Szczęście zakończone nieszczęściem Część II
Nadchodzi ta chwila. Jego usta są coraz bliżej, błękitne oczy powoli się zamykają. Cudownie. Noga leciutko unosi się w górę. Jego ręka gładzi jej piękne włosy. Ach.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
-Jak długo będziecie mnie tu trzymać?! - Tyle ile trzeba, lalusiu, nie bój nic, my najlepsze mamy dla ciebie hehe- odpowiedział, a potem złapał mnie za włosy i rzucił mną jak jakąś szmacianą lalką o ścianę. -Nienawidzę was! Dlaczego mi nie mówicie co jest z Krisem, siedzę tu już aż rok, a wy najwyraźniej się tym bawicie. Ja też mam rodzinę, a oni pewnie mnie od dawna szukają. Ty wiesz podły draniu jak mi jest ciężko i co ja od roku czuję! -Kurde! Odpowiedz! krzyczałam za oddalającym się mordercą. -Gdzie ja jestem!? Ile jeszcze!? Mam już dosyć! Kurde od powiedz psie jeden! Czułam jak na głowie od uderzenia o ścianę rośnie mi kolejny duży guz. Następny wybuch złości i żalu. Ciężkie łzy płynące po moim policzku, obmywały brud i kurz. -Ile jeszcze? Wstałam i całą siła, ze złością natarłam na kratę. Raz, drugi , trzeci, czwarty, piąty. Ile?! Ile!? Ja go kochałam. -Spokój tam- krzyknął ktoś. Skuliłam się w kącie. Ostatnio jak tylko sobie przypominam jak łatwo oni nas rozdzielili, nie mogę pohamować w sobie złości. Mam tylko jedną myśl: -Zabić, zniszczyć wszystko, nawet niewinnych,by stąd wyjść- Takie wybuchy złości miewam coraz częściej. Wybuchy rozpaczy gdy tylko w pamięci widzę przed oczami jego piękne błękitne oczy, w bólu i rozpaczy skierowane na mnie. Prawie co noc miewam piękne i złe sny w których, albo z nim jestem, całuje się, albo jak oni biją mojego ukochanego. Nieraz próbowałam się zabić bo nie mogłam wytrzymać tej rozpaczy, ale zawsze coś musiało mi przeszkodzić. Tutaj jest tak ciemno. Czasem mała żaróweczka na dalekim suficie słabo oświetla to straszne pomieszczenie. Na początku bałam się tych chwil w których ona świeciła. Wtedy widać było na ścianach te plamy krwi, szczury i różnego rodzaju robale które zazwyczaj żarły moje jedzenie. Bardzo długo oswajałam się z tym miejscem. Na początku jedzenia nie tykałam przez prawie tydzień. Nie wiem czy to co dostaję można nazwać ,,jedzeniem”. Spleśniały chleb i surowe wątróbki, Do picia woda z octem. Najgorsze dni bywają wtedy kiedy oni tu przychodzą. Wtedy chcę jak najszybciej zemdleć a nawet umrzeć. Jedyna myśl co utrzymuje mnie przy życiu to że Kris może gdzieś tam jest, myśli o mnie i tęskni. Kładę się na tej jednej desce, ratunku przed zimną podłogą. Wtedy nadchodzą chwile spokoju. Często myślę wtedy o tym co może mnie spotkać po tym jak oni mnie zabiją. Czy będą mnie długo torturować? Czasem wydaje mi się że śmierć i ból nie są takie straszne. Często sama się szczypie i walę głową o ścianę gdy myślę o nim i czuję tą pustkę. Ciekawe co mnie po tym bólu i śmierci spotka? Czy jest jeszcze jakiś inny świat, gdzie mogłabym z Krisem do końca być razem? Są przecież różne religie mówiące o tym co będzie po śmierci. Dokładnie tych religii nie znam i żałuję, gdyż teraz w tym miejscu chętnie wybrałabym najlepszą. Wspierałabym się w trudnych sytuacjach ich nadzieją. Największa religia to chyba chrześcijaństwo. Sama nie wiem nigdy do nauki się nie przykładałam. Nie potrzebowałam ich bo miałam swoje motto, które w mojej rodzinie było przekazywane z ust do ust. Ale i ono straciło teraz wartość. Ostatnio czuję że mój koniec zbliża się coraz bardziej. Wywnioskowałam to po ICH uśmiechach i pogardach. Czy dam radę?
ZGRZYT, SKRZYP Otworzyli drzwi. Odruchowo skuliłam się w kącie. Czy to już koniec?Przyszli teraz po mnie? -Lalusia, my przynieśliśmy ci towarzystwo hehe , tylko się nie zakochaj hehe- zbliżył się do mnie i poklepał mnie brudną ciężką łapą po twarzy. Śmierdziało od niego krwią i nienawiścią. Za nim kroczyło dwóch ludzi jego pokroju. Nieśli na wpół żywego mężczyznę. Zahuśtali nim i wrzucili na moje ,,łóżko”. -Niedługo zobaczysz naszą metodę działania- Krzyknął i zatrzasnął za sobą kratę. Mężczyzna był cały zakrwawiony, miał podbite oczy, złamany obojczyk, wyłamanego zęba i paskudnie wykręconą rękę. Pomogę mu, może teraz moje życie nie będzie takie ciężkie jak pomogę mu odżyć? Podeszłam do niego. Zdjęłam mu koszulę nie uszkadzając ręki. Z jego ran na przedramieniu i z szyi sączyła się krew. Najwyraźniej przykładali mu nóż. Z jego koszuli gdzie była czysta wycięłam kawałek. Zwinęłam w rulon jego spodnie i usztywniłam jego rękę, a potem owinęłam wyciętym kawałkiem. Poświęciłam swoją bluzkę na owinięcie obojczyka. Zaczerpnęłam wody z brudnej miednicy, którą czasem mi dają na umycie się. Obmyłam jego rany. Na sam koniec przykryłam go swoim dziurawym, śmierdzącym kocem. Zrobiłam to bo chciałam zapomnieć o bólu i zabić jakoś czas.
Po tych dzisiejszych przemyśleniach i przeżyciach naszło mnie straszne zmęczenie. Nie chciałam się…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Paula127
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…