Świat Osamu Część 1
Osamu, to przeciętny nastolatek uczący się w pierwszej klasie liceum. Pewnej nocy jego życie ulega całkowitej zmianie przez poznanie świętej broni Luny. Czy odnajdzie się w świecie komunistycznych wampirów, demonów, egzorcystów i ZUS-u? Co jeszcze sp
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Mam jeszcze trochę czasu, zanim będę musiał iść do szkoły, co, by tu porobić? Wyciągnąłem smartfon i wyszedłem na czat. Od razu otrzymałem propozycję priva co mnie trochę zdziwiło. -Witaj Osamu, czy lubisz oglądać gwiazdy? -Skąd znasz moje imię!? Byłem przerażony, ponieważ zawsze, kiedy wchodziłem na czat ustawiłem inny nick do wyświetlania. Skąd znał moje imię, jeśli na tym nikomu się nie przedstawiłem? -A, jeśli ci powiem, że uważną obserwacją otaczającego nas świata można określić nie tylko tożsamości z pozoru anonimowych ludzi, ale także przyszłość? Te słowa jeszcze bardziej mnie przeraziły, wzbudzając równie wielkie zaciekawienie. -Jak mógłbym uwierzyć w coś tak absurdalnego? -Pokazać ci? Choć w to nie wierzyłem jakaś część mnie bardzo tego chciała. Postawiłem kontynuować dyskusję zachowując dystans. -Jak chcesz to zrobić? W dalszej części naszej rozmowy objaśnił mi jak wyliczyć z gwiazd miejsce i czas śmierci jakiejś osoby. Ograniczeniami tego miało być zaokrąglone wyznaczonego obszaru do 120 metrów kwadratowych i brak możliwości określenia tożsamości osoby, która miała umrzeć. Oczywistym było też, że mogłem to robić tylko w bezchmurne noce.
Idąc do szkoły dużo nad wszystkim myślałem. To głupie, przecież gwiazdy są od tysięcy, jeśli nie od setek tysięcy czy milionów lat, dlaczego ich ułożenie ma wskazywać śmierć jakiś ludzi? Podał sporo wzorów do każdej fazy księżyca, ciekawe co on ma mieć z tym wspólnego? Wiedział kim jestem, może jest to tylko pułapka na mnie? Na żadne z pytań nie mogłem znaleźć odpowiedzi, stanąłem sprzed szkołą i postanowiłem dać sobie z tym spokoju na czas pobytu w niej.
Po powiecie do domu od razu wszedłem na internet sprawdzając prognozy pogody dla astronomów. Dzisiejsza noc byłaby idealna, tylko skąd wezmę odpowiedni teleskop? Przypomniałem sobie o Shahkulu, pewności nie mam, ale z tego co pamiętam dostał jakiś od dziadka. Wybrałem numer i zadzwoniłem. -Siemka Shahkulu, słuchaj mam sprawę. -Siemasz Osamu, o co chodzi? -Spotykam się nocą na browary i przetestować ten twój teleskop? -Jasne, pasuje ci 23 na Łysej? -Spoko, widzimy się na miejscu.
Byłem już blisko wyznaczonego miejsca spotkania, Łysa Górka to raczej większe, lecz mało wysokie wzgórze pośrodku pól tuż pod miastem, gdzie gimbaza i inne podobnie społeczności znalazły miejsce do picia i imprezowania. Kiedy dotarłem już na miejsce zauważyłem zbliżającego się Shahkulua z przeciwnej strony ścieżki. Znam go od dzieciństwa, choć teraz jakby mniej. Choć byliśmy tylko przyjaciółmi to w dzieciństwie wglądaliśmy jak bliźniacy, przez co często nas mylono. Miał 17 lat, czyli był o rok starszy ode mnie. Nawet nie pamiętam, ile razy stawał za mną w bójkach niejednokrotnie mnie ratując. Od 2 gimnazjum zaczął chodzić na treningi różnych sztuk walk i turnieje boksu. Ja też wpadłem w inne towarzystwo, zawsze mieliśmy ze sobą kontakt, ale bardziej w postaci krótkich spotkań na piwo czy treningu krav magi . Byliśmy równego wzrostu około 180 centymetrów i na tym podobieństwo fizyczne się kończyło. Był ode mnie znacznie silniejszy a jego sylwetka sprawiała wrażenie wyższego. Praktycznie zawsze w bluzie, t-shircie i jeansach. Średniej długości włosy zaczesywał do tyłu na gumę. Zawsze miał nerkę z nike przyczepioną do pasa. Oprócz tego był dosyć blady, rzadko opalony, chociaż w niewielkim stopniu. Raczej nie wyglądał na jakiegoś awanturnika, którym chyba nigdy nie był, nie szukając zwady czynami wyrobił sobie opinię, że szukanie kłopotów u niego i jego otoczeniu nic dobrego nie przyniesie. Tym co j go wyróżniało od większości sportowców były oceny. Geniuszem nie był, ale średnia 4.4 w 2 liceum na profilu mat-fiz nie była najprostszym dokonaniem.
Szybo zabrałem się za obserwację gwiazd i leczeniu w oparciu o wzory. Spisałem 5 wyników, wszystkie były dosyć oddalone, przez co będę musiał udać się do wybranego miejsca moim motorowerem. Wszystkie mają mieć miejsce nocą z niedzieli na poniedziałek, czyli mam jeszcze jakieś 48 godzin. Shahkulu był dosyć zdziwiony, ale nic nie mówił. Siedzieliśmy jeszcze pijąc i rozmawiając, po czym udaliśmy się do domów.
Wstałem popołudniu i od razu zacząłem wyszukiwać w internecie miejsca wyliczone i spisane minionej nocy. Jedno z nich szczególnie przykuło moją uwagę. W odróżnieniu od innych znajdowało się poza miastem w skupisku ruin jakiś starych zabudowań. Pojechałem tam jeszcze tego samego dnia zbadać teren. Podróż zajęła mi jakieś niecałe 3 godziny.
Na miejscu zobaczyłem ruiny 3 budynków, musiały tutaj już stać zapomniane przez około 20 lat. Oczywiście dobrze zapamiętały to miejsce grupy ludzi z różnych przyczyn poszukujących takich miejsc. Wszędzie walały się puste butelki a na każdej ścianie lub murze widniały graffiti. Jedno miejsce było szczególne, przed ostatnim budynkiem tuż pod lasem było miejsce na ognisko a cały teren wokół otoczony był gęstymi krzakami.
Po przyjeździe zająłem się przygotowaniami. Na strychu po dziadku miałem trochę Kapsicyny podobno zdobył ją podczas czyszczenia magazynów dawnej milicji. Kupiłem jeszcze saletrę i parę petard, po czym zająłem się przygotowywaniem dużego ładunku, potem zrobiłem mniejszy w formie granatu. Zapalnik radiowy miałem od dawna, kiedyś lubiłem bawić się słabymi materiałami wybuchowymi i zamówiłem sobie jeden z internetu. Nie miałem tylko pewności działania starej Kapsicyny. Do plecaka spakowałem dodatkowo mój nuż typu karambit i kaset. Jako własną ochronę wziąłem…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Szarlej13
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…