Wróć do katalogu

Subject

"(...)...jeśli zaraz nie poczuję na sobie jego dotyku, ciężaru ciała, nie usłyszę swojego imienia szeptanego prosto do ucha – zwariuję.(...)"

Atomówkaopublikowano 5 lipca 20068 min czytania 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Delikatnie dotknęłam opuszkiem palca własnych ust. Piekły. Ale było to przyjemne pieczenie. Uśmiechnęłam się na wspomnienie poprzedniego wieczoru. Jak każdego poprzedniego. Ten chłopak był idealny. Gdy tylko weszłam do klubu wiedziałam, że zrobię wszystko, żeby choć raz na mnie spojrzał. Nie wierzyłam w swoją urodę, choć mówili, że niesłusznie. Wierzyłam raczej w zdolność zwracania na siebie uwagi poprzez taniec. Nic dziwnego – kochałam to robić. Gdy słyszałam dobrą muzykę biodra same zaczynały się ruszać i po chwili wpadałam w trans. Nic innego się nie liczyło, tylko muzyka i taniec. Ruch. Rytm. Tak było również tym razem. Niewiele myśląc wyszłam na parkiet. Po chwili wokół mnie zrobiło się więcej miejsca – jak zwykle, gdy popisywałam się nowymi umiejętnościami. Właściwie zapomniałam o celu całego tego zamieszania. Do czasu, gdy próbowałam złapać oddech przy barze i "cel" sam do mnie podszedł, zaproponował coś do picia, ale podziękowałam. Miał na imię Tomek. Zamieniliśmy kilka zdań, a potem zniknął mi na dość długo z pola widzenia. Żałowałam, że jakoś go nie zatrzymałam, ale cóż – pewnie tak miało być. Gdy znów szalałam na parkiecie, niespodziewanie, znalazł się obok. Zaskoczył mnie – jako jeden z bardzo niewielu potrafił dotrzymać mi tempa w tańcu. I nie pchał się od razu z łapami. Dopiero, gdy po kilku szybkich kawałkach, DJ puścił coś wolniejszego wtuliłam się w jego wspaniałą klatkę piersiową. Czułam zapach dobrych kosmetyków, proszku do prania i czegoś jeszcze, co przyprawiało mnie o zawrót głowy. On dotykał moich włosów i szyi, prowokując tym samym coraz mniej kontrolowane myśli. W końcu odsunęłam się na tyle, żeby spojrzeć mu w oczy. Czułam się jak na jakimś filmie – wszyscy przestali mieć znaczenie: znajomi, przyjaciele, obcy ludzie w klubie... Nieważne. Tylko on, jego ciało, zapach, ta chwila... Nawet nie liczyłam na nic więcej – przecież mimo, że byliśmy dorośli.. a może właśnie dlatego, nie chciałam żeby wziął mnie za... Tymczasem patrzyliśmy sobie głęboko w oczy, jakby próbując odczytać wzajemne intencje. Być może pożądanie da się przekazać bez słów, nie wiem. Wiem, że odezwał się pierwszy. - Jestem z kimś. To bardzo poważny związek. – wiedziałam, co miał na myśli. - Ja też. – skłamałam. Tak szybko jeszcze nigdy nie udało mi się opuścić imprezy. Szliśmy pustą, piątkową ulicą w stronę jego apartamentu. Trzymaliśmy się za ręce nic nie mówiąc. Jeszcze z żadnym facetem tak się nie czułam. Nawet nie chciałam go poznawać, nie chciałam wiedzieć co robi na codzień, co go interesuje, kim są jego rodzice. To było coś więcej i mniej zarazem. Nie, nie mogłam czytać w jego myślach, nie czułam się tak, jakbym znała go od dawna. Czułam jedynie, że jeśli zaraz nie poczuję na sobie jego dotyku, ciężaru ciała, nie usłyszę swojego imienia szeptanego prosto do ucha – zwariuję. Miałam nadzieję, że on myśli podobnie. Drżące ręce otwierające drzwi, niepewny, zachrypnięty głos zapraszający do środka jedynie potwierdzały moje przypuszczenia. Pokój był ładny. Duży. Całe mieszkanie składało się jeszcze z kuchni i dużej łazienki. Wszystkie pomieszczenia utrzymane w nieskazitelnym porządku, w otwartej szafie wisiały idealnie odprasowane koszule. Zdjęcia wiszące na jednej ze ścian – wszystkie z jedną kobietą, były jak wyrzuty sumienia. Ale poza nimi, tym porządkiem i zapachem damskich, drogich perfum, w mieszkaniu nie było niczego, co mogłoby wskazywać na częstą kobiecą obecność. Zamknęłam na chwilę oczy myśląc o swoim samopoczuciu następnego ranka. Nie chciałam mówić niczego, zwłaszcza w stylu tandetnego "zazwyczaj tego nie robię". Miałam nadzieję, że wiedział. Spytał, czy chcę coś do picia, ale odmówiłam. Teraz nie pozostało już nic więcej ze zbędnych grzeczności. Podszedł do mnie spokojny, opanowany, ale czułam doskonale, że wewnątrz targają nim gwałtowne uczucia. Gdy nasze usta połączyły się,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych