawało by się bardziej prozaicznego zadania... .
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Siedziałem akurat przy biurku, kiedy zadzwonił telefon.
- Detektyw Moor. Słucham.-
Po drugiej stronie była jakaś kobieta, jej głos bym spokojny i delikatny.
- Ah, wreszcie się do Pana dodzwoniłam detektywie-
Odezwała się nonszalancko .
-Mam dla Pana pracę, jeżeli to będzie pana interesowało. Panie Moor -
Słuchałem jej uważnie. Musiałem czymś opłacić zaległe rachunki za biuro, tym bardziej ostatnio wlepiony mandat za parkowanie w złym miejscu. Dlatego Ona jeszcze o tym nie wiedziała, ale nie ważne było jaka to miała być robota, i tak bym ją wziął. Deszcz spokojnie padał, raz za razem obijając się o szyby, tworząc istną symfonie dźwięków. Pogoda w Londynie nie była za dobra. Pieprzone lata 30'. Całymi dniami padało, a jak wychodziło łaskawie słońce, to potem znów zaczynało kropić. Nie będę wspominał o chmurach czarnych jak węgiel, i tej mgle. Jedynie czego naprawdę nie cierpię w tym mieście to tej cholernej "Londyjskiej mgły".
- Proszę kontynuować, proszę Paniii... -
Zaciąłem się aby wymusić w niej grzecznościowe przedstawienie się. Nie wiem czy Ona o tym zapomniała, ale nigdy nie lubiłem rozmawiać bez uprzedniego przedstawienia się. Ona znała moje nazwisko, ja Jej nie.
- Patricia Mc'Douel -
"Jej słowa. Ładnie wymawia swoje imię, a do tego usłyszałem jeszcze że chyba bawi się kablem od telefonu. Pewnie siedzi na łóżku, albo leży. Macha nogami? Nie nie... chociaż może. Pewnie siedzi w dużym pokoju mieszkalnym, bogaty mąż? Zabawa kablem, oznaka swobody i nonszalancji. Jest pewna siebie. Kłopoty z bogatym mężem. Mc'Douel te imię brzmi szlachecko, tak tak ... Blondynka albo brunetka, teraz są modne. "Ciemne włosy" nigdy nie były szczere." Te myśli szybko przeleciały i ustąpiły nad kolejną dawką informacji, ale to co chciałem wiedzieć, już wiedziałem.
- Proszę kontynuować Pani Patricio... -
-Detektywie dzwonie w sprawie mojego męża...-
Milczałem, nic nowego."Można było się domyśleć. Pewnie ją zdradza, albo ona tylko tak przypuszcza, a może szuka zabawki. Może chce się pobawić?"
-Chyba mnie zdradza, i chciała bym się dowiedzieć czy, z kim i ewentualnie od jakiego czasu -
Przełożyłem papierosa do drugiej ręki, spojrzałem się na pustkę na biurku i odpowiedziałem, puszczając siwy dym z ust. Lampa stojąca w pokoju, aż za często używana co jakiś czas przerywała, zatapiając mnie w ciemnościach.
- Dobrze, niech Pani przyjdzie do mnie jutro, w godzinach popołudniowych. Nie ważne jakich. Będę na Panią czekał. -
Dodałem jednak po chwili, nie dając jej możliwości odpowiedzi.
- Proszę przynieść też jakieś zdjęcie Pani męża, abym mógł go później rozpoznać -
-Dobrze,... Detektywie. Do zobaczenia jutro. -
Miód jakby wlał mi się do uszu. Nic nie odpowiedziałem. Rozłączyła się, a ja zacząłem "czekać". Przez całe późniejsze popołudnie wyobrażałem sobie, jak Ona może wyglądać. Jej głos był nad wyraz delikatny i spokojny, melancholijny i uwodzicielski. Jak dźwięk pragnienia które jest Twoim największym marzeniem. Złapałem się na tym że zaczynałem sobie wyobrażać jutrzejszą scenę. Scenę w której ona siada na moim biurku, i nachylając się ukazuje swój bogaty dekolt… scenę w której później mówi mi że chce… . Nawet nie zdążyłem się zorientować kiedy zasnąłem, lecz „wieczór” obudził mnie pukaniem w drzwi. - Kto,.. słucham?- odezwałem się zaspany i usiadłem na sofie próbując zbudzić się z resztek snu. - Micki! Gazeciarz! Mam dla Pana jak zwykle ostatni numer… - -Dobra wejdź- Znałem małego bardzo dobrze, mieliśmy wspólny układ. Ja dawałem mu co jakiś czas trochę kasy a on w zamian zawsze wieczorem przynosił mi dzisiejszą gazetę, a konkretnie ostatni egzemplarz tej gazety. Dlaczego akurat tak? Bo on cały dzień rozdawał te gazety, a ja cały dzień czekałem na telefon w biurze. Proste jak zapalenie zapałki. - O to On, świeżutki jak bułeczki z rana, sprzedane wieczorem – podał mi gazetę uśmiechając się jak zwykle bardzo serdecznie. Zresztą zawsze się ze mnie naigrywał że jestem jedynym detektywem który czyta o wydarzeniach ostatni, ale zawsze jest na miejscu pierwszy. Może dlatego go lubiłem, zresztą miał szesnaście lat, ale był cholernie inteligentnym chłopakiem. - I jak tam? Jest jakaś robota szefie? – zapytał się Micki - Coś tam jest. Chyba będę miał kolejne romansowe zlecenie.- - Kolejna cizia pyta o kochankę swego męża?- - Jak byś zgadł Micki – zapaliłem papierosa, i otworzyłem gazetę na pierwszej stronie. - No dobra szefie, to do jutra! – Micki uchylił kaszkiet i wyszedł z biura. - No do jutra, mały… - odpowiedziałem mu cicho, wczytany w gazetę.
Posiedzenie Lordów w sprawie więziennictwa, sprzedaż folwarków obcokrajowcom, emigracja ze starego kontynentu. Wszystko spokojnie opisane przez ludzi szperających we wszystkim dziedzinach zwyczajnego społeczeństwa, i wyciągających każde gówno i brud, powiększając je dwu, a nawet czterokrotnie. Dziennikarze. Trzeba przyznać że każdy z nich musisz doskonale znać się na ludzkiej psychice i potrzebach. Ale żeby pisać o taki pierdołach jak „Elena, aktorka z teatru nowoczesnego porzuciła swego bogatego męża Lorda Andre posądzając go o trzykrotną zdradę…”. Założył bym się że to jeden z kumpli po fachu ten smród
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Żubr
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…