Wróć do katalogu

Sztafeta

Krótki, ale męczący bieg.

saloon, opublikowano , 7 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{font:arial}- Powiedziałam ci, że jestem z nim szczęśliwa! Odpierdol się pojebie!

Wydawało się, że lada chwila uderzy ją z całej siły w twarz. Ale nie zdążył – po raz kolejny trzasnęła przed nim drzwiami. Znowu stał na ciemnym korytarzu z zaciśniętymi ze złości zębami.

- Pojebana… Nic tu po mnie.

Zapalił papierosa i zaczął schodzić na dół. Mijał kolejne, tak dobrze znane mu piętra. Pełne szczekania psów, krzyków kłócących się małżeństw. Każde piętro tak samo śmierdzące i zniszczone. Wyszedł na zewnątrz, założył słuchawki i zaczął iść w stronę domu.

Był nie tyle smutny, co zwyczajnie wkurwiony, że znowu tak go potraktowała. Kochał ją, był w stanie zrobić dla niej dosłownie wszystko. Starał się o jej miłość tak, jak tylko umiał - często przynosił kwiaty, dzwonił pytając się wszystko u niej w porządku. Raz nawet pobił przystawiającego się do niej pod blokiem pijaka i wylądował w areszcie. Wszystko to dla ukochanej.

- Kocham ją a ona to wszystko pierdoli i liże się pewnie teraz z tym pedałem - pomyślał.

Jeszcze bardziej zacisnął zęby. Miał ochotę zwyczajnie kogoś pobić. Żeby ktoś poczuł się tak jak on. Mentalnie pobity i poniżony. Na ulicy jednak nie było nikogo, kto byłby w stanie mu „pomóc”. Wreszcie trafił na kosz na śmieci – przewrócił go i zaczął się na nim wyżywać. Kopał z całych sił, byle tylko go zniszczyć i rozładować złość. Po chwili usłyszał dźwięk syreny policyjnej.

- Ich też kurwa najebie. Nie dam się zeszmacić.

Radiowóz zbliżał się, a on czuł się coraz bardziej nabuzowany. Wiedział, że różnie może się to skończyć, ale w tym momencie zwisało mu to zupełnie. Widział już zbliżające się światła.

- Mam gdzieś nóż - pomyślał.

Krew w żyłach pulsowała coraz szybciej. Serce biło z sekundy na sekundę mocniej. Radiowóz był już przy nim i w tym momencie chwycił w kieszeni nóż. Samochód jednak przejechał dalej – policjanci pojechali do innego wezwania.

Poczuł niewyjaśnioną ulgę - z jednej strony był gotów nawet ich zabić, a z drugiej ucieszył się, że wróci do swojego mieszkania. Zapalił drugiego papierosa, podgłośnił muzykę w empetrójce i skręcił w stronę domu.

- Kurwa...

Zderzak pędzącego samochodu, szyba, cholernie twardy asfalt.

Uderzył w niego tyłem głowy. Nawet nie próbował się ruszyć, czuł tylko jak głowa robi mu się mokra i ciepła od krwi. Zamknął na chwilę oczy, choć wiedział, że już nigdy może ich nie otworzyć. Zawsze zastanawiał się, co czuje człowiek w takiej chwili. Nic go nie bolało, ale ewidentnie czuł, że odpływa. Nie wiedział, czy tylko mdleje, czy umiera.

- Otwórz oczy! Proszę!

Otworzył, zobaczył czarnowłosą dziewczynę, z dużymi, zielonymi oczami i mocnym makijażem. Sam jednak oczu już nigdy nie zamknął.

Zadzwoniła na 112 i z drżącym głosem, patrząc mu prosto w oczy, opowiedziała dyspozytorce o wszystkim, co się stało. Miała czekać aż przyjedzie pomoc. W głuchej ciszy czas niemiłosiernie się dłużył. Na ulicach nie było dosłownie nikogo, w okolicznych domach wszyscy już spali. Próbowała dodzwonić się do chłopaka, ale nie odbierał.

- Pewnie siedzi z kolegami i chleje, a mnie ma w dupie. - pomyślała.

Wybrała jednak jego numer jeszcze raz. Tym razem odebrał i płacząc opowiedziała mu o wszystkim. Błagała go by przyjechał i jej pomógł. Wiedziała, że sama sobie z tym wszystkim nie poradzi. Przyjechał wcześniej od karetki pogotowia. Przytulił ją, zapewnił, że wszystko się jakoś ułoży, że razem uporają się z przeciwnościami.

- Piłaś? – zapytał.

Zdarzało jej się jeździć po alkoholu, ale tym razem była zupełnie trzeźwa.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych