Świeciło Słońce cz.2
Dalsza histroria Magdy
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wszystko było załatwione. Magda razem z Anią wylatywała z Warszawy 15 lipca. Leciały na Dominikanę, a stamtąd na drugi dzień odpływał ich statek. Miały przeżyć niezapomnianą przygodę. Obie na parę dni przed odlotem w padały w manię kupowania różnych niepotrzebnych rzeczy. Chciały być przygotowane na wszystko. Powoli ich walizki wypełniały się letnimi sukienkami, spódniczkami, szortami, bluzkami na ramiączkach, klapkami i innymi modnymi rzeczami. Oczywiście w najlepszym gatunku. Rodzice uważali wydawanie pieniędzy na takie pierdoły za coś naprawdę głupiego, dlatego dziewczyny musiały wszystko kupować za własne kieszonkowe, które topniało jak lód w upalny dzień. W końcu, kiedy w portfelach nie zostało już nic, zapięły walizki i stawiły się na lotnisku Okęcie w Warszawie. Pożegnały się z rodzicami, zapewniły, że nie będą paliły, piły, brały narkotyków i pod żadnym pozorem nie będą zaczepiały obcych facetów. Kiedy wreszcie długi monolog zakazów i nakazów przerywany pochlipywaniem matek zakończył się, dziewczyny z oddechem ulgi weszły na pokład Boeinga 767, który zabierał je w nieziemską podróż. - Nareszcie wolne! – wrzasnęła Ania, kiedy samolot wbił się w przestworza – Zostawiamy za sobą szary świat. Nie cieszysz się? – zapytała widząc minę przyjaciółki. - Oczywiście, że się cieszę. Nawet nie wiesz jak bardzo… tylko… tylko… - Co tylko? - Jakoś nie mogę w to wszystko uwierzyć. Wydaje mi się, że zaraz się obudzę i… - Znowu zaczynasz… -westchnęła Ania – Popatrz na tych ludzi, czy nie wyglądają realnie?- wskazała ręką na pasażerów samolotu. Magda zerknęła na nich i zobaczyła jakiegoś staruszka, który grzebał sobie palcem w nosie. - Blee… - obie wybuchnęły śmiechem – Masz racje. Tylko, że on wygląda zbyt realnie. Lot trwał około 10 godz. Mimo to ten czas minął im dość szybko. Zażerały się solonymi orzeszkami popijając sokiem jabłkowym albo colą. Prawie przez całą podróż Magda tłumaczyła Ani jak ma zamiar poderwać Pana Blooma. Jednak, kiedy zobaczyła, że ta przysypia zmieniła temat. Po jakiś 6 godzinach paplaniny obie zasnęły. Obudziły się dopiero wtedy, kiedy stewardessa poprosiła wszystkich o zapięcie pasów bezpieczeństwa i przygotowanie się do lądowania. Na lotnisko w Santa de Cuba po dziewczyny wyjechał korespondent radia Zet Grzesiu. Starszy, bardzo miły Polak mieszkający na stałe na Dominikanie. Magda stwierdziła, że mimo swojej łysiny był dość przystojny. „Opiekun” oznajmił im, że teraz zawiezie je do hotelu, a jutro z samego rana przyjedzie po nie i od razu pojadą do portu gdzie czeka na nie statek Marine. Kiedy wreszcie zmęczone i ledwo żywe dziewczyny dotarły do małego hoteliku, nie zważając na nic położyły się na łóżku i od razu zasnęły. Z błogiej drzemki wyrwał je dzwonek budzika. - Jeszcze nie wymyłam zębów, mamo – wybełkotała przez sen Ania. Magda sięgnęła po zegarek stojący na nocnym stoliku. Była 7:15. - Wstawaj wariatko! – powiedziała ziewając – Musimy się zbierać. O ósmej przyjeżdża ten gość z radia. -Jeszcze tylko parę minutek i zaraz wstaję. Jeszcze tylko…- nagle zachrapała głośno. - Sama tego chciałaś- Magda wstała i poszła do łazienki. Wróciła ze szklanką wody w ręce- Liczę do trzech- stanęła nad Ania - Jeśli zaraz nie wstaniesz wyleje ci to na głowę, - Boże ty wredna istoto- Ania ziewając usiadła na łóżku. O ósmej umyte, uczesane i w nowych ciuchach stanęły przed samochodem Grześka. - No i jak dziewczyny?- przywitał się z nimi biorąc ich walizki i wkładając je do bagażnika. - Trochę podenerwowane, ale ogólnie wszystko jest ok. - To bardzo dobrze. Więc wiecie wszystko? O 9 odpływa statek i za równo siedem dni jestem po was z powrotem. Jasne? – dziewczyny pokiwały głowami – No i bez większych wygłupów- uśmiechnął się do nich puszczając oczko – wszyscy troje wsiedli do auta. Po jakiś 30 minutach Magda i Ania siedziały już w swoich pokojach na statku. Grzesiu odstawił ich bagaże i od razu się pożegnał. Dziewczyn rozejrzały się po pomieszczeniu. Było lepiej niż w ich najskrytszych marzeniach. Pokój podzielony był na dwie sypialnie i jedną elegancka łazienkę. Wszystko urządzone z gustem i smakiem. -Magda jesteśmy… jesteśmy raju!…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Quenyi
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…