Wróć do katalogu

Sztuka Kochania

Na mej wyspie, samotność przestała mi doskwierać. Wprowadziłeś się TY. Rozbiłeś swą łódkę o brzeg i postawiłeś stopę na złocistym piasku.

k4sia, opublikowano , 12 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Na mej pustej wyspie samotności rozpętała się wichura. Kwiatowe dotąd drzewa, zaczęły dawać owoce, a błękitne niebo nabierało różnych barw. Na wieczór różowe, od rana pochmurne, w południe błękitne. Na mej wyspie samotność przestała mi doskwierać. Wprowadziłeś się TY. Rozbiłeś swą łódkę o brzeg i postawiłeś stopę na złocistym piasku. Jak zwykle nie byłam przygotowana na nieznajomego gościa. Ale ty, tak uroczy i kulturalny, rozwiałeś naprędce wszelkie moje wątpliwości… ***

ONA: Pewnego dnia, idąc chodnikiem, tak po prostu na niego wpadłam. Tak jak by właśnie w tym momencie mojego życia miał się pojawić. To było takie oczywiste i naturalne, że przyjęłam to z szerokim uśmiechem na ustach. Nie pozostał on nieodwzajemniony. Wtedy już wiedzieliśmy. Jedno spojrzenie, jeden dotyk, jeden uśmiech. A wszystko dzięki miłości, która właśnie wtedy zagościła w naszych sercach. Dobrze wiem, że czułeś to, co ja. Te pierwsze chwile poznawania siebie nawzajem. Tak bardzo chciałeś wszystko o mnie wiedzieć. Wydawało mi się, że każda godzina, każda minuta bez ciebie, to jak wieczność. Na okrągło mogłabym słuchać twoich opowieści. Czułam, jak byśmy już kiedyś się poznali, a teraz musieli nadrobić stracony czas. Nasze życie podzieliło się na dwie epoki. To przed poznaniem się i ta nasza, wspólna. Chciałam być częścią ciebie, oddać ci całą siebie. Nie musiałeś nawet pytać o zgodę. Oboje wiedzieliśmy, że właśnie tak ma być. Pamiętasz ten zimowy wieczór, gdy przegapiliśmy ostatni dzienny autobus? Nie potrafiliśmy się po prostu rozstać. Gdy dostrzegłam, że odjeżdża z przystanku, zaczął padać właśnie śnieg. Nie był pierwszy tego roku, ale pierwszy w Naszej historii. Na twojej czarnej czapce zatrzymywały się małe gwiazdeczki, tworząc biały, mokry puch. Spojrzałeś mi głęboko w oczy, tak że czułam jak patrzysz na moje serce. Twoje usta miały smak wina, które jeszcze niedawno piliśmy, a policzki były zimne od mrozu. Czułam jak wszystkie motyle w moim brzuchu nagle poderwały się do lotu i delikatnie uniosły mnie w powietrze. Świat dookoła nagle przestał mieć znaczenie i nabrał niespodziewanie wyraźnych barw. Wszystko stało się cudownie kolorowe i wyraźne.

Kiedyś zapytałeś mnie, od którego momentu zaczęłam cię kochać. I chociaż banalna jest wiara w miłość od pierwszego wejrzenia, to właśnie wtedy wiedziałam, że zawszę będę kochać tylko ciebie. Nie musiałeś robić nic. Nie musiałeś zapraszać mnie na te wszystkie cudowne romantyczne kolacje, nie musiałeś zabierać mnie do kina, nie musiałeś kupować mi kwiatów, nie musiałeś przedstawiać mi swoich znajomych, nie musiałeś oddawać mi połowy miejsca w swojej szafie Moje serce wiedziało, że cokolwiek byś zrobił i gdziekolwiek byś nie poszedł, ja zawsze będę przy tobie. Pozwoliłam ci na każdy gest, na każdą inicjatywę, bo wiedziałam, że w ten sposób okazywałeś swoje uczucie do mnie. Zawsze miałeś problem, by wyrazić to słowami. Ale i tego się dla mnie nauczyłeś.

Wiesz, wtedy zastanawiałam się, czy to nie grzech być tak szczęśliwym. Czy jeden człowiek może dostać aż tyle radości i miłości na raz? Czy wszyscy na to zasługujemy? Pamiętam, jak pogładziłeś mnie po policzku, pocałowałeś w czoło i odpowiedziałeś, że tą radość i miłość dzielimy na dwoje, więc nie muszę się niczego obawiać. Dodałam tylko, że nie na dwoje, tylko na troje. Twoje oczy zajaśniały blaskiem tysiąca jeden gwiazd. Ucałowałeś mój brzuch, a życie, które zaczęło się we mnie tlić przed kilkoma tygodniami, poruszyło się radośnie. Pomimo, że z całej siły pragnęłam zatrzymać każdą chwilę tylko dla nas, że pragnęłam uchronić nas przed wszelkimi smutkami i sprawić by ogień naszej miłości i szczęścia wciąż się tlił, to nigdy mi się to nie udało.

Są takie chwile, które udaje nam się przeżyć tylko jeden raz. Bo tylko ten jeden raz są w naszym życiu pierwsze. Nie ma nic piękniejszego niż odkrywanie nowych doznań, o ile są one radosne. Pierwsze uczucie smutku i boleści, będzie silniejsze niż kiedykolwiek jeszcze w twoim życiu. Na zawsze pozostanie zadra na sercu. I chociaż kiedyś ona się zrośnie, bo mówi się, że czas leczy rany, to jednak nadal będzie czuć się jej ból. Pomimo, że ktoś będzie ci wmawiał, iż wie, co czujesz, to nie wierz mu. Nikt, nigdy nie będzie czuł tego co ty. Bo dla każdego to uczucie jest jedyne w swoim rodzaju i każdy przechodzi je inaczej. Tak jak miłość, która była w twoim sercu, ta jedyna i największa, tak cała ona przeradza się w cały ten smutek i ból. I nikt nigdy nie ma prawa powiedzieć ci, że to co czujesz minie i wkrótce o tym zapomnisz.

W dniu wypadku, gdy na zawsze ode mnie odszedłeś, straciłam nie tylko ciebie, ale i część siebie. I mimo, że minęło już wiele lat to wciąż mam wrażenie, że nie wszystko zdążyłam ci powiedzieć. Niestety każde słowo utyka mi w gardle i traci znaczenie. Najważniejsze byłyby tylko dwa słowa, które podpowiada mi serce: „Kocham cię”. Wszystko pozostałe oboje wiemy tak dobrze, że nie musimy o tym mówić.

Mój krzyk przez sen rozdziera ściany naszego mieszkania. Odbijają się pustym echem. Moje oczy są oceanem, który wciąż na nowo zalewa moje policzki. Mowa stała się zbędną używką, której nadużycie z pewnością mi nie grozi. W jakim celu obdarzono mnie życiem, jeśli nie mogę mieć was obojga? Czy karą za zbytnie zachłyśnięcie się miłością jest właśnie taka rozpacz? Czy to znaczy, że raz złączone jabłko rozdziela się, by miało szansę w następnym życiu znaleźć się na nowo i obdarzyć swoją miłością cały świat? Nie powinniśmy tak pięknego uczucia chować tylko dla siebie. To właśnie nasza kara. Ty jesteś tam, a ja tu. Nasza wspólna energia, która tchnęła życie w tą małą istotkę, zatrzymała się w przestrzeni, by zaczekać na moment dla nas najlepszy.

Chciałabym ci powiedzieć jak bardzo cię kocham.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych