Świeże pieczywo -część 2.
bardzo proszę o komentarze, krytykę i sugestie, gdyż są one mi potrzebne w dalszym pisaniu.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Siedziałam w pokoju, przypominające muzealne pomieszczenie. Na ścianach wisiały chyba jeszcze przedwojenne obrazy, meblościankę …… różne wazony, figurki i urządzenia, których nigdy wcześniej nie widziałam. Dywan, na którym stał potężny dębowy stół był tak zakurzony, że z trudem wyłapywałam tlen. Czułam jakby powietrze wypełniające to pomieszczenie, nie nadawało się do oddychania. Mimo wszystko pokój miał w sobie coś, co sprawiało, że gdy tam weszłam, poczułam przypływ pozytywnej energii, swoiste poczucie bezpieczeństwa, jakiego nie doznałam już od dawna. Wszystko byłoby dobrze gdyby ta cała dziwna sytuacja już się wyjaśniła. Pan Edward – bo tak miał na imię był właśnie w kuchni – zaparzał mi ziołową herbatkę. Nadal nie wiedziałam kim tak naprawdę jest i skąd wie o mnie tyle rzeczy, mimo to poszłam do jego mieszkania w nadziei, że czegoś się w końcu dowiem. Do domu i tak nie miałam po co wracać, ponieważ nie wiem co bym tam zastała, a bolesne wspomnienia, jeszcze tak świeże, mogłyby mnie zabić.
Dostrzegłam na parapecie coś, co mnie zainteresowało. Podeszłam bliżej i przyjrzałam się – była to mała figurka przedstawiająca (jak sądzę) Feniksa, z rozłożonymi skrzydłami, jakby właśnie zbierał się do lotu, a tuż pod nim popiół. Wyzwolenie; umiera, aby się odrodzić.
- Ja też straciłam dotychczasowe życie, teraz muszę zebrać siły i odrodzić się na nowo. – powiedziałam szeptem, jakby ta figurka była dla mnie znakiem od samego Boga.
- Źle myślisz. –wzdrygnęłam się. – Wcale nie straciłaś życia, więc nie musisz się odrodzić. – powiedział powoli staruszek. Odwróciłam się i szybko usiadłam na krześle stojącym tuż koło mnie, gdyż moje nogi były jak z waty. No cóż, udało mu się mnie wystraszyć. W innych ludziach zawsze irytowało mnie to, że skradali się tak, jakby chcieli, bym dostała zawału. Pan Edward przynajmniej w tej jednej sprawie się nie wyróżniał, co trochę mnie zadowoliło.
Sięgnęłam po filiżankę herbaty, która właśnie została postawiona na stole. Na samą myśl, że mogę wypić coś ciepłego, uśmiech samowolnie pojawił się na mojej twarzy. Staruszek usiadł naprzeciw i wpatrywał się we mnie. Pewnie czekał na odpowiedź. Musiałam przypomnieć sobie, co powiedział i szybko przeanalizować sens tych słów.
- Ależ straciłam; wszystko co miałam. – Upierałam się. Zerknęłam na niego, lecz szybko spuściłam wzrok, gdyż wpatrywał się we mnie tak jakby zaraz za pomocą oczu miał zrobić mi dziurę w głowie. Nieczęsto się peszyłam, muszę przyznać, że mógł to zaliczyć do swoich osiągnięć.
- Mylisz się. Nie możesz odrodzić się na nowo, jeśli masz zamiar wrócić do domu, do swojej pracy, do tych samych obowiązków. Nowe życie możesz zacząć jedynie rzucając to wszystko w diabły i stając się innym człowiekiem.
Tak, miał rację. Podejrzewam, że powrót do mieszkania sprawiłby, że wspomnienia by mnie prześladowały. Być może znów zeszłabym się z Piotrem. Stara praca – te same problemy, obowiązki, rozkład dnia, priorytety. Ta sama ja.
Ten mężczyzna zdawał się znać mnie lepiej niż ja sama i chyba to najbardziej mnie zaszokowało. Nie bałam się go, raczej zaakceptowałam jako swoistą część siebie. Może i jest to nie do końca normalne, jednak od samego początku czułam, że jest mi bliski. A co jeśli to sprawka mojej podświadomości? Kazała mi czekać na niego na tym krawężniku, potem przyjść z nim tu… Może to wszystko ma jakiś cel? Nie, to bez sensu. Nie wolno nic zakładać, dopóki nie dowiem się, kim on tak właściwie jest.
- Kim pan jest? – nie wysiliłam się zbytnio nad wymyśleniem pytania, jednak zaraz po jego zadaniu, pożałowałam, że to zrobiłam. Nie zabrzmiało to zbyt grzecznie, a przecież w żadnym wypadku nie chciałam go urazić.
- Najpierw porozmawiajmy, potem się…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil SzeptCiszy
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…