Szydercy II rozdział
jak wczesniej
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zdrowie Nicole, niech przezyje koszmar szkoły z internatem! Wszyscy unieśli swoje kieliszki pod komendę Briana Hammersmitha, jednego z jej najlepszych przyjaciół, nieoficjalnego chłopaka Megan Brewster. Chłopak mrugnął do Nicole i wypił cały kieliszek wódki. Dziewczyna otrzepała się, ale wypiła swoje zdrowie. Rozejrzała się czy nikt nie potrzebuje pomocy by wyjść z domu lub nie chce skorzystać z toalety. Jako pani przyjęcia musiała dbać o wszystko, bo tatuś zastrzegł że nie wynajmie ekipy Domu Nie Do Poznania by posprzatał szkody które mogłybyć po takiej imprezie. Na razie wszystko odbywało się zgodnie z planem. Nikt nie wymiotował, nie opił się, nie całował po katach. Dom był szczelnie zamknięty, więc nie musiała obawiać się o drogocenne meble lub sypialnie. Zaprosiła jedynie ludzi którzy rozumieli co znaczy grzeczna impreza, chociaż spodziewała się że znajdą się kumple którzy rozpowiedzieli o party przy basenie u Carterów i lada chwila wparuje tu banda rozwszeszczanych dzieciaków z liceów, którym nudzi sie w centrum lub na plażowych imprezach. Victor delikatnie objął ja od tyłu i pocałował w szyję. - Właściwie mogłabyś się pożegnać również ze mną - szepnął jej do ucha. Pokręciła głową i obróciła się do niego twarzą. - No co? - Później - odpowiedziała. - Jakoś straciłam humor na cokolwiek. - Salem też ma imprezy i to o wiele lepsze niż tu, bo zakazane. Wiesz że taki owoc kusi najbardziej... zupełnie jak ty mnie teraz. Pocałowała go przelotnie w usta i usiadła na leżaku bo przyszła Megan z wielką torbą ze sklepu kosmetycznego. Zrezygnowany Victor warknął coś pod nosem i usiadł za nią biorąc do ręki niedopitego szampana. Upił sporego łyka. Megan podeszła do Nicole podając jej kosmetyki. - Naciągłam mamę na spore zakupy - oznajmiła pokazując swoją nową niebieską sukienkę którą miała na sobie. - A tobie cóż, przyda się to by przetrwać ten miesiąc. Nicole zajrzała do torby i znalazła tam cały zestaw do minimalnego makijażu i jakieś odprężające żele pod prysznic, kremy pod oczy, maseczki, peelingi. - Przetrwam o wiele wiecej niż miesiąc. - W Salem? No pewno. Przeżywasz Nelsona to i tam przetrwasz - stwierdził Victor ponurym tonem. - Ja tam nie pasowałem, bo nie lubię być uwiązany krawatem cały dzień. To była udręka. Wszyscy sie zaśmiali. -O tyle dobrze , że w Nelsonie nie musimy mieć mundurków. Wyobrażacie sobie siedzieć tak samo ubrana jak inne dziewczyny i niczym nie wyrózniać się z pośród tych nieudaczników? Żenada - mruknęła Angel sącząc nadal swojego drinka. Jej miedzianorude włosy zwinęła w podobny kok który miała rano Megan, ale na niej wyglądało to idealnie, jakby pracowała nad tym nieładem cały dzień. Na piegowatej twarzy nie było ani grama makijażu, jakby piegi były przebojem miesiąca. Angel poprawiła krótka czerwoną sukienkę i usiadła wygodniej na leżaku. Nicole westchnęła. Jak dobrze że przy basenie był ten taras z leżakami i lampami, gdzie nikt poza jej paczką nie miał wstępu na imprezie. Każdy gospodarz musi miec jakieś ustronne miejsce do rozmów i plotek z przyjaciółmi. Wychyliła nieco glową by zobaczyc co dzieje się przy innych stolikach, ale stwierdziła że wszyscy grzecznie siedza lub tańczą przy muzyce z głosników. Carl Monroe zadbał o to by płynęła z ich tylko najmodniejsza muzyka i taka przy której dobrze się bawi. - W Nelsonie nie ma prawie żadnych nieudaczników, Ang - odpowiedziała Megan ostrym tonem. - To że zaczynamy się dzielić na grupki nic nie znaczy. Dziewczyna zawsze była pokojowo nastawiona do innyc ludzi, nawet biedniejszych niż ona i Nicole musiała przyznać że między innymi dlatego była jej najlepszą przyjaciółką. Zero uprzedzeń, złośliwości, zazdrości. - Jasne, nie wyobrażam sobie jakichś emo w mundurku. Biedaki by się popłakały lub pocięły, bo nie mają na sobie ani grama czarnej kredki lub nic różowego. - Angel, przestań - warknęła Nicole. - Wiem że jesteś zła o to że jadę i że nie będziesz mogła z kim rozmawiać złośliwie na przerwach o innych, ale bez przesady. Nelson to Nelson; nigdy nie miał mundurków, więc się cieszcie. W Salem w sumie nie ma złych mundurków dla dziewcząt. Trochę za długie spódnice, lecz kto powiedział że nie można ich skrócić? - uśmiechnęła się lekko. - Przestańcie się kłócić dziewczyny - powiedzieli jednocześnie Brian i Victor przewracając oczami. - Nicole, odpakuj prezenty. - Angel uniosła brew i wskazała na piętrzący się stos paczek i toreb pod barierkami. Na zaproszeniu nic nie wspominała o obowiązkowym podarunku, ale każdy z przybyłych dawał jej upominek na podróż do 'piekła' jak określali Internat. Spodziewała się książek, perfum, kosmetyków, ubrań których nie włoży przez mundurki lub alkoholu. Wcale nie miała ochoty ich otwierać właśnie w tej chwili; wolałaby to zrobić już w pokoju internatu by wspomnieć każdego gościa, ale Bryan podniósł się z leżaka i przynióśł parę największych paczek. Wszyscy zaś patrzyli w jej stronę wyczekująco. Wywróciła więc oczami i zajrzała do pierwszej torby; oczywiście najnowsze szpilki od Laubotina na które czekała całe lato. Na liściku był charakterystyczny autograf Angeli. Zawsze przy i robiła serduszko, a "A" było ostre i wielkie. - Dzięki, przydadzą się. - usmiechnęła się do przyjaciółki i sięgnęla po kolejne i kolejne. Od Bryna dostała kolekcję płyt jej ulubionego serialu, Victor podarował nową bieliznę. Nic jej nie zdziwiło jak ostatnia paczka. Aż wszyscy otworzyli buzię gdy wyciągneła ogromny wibrator. - Ciekawe co za debil - warknęła Megan. - Nie ma kartki? - Jest - Nicole szybko zajrzała do liściku ' Dla naszej kochanej N, bo Internat to strefa BS (bez seksu), przynajmniej tak mówią. Co będzie zobaczymy. P. Sheppard'. - P. Sheppard? - zdziwiła się Angel. - Co za idiota! Mogła się od razu tego spodziewać. Patrick Sheppard był synem kochanka matki, jednocześnie największym Playboyem jakiego znał Nelson High. Grał w drużynie piłki nożnej, miał tysiące fanek, bo był nieziemsko przystojny: zielone oczy, metr osiemdziesiat pięć seksownego ciała, wrednie uśmiechające się usta i lekko…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil lightindarkness
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…