Wróć do katalogu

Szkoła na rozstawie 1435mm

Rzecz niezwykła, kobieta maszynistą kolejowym!

biryta, opublikowano , 11 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

– Paweł! Do jasnej anielki! Co ty wyprawiasz?! Masz 130 na zegarze, a przed nosem stacja. – Już… momencik… hamuję… – Czyś ty z byka spadł? Nie pojmuję. Out na lewą stronę, migiem! Młody miał minę kota na pustyni. Ta ułańska fantazja kiedyś go zabije. Poniosło i tyle. Instruktor miał prawo sprać mu głowę i zmalować taką opinię, że od razu wywaliliby go ze szkoły. Piwa naważył, nie ma co. Nos spuścił na kwintę i tępym wzrokiem gapił się na szlak. Radio grało kawałek Miki „Relax”. Lokomotywa gibała się w rytm muzyki, gdyby nie to i wyjące silniki, w kabinie panowałaby grobowa cisza. Paweł wcale nie miał za złe instruktorowi, że ten go ochrzanił. Miał do tego święte prawo. – Co, sumienie cię gryzie? – Kurka, poniosło mnie panie Błażeju. Przepraszam. – Mnie nie przepraszaj, tylko ciesz się, że nikomu nic się nie stało. Na następny raz masz nauczkę, hamulec nie gryzie. Mechanik Błażej już nie jednego takiego miał pod swoją opieką. Traktował swoich podopiecznych jak własne dzieci. Tyle energii i siły mało kto poświęcał swoim uczniom. Może dla tego, że nie miał własnych. Oczywiście wszyscy jego „chłopcy” nie pozwalali o sobie zapomnieć, co i rusz robili naloty z małym gościńcem. Śmiechu co nie miara przy tym było. W takim wypadku o rutynie nie było mowy (nigdy nie znał dnia, godziny i stacji, gdzie czeka go niespodzianka). Jednej zimy, a był to styczeń, znów dali mu nowego ucznia. Wziął papiery, usiadł w fotelu z widokiem na szlak, zaczął pobieżnie czytać. W pewnej chwili wytrzeszczył oczy, nie wiedział czy ma zwidy, czy faktycznie tak jest napisane, nie mógł uwierzyć. Dziewczyna. Splunął siarczyście. Baba na elektrowozie? Matko jedyna… Do czego to doszło. Jak nic, na pierwszym zakręcie wykolei pociąg. Tydzień później stawił się na szopie, odwalony jak stróż na Boże Ciało. Co tu gadać, kobiecie należy się szacunek. Oczywiście dyspozytor musiał to skomentować. – I co Błażejku? – A nic Michałku, co ma być? – No twój uczeń, a raczej uczennica. – Ty mi tu tyle nie gadaj, tyko dawaj papiery, czasu nie mam. – A ty przynajmniej wiesz, gdzie ona będzie? – Tak. I nie wpijaj się jak stare gacie. – Dobra, dobra. Pogadamy sobie później. Ten to jednak potrafi zeźlić człowieka. Pal licho, zobaczy się, co los przyniesie. Młoda dziewczyna czekała przy elektrowozie. Na pierwszy rzut oka wydawała się miła i konkretna. Akurat poprawiała mundur, gdy zobaczyła mechanika. – Dzień dobry – dygnęła. – A witam. To co, jedziemy? – T-tak… – Dobrze, pozwolisz, że ja pierwszy wejdę – tu dyskretnie zerknął na spódnicę dziewczyny. – Nie ma sprawy. Weszli na maszynę. Dziewczyna nie była speszona, widać, że czuła się dość pewnie. Błażej postanowił wpuścić ją w maliny. – Załączamy silniki? – A kierunkowy gdzie? Myszy zjadły? – Osz ty! Połowa ludzi się na tym nacięła. A tak trochę z innej beczki, jak mam się zwracać? Po imieniu, czy „per pani”? – Po prostu Ania. I tyle. Odpalamy? – Odpalamy. Chorobcia… Na razie wszystko gra, zobaczy się, co będzie na nocnych służbach. Po miesiącu nadarzyła się taka okazja, nocny do Wrocławia. Około 20 trzeba było stawić się na lokomotywie. Ania pojawiła się punktualnie. Dojechali do składu, maszyna została sprzęgnięta z wagonami, następnie podstawianka na Wschodnią. Pociąg zapełniał się podróżnymi. Nagle w bocznym lusterku mignęła znajoma postać. – Mechaniku, ja na chwilkę skoczę na peron. – A za czym tam cię niesie? – Coś załatwię, będę za minutkę. Wyrobię się do odjazdu. – Dobrze, leć, ale pilnuj zegarka. – Błażej był już przyzwyczajony do szalonych pomysłów swojej podopiecznej. Anka zeskoczyła na peron i popędziła w kierunku pierwszych wagonów. – Paulina? – chwyciła za ramię kobietę. Ta odwróciła się, była mocno zdziwiona. – Anka?! Kopę lat! A ty tu co? Chwilunia… – omiotła wzrokiem chudą postać – czy ty… – Nie oślepłaś, dobrze widzisz. Dokąd cię niesie? – Do Wrocka, biletu nawet nie kupiłam, muszę to zrobić u konduktora. – Chcesz jechać za friko? – Jasne, a co mam zrobić? – Dawaj walizę. Masz tu moją marynarkę i czapkę. – Ale… – Słuchaj! Na Zachodniej zapukaj w drzwiczki elektrowozu. Teraz zamelinuj się na chwilkę w wagonie. – Dobra. To do zobaczyska na Zachodniej. – konduktorzy już odgwizdywali odjazd, na semaforze wykwitło S2. Anka w ostatniej chwili wpakowała się z tobołkiem do kabiny. – Panie Błażeju, nie uśniemy do Wrocka, gość będzie. – Jezusiczku… Anuś! Gdzie ty masz bluzę i czapkę? – Potem wyjaśnię, ruszamy. Maszynista zachodził w głowę, o co tej małej chodzi. Trzy kilometry za Centralną zrozumiał. Ktoś łomotał do drzwi, Ania poszła otworzyć. Z przedsionka dało się słyszeć dwa kobiece głosy: jeden znajomy, drugi już nie. – Tu się włazi jak po drabinie. – No nie gadaj! Cholera! Dawaj łapę! – I jesteś. Teraz wszystko jasne. Masz buty na obcasach! Cała Paulina… Mechanik nie zdzierżył. – Anka! Co tam się dzieje? – Chwilunia! – 45875 odjazd! – zaskrzeczał radiotelefon. – Panie Błażeju, przedstawiam panu moją serdeczną koleżankę Paulinę Kaletę. Paulina, to pan Błażej, mój instruktor. Nastąpiły uściski dłoni. – Paulina kucaj! – wrzasnęła Anka. – Co?! – Już! Bo łeb urwę! – Ale po jaką cholerę? – spod pulpitu wydobył się urażony głos. – Bo będziemy mieć spore kłopoty. – odezwał się mocno rozbawiony mechanik. – Jak będziemy przejeżdżać koło nastawni, przejazdów kolejowych, czy stali na stacjach, musisz się schować, bo nikt poza pracownikami kolejowymi nie może przebywać na lokomotywie. – wyjaśniła po łebkach. – Ło matko! Niezły hardcor. Tylko kochanieńka wyjaśnij mi, jakim cudem ty się tu znalazłaś,

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych