Wróć do katalogu

Tajemnica życia-rozdział 10

Dalsze losy Emilii,bohaterka rozpoczyna naukę w szkole i... Historia jest całkowicie wymyślona, podobieństwo do jakichkolwiek osób, imion, miejsc, wydarzeń czy zespołów jest przypadkowa.

ola_pik, opublikowano , 1 godz. 5 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział 10 „Pojawienie się rywali i innych nowości.”

„Nigdy nie mogłabym zmienić tego co czuję, moja twarz nigdy nie pokaże uczucia, które nie jest prawdziwe” / Red Hot Chili Peppers – „I Could Have Lied”/

W Polsce na lotnisko czekała na mnie moja przyszywana mama i Marta. Nie widziałyśmy się od czasu mojego wyjazdu, więc pisk był niesamowity, kiedy się zobaczyłyśmy. Miałam jej tyle do opowiedzenia. Postanowiłyśmy się spotkać następnego dnia. Musiałam się też dowiedzieć co u niej, bo pisała, że bardzo zaprzyjaźniła się i zżyła z jednym z chłopaków z jej tanecznej ekipy. Wybrałyśmy się do parku i tam zaczęłyśmy rozmowę. - Zacznij – poleciła Marta – co wydarzyło się w Stanach? Twoja wiadomość była bardzo tajemnicza. - - Wiesz, w końcu udało mi się spotkać z moją mamą. Jest naprawdę wspaniała, myślę, że wkrótce ją poznasz. – zaczęłam - A co z tobą i Johnem? Nadal jesteście razem? – zapytała - Tak, ale te wakacje to była dla nas ciężka przeprawa. Antohny dowiedział się o nas, a jego dziewczyna próbowała nas rozdzielić, bo chciała zemścić się na Johnie. Stało się tak, że przez tydzień nie byliśmy razem, bo John został zmuszony, aby ze mną zerwać, a ja musiałam wyjechać. Po tygodniu jednak wróciłam do L.A. i Johna. Zrobiliśmy też małą akcję, żeby pozbyć się dziewczyny Antohny’ego, gdyż sam nas o to poprosił – kontynuowałam - Co zrobiliście? Nie mów, że się z nim przespałaś! Powiedziała - Nie, ale zrobiliśmy wszystko, żeby tak to wyglądało. – powiedziałam - Jesteś szalona! – skwitowała Marta - A teraz co wydarzyło się u Ciebie? – zapytałam - No więc pojechałam na te warsztaty. Wiedziałam, że Mateusz z break’a też jedzie, ale nasza grupa z jego nie utrzymuje kontaktu. My jednak nagminnie łamaliśmy tę zasadę i gadaliśmy przy każdej wolnej chwili. To naprawdę świetny chłopak. Okazało się, że mamy te same zainteresowania i uwaga udało mi się go namówić na hip –hop, będzie z tobą w grupie, bo ja wskoczyłam po warsztatach na wyższy pułap. Pory są te same, ale mi zmienia się instruktor, ty będziesz miała moją babkę. Wracając do Mateusza to bardzo się do siebie zbliżyliśmy przez te 2 tygodnie. Na razie nie jesteśmy razem, ale wszystko jest na dobrej drodze – opowiedziała - Ładnie. A tak poza tym jak tam nasza nowa klasa? – zapytałam - Nawet, nawet, ale wiesz na zdjęciach to co innego. Zobaczymy za 3 dni – powiedziała - Taa... mam przeczucie, że tak szkoła coś zmieni – stwierdziłam - W jakim sensie? – zapytała - Boje się, że spotkam jakiegoś faceta i się zakocham. – odpowiedziałam - Ty i John to para idealna. Jeszcze będę ciocią dla waszego dziecka – powiedziała Marta - Jasne, jak tylko wszystko będzie tak jak jest to masz to zagwarantowane! – powiedziałam i ruszyłyśmy w kierunku naszych domów. Nadszedł dzień rozpoczęcia roku szkolnego, od czasu mojego wyjazdu John nie napisał do mnie ani jednej wiadomości. Podejrzewam, że znalazł sobie jakaś laskę albo wrócił do Kate, albo Mandy. Od naszej rozmowy Marta bardzo dziwnie się zachowywała, a kiedy w trójkę jechałyśmy do szkoły co chwilę pisała do smsy i nie chciała bym zobaczyła choć kawałek wyświetlacza jej telefonu. Potrzebowałam Johna, a on po prostu się do mnie nie odzywał, jak przed rokiem, tylko teraz byliśmy parą. Pisałam do niego, ale nie dostawałam żadnej odpowiedzi. Podczas wstępnego poznawania, cała nasza trójka usiadła sobie z brzegu w trzech pierwszych ławkach. Przedstawialiśmy się po kolei i my byłyśmy ostatnie. - Cześć nazywam się Kasia, jestem z... – i tak każdy, ale nas zainteresował chłopak, który mówił krótko przed nami - Nazywam się Michał, interesują się muzyką, gram na perkusji od trzech lat, ćwiczę już od dziecka. Mam własny zespół: Frogs. Tyle wystarczy – przedstawił się, a kolejka w końcu doszła do nas. - Jestem Ania, pochodzę z Pszczyny. Jeżdżę konno, a także gram na gitarze akustycznej. – powiedziała Ania - Cześć, ja jestem Marta, mieszkam w Pszczynie. Gram na pianinie, ale także okazyjnie śpiewam. Tańczę hip –hop i tyle chyba wystarczy – opowiedziała Marta i przyszła kolej na mnie - Ja jestem Emilia, także mieszkam w Pszczynie, bardzo interesuje mnie muzyka – w tym momencie uśmiechnął się do mnie Michał – gram na gitarze, ostatnio próbowałam grać na gitarze elektrycznej oprócz tego maluję, rysuję oraz piszę wiersze. To tyle. – wszyscy spoglądali na mnie z zaciekawieniem. Wiedziałam już teraz, że w nowej klasie będę obiektem rozmów numer jeden. Słyszałam, że dwie dziewczyny z mojej klasy rozmawiają na temat mojego wisiorka – nowego i ostatniego prezentu od Johna. Zdaję sobie sprawę, że jest drogi, ale jest bardzo ładny – mały zielony brylancik. Przez dwa kolejne dni John nadal się nie odzywał, a ja bardzo go potrzebowałam. Nie jako chłopaka, ale jako przyjaciela, który obiecał, że zrobi wszystko, aby nasza przyjaźń nigdy się nie rozpadła. Kiedy już miałam wszystkiego dość, a Marta coraz bardziej denerwowała mnie smsami, które non stop wysyłała, Ania starała się mnie jakoś pocieszać, osiągało to jakoś skutek na kilka godzin. Potem znów wrócił mój zły humor. Wtedy też zaczęła się moja znajomość z Michałem, spędzałam z nim przerwy, ale nigdy nie pytał o to co czuje. Punkt kulminacyjny nastąpił w piątek, bo wtedy miałam ochotę zabić wszystkich i siebie, wtedy też Michał przejął się moim humorem: - Co taka smutna? – podszedł i uśmiechnął się do mnie - Mój chłopak się do mnie nie odzywa. – odpowiedziałam jak najkrócej się dało - Do takiej genialnej dziewczyny jak ty. Musi być idiotą. – stwierdził - Nie znasz mnie, ani ty bardziej mojego chłopaka – powiedziałam - To nie znaczy, że nie poznam. Grasz na gitarze elektrycznej? – zapytał - Gram na zwykłej gitarze, na elektryku grałam tylko kilka razy, kiedy byłam u swojego ojca w Stanach – odpowiedziałam -Aha, ale i tak bardzo mnie intrygujesz – powiedział - Jestem zajęta i jeśli próbujesz mnie poderwać, to nic ci to nie da. Kocham mojego chłopaka! – powiedziałam - Rozumiem, ale może mógłbym Ci jakoś pomóc? – ponownie zapytał - Potrzebuje rozmowy z chłopakiem, bo żadna dziewczyna nie zrozumie tego co czuję – odpowiedziałam - Przyjdź jutro na mój koncert, wtedy pogadamy – powiedział i odszedł. Było mi miło, że zostałam osobiście zaproszona na jego występ. Kiedy doszłam do dziewczyn na przystanek, Marta trzymała przy uchu telefon i powiedziała do mnie: „No wreszcie! Jest ktoś kto chce z tobą porozmawiać. Proszę.”, kończąc wręczyła mi telefon. - Słucham – powiedziałam lekko zdezorientowana - Witaj kotku! – usłyszałam pogodny głos Johna - Jak mogłeś się do mnie nie odzywać! – krzyknęłam - Chciałem cię sprawdzić, jak zareagujesz – powiedział - Phi... – odburknęłam - Wynagrodzę ci to, zobaczysz! – gdy to powiedział rozłączył się - Akurat – powiedziałam do milczącej słuchawki, a chwilę później podjechał pod przystanek czarny samochód Johna. Teraz domyśliłam się wszystkiego, Marta cały czas pisała z moim chłopakiem. - Spiskowaliście razem! – krzyknęłam do Marty, kiedy szczęśliwy John wyszedł z samochodu - Zapraszam panny do woza – powiedział do nas -, ale Ty stój kochaniutka – to powiedział do mnie, kiedy ruszyłam za dziewczynami – z Tobą muszę się należycie przywitać. Witaj kotku! – gdy to powiedział złożył na mych ustach delikatny pocałunek i dopiero po nim wpuścił mnie do samochodu. Kiedy wysadziliśmy dziewczyny, John zatrzymał się i namiętnie mnie pocałował. - Przepraszam, że się nie odzywałem, ale to była próba także dla mnie, bo naprawdę korciło mnie, żeby napisać ci, że przyjeżdżam, ale udało mi się z niespodzianką, ale to jeszcze nie koniec – wyjaśnił -John nic nie rozumiem, ale chcę ci powiedzieć, że cię kocham i cieszę się, że jesteś - - To dobrze, że nie rozumiesz. Ja ciebie też kocham. Od Marty wiem, że macie dzisiaj trening czy mógłbym popatrzeć? – zapytał - Trening! Zapomniałam o nim! Oczywiście kochanie – odpowiedziałam, a John jeszcze raz namiętnie mnie pocałował i pojechaliśmy do mojego domu. Mój chłopak usiadł w fotelu w moim pokoju i przyglądał się jak pakuje swoje rzeczy. Między nami nastała niezręczna ciszy, coś w naszym związku uległo zmianie, John spojrzał na mnie, wstał i złapał mnie za rękę, przyciągnął do siebie i mocno przytulił. Pocałowałam go. John zawiózł mnie i Martę na trening. Ja i moja przyjaciółka poszłyśmy się przebrać, a mój chłopak poszedł na trybuny sali numer 1, w której miałam mieć zajęcia. Gdy wyszłyśmy z szatni, do Marty odezwał się chłopak o nie określonym kolorze oczu i ciemnych włosach, domyśliłam się, że to Mateusz. - Witaj Martusiu, przedstawisz mi swoją koleżankę? – gdy to powiedział przytulił się z Martą - No więc to jest Mateusz, a to Emilia – przedstawiła nas Marta. Poszliśmy na salę, nasza grupa jako ta początkująca miała pierwsze spotkanie zorganizowane jako organizacyjne. Przedstawione zostały zasady porządkowe oraz poznawaliśmy się. Pierwszą byłam ja, nie bardzo wiedziałam co powiedzieć. - Nazywam się Emilia, mieszkam w Pszczynie, w tym roku rozpoczęłam naukę w Liceum. – przedstawiłam się. W taki sam sposób mówiła każda osoba po mnie, ale dodawała dlaczego przyszła na zajęcia a na końcu mówił chłopak, który wydał mi się bardzo interesujący, ale Johnowi się nie spodobał. - Jestem Tomek, tańczę od 3 – go roku życia, w tym roku będę zdawał maturę, następnie mam zamiar udać się na studia taneczne i stąd też moja obecność tutaj. Na co dzień tańczę jazz oraz taniec nowoczesny. Dziękuję – powiedział, a po zakończonych zajęciach podszedł do mnie i rozpoczął rozmowę. - Bardzo krótko o sobie mówiłaś. Tańczysz coś? – zagadał i uśmiechnął się, a ja na jego ramieniu dostrzegłam głowę tygrysa. - Nie tańczę, gram na gitarze – odpowiedziałam wypatrując Johna - Za kim tak wodzisz oczami maleńka? – zapytał tonem, który mi się spodobał - Za moim chłopakiem – powiedziałam pewnie - Też tańczy? – zapytał chcą podtrzymać rozmowę -Nie, jest gitarzystą i właśnie tu idzie – powiedziałam, w momencie, gdy John zbliżał się do nas z zazdrosnym wyrazem twarzy - Podrywasz ją? – zapytał groźnie - Nie, chciałem tylko z nią porozmawiać. – tłumaczył - To dobrze, nie waż się nawet do niej podejść choćby nie wiem co się z nią działo. Inaczej będziesz miał do czynienia ze mną – zagroził John - Dobrze – powiedział i odszedł - Dlaczego to zrobiłeś? Przecież doskonale wiem co mam mówić i tylko ciebie kocham! – powiedziałam - Jestem o Ciebie zazdrosny. Kim jest ten chłopak, który do ciebie macha? – wytłumaczył, a potem zapytał - To mój kumpel z klasy Michał, ale nie wiem co tu robi – powiedziałam - Aha, nie zapraszałaś go tu? – zapytał - Nie. Idzie w naszą stronę, proszę zachowuj się normalnie – poprosiłam - Cześć jestem Michał, ty pewnie jesteś chłopakiem Emilii- przywitał się Michał - Tak. – odpowiedział Pum, a następnie dodał – John Pumpkins - - Miło mi cię poznać. Mam próbę z moim zespołem – powiedział - Na czym grasz? – zainteresował się John - Na perkusji – odpowiedział - Ooo fajnie, ale i tak wolę gitary – powiedział mój chłopak, a następnie dodał – Wiesz chyba już pójdziemy. Muszę coś wyjaśnić Emiliii – podał rękę Michałowi, a ja uczyniłam to samo i ruszyłam za Johnem. Marta jako poziom zawansowany miała zajęcia o godzinę dłuższe i powiedziała, żeby na nią nie czekać. Wychodząc domyśliłam się dlaczego. Czekał na nią Mateusz. Ja i John wybraliśmy się na spacer po parku. - Kotku ufasz mi? – zapytał - Tak. – odpowiedziałam - Mam tu pewnego znajomego, który przechowuje dla mnie moje pojazdy. Chciałbym cię gdzieś zabrać, ale najpierw musimy go odwiedzić – powiedział - Ale... – zaczęłam, ale gitarzysta Kotów przerwał mi pocałunkiem i zaprowadził do jakiegoś garażu, gdzie stał jego czarny samochód (nie wiem jak tu się znalazł) i cudowny motor. Domyśliłam się, że dziś będziemy podróżować jednośladem. - Ubierz to, Antohny by mnie zabił gdyby coś ci się stało. – powiedział rzucając w moją stronę skórzaną kurtkę i kask. - Dokąd jedziemy? – zapytałam - Zobaczysz – odpowiedział tajemniczo i wyciągnął do mnie rękę i pomógł wsiąść na motor. Bałam się, ale fakt, że prowadził mój chłopak jakoś dodawał mi sił. Zastanawiałam się co takiego chce mi pokazać, bo wjechaliśmy w nowo wybudowane osiedle bloków. - Jesteśmy – oznajmił, a ja zdjęłam kask i rozejrzałam się dokoła. - Gdzie? – zapytałam - Pod moim nowym mieszkaniem. – powiedział John, a ja zrobiłam zaskoczoną minę, ale mój chłopak złapał mnie za rękę, a następnie wyciągnął klucze i poprowadził w kierunku jednego bloku. Gdy oboje znaleźliśmy się w środku. John delikatnie mnie pocałował, a potem powiedział – I co? Podoba ci się? Twój pokój jest na górze. - - Pokój? Na górze? Pięknie tu. – odpowiadałam jakby w amoku - Nie pozwoliłbym, żeby dzieliła nas taka straszna odległość. Tak masz tu swój pokój, załatwiłem sobie trzy mieszkania. Kiedy byłem tu z twoim ojcem po feriach, poprosiłem, żeby połączyli mi trzy mieszkania i jedno udało mi się dostać piętro wyżej. – wytłumaczył - Nie wiem co powiedzieć – stwierdziłam - Chodź na górę. – powiedział, a ja gdy weszłam po schodkach i zobaczyłam to wnętrze zamarłam - Wow, świetnie – wydusiłam - To twoja część, mam nadzieję, że kiedyś tu ze mną zamieszkasz – powiedział - Podoba mi się tu, chciałabym tutaj zamieszkać nawet od dziś – stwierdziłam i przytuliłam się do Johna - Nie możesz na razie ze mną zamieszkać, ale po każdym swoim treningu będziesz mogła u mnie spać i dziś też tak będzie. Rozmawiałem z twoimi przybranymi rodzicami i się zgodzili, więc zostajesz? – zapytał - Oczywiście, że z tobą zostanę kochanie – odpowiedziałam, a gitarzysta The Cats wyszedł i wrócił po chwili z dwiema reklamówkami. - Kupiłem Ci piżamkę, a tu – wskazał na drugą torbę, którą trzymał w lewej ręce – rzeczy, które kupiła Ci Emily, ale szczerze nie wiem co to – powiedział - Dziękuję – odpowiedziałam i przytuliłam się do swojego chłopaka. Ciepło jego ciała mną zawładnęło, pragnęłam być wtulona w niego na zawsze. Spałam jak zabita, obudził mnie dopiero dźwięk gitary Johna. Wstałam i zeszłam na dół, skąd dochodziły dźwięki. John jak tylko mnie zobaczył, podszedł do mnie i przytulił mnie. - Jak spałaś? – zapytał trzymając mnie w objęciach - Dobrze. Ładnie grałeś, co to było? – odpowiedziałam - Moja piosenka, napisałem ją kilka dni przed moim przyjazdem tutaj – powiedział - Jest śliczna – stwierdziłam, a John złożył na mych ustach delikatny pocałunek, a ja się uśmiechnęłam - Cieszę się, że ci się podoba. – powiedziałam - Zjadła bym jakieś śniadanie, dostanę coś? – zapytałam - Tak, czekałem na ciebie ze śniadaniem – powiedział i zaprowadził mnie do kuchni. Kiedy zjedliśmy, John zaproponował mi mały spacer. Zgodziłam się i poszliśmy do parku. Przypomniało mi się, że zostałam zaproszona na koncert zespołu Michała, ale jakoś nie wiedziałam jak mu o tym powiedzieć, tak, aby nie czuł się zazdrosny. - Kochanie, dostałam zaproszenie na koncert – powiedziałam dość nie pewnie - Jaki koncert? – zapytał John dość spokojnie, więc poczułam się pewnie - Zostałam zaproszona na koncert zespołu Michała - - Tego twojego kolegi, którego spotkaliśmy wczoraj? – zapytał - Tak, właśnie o niego chodzi – odpowiedziałam - Pójdziemy razem, jeśli tylko mogę? – zadał kolejne pytanie - Oczywiście, że możesz – odpowiedziałam, John pociągnął mnie w stronę ławki i czule mnie pocałował. Miałam przeczucie, że wydarzy się coś dziwnego tego wieczoru, ale nie chciałam nic mówić. Przytuliłam się do swojego chłopaka, a on zapytał - O której masz ten koncert? – - O 18, tam gdzie tańczyliśmy – odpowiedziałam - Kocham cię! – powiedział i pocałował mnie - John, jak długo tu zostaniesz? – zapytałam - Do przyjazdu twoich rodziców – odpowiedział, ale w jego głosie wyczuwałam pewną tajemniczość - Aha, opuścisz mnie jak oni przyjadą? – zadałam kolejne pytanie - Nie zupełnie, wyjadę jak oni wyjadą. Od momentu kiedy Tony wrócił do wrócił do Emily stał się dla mnie bardziej wyrozumiały, co najważniejsze już nie wypomina mi tego, że cię uwiodłem – powiedział -E tam, to ja uwiodłam ciebie. To jak zachowywałam się podczas pobytu w Paryżu dużo zdziałało w kierunku naszego związku – powiedziałam - Nie, to ma niewiele wspólnego z tym, że się w tobie zakochałem. Uwierzysz, że jesteśmy razem już prawie rok? – powiedział i spojrzał w moje zielone oczy - Chciałabym być z tobą do końca życia! – stwierdziłam i rozpłynęłam się w jego czekoladowych oczach - Ja też kotku – odpowiedział - Coś przede mną ukrywasz w sprawie moich rodziców – powiedziałam - Nie mogę ci tego powiedzieć mój koteczku! – powiedział, a następnie dodał – Jednak mogę ci to wynagrodzić! – dokończył i czule mnie pocałował. Potem wstaliśmy i wróciliśmy do mieszkania Johna. Tam obejrzeliśmy film, nie jakaś komedię romantyczną, tylko ulubiony film Johna – jakiś thriller, nie pamiętam tytułu. Gdy film się skończył, poszliśmy do kuchni i zjedliśmy obiad. Dowiedziałam się, że mój chłopak jest też wspaniałym kucharzem. Podczas naszego posiłku zadzwoniła do mnie Karolina: - Witaj kochana! – powiedziałam, gdy tylko odebrałam - Gdzie jesteś? – zapytała - U Johna – odpowiedziałam krótko - W L.A.? Nie mówiłaś, że lecisz tam na weekend. – powiedziała - Bo nie leciałam, John kupił mieszkanie w Pszczynie i siedzę właśnie tam – wyjaśniłam - Aaa...to fajnie. Mogłabym do ciebie wpaść? – zapytała - Tak – spojrzałam na Johna, a on tylko się uśmiechnął - To będę za chwilę – odpowiedziała i rozłączyła się. Wysłałam jej adres Sms, bo chciała przyjść, a nie zapytała o adres. Gdy przyszła, zaczęliśmy się wygłupiać. Zauważyłam, że John i Karolina świetnie się dogadują ze sobą. Nie byłam zazdrosna, bo wiedziałam, że łączy ich tylko stopa koleżeńska. Przed 1800 ruszyliśmy na koncert. Michał podbiegł do nas i serdecznie się ze mną przywitał. John poczuł się zazdrosny. Nie chciał tego pokazywać, ale odczytałam to z jego oczu. Nie wiedziałam, że Michał oprócz tego, że gra na perkusji, także śpiewa. Na zakończenie swojego występu wyszedł z kumplem, który grał na gitarze akustycznej. - Tę piosenkę dedykuję osobie, która jest na tej Sali. Spotkałem ją nie dawno, ale ona wniosła nadzieję do mojego życia, mimo że znamy się tak krótko. To dla ciebie E.A. – powiedział krótko przed finałową piosenką. John był lekko zdenerwowany, bo pojawił mu się rywal. Piosenka Michała była ładna, nie wiem czy była coverem czy napisana przez niego. Gdy skończył pobiegłam z nim porozmawiać, a John i Karolina zostali sami i zaczęli prowadzić rozmowę. Ufałam im obojgu, więc nie byłam się, ani nie byłam zazdrosna, miałam nadzieję, że John także nie jest zazdrosny o Michała. Czekał na mnie, wiedział, że przyjdę po koncercie. - Jak ci się podobało? – zapytał - Było bardzo fajnie, jednak mi brakowało profesjonalizmu – odpowiedziałam - Takiego jak u Twojego ojca? – zadał kolejne pytanie - Tak o to mi chodzi – powiedziałam - A piosenka? – ponownie zapytał - Śliczna, dziękuję, że zaśpiewałeś ją dla mnie – powiedziałam - To dobrze, że Ci się podoba. Idź już, bo chyba twój chłopak się niecierpliwi. Wydaje mi się, że mnie nie polubił – powiedział i przytulił mnie. Wróciłam do Johna i Karoliny, rozmawiali o czymś żywo, a kiedy do nich podeszłam nagle przerwali. - O czym rozmawialiście? – zapytałam - O niczym ważnym – powiedziała swoim zdecydowanym głosem Karolina - Dlaczego przerwaliście? – zadałam kolejne pytanie, a John i Karolina wymienili się spojrzeniem, ale nie odpowiedzieli mi tak jak tego oczekiwałam - Dowiesz się za jakiś czas – powiedział John, a potem w trójkę wyszliśmy z budynku. Zostałam jeszcze tego wieczoru w mieszkaniu Johna, bo jak sam mówił, póki nie ma Antohny’ego musimy korzystać. Czuję się przy nim taka szczęśliwa. W poniedziałek zawiózł mnie i dziewczyny do szkoły. Marta była w wyjątkowo dobrym humorze, domyśliłam się, że musiało coś bardzo poważnie zaiskrzyć między nią a Mateuszem. Na długiej przerwie zabrała nas (mnie i Anię) na strych, gdzie podzieliła się z nami wiadomością. - Udało się – powiedziała na wstępie – to znaczy w końcu wszystko się wyjaśniło. Ja i Mateusz... – przerwała i spojrzała na nas, w jej niebieskich oczach widziałam szczęście - Cieszę się, że jesteście razem – powiedziała Ania - Pocałował mnie! – powiedziała radośnie Marta - To wspaniale, czyli jesteśmy już dwie – stwierdziłam i uśmiechnęłam się - No właśnie, Ania podoba Ci się ktoś? – zapytała Marta - Tak – odpowiedziała nieśmiało - Kto? – zainteresowała się Marta, a ja tylko się przysłuchiwałam, bo przypomniał mi się wczorajszy wieczór z Johnem. Gdyby nie moja wewnętrzna siła pewnie podzieliłabym się z dziewczynami wiadomością, że mam za sobą swój pierwszy raz. Ja i Pum posuwamy się coraz dalej, nasze pocałunki są coraz bardziej odważne, ale wszystko ma swoją granicę. Wczoraj podczas, gdy oboje leżeliśmy na łóżku gitarzysta Kotów całował mnie, jednak w pewnej chwili rozpiął moją koszulę i zaczął całować mój brzuch i szyję. Czułam, że ma ochotę na coś więcej, ale go powstrzymałam. - Emiś, jesteś z nami? – zapytała Ania - Tak, przepraszam – powiedziałam - Ty i John musieliście coś wczoraj zmajstrować, skoro tak się zamyśliłaś – stwierdziła Marta - Do niczego nie doszło! – zaprzeczyłam - Jasne, Aniu nie odpowiedziałaś - - Boję się, że Emilia się wkurzy – odpowiedziała Ania, a mnie bardzo zainteresowała jej odpowiedź - Mój John? – zapytałam - Nie, Michał. – powiedziała bardzo nieśmiało - Michał jest dla mnie tylko kumplem – powiedziałam - Tak wiem, ale i tak nie mam u niego szans, bo on chyba się w tobie zakochał – stwierdziła w momencie, kiedy zadzwonił dzwonek. Pobiegłyśmy na lekcje, ale obiecałyśmy sobie, że wrócimy do tej rozmowy. Na kolejnej przerwie nie udało nam się dokończyć naszej rozmowy, bo Michał zabrał mnie na amfiteatr zanim dziewczyny zdążyły się obejrzeć. Gadaliśmy na temat sobotniego koncertu, choć ta rozmowa nie miała dla mnie większego sensu. Zostałam zaproszona przez niego na kolejny koncert połączony z imprezą, ale powiedziałam mu, że przyjdę. Nawet zaznaczyłam, że raczej nie przyjdę. Tydzień minął szybko i bez większych rewelacji, jednak czwartek był dla mnie zaskakujący. W szkole z Michałem odbyłam bardzo poważną rozmowę. Czułam się wobec niego bardzo nie w porządku, ale wiedziałam, że musimy porozmawiać na ten temat. Poprosił mnie na chwilę, po matematyce. Poszliśmy na podwórko szkolne i usiedliśmy z boku hali przy parkingu. - Emi, nie mogę tego w sobie tłumić. Wiem, że znamy się krótko. – zaczął bardzo pewnie – Bardzo mi się podobasz, podoba mi się sposób w jaki się ubierasz, jak się poruszasz to wszystko robi na mnie wrażenie od chwili, gdy weszłaś do klasy pierwszego dnia szkoły. – dokończył lekko drżącym głosem - Michał, nie wiem jak ci to powiedzieć – zaczęłam, choć na chwilę się zawahałam - , ale nie możemy być razem. Jestem szczęśliwie zakochana, ale musisz wiedzieć, że zawsze możesz na mnie liczyć – powiedziałam nie zdając sobie sprawy z tego co zrobiłam - Przyjdziesz na mój kolejny koncert? – zapytał zmieniając temat - Zależy kiedy, ale proszę nie bądź na mnie zły, przepraszam – wydusiłam - Nie ty nie przepraszaj, to ja się wygłupiłem. Wiem, że kochasz Johna, ale miałem nadzieję, że może coś się zmieniło – powiedział i złapał mnie za rękę - Nigdy nie mów nigdy! Możemy być przyjaciółmi na śmierć i życie – odpowiedziałam z uśmiechem, a on mnie przytulił przyjacielsko na znak zgody, a wtedy zadzwonił dzwonek i wróciliśmy na lekcję. Od tej pory spędzaliśmy przerwy razem. Trójka powiększyła się do czwórki. Chciałam, żeby między Anią a Michałem coś się zrodziło, ale na razie nie było o tym mowy. W piątkowy wieczór John zawiózł mnie na taniec, uczyliśmy podstaw tańca hip –hopowego, nie szło mi wybitnie dobrze, ale i tak instruktorka mnie pochwaliła. Mój chłopak się spóźniał, więc rozpoczęłam rozmowę z Mateuszem, który czekał na moją przyjaciółkę. - Co robisz przez tą godzinę, kiedy czekasz na Martę? – zapytałam - W sumie nic, siedzę i słucham muzyki. Głównie to rock, wiesz The Cats i te sprawy, a ty czego słuchasz? – odpowiedział zadając mi na końcu pytanie - Rożnie. Słuchałam Kotów, ale ostatnio częściej słucham Metallici i Linkin’ Park. Ty chyba jednak kwestia tego co się wydarzyło w moim życiu. – powiedziałam - Marta mówiła mi, że miałaś okazję z nimi osobiście porozmawiać – powiedział - No tak, ale to nie była jednorazowa rozmowa, z ich gitarzystą....a zresztą nie ważne. – powiedziałam - Zaczęłaś, więc dokończ – zalecił - Chyba nie mogę. Mój ojciec by mnie zabił – odpowiedziałam, kiedy do Sali wszedł John - O jesteś wreszcie! – odezwałam się w kierunku mojego chłopaka i przedstawiłam mu Mateusza - Witam, Mateusz Majewski – powiedział chłopak Marty - Miło mi, John Pumpkins – przedstawił się Pum - Chwileczkę, jesteś gitarzystą The Cats! – powiedział - Tak. – odpowiedział John - Dasz mi swój autograf? – zapytał - Tak, bo jesteś znajomym mojej Emilii. Normalnie nie daję autografów, bo zawsze lata za mną stado głupich fanek.– odpowiedział i wyciągnął długopis, a ja podałam mu kartkę. - Dziękuję! – podziękował i uśmiechnął się, a my pojechaliśmy do mieszkania mojego chłopaka. Gdy przekroczyliśmy próg drzwi, gitarzysta Kotów czule mnie pocałował. - Ja też jestem głupią fanką? – zapytałam - Nie, jesteś moim największym skarbem – odpowiedział i złożył na mych ustach delikatny pocałunek. Jakoś dziwnie czułam się w jego mieszkaniu. Przypomniała mi się moja czwartkowa rozmowa z Michałem i dlatego czułam się nie w porządku wobec Pum. - Co jest kotku? – zapytał z troską gitarzysta Kotów - Nic, nie ważne. Zamyśliłam się. – odpowiedziałam - O co chodzi? Coś się stało? – zadawał kolejne pytanie troskliwym głosem - Chodzi o Michała, wczoraj poważnie rozmawialiśmy, powiedział... ,a zresztą nie ważne. Pomyślałam po prostu, że bylibyśmy ładną parą... – wyjaśniałam, ale John mi przerwał - Proszę, droga wolna! Ja cię nie trzymam! Idź do swojego Michałka! Wiedziałem, że tak będzie! Wiedziałem, że się zakochasz! –krzyczał - Nie dałeś mi skończyć, a ja chciałam być wobec ciebie szczera, ale chyba mi się nie opłaciło. Nie czuję nic do Michała, kocham tylko ciebie – powiedziałam - Daj mi spokój! – krzyknął i poszedł do salonu - Poczekaj. Przecież nic nie zrobiłam! – powiedziałam idąc w stronę pokoju, do którego udał się John - Daj mi pomyśleć! Zaskoczyłaś mnie tym co powiedziałaś. – oznajmił nadal jeszcze zdenerwowany, ale nie protestował, gdy pocałowałam go w policzek, a kiedy chciałam odejść złapał mnie i przytulił - Byłbym idiotą, gdybym ci nie wybaczył takiej głupoty kotku – powiedział i pocałował mnie delikatnie w czoło - Jestem zmęczona – oznajmiłam i poszłam na górę, gdzie się umyłam i położyłam do łóżka. Gitarzysta Kotów przyszedł do mnie i usiadł obok, gładził moje włosy, a co jakiś czas szeptał: „ Gdybyś tylko wiedziała jak mocno cię kocham”. Nagle zadzwonił jego telefon. - Cześć... ...chyba śpi... – powiedział do słuchawki - Nie śpię, daj mi telefon – oburzyłam się, a John podał mi go - To ja Emily, jutro z twoim ojcem będziemy w Krakowie. John już wie – oznajmiła - Wspaniale! – odpowiedziałam z entuzjazmem - Cieszę się, że oczekujesz naszego przyjazdu. Bardzo boję się wrócić, boję się wspomnień. Szczegól... – powiedziała, a w tle usłyszałam głos mojego ojca - Nie zdradź naszej niespodzianki i daj mi ją – mama podała Antohny’emu słuchawkę - Witaj kochanie – przywitał mnie jak zwykle, ale w jego głosie wyczuwałam coś innego - Witaj tatku, jak tam nasz dom? – przywitałam się i zapytałam - A jest już gotowy, myślę, że w przyszły weekend się do nas przeprowadzisz, bo chcemy zamieszkać tam jak przyjedziemy – odpowiedział - Jasne, nie mogę się doczekać, aż będziemy prawdziwą rodziną – powiedziałam - Muszę kończyć, bo za chwilę odlatuje nasz samolot - - Dobrze, do zobaczenie! – pożegnałam się, a John pocałował mnie w szyję - Kocham cię kotku – dodał po chwili, a ja przytuliłam się do niego i delikatnie musnęłam jego usta, a on przeciągnął ten pocałunek. Gdy przestał mnie całować, spojrzałam w jego czekoladowe oczy. Kocham je, mogę się w nie wpatrywać godzinami - Co? – zapytał z zadziornym wyrazem twarzy - Nic, kocham twoje oczy – powiedziałam, a mój chłopak dziwnie się uśmiechnął i ponownie mnie pocałował. Zasnęłam w jego objęciach, rano obudziłam się, gdy John gładził mnie po twarzy i mówił: „Kotku, już czas”. Gdy tylko otworzyłam oczy, gitarzysta The Cats musnął moje czoło. Około południa pojechaliśmy na lotnisko po moich rodziców. Moja mama jak tylko mnie zobaczyła od razu rzuciła mi się na szyję i powiedziała, że bardzo cieszy się z tego, że mogła do mnie przyjechać. Antohny nie był w dobrym humorze, ale kiedy usiedliśmy w salonie Johna jego nastrój się poprawił. - Mamy wiele spraw do omówienia – powiedziała stanowczo mój ojciec - Zaczynaj – poleciłam - Pierwsze, ja i Antohny mamy dla ciebie wiadomość... – przerwała oddając głos mojemu ojcu - Zdaję się, że Emily na mnie zrzuciła przekazanie ci tej wiadomości. Nasz związek, chyba wkroczył już na dość poważną ścieżkę. Dostałem drugą szansę i tym razem nie pozwolę, aby moja ukochana kobieta się ode mnie odwróciła, bo przyczyniłem się do zaginięcia naszego dziecka. – powiedział zagadkowo, początkowo myślałam, że mówi o mnie, ale potem domyśliłam się co chce mi przekazać - Zrobiliście mi niezłą niespodziankę! – krzyknęłam, a po chwili zwróciłam się do Johna – Wiedziałeś i nic mi nie powiedziałeś! – John tylko uśmiechnął - Miło nam, że tak to przyjęłaś, ale to nie koniec tego, co chcemy ci przekazać – moja mama zaczęła i uśmiechnęła się – Emilko, twój tata powiedział, że skoro odzyskał kobietę swojego życia i córkę, a także ponownie zostanie ojcem, chce założyć prawdziwą rodzinę i oświadczył mi się – oznajmiła i przytuliła się do mojego ojca, a ja zaniemówiłam, jedynie John zauważył moje zaskoczenie, ale także nic nie mówił, więc nastała cisza. - Emi, wszystko w porządku – w końcu zapytał Antohny - Tak, jestem tylko w szoku, bo nie widzieliśmy się dwa tygodnie. Wiem jednak, że tą sprawę dokładnie przemyślałeś, nie tak jak w przypadku Mandy – moja mama i John spojrzeli na mnie bardzo surowo, a mój ojciec przybrał bardzo smutny wyraz twarzy – Przepraszam, nie powinnam o niej mówić – dodałam - John. Kochanie, zostawcie nas samych z Emilią. Muszę z nią pomówić na osobności – powiedział Tony, a John dziwnie się do mnie uśmiechnął, gdy wychodził z pokoju z moją mamą. - Córeczko, bardzo zabolało mnie twoje nawiązanie do sprawy z Mandy. Nie powinienem w ogóle się z nią wiązać. Doprowadziłem do dość nieprzyjemnej sytuacji, kiedy z nią zerwałem. Muszę zacząć od tego, że była ze mną w ciąży, nie wiedziałem o tym, gdybym wiedział nie dopuściłbym do tego co zrobiła. Otóż, kiedy ty i John przeprowadziliście tą prowokację i ona mnie rzuciła, poszła usunąć to dziecko, bo nie chciała mieć żadnych wspomnień z moją osobą. Przyszła do nas dzień przed wyjazdem Johna do ciebie. Otworzyła jej Emily, gdy Mandy ją zobaczyła krzyknęła, że odebrała jej faceta, że zmusiła ją do usunięcia dziecka. John usłyszał te krzyki i zszedł. Jeszcze bardziej się wkurzyła na jego widok i wyrzuciła mu, że to wszystko jego wina, bo to on zmusił ją, aby ode mnie odeszła. Nie było mnie wtedy w domu, ale przyszła po raz drugi kilka dni później, kiedy byłem w domu. Weszła i powiedziała mi wprost, że jestem świnią, bo pozwoliłem, aby straciła swoje dziecko o którym ja nic nie wiedziałem. Była kłębkiem nerwów i na moich oczach chciała strzelić sobie kulkę, ale ją powstrzymałem. Była na mnie zła, że tak ją potraktowałem, że zostawiłem ją dla twojej matki. Rozumiem, że nie byłem wobec niej w porządku, że wybrałem najgorszą metodę, aby z nią zerwać. Obraziła w bardzo wulgarny sposób Emily i Johna, mimo to, że John też w stosunku do niej w porządku bardzo zabolały go jej obelgi, podobnie jak twoją mamę, która przecież w niczym tak naprawdę jej nie zawiniła. Stąd ich reakcja na twoje słowa, a mnie nadal boli to w jaki sposób ją potraktowałem – wyjaśnił - Rozumiem – powiedziałam krótko -Poza tym jestem okropny. Krytykowałem Johna, kiedy był z Kate, a sam wcale nie zachowuje się lepiej – stwierdził - Nic na to nie poradzisz – powiedziałam, a mój ojciec podszedł do mnie i przytulił, chwilę później dodał – Cieszę się, że cię odnalazłem, bo dzięki temu odzyskałem kobietę, którą naprawdę kochałem, a nie miałem na tyle odwagi, żeby do niej pojechać - - Wiem, ja też się cieszę, bo mam szansę być z facetem, który bardzo mi się podobał – powiedziałam, a potem oboje poszliśmy do góry.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych