Wróć do katalogu

Stanisław Skalski. Lotnik, bohater, nacjonalista

Najlepszy polski lotnik czasów II wojny światowej. Więzień stalinowski. Działacz Zjednoczenia Patriotycznego "Grunwald". Zwolennik Leppera. Przeciwnik Wałęsy. Wróg masonerii. Ofiara III Rzeczypospolitej.

Natalia Julia Nowak, opublikowano , 47 min czytania, 3,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

“Gdy rodziny Michników, Kuroniów, Mazowieckich, Geremków i innych obecnych prominentów wiernie służyły Stalinowi, gdy tworzyły aparat terroru przeciwko narodowi polskiemu, ja i dziesiątki tysięcy Polaków siedzieliśmy w więzieniu. Ja z wyrokiem śmierci”

Stanisław Skalski, “Samoobrona”, 24 XII 1992 r. (cyt. za: Wikicytaty/Wikiquote)

“Gdy [Lech] Wałęsa jechał do Niemiec, zadzwoniłem do Belwederu i powiedziałem, żeby znalazł dla mnie miejsce w samolocie. Mówiłem, że pojednanie między politykami to jedno, a między narodami drugie. Niech młodzież uczy się ode mnie. Wałęsa miejsca dla mnie nie znalazł, choć chciałem zapłacić za podróż”

Stanisław Skalski w rozmowie z Pawłem Smoleńskim, “Gazeta Wyborcza” - dodatek “Magazyn”, 29 X 1993 r. (cyt. za: internetowe wydanie “GW”)

“Jako gorący patriota i wnikliwy, realistyczny obserwator spraw krajowych, generał Skalski szybko się jednak zorientował, że kolejne rządy, poczynając od Rakowskiego, przez Mazowieckiego po Suchocką, narzuciły nam nowy system zniewolenia, zastąpiły jedną zależność inną zależnością. Co z tego, że, być może, prawa jednostki są u nas dziś szersze, niż były za komuny, skoro drastycznie narusza się i ogranicza prawa i wolność narodu, jako całości!”

Andrzej Lepper, “Samoobrona. Dlaczego? Przed czym?”, Warszawa 1993 (cyt. za: Wikicytaty/Wikiquote)

Od autorki

Wszyscy znamy nazwisko Stanisława Skalskiego, najwybitniejszego polskiego lotnika czasów II wojny światowej, bohatera bitwy o Anglię, człowieka cenionego w Polsce i za granicą. Nie każdy z nas zdążył jednak zapoznać się z historią życia tego wyjątkowego Polaka. Bez wątpienia warto to uczynić, gdyż Stanisław Skalski (ur. 27 listopada 1915 r., zm. 12 listopada 2004 r.) był niezwykle barwną, wyrazistą, silną i zadziorną postacią. Dla narodowców dobrą wiadomością może być fakt, że generał brygady pilot Skalski należał nie tylko do wielkich patriotów, ale również do wielkich nacjonalistów (nurt antysyjonistyczny, neomoczarowski, grunwaldowski, lepperowski). Zapraszam do lektury mojego tekstu: opowieści o niepokornym żołnierzu, który także po śmierci wzbudza zachwyt swoich wielbicieli, strach nieprzyjaciół i uznanie historyków. Stanisław Skalski to postać imponująca, intrygująca i inspirująca. Choć nie żyje już od kilkunastu lat, można go szczerze polubić. Mnie się to udało.

Do niniejszego artykułu dołączyłam aneks poświęcony przykrej prawdzie, że Polska Rzeczpospolita Ludowa de facto nigdy nie została zlikwidowana. Uległa jedynie modyfikacji, przekształceniu w swoje lustrzane odbicie. PRL wciąż trwa: tutaj i teraz. Wnikliwi obserwatorzy polskiej sceny politycznej, np. Stanisław Skalski, dostrzegali to już dawno temu. Ciągłość historyczna między PRL-em a III RP jest tak oczywista, że nie widzę powodu, aby dzielić historię na “przed 1989” i “po 1989”. Bardziej adekwatny wydaje mi się podział na “przed 1956” i “po 1956”. Jestem ekstremalnym antysystemowcem: uznaję porozumienie w Magdalence i obrady Okrągłego Stołu za nieważne. Wielki przełom, który rzekomo nastąpił w 1989 roku, postrzegam jako udany spektakl dla gawiedzi. I naprawdę, mam więcej szacunku do odwilży 1956 niż do transformacji ustrojowej 1989 (a co za tym idzie: więcej aprobaty dla Gomułki i Moczara niż dla Wałęsy i Michnika). Polski październik przynajmniej był uczciwy. Jakże różnił się od tej wielkiej hucpy wałęsowsko-kiszczakowskiej…

Za najciekawszą organizację lat 80. uważam Zjednoczenie Patriotyczne “Grunwald”[1], do którego zresztą należał Skalski. Jeśli chodzi o wizję przyszłości, to marzę o absolutnie suwerennej, niepodległej, niezależnej Polsce w luźnym, partnerskim, nieformalnym sojuszu z Chinami i Indiami. Niestety, żadna ze znaczących partii politycznych nie ma czegoś takiego w swojej “ofercie programowej”. Wiem, że Andrzej Lepper promował opcję chińską, ale to już zamierzchła przeszłość. Mogę tylko się cieszyć, że mój bohater, Stanisław Skalski, współpracował z lepperowską “Samoobroną“. Mówiąc kolokwialnie: wiedział facet, co dobre!

N.J. Nowak

PS. Jestem polską nacjonalistką z odchyleniem lewicowo-socjalistycznym. Szukam interesujących postaci historycznych o podobnych poglądach (wszelkie sugestie mile widziane).

Marzenie o lataniu

Podstawowe informacje na temat Stanisława Skalskiego znajdziemy w książce “Poczet polskich bohaterów narodowych. Od Zawiszy Czarnego do Lecha Wałęsy”[2] (patrz: notka biograficzna autorstwa Beaty Wojciechowskiej). Według tego źródła, Skalski urodził się w Kodymie na Podolu, a w lotnictwie zakochał się jako dwunastolatek, “kiedy pierwszy raz zobaczył prawdziwy samolot”. Aby zostać lotnikiem, musiał jednak trochę poczekać: ukończyć gimnazjum, zdać maturę, a potem zrobić kurs szybowcowy. Osiągnął ten cel w 1934 roku. Zanim tego dokonał, przez krótki czas podejmował studia w Szkole Nauk Politycznych. Szybko jednak zamienił je na naukę w Szkole Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie (1936-1938). Umiejętności, dzięki którym przeszedł do historii, zdobył w Wyższej Szkole Pilotażu w Grudziądzu. To właśnie tam, w 1938 roku, odbył przeszkolenie myśliwskie. Następnie, aż do wybuchu wojny, służył w 4. Pułku Lotniczym w Toruniu. Gdy niemieckie wojska napadły na Polskę, Stanisław Skalski wziął udział w heroicznej obronie Ojczyzny i już pierwszego dnia konfliktu strącił nieprzyjacielski samolot. Załoga niemieckiego myśliwca przeżyła zestrzelenie, a Skalski - obawiając się gwałtownej reakcji ze strony miejscowych cywilów - udzielił jej pierwszej pomocy. Tego typu gesty, staroświeckie i rycerskie, należały w czasie II wojny światowej do rzadkości.

Bohater i męczennik

Połowa września 1939 roku to kolejny ważny moment w życiu szlachetnego pilota. On i inni polscy lotnicy zostali wówczas oddelegowani na Zachód (droga tradycyjnie prowadziła przez Rumunię). W Wielkiej Brytanii Stanisław Skalski służył w licznych dywizjonach polskich i brytyjskich. Podczas bitwy o Anglię udało mu się zestrzelić kilka wrogich myśliwców. Sam również został trafiony: miało to miejsce w pierwszej połowie września 1940 roku (uratował się dzięki spadochronowi). W 1943 roku Skalski walczył nad Afryką Północną. Należał wówczas do Polskiego Zespołu Myśliwskiego, którego członkowie byli nazywani “polskimi diabłami” (gdyż wzbudzali grozę wśród hitlerowców) i “cyrkiem Skalskiego” (gdyż wykazywali się swoistym artyzmem). W czerwcu 1944 r. nasz bohater uczestniczył w desancie w Normandii. Gdy wojna dobiegła końca, Stanisław Skalski, wbrew namowom aliantów, zdecydował się wrócić do Polski. Granicę Ojczyzny przekroczył w 1947 roku. Ale to już nie była ta Ojczyzna, którą znał wcześniej. Chociaż wstąpił do Ludowego Wojska Polskiego, nie zdołał uniknąć tragicznego losu: aresztowania, fałszywego oskarżenia o szpiegostwo, tortur i wyroku śmierci (zamienionego później na dożywocie). Stalinowcy po raz kolejny pokazali, jaki mają stosunek do polskich bohaterów wojennych. Na szczęście, stalinizm upadł w 1956 roku, a Skalski odzyskał upragnioną wolność.

Bandyci i wirtuozi

Kilka akapitów o powojennej gehennie Skalskiego napisał historyk Tadeusz M. Płużański w książce “Bestie”. Autor podaje, że “nad Stanisławem Skalskim (…) znęcało się wielu oprawców: Humer, Kobylec, Midro, Serkowski, Szymański. (…) 7 kwietnia 1950 r. w więzieniu na Mokotowie odbył się proces kiblowy. (…) Skalski (…) został ‘ułaskawiony’ przez Bieruta, ale nikt nie raczył go o tym poinformować. (…) Na wolność wyszedł w kwietniu 1956 r. i został całkowicie zrehabilitowany”. Informacje przytoczone przez Płużańskiego należy uzupełnić i uściślić. Przede wszystkim, wypada odnotować, że śledztwo przeciwko Skalskiemu prowadził sam Józef/Jacek Różański, osławiony dyrektor Departamentu Śledczego MBP. Pisze o tym Andrzej Kałwa w artykule “100 lat temu urodził się Stanisław Skalski, as lotnictwa” (serwis Dzieje.pl). Jak pilot zapamiętał swoich oprawców? Kałwa cytuje: “Byli zwyczajni bandyci i byli wirtuozi. (…) Ci nie zniżali się do kija i kopniaków, nie dawali się ponieść sadystycznemu upojeniu. Bili z zimnym wyrachowaniem, z premedytacją; bili gumami oraz czymś co wydawało świst - chyba były to paski miedzianej blachy lub druty”. Czy lotnik faktycznie został zrehabilitowany w 1956 roku? Z polonijnego programu telewizyjnego “Polish Studio” (odcinki z 29 listopada i 6 grudnia 2014 r.) dowiadujemy się, że jego sprawa została jedynie umorzona. A III RP nic w tej kwestii nie uczyniła.

Odwrócenie ról

Chociaż postkomunistyczna Polska nigdy nie rozpieszczała bohaterskiego pilota, zdarzyło się kiedyś, że to on wystąpił w roli oskarżyciela swoich dawnych oprawców. Stanisław Skalski zeznawał jako świadek na procesie Adama Humera, niesławnego ubeka, który katował jego i wielu innych polskich patriotów. Proces, o którym mowa, toczył się w latach 90. XX wieku i został uwieczniony w filmie dokumentalnym “Humer i inni” Aliny Czerniakowskiej (1994). “Ja po to przyszedłem, Wysoki Sądzie, jako świadek, żeby bronić tych, których oni robili morderców, tak jak AK-owców i tak dalej. (…) Mnie o nic nie chodzi. Tu chodzi o tych, którzy oddali życie. Przez nich, przez tych sędziów-morderców” - mówi pokazany w filmie Skalski. Nie wiem, czy słynny lotnik faktycznie zeznawał jako pierwszy, ale w produkcji Czerniakowskiej jego wypowiedź została zaprezentowana przed pozostałymi wypowiedziami. Można przypuszczać, że weteran bitwy o Anglię został potraktowany jako VIP, któremu, ze względu na zasługi dla Ojczyzny i świata, należy się pierwszeństwo. Z opowieści Skalskiego wynika, że zaczęto go bić dopiero w roku 1949 (aresztowanie miało miejsce w 1948). Pilot przywołuje wiele drastycznych szczegółów, takich jak pozbawianie ubrania, wiązanie nóg spodniami czy zatykanie ust dywanem. Wspomina też o swoim sędzim, Mieczysławie Widaju, który praktycznie nie wydawał innych wyroków niż śmierć.

Autorytet i gwiazda

Stanisław Skalski był jednym z tych szczęściarzy, którym los - po roku 1956 - wynagrodził doznane krzywdy i niesprawiedliwości (szkoda, że większość więźniów stalinowskich nie doczekała się tak radykalnej zmiany passy!). Opowiada o tym Wojciech Krajewski, twórca broszury “Generał brygady pilot Stanisław Skalski. As polskiego lotnictwa” opublikowanej przez Muzeum Wojska Polskiego. Według autora, gomułkowska Polska sama upomniała się o naszego bohatera, powołując go do LWP, a następnie przyznając mu stopień podpułkownika (1957) i pułkownika (1965). Pod koniec lat 60. i w pierwszej połowie lat 70. Skalski zajmował kierownicze stanowiska w Aeroklubie PRL. Już wtedy spotykał się ze swoimi wielbicielami, popularyzował historię i lotnictwo. Prawdziwym autorytetem i gwiazdą stał się jednak po odejściu na emeryturę (1972). Miał wówczas więcej czasu, żeby podróżować po Kraju, wygłaszać prelekcje, zamieszczać artykuły w czasopismach, udzielać wywiadów, współpracować z filmowcami jako konsultant historyczny, promować swoją książkę “Czarne krzyże nad Polską” (która po raz pierwszy ukazała się w roku 1957, ale była tak poczytna, iż wielokrotnie ją wznawiano). Skalski od drugiej połowy lat 60. wyjeżdżał na Zachód, gdzie uczestniczył w ważnych zlotach i uroczystościach rocznicowych. Był nawet obecny na londyńskiej premierze filmu “Bitwa o Anglię” Guya Hamiltona (1969).

Działalność społeczno-polityczna

Wbrew pozorom, legendarny lotnik wcale nie był konformistą ani bezwolną marionetką ówczesnego systemu. Pilot nigdy nie wstąpił do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, a ponadto bywał bardzo krytyczny wobec władz państwowych. Krajewski pisze, że na przełomie lat 1975 i 1976 Stanisław Skalski został jednym z sygnatariuszy Listu 59. Nie wspomina jednak o tym, że weteran bitwy o Anglię zasiadał w zarządzie Związku Bojowników o Wolność i Demokrację, a w latach 80. działał w Zjednoczeniu Patriotycznym “Grunwald”. Informację taką podaje za to Beata Wojciechowska, autorka omawianej już notki biograficznej z “Pocztu polskich bohaterów narodowych”. Piotr Zychowicz, twórca tekstu “Dwa oblicza Skalskiego. Między Polską a komuną” wydrukowanego w tygodniku “Do Rzeczy. Historia” nie może przeboleć faktu, że sławny pilot “stopień generała otrzymał od Wojciecha Jaruzelskiego”. Publicysta używa w swojej wypowiedzi sformułowań typu “wstąpił tam do komunistycznego lotnictwa” czy “tragiczne doświadczenia nie zraziły go jednak do czerwonych”. No, ale któż to jest Zychowicz? Młody historyk, który gloryfikuje pronazistowskich kolaborantów z czasów II wojny światowej (książka “Opcja niemiecka”). Zaciekły wróg komunistów, którego mentor, Paweł Wieczorkiewicz, był długoletnim członkiem PZPR, nawet w stanie wojennym. Piękny przykład “niezrażania się” ani do czerwonych, ani do brunatnych.

ZP “Grunwald”

Zatrzymajmy się na moment przy Zjednoczeniu Patriotycznym “Grunwald”. Obszerną charakterystykę tej organizacji napisał bloger o pseudonimie “Socjal-nacjonalista” (SocjalNacjonalista.wordpress.com). Z artykułu zatytułowanego “ZP Grunwald (1980-89) - ważne dziedzictwo polskiego ruchu socjal-narodowego” dowiadujemy się, że interesujące nas stowarzyszenie miało charakter nacjonalistyczny i antysyjonistyczny. Powstało w odpowiedzi na działalność Komitetu Obrony Robotników, którego liderzy (np. Adam Michnik, przyrodni brat Stefana) byli postrzegani jako spadkobiercy “żydokomuny”, tj. stalinowców żydowskiego pochodzenia. Grunwaldowcy zarzucali KOR-owcom brak patriotyzmu, mentalne zakorzenienie w stalinizmie, przedkładanie obcych interesów nad polskie, gotowość wyprzedaży majątku narodowego i bogacenia się kosztem społeczeństwa. Przywracali pamięć o polskich patriotach mordowanych w latach 1944-1956. Wskazywali ludzi odpowiedzialnych za zgładzenie gen. Augusta Emila Fieldorfa “Nila”. Oburzali się bezkarnością osób, które kiedyś budowały stalinowski reżim, a które obecnie należą do elity towarzyskiej i intelektualnej. ZP “Grunwald” było swoistym porozumieniem ponad podziałami. Dołączali do niego narodowcy, katolicy, kombatanci AK, milicjanci, PZPR-owcy… Słowem: wszyscy, którzy dostrzegali zagrożenie ze strony “żydokomuny” i jej pogrobowców. Organizacja nie kwestionowała ówczesnego “status quo”.

Prawo Godwina

W 1993 roku ukazał się w “Magazynie”, dodatku do “Gazety Wyborczej”, paskudny reportaż “Bohaterowie są zmęczeni” Pawła Smoleńskiego (kopię artykułu zamieszczono 21 lat później w internetowym wydaniu “GW”). Materiał jest próbą zniechęcenia odbiorców do Stanisława Skalskiego, strącenia go z piedestału i odczarowania jego legendy. Autor usiłuje ośmieszyć polskiego lotnika, ukazać go jako człowieka niespełna rozumu: zbzikowanego starca, który nawet mógłby być groźny dla społeczeństwa, gdyby nie był pozbawiony wpływu na cokolwiek. Już sam tytuł tekstu sugeruje, że Skalski to przebrzmiała ikona, której pomieszczało się w głowie i która powinna wreszcie zamilknąć. Smoleński robi ze Skalskiego zoologicznego antysemitę, choć z wypowiedzi pilota jednoznacznie wynika, że miał wiele pozytywnych wspomnień związanych z narodem żydowskim. Dziennikarz nie pozwala czytelnikom zapomnieć o autorytarnych skłonnościach generała, jego poparciu dla rządów silnej ręki i umiłowaniu wojskowego drylu. Zwieńczeniem tego wszystkiego jest dorozumiane, niewyrażone wprost porównanie do nazizmu (w formie zwrócenia uwagi na to, że Skalskiemu imponował teatralny charakter przemówień Hitlera). Omawiany reportaż to przeokropny paszkwil. Świństwo wyrządzone komuś, kto podczas wojny walczył z Niemcami, a po wojnie został skrzywdzony przez stalinowców żydowskiego pochodzenia. Prawo Godwina, cios poniżej pasa.

Wróg masonów

Dla osoby, która ceni postać Stanisława Skalskiego, artykuł Pawła Smoleńskiego jest nieprzyjemną lekturą. Mimo to, można wycisnąć z tego tekstu wiele nieznanych ciekawostek. Na przykład fakt, że słynny lotnik dobrze się wypowiadał o Mieczysławie Moczarze[3]. Albo fakt, że weteran bitwy o Anglię był przeciwnikiem masonerii i posiadał w swoich zbiorach antymasońskie publikacje. Skalski zwierzył się Smoleńskiemu, że w czasie wojny, na terenie Wielkiej Brytanii, próbowano go zwerbować do wolnomularstwa. Pilot nie skorzystał z tej oferty, toteż bał się, że masoni dokonają na nim zemsty. Stanisław Skalski twierdził, że wolnomularze maczali palce w polskiej transformacji ustrojowej, a więc również w jej błędach i wypaczeniach. No cóż… Mówiąc słowami Morfeusza: “Jak na ironię, to nie odbiega od prawdy”[4]. Dziś, w dobie Wikipedii, wiadomo już, że w obradach Okrągłego Stołu uczestniczyło co najmniej trzech masonów: Jan Olszewski, Kazimierz Morawski i Klemens Szaniawski. Z KOR-em flirtowali zaś tacy “bracia”, jak Jan Olszewski, Jan Józef Lipski, Jan Kielanowski, Klemens Szaniawski, Edward Lipiński, Ludwik Cohn czy Bronisław Wildstein. Wolnomularzami byli ponadto Aleksander Małachowski i Ryszard Siciński. Tylu masonów udało się ustalić z całą pewnością (lecz mogło być ich więcej!). Wracając do Skalskiego: lotnik zarzucał Europie Zachodniej, że nie doceniła Polaków za niegdysiejsze rozgromienie Tatarów i Turków.

Przeciwko antypolonizmowi

Stanisław Skalski opowiedział o swoim spotkaniu z Pawłem Smoleńskim w kontrowersyjnym filmie dokumentalnym “Żydokomuna” Edwarda Maciejczyka. Z relacji pilota wynika, że dziennikarz “Gazety Wyborczej” próbował delikatnie manipulować rozmową. Lotnik jest przekonany, że reporter usiłował skłonić go do potwierdzenia, iż w okresie stalinizmu męczyli go Polacy, a nie Żydzi. Skalski odebrał to jako próbę przerzucenia odpowiedzialności z jednego narodu na drugi, obarczenia Polaków winą za aresztowanie, torturowanie i skazanie na śmierć polskiego bohatera, czyli jego. Innymi słowy, uznał postawę swojego rozmówcy za antypolonizm. Wyjaśnił dziennikarzowi, że owszem, katowali go Polacy, ale byli to zwykli oficerowie śledczy, którzy wykonywali rozkazy swoich przełożonych. A tak się składa, że owi przełożeni wywodzili się z narodu żydowskiego[5]. Istotnie, Józef/Jacek Różański i Adam Humer przyszli na świat w rodzinach żydowskich. Żydem był ponadto sędzia Mieczysław Widaj. W tym miejscu wypada przypomnieć, że działalność Różańskiego i Humera nie ograniczała się wyłącznie do rozkazywania. Oni również bili i torturowali więźniów. Skalski zdawał sobie z tego sprawę, o czym świadczą jego słowa dotyczące Różańskiego: “Wiedziałem, że to nie jest subtelny morderca zza biurka, że sam potrafi katować”. Zdanie to pochodzi z książki “Jako i my odpuszczamy” Henryka Nakielskiego cytowanej przez portal Niezwykle.com.

Po stronie Leppera

Każdy, kto przeczytał tekst Smoleńskiego, wie, że dziennikarz zakpił z przynależności Skalskiego do “Samoobrony” Andrzeja Leppera (“Generale, co pan, świetny pilot, wojenny bohater, robi w takim towarzystwie?”). Wie również, że lotnik okazał się znakomitym prognostą politycznym (“Lepper to ludowy demagog, daleko zajdzie”). Z perspektywy czasu można powiedzieć, że dołączenie Skalskiego do lepperowców było dobrą decyzją. Polacy coraz częściej piszą, że chociaż Lepper był prostym człowiekiem, przysłużył się Ojczyźnie, ujawniając wiele afer (“8 minut, które zabiło Andrzeja Leppera” - YouTube, Tusk Vision Network) i zbrodni (sprawa tajnych więzień CIA, torturowania ludzi podejrzanych o terroryzm). Lider “Samoobrony” uchodził za osobę o poglądach antyamerykańskich i eurosceptycznych. Mówił “NIE” wojnie w Iraku, obawiał się o suwerenność Polski. Dziś już nie można mieć wątpliwości, że miał rację. Stany Zjednoczone, burząc ład na Bliskim Wschodzie, doprowadziły do powstania ISIS, a co za tym idzie - do kryzysu imigracyjnego i brutalnych konfliktów etniczno-religijnych w Europie. W UE nasza Ojczyzna niemal całkowicie straciła swoją podmiotowość (nakazy, zakazy, prośby, groźby, sankcje, kary, baty). Została także zmuszona do przyjęcia niechcianych imigrantów z krajów MENA (przykład zazębiania się polityki unijnej z amerykańską). Związki Skalskiego z “Samoobroną” to duży plus. I dowód wielkiej mądrości.

Tajemniczy zgon?

Najcięższym, po stalinizmie, okresem w życiu lotnika była III Rzeczpospolita. Przekonamy się o tym, czytając artykuł “Wielki samotnik - Ostatnie lata Stanisława Skalskiego” pióra Stanisława Błasiaka (tekst znajduje się na stronie StanislawSkalski.pl). Autor pisze, że na przełomie XX i XXI wieku nasz bohater zaczął doświadczać licznych okrucieństw starości: omdleń, upadków, opuchlizn, zaburzeń percepcji, pogorszenia wzroku i słuchu. Problemom zdrowotnym towarzyszyła gorycz z powodu trudnej sytuacji w Polsce oraz lęk o przyszłość ukochanej Ojczyzny. Schorowanemu kombatantowi pomagała rodzina i zaufani przyjaciele. Niestety, oprócz uczciwych opiekunów trafili się również oszuści, którzy wyczyścili konto bankowe generała i przepisali jego mieszkanie na swoją hipotekę. Przestępstwami tymi zajęły się organy ścigania, ale śledztwo w pierwszej sprawie zostało umorzone zaraz po śmierci ofiary. Wojciech Krajewski (twórca broszury “Generał brygady pilot…”) podaje, że z mieszkania weterana zniknęło wiele cennych pamiątek, a niektóre z nich zastąpiono tanimi falsyfikatami. Najgorsza rzecz miała się jednak wydarzyć niedługo przed śmiercią lotnika. Według biskupa Tadeusza Płoskiego, cytowanego przez portal Wirtualna Polska, “najwybitniejszy polski pilot myśliwski trafił we wrześniu do zakładu opieki ze śladami pobicia”. Wielu Internautów zalicza całą sprawę do “tajemniczych zgonów III RP”. Tym bardziej, że Skalski był stronnikiem Leppera.

Życie rodzinne

Zgodnie z tym, co pisze Błasiak, Stanisław Skalski był rozwiedziony. Wydaje się jednak, że lotnik i jego eksżona pozostali przyjaciółmi, wszak utrzymywali ze sobą kontakt nawet po ustaniu małżeństwa. Weteran bitwy o Anglię poślubił swoją ukochaną, Marię, gdy ta wychowywała już własne dziecko. Wynika to z informacji, według której pilot i jego pasierbica zamieszkali w jednym domu, kiedy dziewczynka miała osiem lat. Przybrana córka Skalskiego, Jolanta Pusłowska, również pozostała ważną osobą w jego życiu. Słynny lotnik nie miał biologicznego potomstwa. I chociaż z Jolantą nie łączyły go więzy krwi, udało im się nawiązać oraz utrzymać serdeczną relację. Zarówno była żona, jak i pasierbica, opiekowały się Stanisławem Skalskim, gdy starość uczyniła go słabym i niesamodzielnym. Wojciech Krajewski poświęcił sferze uczuciowej generała trzy zdania w rozdziale zatytułowanym “W ludowym lotnictwie”. Brzmią one następująco: “W tym okresie próbował również ułożyć sobie życie osobiste. W 1959 r. wstąpił w związek małżeński z Marią Janiną Sobiczewską. Małżeństwo to przetrwało 11 lat”. Pani Maria nie była pierwszą miłością pilota. Paweł Smoleński zauważył, że Skalski (rzekomy antysemita!) związał się przed wojną z Żydówką Zuzanną Fiszman. Niestety, dziewczyna nie przeżyła okupacji hitlerowskiej. Poniosła śmierć w getcie żydowskim. Ale lotnik nigdy nie zapomniał o swojej młodzieńczej sympatii. Zachował nawet jej fotografię.

18 lub 22

Ile niemieckich maszyn zestrzelił Stanisław Skalski? Wojciech Zmyślony, autor notki biograficznej opublikowanej w serwisie PolishAirForce.pl, podaje: “Zgodnie z oficjalnie zaliczonym wynikiem na ‘liście Bajana‘, zestrzelił samodzielnie 18, a wspólnie z innymi pilotami 3 samoloty, co oznacza, że był najskuteczniejszym polskim myśliwcem”. Pod tekstem Zmyślonego znajduje się tabela zawierająca szczegółowe informacje. W jej podsumowaniu widnieją statystyki dotyczące trafionych przez Skalskiego aeroplanów. “Zniszczony na pewno”: 18 i 11/12. “Zniszczony prawdopodobnie”: 2. “Uszkodzony”: 4 i 1/3. Paweł Smoleński pisze o osiągnięciach naszego bohatera: “Wojenny bilans - co najmniej 22 strącone samoloty”. Wojciech Krajewski: “Do dzisiejszego dnia trwa spór o liczbę zestrzelonych przez niego samolotów wroga.

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych