Tajemnica życia-rozdział 9
Historia Emilii, której życie uległo zmianie. Tym razem stawia czoło... Historia jest całkowicie wymyślona, podobieństwo do jakichkolwiek osób, imion, miejsc, wydarzeń czy zespołów jest przypadkowa.Proszę o oceny.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział 9 „Inne spojrzenie na związek. Walka.”
„Będę po twojej stronie, aby przypomnieć ci, że wciąż cię kocham - wciąż kocham.” / Queen – Love Of My Life/
Później oboje usiedliśmy na parapecie, wtuliłam się w swojego chłopaka i rozpłakałam się. John zaczął gładzić moje długie jasnobrązowe włosy. - Kotku, co tym razem? – zapytał - Nienawidzę jej! Dlaczego się pojawiła? Gdyby nie ona Antohny spróbowałby z moją mamą – odpowiedziałam - Mandy już taka jest. – powiedział bez uczucia John - Znasz ją? – zapytałam, a mój chłopak się zmieszał - Tak to moja była kochanka. Źle ją potraktowałem, bardzo źle. Teraz będzie się mścić i robić wszystko, żeby rozwalić nasz związek. – odpowiedział jednak - Będziemy walczyć! – powiedziałam, a John delikatnie pocałował mnie w czoło. Zasnęłam w jego objęciach, przeniósł mnie do łóżka i położył obok mnie. To była pierwsza noc jaką spędziliśmy śpiąc w jednym łóżku. Obudził mnie hałas, John smacznie spał po lewej stronie mojego wielkiego łóżka. Nie chcąc go budzić delikatnie wstałam i zeszłam na dół, zobaczyłam swoją mamę i stojącą prawie nago Mandy, które bardzo głośno się kłóciły. Podeszłam do mojej mamy i serdecznie się z nią przywitałam, co jeszcze bardziej zdenerwowało dziewczynę Antohny’ego. Nie wiedziałam, że Emily przyszła do nas na prośbę Tony’ego, ponieważ chciał porozmawiać z nią o tym co mu powiedziałam, gdy wracaliśmy z Santa Monica. Wyszłam z salonu, bo nie chciałam słuchać ich kłótni. Wróciłam do swojego pokoju, John nadal spał. Nie chciałam go budzić, więc zajęłam się wyszywaniem prezentu dla Johna. Gdy się obudził od razu pocałował mnie w policzek i poprosił bym pojechały z nim do Joanny, bo chciałbym poznała jego siostrę. Niestety Mandy już zaplanowała dla mnie dzień, zabrała mnie zakupy. Nie pozwoliła mi kupować sobie żadnej rzeczy, a ona sama wydawała ogromny majątek na ubrania i dodatki. W domu czekała na mnie niespodzianka, w mojej sypialni oraz w sypialni Johna zamontowano kamery, aby Tony mógł mieć nas na podglądzie, żebyśmy nie zrobili niczego co byłoby według Antohny’ego nie odpowiednie. Całe dnie musiałam spędzać z Mandy, a noce spędzałam z Johnem. Odkryliśmy jak można wyłączyć kamery, więc mogliśmy robić co chcemy, ale John wiedział na co może sobie pozwolić. Pewnej nocy ja i John zaczęliśmy poważną rozmowę, którą ostatecznie zrozumiałam następnego dnia. - Kotuś, czy jeśli będzie konieczność i jeśli będę musiał z tobą zerwać czy będziesz w stanie to zaakceptować? – zapytał - Tak, ale dlaczego? – zapytałam z rozpaczą w głosie - Dano mi pewien wybór, albo z tobą zerwę i będziesz mogła tu zostać albo pozostaniemy parą i będziesz musiała wyjechać – odpowiedział - To głupie, nie mogą ci stawiać takich warunków – stwierdziłam - Kotku wiem. Kocham cię i chciałbym żebyś była tutaj ze mną, nawet jeśli nie będziemy już razem – powiedziawszy to pocałował mnie czule w usta - A czy jeśli oni będą mimo to chcieli bym wyjechała nawet jeśli ze mną zerwiesz? Co zrobimy wtedy? – zapytałam przytuliwszy się do niego - Nie zerwiemy ze sobą kontaktu, nie pozwolę na to, zbyt dużo dla mnie znaczysz. Jeśli nie będziemy mogli być parą możemy być przyjaciółmi, którymi i tak jesteśmy. – odpowiedział - John nie! – powiedziałam, a gitarzysta Kotów położył mi palec na ustach, a potem pocałował - Ciszej. Nie chcesz chyba Mandy. Już tak namieszała w naszym związku – powiedział - Oczywiście, że jej tutaj nie chcę, ale nie rozmawiajmy o niej – powiedziałam - Wiesz chciałbym się z tobą nigdy nie rozstawać. Tyle dla mnie znaczysz, chce mieć ciebie tylko dla siebie – powiedział to i złożył na moich ustach kolejny namiętny pocałunek - Za dwa lata będę tylko twoja, jeśli będziemy wtedy jeszcze razem - - Z tobą kotku chcę być do końca życia, jesteś kobietą mojego życia – powiedział i ponownie pocałował, a następie dodał – Może już pójdę. - - Nie odchodź, tak bardzo cię kocham. – jeszcze mocniej wtuliłam się w Johna - Tony przestał mi ufać. Obserwuje każdy mój ruch w stosunku do Ciebie i musimy uważać na swoje ruchy. – wyżalił się - Przestań. Jesteś pełnoletni masz prawo robić co chcesz – powiedziałam - Ja może tak, ale ty nie i w dodatku jesteś jego jedyną córką – dodał - John... – zaczęłam, ale przerwałam, bo poczułam się zmęczona. Czułam jak mój chłopak kładzie mnie w łóżku. Nie wiedziałam, że była to nasza ostatnia wspólna noc. Mandy od naszego powrotu z Santa Monica próbowała namówić Antohny’ego, aby zmusił Johna do wybrania jednej z dwóch alternatyw, tej nocy kiedy ja i gitarzysta The Cats rozmawialiśmy o naszym związku, Mandy udało się nakłonić mojego ojca do swojego planu. Rankiem podsłuchałam rozmowę Tony’ego i Johna, mówili w niej o tym, że jeszcze dziś Pum powinien ze mną zerwać, a następnego dnia mam opuścić Los Angeles. Wiedziałam, że muszę zachować spokój. Około południa, gdy wróciłam z przymusowych zakupów z Mandy, mój chłopak poprosił mnie, aby z nim przeszła się na mały spacer, bo musi ze mną porozmawiać. - Kotku – zaczął, ale czułam, że jego głos drży – nie myślałem, że będę to kiedykolwiek mówił tobie, ale jak mus to mus. Nie możemy być dłużej razem. Przez te pół roku przeżyliśmy wiele wspaniałych chwil, które wiele dla mnie znaczą, ale to koniec. Musisz wiedzieć, że znaczysz dla mnie więcej niż jakakolwiek inna dziewczyna, ale nie możemy być razem. – wydusił - Misiu jeśli to koniec to pocałuj mnie ten ostatni raz – powiedziałam, a John złożył na mych ustach delikatny pocałunek, a potem szepnął do mojego ucha: „ To nie koniec, to początek. Tylko twój ojciec, ani Mandy nie muszą tego wiedzieć. Udawaj smutną, bo praktycznie nie jesteśmy już parą.” Odszedł po tych słowach, a ja jeszcze chwilę zostałam. Po policzkach zaczęły mi płynąc łzy, nie potrafiłam sobie poradzić, mimo zapewnia Johna. Wróciłam. Po powrocie zaczęłam pakować te rzeczy, które mogą mi się przydać w Polsce, chociaż nie usłyszałam jeszcze, że muszę wyjechać. Ktoś zapukał do mojego pokoju, powiedziałam: „Proszę” i wszedł mój ojciec. Od momentu jego wejścia musiałam grać. - Emi za dużo się ostatnio wydarzyło. Musimy porozmawiać – powiedział - Dobrze, a o czym? – zapytałam - O twoim ostatnim zachowaniu. Bardzo zasmuciło mnie twoje zachowanie w stosunku do Mandy oraz to na co zaczęłaś sobie pozwalać z Johnem, stąd kamery, które i tak wyłączyliście. Ufam ci i wierze, że nie kochałaś się jeszcze z Johnem, bo to, że spicie razem nie uszło mojej uwadze – powiedział stanowczo - Nie kochałam się z Johnem i już nigdy nie będę, bo John ze mną zerwał – odpowiedziałam - I tak będzie lepiej, uwierz mi. Podejrzewam, że po tym jak cię potraktował chciałabyś wrócić do Polski – powiedział, a ja słysząc rano strzęp rozmowy wiedziałam co powiedzieć - Tak chcę wrócić. Nie chcę go widzieć. – odpowiedziałam smutnym głosem -Dobrze, jutro masz samolot o 800. - - Będę gotowa. – odpowiedziałam - Chciałabym jednak poruszyć temat twojego zachowania wobec Mandy. Dlaczego jesteś wobec niej taka niemiła? – zapytał - Bo ona wcale nie jest lepsza wobec mnie, ale ty tego nie widzisz! – zarzuciłam - Jak możesz! – mówiąc to opuścił mój pokój. Ta noc dla mnie się dłużyła, nie miałam Johna do którego mogłam się przytulić, byłam sama. Na lotnisku żegnałam się tylko z Antohny’m, bo Mandy nie wstała, a John bał się, że nie zachowa pozoru. Przed swoim wylotem napisałam do Karoliny, że chciałabym się z nią spotkać, bo wracam do kraju. Początkowo chciałam napisać do Marty, ale przypomniało mi się, że pojechała na 14 dniowe warsztaty taneczne. Podróż samolotem tym razem była dla mnie bardzo ciężka. Mimo to, że John powiedział, że to nie koniec to i tak czułam się podle. Następnego dnia po moim przylocie spotkałam się z Karoliną. Wybrałyśmy się na lody i mały spacer. Gdy usiadłyśmy w parku moja przyjaciółka nie wytrzymała i zapytała: - Coś cię dręczy. Coś się stało tam w L.A. ? - -Tak. John ze mną zerwał ... – nie dokończyłam, bo Karolina weszła mi w słowo - Co, ale jak to? Dlaczego? – pytała - Tony się dowiedział i zmusił Johna do zerwania ze mną – odpowiedziałam specjalnie ukrywając wątek Mandy - To twoja sprawa z kim się spotykasz! - - Tak, ale ja miałam umowę z Tony’m i John miał umowę ... – znów mi przerwała - Oboje ją zerwaliście, bo się kochacie. Walcz o tę miłość, nie warto się podawać! – powiedziała i to mnie umocniło. Po powrocie do domu napisałam do Johna:
„Kochany Johnie, nie wiem czy wolno mi tak teraz do Ciebie pisać, ale nie potrafiłam napisać inaczej. Bardzo za Tobą tęsknię, chciałabym abyś był przy mnie. Cały czas chodzą mi po głowie Twoje słowa: „To nie koniec, to początek!”. Proszę napisz do mnie, choć kilka słów. Chciałabym wiedzieć co u Ciebie? Co dzieje się u mojego ojca? Pozdrawiam, Emilia”
Nie dostałam odpowiedzi od razu, a dopiero po tygodniu od wysłania, ale warto było na nią czekać:
„Koteczku mój, pisz do mnie jak tylko chcesz, ja też za Tobą bardzo tęsknię! Każdej nocy ze smutkiem kładę się spać, bo nie ma Ciebie. Śnisz mi się co noc. Koteczku wracaj! Usycham bez Ciebie, a poza tym w Twoim domu dzieje się mała rewolucja. Mandy i twój ojciec planują ślub po miesiącu znajomości! Moje argumenty do niego nie przemawiają, sądzi bowiem, że pragnę Mandy dla siebie. Jedynie Ty zdołasz go przekonać. Wracaj, załatwię Ci samolot i przy okazji spełni się Twoje marzenie, spędzisz ten czas w moim domu. Odpisz mi czy jesteś zainteresowana jak najszybciej. Muszę to napisać, mimo że praktycznie nie jesteśmy już razem, ale KOCHAM CIĘ! Twój mimo wszystko, John”
Napisałam szybką odpowiedź, nie mogę pozwolić, żeby Mandy i mój ojciec zostali małżeństwem”
„Kochany, mogę lecieć nawet jutro! Nie pozwolę, aby ta żmija Mandy została moją macochą! Czekam na szczegóły. Twoja Emilia P.S. Ja Ciebie też kocham!”
Po wysłaniu tego maila poczułam, że nasz związek jest przyszłością, a nie przeszłością. Nasze „rozstanie” przeszło już do historii, znów byliśmy parą. Nie czekałam zbyt długo na odpowiedź:
„Koteczku, jutro nie da rady, ale pojutrze masz samolot o 700. Nie spóźnij się! Będę na Ciebie czekał w L.A., a potem od razu zabiorę Cię do mojego królestwa. Zgadzasz się na taki układ? Kocham Cię i już nie mogę się doczekać, aż Cię zobaczę. Twój: John XOXO”
Napisałam odpowiedź, że się zgadzam i pobiegłam opowiedzieć wszystko Karolinie, która podtrzymywała mnie na duchu przez ten tydzień, który kiedy czekałam na wiadomość od Johna. Gdy zobaczyła mnie pod drzwiami swojego domu była w głębokim szoku. Przez ostatni tydzień byłam smutna, a teraz promienieje radością. - Co ci się stało? – zapytała - Wracam do mojego Johna. – odpowiedziałam - Wejdź – powiedziała, bo stałam w progu. Zaprosiła mnie na małą herbatkę i zapytała: - Co, jak to wracasz do Johna? – zapytała - Pogodziliśmy się, a poza tym nie mogę pozwolić na ślub Antohny’ego – odpowiedziałam - Twój ojciec się żeni? Z kim? – zadała kolejne pytanie - Ze swoją dziewczyną Mandy, która zna od miesiąca. Ona jest okropna, to przez nią wróciłam do Polski, przez nią musiałam rozstać się z Johnem, ale na przekór niej wracam do L.A. i na przekór ja i John jesteśmy razem – powiedziałam - I dobrze. Walcz! - - Będę, ale... – zaczęłam, ale Karolina mi przerwała - Żadnego „ale”. John też na pewno nie chce, abyś się wahała. – powiedziała - No tak. Nie mogę się już doczekać, aż zobaczę mojego kochanego i minę mojego tatusia! – spojrzałam na zegarek i stwierdziłam, że muszę już iść – Wiesz dziękuję za to, że mnie przyjęłaś i w ogóle, ale muszę załatwić jeszcze formalności związane z moim wyjazdem - - Idź i walcz. Nie poddawaj się! – po tych słowach się pożegnałyśmy. W domu napisałam wiadomość do Johna:
„Kochany, musimy mieć jakiś plan. Bez tego ani rusz. Mam pewien pomysł, ale będzie on dla Ciebie trudny. Szczegóły jak się zobaczymy! Kocham Cię, Emilia.”
Cały następny dzień bardzo mi się dłużył, ale wiedziałam, że wkrótce będę w L.A. i to dodawało mi otuchy. Przez swoje rozdrażnienie nie spakowałam się, robiłam to godzinę przed wyjazdem na lotnisko i nie zabrałam wielu rzeczy. Nienawidzę latać samolotem, ale tym razem było inaczej czułam się świetnie lecąc, bo humor poprawiała mi myśl, że zobaczę się z Johnem. Czekał jak obiecał, gdy tylko mnie zobaczył od razu czule mnie pocałował i zabrał mój bagaż. Nie mówił ani słowa, tym razem mi to przeszkadzało, więc przerwałam tę ciszę. - Znów razem – powiedziała - Tak i tym już nie pozwolę Ci wyjechać. Mój koteczku. – powiedział John i raz jeszcze mnie pocałował, a potem zaprowadził do samochodu, gdy wsiedliśmy od razu ruszył. - Mam nadzieję, że spodoba ci się mój dom – powiedział z dziwną nutką w głosie - Na pewno. O co chodzi? – zapytałam - Mam tylko jedną sypialnię i nie wiem czy będziesz chciała spać ze mną w jednym łóżku. – odpowiedział -Przecież spaliśmy już razem – stwierdziłam - Tak, ale dzisiaj jestem niezwykle pobudzony. Rozłąka z Tobą i twój powrót tak na mnie podziałały. Tak bardzo Cię pragnę. – powiedział, przez chwilę przeszła mi przez głowę myśl, aby oddać się Johnowi i całkowicie wkurzyć Antohny’ego, ale zrezygnowałam z tej myśli. Nie mogłabym złamać swojej złotej zasady. - John poradzimy sobie. Przezwyciężymy to. – powiedziałam - Musimy, gdybym tylko cię dotknął w taki sposób Antohny by mnie zabił - - To śmieszne wiesz. - - To mi nie pomaga. Jaką masz piżamę? – zapytał - O kurcze! Nie zabrałam piżamy. – powiedziałam, a John zrobił wkurzoną minę - Ty naprawdę chcesz, abym cię skrzywdził! –krzyknął - John, jeśli coś się wydarzy, to nie będzie to twoja wina, bo to ja cię prowokuje - - Kotku, nic się nie wydarzy, dam ci moją koszulkę i jakieś bokserki. - - Ja już może zamilknę, bo jeszcze przelecisz mnie w tym samochodzie - - Spokojnie, jak mamy to zrobić to w jakiś cywilizowanym miejscu, a i tak jesteśmy na miejscu. – powiedział John, a następnie wyszedł z samochodu by otworzyć moje drzwi i pomóc wyjść. Poprosił bym weszła do domu, a on zabierze moje bagaże. Jego dom mnie oszołomił, był kolorowy a zarazem w starodawnym stylu, czyli tak jak mi się podoba. Poczułam magię tego miejsca i nie chciałam go już opuszczać, a pojawienie się Johna wcale mi nie pomogło. - Jak ci się podoba? – zapytał i przytulił się do mnie od tyłu - Jest piękny i magiczny – powiedziałam odwracając się ku jego twarzy, gdy to zrobiłam John pocałował mnie bardzo namiętnie. Ten pocałunek uświadomił mi jak bardzo napalony jest John. - Przepraszam, nie powinienem cię tak całować. – stwierdził - Nie masz za co, było przyjemnie – odpowiedziałam - To było złe, poniosło mnie. Kiedyś to zrozumiesz! – powiedział - John, co ty gadasz? Pocałuj mnie raz jeszcze. - - Nie. – powiedział stanowczo, a ja posmutniałam. Myślałam, że chwilę, które spędzę z Johnem tu w jego domu będą dla naszego związku pełne wspomnień. Cały czas byłam w uścisku z Johnem, wyrwałam się i usiadłam na schodkach prowadzących na drugie piętro. Gitarzysta The Cats usiadł obok mnie, złapał z rękę i powiedział - Przepraszam, że cię uraziłem, ale boję się, że mogę się nie opanować i zrobić Ci krzywdę. Pragnę tego, ale jesteś jeszcze za młoda. Niedawno mówiłaś, że odasz mi się dopiero za 2 lata, a teraz sama robisz takie kroki, aby skończyć ze mną w łóżku - - John, chyba źle mnie zrozumiałeś – powiedziałam - Czyli co dzisiaj nasz pierwszy raz? – zapytał John - Nie! Ja chcę tylko żebyś mnie pocałował. Potrzebuje czułości z twojej strony, ale tak żebyś potrafił się opanować – wyjaśniłam - Rozumiem, nie wiem czy dam radę. Jestem taki podniecony, tak bardzo cię pragnę. – powiedział - John, jestem trochę głodna. – powiedziałam, aby zmienić temat - Co byś zjadła? – zapytał - Cokolwiek mi dasz. – odpowiedziałam, a John zaprowadził mnie do kuchni i podał mi płatki kukurydziane i mleko. Zmieszałam sobie dwa rodzaje tych płatków, jedne były czekoladowe, a drugie zwyczajne. Usiadł obok mnie, ale nic nie mówił. Po chwili sam zrobił sobie płatki i zaczął jeść. Nastała cisza, ale chyba dobrze zrobiła Johnowi, bo gdy skończyliśmy wspólny posiłek stał się bardziej rozpromieniony. Poszłam się zdrzemnąć, gdyż zmęczyła mnie cała ta nagła podróż. John uszanował moją decyzję, ale przeniósł mnie do swojego łóżka. Gdy się obudziłam mój chłopak siedział obok i czytał muzyczną gazetę. Uśmiechnęłam się do niego, a on go odwzajemnił. - Przespałaś pół dnia, co będziesz robiła w nocy? – zapytał i dziwnie się uśmiechnął - Nie to co myślisz. Nie pozwolę ci na to. – powiedziałam - Zjesz coś, bo ja zgłodniałem – zmienił temat John - Nie. – odpowiedziałam, a John przybliżył się do mnie i delikatnie pocałował. - Pomalujemy razem? – zapytał, a ja bardzo się ucieszyłam, bo jeszcze nie miałam okazji z nim malować. - Chętnie – odpowiedziałam, a gitarzysta Kotów poprowadził mnie do piwnicy swojego domu, gdzie miał przygotowaną swoją małą pracownię. Wyciągnął duże płótno i kolorowe farby i zaczęliśmy wspólnie malować. Ja po prawej, John po lewej stronie, gdy skończyliśmy i nasze dzieła się spotkały, zauważyliśmy, że idealnie dopasowaliśmy swoje elementy. Zajęło nam to kilka godzin i na zewnątrz była już głęboka noc. Wróciliśmy na górę, John rzucił mi swoją koszulkę, więc umyłam się i przebrałam się w koszulkę Johna i swoje szorty. Gdy wróciłam John szykował drugą pościel dla mnie - Dziś nie pozwolę byśmy spali pod jedną kołdrą. Zbyt bardzo cię pragnę. Jeszcze w tej koszulce wyglądasz tak atrakcyjnie i seksownie. – powiedział i mocno mnie przytulił, a następnie dodał – Nie pozwolę jednak, by ta noc była dla nas zwyczajna. Musisz ją zapamiętać, bo ja mając cię przy sobie w pustym domu nie będę mógł zasnąć - - Ach... tak mocno cię kocham! – powiedziałam i pocałowałam Johna, a on podniósł mnie i zaniósł mnie do łóżka. Położył mnie i namiętnie całował jak nigdy przedtem. Czułam, że nie kontroluje tego co robi, bo zaczął zdejmować ze mnie koszulkę, więc szybko zagregowałam – John, stój! – na moje słowa odskoczył ode mnie i odszedł daleko. - Przepraszam – powiedział – nie potrafiłem się powstrzymać, wiem, że nie powinienem. Obiecałem ci to – dokończył i podszedł bliżej łóżka. - Wiem, że to dla ciebie trudne. Dzisiaj to przezwyciężymy, uda nam się – powiedziałam - Będzie ciężko, bo teraz czuję do ciebie taki pociąg. Kiedyś było mi łatwiej. Jesteś taka piękna, jeszcze to twoje spojrzenie, kicia nie pomagasz mi! – przez chwilę ja i John patrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Ja w jego powalające czekoladowe, a on jak sam mówił w moje pełne wdzięku i seksapilu zielone. Cały czas znajdowałam się w łóżku, a John stał nad nim pochylony. W końcu położył się obok, a mnie okrył przyniesionym kocem. Patrzeliśmy na siebie i nic nie mówiliśmy przez co najmniej pół godziny, trzymaliśmy się tylko za ręce. W końcu John przerwał milczenie i…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil ola_pik
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…