Synowie Samaela
Hm... takie sobie, ale troszkę dłuższe
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Podziękowania dla , mojej muzy, przyjaciółki, towarzyski, kobiety mojego życia.
Prolog
Jego siłą stał się spryt, Jego mocą stał się chwyt, Jego wrogowie zgubili moc, Padali tak jak zapadła noc. Jedno zwali go Aniołem, Inni marzyli by był popiołem. Niektórzy go błogosławili, wrogowie nienawidzili.
-Pokaż się Samuelu! Przyjdź i okaż mi swoje piękno panie! Nich się stanie co jest w tej księdze zapisane! Stanę się twoim narzędziem! Twoim mieczem! – Krzyczał Michael, trzymając w dłoni Czarną Księgę. Wokół niego, zaczął pojawiać się świetlisty krąg, poczęła spowijać go krwista czerwień, a pokój w którym się znajdował zdawał się robić coraz ciemniejszy. Gasły wszystkie świece, i lampy. -Tak Panie, przybądź i okaż mi się. Spełnię twoją wolę! W pewnym momencie, z głębin ciemności wyszedł jego zmarły brat, który rok temu popełnił samobójstwo. -Braci! Bracie mój kochany, jak to możliwe, gdzie jest nasz Pan!? Błagam Cię powiedz mi- mówił szybko Michael, tak jak by były to jego ostanie słowa w życiu, jak by Ono zaraz miało się skończyć. Nie wiedział że ma się Ono diametralnie zmienić.
Zbrodnie
-Mamy go, mieszka na ul. Powstania Polskiego 6\9. To na pewno On.-Powiedział młody zakonnik. Był niskiego wzrostu, jego skóra wskazywała że jest Włochem, lecz akcent bardziej na Niemca. Nazywali go Tremanto. -To możliwe że to On zabija wszystkich tych księży? – powiedział stojący obok niego ksiądz – Przecież z tego co wynika, to jakiś młody chłopak! W dodatku dobry katolik, ma dwadzieścia lat, udzielał się w życiu parafialnym. Z skąd to podejrzenie?. Ten członek kleru, był ubrany w zwykłą sutannę, mówił z polskim akcentem, co wskazywało na jego pochodzenie. Był średniego wzrostu, nie rzucał się jakoś szczególnie w oczy. -Wojciechu –rzekł trzeci – to bardzo prosta sprawa. Jakieś półtora roku temu, jego brat popełnił samobójstwo. Nie mieli nikogo, byli dla siebie całą rodziną. Możliwe że stara się zrobić wszystko a żeby odkupić duszę brata. Mówili na niego Marcus. Nikt tak naprawdę nie wiedział skąd pochodzi i kim jest. Wszyscy tylko wiedzieli że jest jednym z najlepszych egzorcystów Watykanu. Jego twarz przypominała te z opowieści o wampirach. Była marmurowo biała, oczy nie duże i zawsze jak by zmrużone, był bardzo wysoki i postawny. Odzywał się rzadko, lecz tylko wtedy kiedy miał coś do powiedzenia, i to On wydawał tutaj rozkazy. -Ale go tam nie ma –ciągnął dalej- Widać że się wyniósł z tamtego miejsca. Nie ma co, jest dobry. Musimy iść szukać dalej, lecz musimy zbadać jego ostatnią kryjówkę. -Skąd takie przypuszczanie Marcusie? Jeszcze dwa dni temu, tutaj go widziano. – powoli lecz ze strachem, wycedził z siebie Wojciech. -Przyjrzyj się uważnie, okna poodsłaniane, bez firan. W środku porządek, a na stole koperta i klucze. Przyjrzyj się.-poczekał chwilę aż dwóch jego pomocników sprawdzi to co powiedział – A teraz idziemy do środka. -Ale nie mamy żadnego tropu – powiedział Tremanto – Jak mamy go znaleźć? -Sprawdzimy co jest w środku, może uda się znaleźć jakiś trop. Potem przygotujemy pułapkę. Podszyjemy się pod jedną z jego ofiar. – powiedział najwyższy z nich. Jego towarzysze się zlękli, lecz wiedzieli że to jedyna możliwość. Ich poszukiwany zostawiał cały czas te same ślady, i zawsze zanim go wytropili znikał. Działał bardzo schematycznie, i w taki sam sposób wybierał sobie ofiary. Schemat był bardzo prosty. Lecz odnalezienie zasady, trwało dla nich pół roku. Poszukiwali fanatycznego zabójcy, który zabijał tylko duchownych. Lecz wybierał sobie tych, którzy mieli coś strasznego na sumieniu. Nikt nie wiedział skąd miał takie informacje, lecz zawsze się to sprawdzało. Wpadli na ten trop, przypadkiem. Byli w Gdańskiego Kurii, gdzie badali zabójstwo niejakiego Pawła Wysockiego. Wszystko się zgadzało, pasowało do schematu, strzał z bliska prosto w głowę, na głowie narysowany krwisty krąg, z pentagramem i hebrajskim napisem „Ten który, poniósł karę”. Nie było żadnych odcisków, i innych śladów. Nie mieli żadnego schematu wybierania ofiar. A ks. Paweł był już 3 ofiarą. Nie mieli żadnego podejrzanego, a media Polskie były już na tropie sensacji. Oczywiście Watykan wysłał swojego najlepszego człowieka, aby szybko załatwił tą sprawę, zanim ktokolwiek się o niej dowie. Tym że człowiekiem, był właśnie Marcus. Kiedy cała sprawa wydawał im się taka beznadziejna, jeden z księży w tamtejszej Kurii, przekazał im pewną informację. I to ich olśniło. Była to informacja o tym, że ks. Paweł miał sprawę za molestowanie, i rodzinę która się teraz boi o swoje życie. Było wiadomo dlaczego Watykan nie chcę żeby ktoś o tym wiedział, a jedynym wnioskiem jaki nasuwał się to taki że morderca, wybiera tych duchownych którzy mogą najbardziej zaszkodzić wizerunkowi kościoła na świecie. Bardzo szybko zaczęli sprawdzać wszystkich innych księży. Okazało się że każdy z nich był w jakiś sposób zaplątany w afery niewygodne dla Kleru. To był w sumie jedyny trop jaki mieli. No nie licząc tego, który znaleźli przy pierwszym zabójstwie. Był to notes księdza, który został zamordowany. W tym dzienniczku znajdowały się przemyślenia duchownego na temat niektórych z parafian. Ostanie dotyczyły niejakiego Michaela De Cerbie, polaka pochodzenia francuskiego. Opisywany był jako młody, bardzo wierzący chłopak z którym zaczęło się dziać coś dziwnego. Ostatni zapisek brzmiał:
„Teraz wiem, że stało się z nim coś złego. Wiem, że został opętany. Musze komuś o tym powiedzieć. Musze…”
To był ich podejrzany, i od razu widzieli motyw. Lecz Michael okazał się osobą, nieosiągalną. Rozpłynął się zaraz bo zabójstwie księdza ze swojej parafii. Podobno żeby szerzyć boską sprawiedliwość. Wytropili go dzięki przychylności jego znajomych. Oraz dzięki pomocy, całej sekcji 13 w Watykanie. Na podstawie, internetowych loginów, i zapisów tropili go od hotelu, do motelu. Tam zbierali informacje, i znajdowali jego następną kryjówkę. Lecz ostatnia kryjówka nie zaprowadziła ich nigdzie, lecz dała wiele pytań. Stanęli w martwym punkcie.
Kryjówka
-Trzeba go wyprzedzić, On jest ciągle krok przed nami – mówił powoli Marcus, starając się nie kaleczyć polszczyzny – dlatego musimy zastawić pułapkę. -Ale jak wielebny? – pytał Wojciech, otwierając drzwi do kryjówki De Cerbie’go – Jak można go wyprzedzić, jak On ma taki informacje, którymi nawet my nie dysponujemy? – weszli do środka. Kryjówka było to 2 pokojowe mieszkanie razem z łazienką, nie dawno oddane pod wynajem. Wydawało się że jest przygotowane już na nowego lokatora, lub było nieużywane. Łóżko, które znajdowało się w mniejszym pokoju było posłane. Kurz na szafce nocnej, był nienaruszony, tak jak bym nikt nawet nie przechodził obok. W drugim pokoju, większym, który miał robić za salon, znajdował się stół, na którym leżały klucze od mieszkania i koperta z napisem „Zapłata”. Stół wydawał się być bardzo stary, nie pasujący trochę do wystroju pomieszczeń w stylu lat 80. W łazience, był śmietnik w którym znajdowały się jakieś popalone skrawki papierów. Niby nic ciekawego, lecz: -Marcusie, zdaje mi się że to może nas zainteresować- rzekł Tremento wskazując na zwęglone kartki w śmietniku. -Tak, tak, masz racje. Ty – wskazał na Wojciecha – zasłoń okna i zgaś światło, zaś ty – wskazał na drugiego towarzysza – Przynieś tutaj te śmieci, i podaj kopertę. Sam potem zaczął odsuwać stół, i krzesła. Gdy już wszystko było gotowe, ruchem ręki kazał się odsunąć. Na środku pokoju, położył biały obrus, na który wysypał zawartość śmietnika, położył kopertę, wodę święconą, sól, chleb, małą czarną biblię, i srebrny krzyż wielkości rozwartej dłoni. Na początku, skropił wodą święconą śmieci, i kopertę, potem trochę nałożył na krzyż, ułożony przed nim. Sięgnął po biblię, którą otworzył na zaznaczonej stronie. I zaczął czytać : -"Przez cały ten dzień nacierał Abimelek na miasto, a zdobywszy je wymordował ludność, która w nim była, miasto zaś zburzył i porozrzucał na nim sól." Potem zaś wziął chleb, namoczył w wodzie święconej, i przyłożył do soli. Chleb, zapłonął niebieskim ogniem i rozpłynął się w powietrzu. Egzorcysta, zmoczył palec na krzyżu, i narysował krzyż nad śmieciami ze słowami : -„"A on rzekł do nich: Przynieście mi nową misę i nasypcie do niej soli. I przynieśli mu." Krzyż wyrysowany palcem egzorcysty, począł mienić się w powietrzu blado niebieskim świtałem. Ten zaś odłożył biblię, nałożył na niego ręce i rzekł: -Przenajświętszy panie, Synu boży, oświeć mnie wiedzą zawartą w tym przedmiocie. Wskaż mi drogę, prawdy i światłości bym mógł niszczyć twoich wrogów. Płonący symbol, wybuchł jasnym światłem i zniknął. Kawałki powoli zaczęły się cofać, tak jak by ktoś przewijał film. Powracały do swojej poprzedniej formy. Przed ich oczyma, ukazała się czarna karta, przypominającą zwykłą do gry. Lecz był na niej czerwony pentagram z hebrajskim napisem „Samael, anioł śmierci, duch zniszczenia” Marcus po zobaczeniu kart, zrobił się biały jak ściana i stracił przytomność.
Zapowiedź przebudzenia
Egzorcysta nie mógł dojść do siebie przez dwa dni. Nie odzywał się, i zaprzestał spożywania posiłków. Jego towarzysze nie wiedzieli dlaczego, oraz nie wiedzieli co zrobić. Przesiadywali całe dnie, w małym obskurnym motelu. Do…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil trunkis
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…