Wróć do katalogu

Szczęście zakończone nieszczęściem Część III

Co? To nie może być prawda... On nie żyje? Jeżeli on nie żyje to poco ja tu jestem? Teraz nic już mnie nie obchodzi. Chcę zginąć. Mam już wszystko gdzieś. Po co teraz mam żyć jeżeli nie widzę żadnego w tym sensu?

Paula127, opublikowano , 10 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Siedzę i nic nie czuję. Widzę przed sobą lęk i sedno minionych dni. Może Kris żyje. Gdyby on powiedział tak lub nie teraz przeżywałabym o wiele mniej. Już dawno podjęłam decyzję. Powstrzymywałam się często myślą przed odebraniem sobie życia; że może on gdzieś jest. Jeżeli dowiem się tylko że on nie żyje, mój ukochany i ten co całe moje życie rozjaśniał, to na pewno zabiję się i dołączę do niego gdziekolwiek jest i cokolwiek robi. Jestem tego pewna. A ten ciągle tu leży. Kiedy w końcu się obudzi? Czy w ogóle się obudzi? Nie tęskno mu za światem? Podeszłam do niego i zmieniłam opatrunek cały zakrwawiony. Ja zmieniam mu opatrunek, a on powoduje całe me cierpienie bo nic nie mówi, snem dotknięty leży. -Obudź się! Obudź....- potrząsam nim co chwilę. Ile jeszcze? Ile? Co mam teraz robić? Łza duża, okrągła spływa mi po policzku. Ile Jeszcze? Ile? Nie będę spała, nie będę jadła nim się o nim nie dowiem. Siedzę tu od jakiegoś czasu wpatrzona w jego twarz. Czasem jakiś mięsień drgnie na jego twarzy, czasem palec w jego ręce się poruszy Ale nic. Nie chce się obudzić. Sprawdzam oddech i on żyje. Ale sen nieruchomy ma wciąż na oczach i ciele. Ja zaraz zwariuję! Nie wytrzymam tej pustki. Niech on się obudzi powie co wie i może umierać. Miał mi to powiedzieć zanim zemdleje. -Wstawaj! Budź się! Energicznie nim potrząsałam. Wzięłam wodę i chlusnęłam nią w jego twarz. -O Jezu! Co się dzieje?Moja ręka...-odezwał się słaby głos. Czułam się jakby ktoś zrzucił cały ze mnie ciężar . Nareszcie nadchodzi ta oczekiwana od roku chwila. W końcu czegoś się dowiem o moim ukochanym. -Mój kwiatku, ty wiesz ile mi zadajesz bólu, przed chwilą leżałem i nic nie czułem tylko zwiedzałem urocze krainy snu, a ty mnie budzisz z tego co spokojne. Niech twoje grzechy zostaną ci odpuszczone- powiedział z łzą w oku. -Przepraszam cię bardzo, ale ty zadajesz mi o wiele więcej bólu niż ja. Błagam cię, proszę cię powiedz coś o Krisie!! -O Boże, nie wiedziałem że ci tak bardzo na tym zależy. Zresztą tak samo jak jemu zależało na tobie. -Od tego zależy moje życie- -Julio Whiteler, teraz co usłyszysz to słowa prawdy największej. Kris kazał mi za nim nadeszła ta groźna chwila z której mnie Pan wyratował i tchnął we mnie znowu życie abym mógł ci to powiedzieć, przekazać ten medalik- zdjął z szyi połowę serduszka z napisem ,,VE”. Wtedy sięgnęłam do poszarpanej kieszeni i wyciągnęłam poszarpane pudełeczko. Wyjęłam z niego drugą połowę serduszka z napisem ,,LO”. -To przecież medalik który kupiliśmy sobie na dowód naszej miłości- -Co to ma znaczyć? Dlaczego on oddał mi to?On.... on nie żyje? To nie możliwe! Na te słowa przeszła mnie olbrzymia rozpacz. -Julio to było naprawdę straszne... Ja też miałem umrzeć- Jak to ,,też”? Czułam że nie mogę oddychać. Ciemność zasłoniła mi wszelki obraz. Wychodzi na to że dawno, dawno mogła uciec od tych wszystkich cierpień. Czemu ja byłam taka naiwna wmawiając sobie że może żyje. A może, może on kłamie. Myśl ratunku przebiegła przez ze mnie. On przecież nie może nie żyć ! -Julio gdy nadszedł ostatni dzień Naszego życia (tak ja myślałem) przyszli do nas. On jakby wszystko wiedział. Pan nie uratował go tak jak mnie. Ja wtedy .... nie nie mogę o tym mówić... nie mogę! Zaczął się trząść, drgawki silnie przeszywały jego ciało. -Nie! Nie ! Mów dalej! Chcę wszystko wiedzieć! - łzy stanęły mi w oczach. -Nie mogę! Coraz silniejsze drgawki przeszywały jego ciało. -Mów! Mów! Gadaj! Czekałam na to cały rok! Proszę mów! Zamachnęłam się i uderzyłam go w policzek. -Córko ma córeczko. Dlaczego mnie bijesz? Czyż ja jestem twoim wrogiem? Rozumiem twoją złość ale lepiej by się żyło gdyby w tej chwili twej złości nie było. Jeżeli chcesz wszystko wiedzieć to uzbrój się w cierpliwość i nie lej łez tam gdzie czasem trzeba się śmiać. Bo kiedyś nasze smutki, łzy i cierpienia zastąpią radości i wielbienia – On jakby na swoje własne słowa uspokoił się i przestał się trząść. O czym on do cholery mówi? Czy musi mi teraz wykładać jakieś nie zrozumiałe wykłady? W tej smutnej, niezrozumiałej chwili? -Przepraszam za to. Ostatnio często tak ze mną. Chyba za długo przebywałam sama. Teraz chyba lepiej się czujesz. Opowiesz mi wszystko? -Spróbuję córko. Kiedy trafiłem do tego ohydnego miejsca on tam już był. Gdy go pierwszy raz zobaczyłem od razu pomyślałem że to co z niego zostało nie jest człowiekiem. Ja z nim mieszkałem w jednej celi. Często zabierali nas na ciężkie prace, czasem w nich ludzie swoim błędem przepłacali życie. Ja od dawna wiedziałem że nadchodzi nasz koniec. I tak bardzo długo trzymali nas przy życiu. Po prostu jak ktoś im się znudził to go najzwyczajniej w świecie zabijali. On opowiedział mi całą swoją historię. Co chwilę powtarzał jak cię kocha. Kilka razy próbował się zabić bo nie mógł wytrzymać tej myśli: co oni

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych