Wróć do katalogu

Sylwia - Opowiadanie

Opowiadanie o chłopaku, który pomaga dziewczynce szukać mamy. Jednak na końcu oboje poznają straszliwy los kobiety...

Edzia16, opublikowano , 11 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Pewnego dnia po drodze do szkoły zobaczyłem na ulicy małą dziewczynke, około 8 lat. Płakała, była smutna. Ale gdy mnie zobaczyła wstała i podeszła do mnie. Podniosła główke i zobaczyłem jej twarz. Na prawym policzku miała siniaka, z nosa ciekłą krew i byłą cała roztrzęsiona. Zapytała: - Gdzie jest moja mamusia? – Pewnie dlatego płakała, nie mogła znaleźć mamy. Ale te ślady na jej buzi… Co się przytrafiło temu dziecku? - Nie wiem – Przyprawiała mnie o płacz, a ja nie płacze. Pobiegłem do szkoły. Nie mogłem się skupić na lekcjach, ciągle o niej myślałem. Gdy wracałem 6 godzin później ta mała ciągle siedziała na ulicy. Znów podeszła i zapytała: - Gdzie jest moja mamusia? Wziąłem ją za rączke i usiedliśmy na ławce. - Co ci się stało? -zapytałem. - Uciekłam z domu, bo tata krzyczał na mame – przytuliła się do mnie. – Gdzie jest mama?- ciągle płakała. Nie mogłem tego tak zostawić. Zapytałem: - Gdzie mieszkasz? –Ale ona się rozpłakała. -Nie chce do domu! Chce do mamy- Zrozumiałem. W tym domu jest jej agresywny tata. -Pójdziemy tam tylko na chwilke. Może twoja mama potrzebuje pomocy - Ale ja się boje Nic ci nie będzie. A w ogóle, jak masz na imie? - Sylwia. A ty? - Aleks. Dobra, chodźmy. Sylwia zaprowadziła mnie do jednej z biedniejszych dzielnic miasta. Nie chodze tam, żyje w luksusach. Ale ona ma ciężkie życie z tego co widze. Jej dom był w walącej się kamienicy. Tynk odpadł ze ścian i niektóre z okien były powybijane. Weszliśmy na jej piętro. Drzwi do mieszkania były otwarte. W korytarzu leżałą rozbita butelka po wódce. Mamy powód agresji jej ojca. Nie wiedziałem czy w domu jest pijany ojciec czy przestraszona mama Sylwi, ale krzyknąłem: -Halo? Jest tu kto?- Odpowiedziała mi cisza. Wszedłem do środka. Nikogo. Cisza, bałagan i smród papierosów. I… krew na podłodze. Tuż obok urwany damski naszyjnik. Miałem przed oczami co się tu działo, ale nie chciałem w to wierzyć. Wybiegłem na korytarz. -Sylwia! Dlaczego uciekłaś z domu? – zapytałem gwałtownie. - Bo mamusia powiedziała ,żebym uciekała. Kierowała się w strone mieszkania. Nie mogłem dopuścić, żeby zobaczyła naszyjnik mamy i krew. - Chodź, mamy tu nie ma – wziąłem ją za ręke i poszliśmy do cukierni. Kupiłem 2 pączki, a następnie udaliśmy się do parku. -Masz babcie? – zapytałem. Przecież jej mama musiała się gdzieś ukryć. - Nie, umarła 3 lata temu. -A ciocie? -Mieszka we Wrocławiu. Dlaczego pytasz? -Bo chce znaleźć twoją mame- pochyliłem głowe. Było mi wstyd, że gdy zobaczyłem ją po raz pierwszy nawet nie zapytałem o co chodzi. - A znasz adres cioci? -Nie. Nie byłam u niej nigdy. Mama tak mówiła. A znasz jakieś koleżanki mamy? -Tak! Pani Krysia, nasza stara sąsiadka. Kiedy mama poznała nowego tate musieliśmy się przeprowadzić, a pani Krysia mieszkała obok nas i pewnie nadal tam mieszka. -Zaraz… nowego tate?- Czegoś tu nie rozumiałem. - No, bo kiedy tatuś umarł to mama poznała nowego tate i wzieli ślub. Nie chciałem wdawać się w jej rodzinne sprawy. Na szczęście pamiętała, gdzie mieszkali wcześniej. Ale to była jeszcze większa ruina niż jej nowy dom. Ale dobrze, że tam poszliśmy, bo pani Krysia miała cenne informacje. Sylwia zapukała do drzwi. Otworzyła je miła młoda kobieta. - O Sylwia, co ty tu robisz? – była zdziwiona. - Szukamy z Aleksem mamy. Nie ma jej tu?- dziewczynka byłą wesoła, ponieważ myślała, że tu znajdzie mame. Jednak myliła się. - Nie, nie ma jej tu. Ale dobrze, że jesteś. Bo gdy tu była ostatni raz jakiś tydzień temu dała mi to. Pani Krysia dała nam klucz. Był na nim wygrawerowany numer skrytki w banku i adres. Wrocław. - Ale we Wrocławiu mieszka ciocia Ewa! – Sylwia znowu się uśmiechnęła, ale ja nie. Co się tu dzieje? I gdzie jest jej tata? I mama? Wiedziałem, że musimy jechać do Wrocławia. Może w tej skrytce znajdziemy jakąś wzkazówke? Miałem karte kredytową z 2000 zł więc mogliśmy tam pojechać. Moi rodzice nie żyją. Mieszkam z ciocią. Daje mi kase, jest bogata, ale nie lubie jej. Nie zajmuje się mna. Gdy ciocia się dowiedziała, co planuje powiedziała tylko, żebym uważał bo nie wiadomo czy ten pijak nie chce dopaść teraz małej. Ale polubiłem Sylwie, nie dałbym jej skrzywdzić. Siedząc w pociągu zastanawiałem się nad zawartością skrytki. Co jej mama tam ukryła? I dlaczego zrobiła to tak na zapas? Czyżby wiedziała, że coś się wydarzy? Jechaliśmy długo, w nocy dotarliśmy do celu. Ale banki nie są czynne o 3 w nocy, dlatego wynajęliśmy pokój w hotelu. Mała nie zna adresu cioci. Przed pójściem spać mała zapytała mnie: -Aleks, czy mamie coś się stało? - Nie, co ci przyszło do głowy? Pewnie ma się dobrze – Kurcze, dlaczego ja kłamie? Ale… nie mogę jej powiedzieć, co zastałem w jej domu i o moich domysłach. Uspokoiłem ją i poszliśmy spać. Rankiem wstaliśmy wcześnie do banku. Ale potem zacząłem się zastanawiać czy możemy skorzystać z tej skrytki. Ale, skoro mamy klucz to powinniśmy dać rade. Udało się. Otworzyłem. W skrytce był następny klucz i koperta, a w niej… karta kredytowa? Był wyciąg z bankomatu, że wpłacono na nią 80000 zł. Co jest? -Potem się tym zajme – pomyślałem i spojrzałem na klucz. Tym razem był to klucz do mieszkania. W kopercie był rożnie świstek papieru z adresem. Tym razem kierujemy się do Gdańska. Tę noc spędziliśmy w hotelu. Zamówiłem pizze i pooglądaliśmy troche telewizji. Rano jedziemy do Gdańska. Pobudka i prędko na dworzec.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych