Wróć do katalogu

Tajemnice Artefaktu Czasu rozdział IV

zapraszam do oceny i komentowania!

natalka9912, opublikowano , 7 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

ROZDZIAŁ IV

Zawsze byłam punktualną osobą i nigdy się nie spóźniałam. Przychodziłam nawet kilka minut wcześniej w umówione miejsce, tylko po to, żeby zapoznać się z otaczającą mnie okolicą, przeskanować teren i wyszukać możliwe niebezpieczeństwa oraz drogi szybkiej ucieczki. Taki nawyk. Musiałam mieć poczucie przewagi nad przeciwnikiem.

Sierpniowe słońce rzuciło na moją opaloną twarz ostatnie promienie i leniwie schowało się za horyzontem. Ja również byłam w ukryciu, wypatrywałam niczym sokół i cierpliwie czekałam, aż Lex się zjawi. Chciałam go zaskoczyć, pokazać mu kto tutaj rozdaje karty.

Nagle poczułam na nogach podmuch zimnego wiatru, a włoski na karku stanęły mi dęba, jednocześnie usłyszałam cichy szelest za plecami. Nie zdążyłam się obrócić, kiedy w sekundę zostałam boleśnie unieruchomiona. Silne, męskie dłonie chwyciły mnie za szyję, na tyle mocno, że miałam problem ze złapaniem oddechu. Wydałam z siebie ciche sapnięcie. Stał tuż za mną, a na skórze czułam dotyk szorstkiego materiału jego ubrania i bijące od niego ciepło. Moje plecy zaatakował elektryzujący dreszcz, był jak iskra, która pobudziła mnie do działania. Zareagowałam natychmiast, intuicyjnie rozwarłam jego palce, jednym, szybkim ruchem wykręciłam się ciałem w drugą stronę, tym samym wykręcając nadgarstek jego lewej ręki pod dziwnym kątem. Klęknął opanowany bólem i cicho zaklął pod nosem.

- Wyluzuj wiedźmo, chciałem Cię tylko przestraszyć! - puściłam go z pogardą w oczach, a on zaczął intensywnie rozmasowywać rękę, marszcząc przy tym ciemne brwi, podniósł się na nogi i dumnie wyprostował, dając mi do zrozumienia jak wysoko postawionym człowiekiem jest. Mimochodem musiałam przyznać, że ten dupek miał rację. Nie wiem jakim cudem, ale udało mu się mnie zaskoczyć. Nie wyczułam niczyjej obecności w pobliżu, a mimo to zaszedł mnie od tyłu! Czyżby moje moce zaczęły nawalać?

- Następnym razem Twoje palce już nie pozostaną takie proste! - powiedziałam z groźbą, a na mojej twarzy malowała się czysta złość. - Skąd wiedziałeś, że tu jestem ? - musiałam poznać odpowiedzieć, a raczej moje nadszarpnięte ego musiało ją poznać.

- Nie tylko ty przychodzisz z wyprzedzeniem, obserwowałem Cię jak się tu zakradasz. - odczytałam z niego, że był z siebie cholernie zadowolony, że udało mu się mnie zaskoczyć, co doprowadzało mnie do wewnętrznego ataku szału. Nienawidziłam się tak czuć.

- Przejdźmy się. - wypowiedział te słowa jak gdyby nigdy nic tu nie zaszło i zaoferował mi swoje zgięte ramię. Pieprzony dżentelmen. Przyjęłam je, ignorując jego przygłupi uśmieszek i chowając dumę do kieszeni. Miałam jasno określony cel i nie mogłam teraz z niego zrezygnować, tylko dlatego, że tak działał mi na nerwy. Wyłoniliśmy się z ciemnego zaułka i ruszyliśmy wolnym krokiem wzdłuż zatłoczonego mostu.

- Nie przyszłam się tu spoufalać. - dziwnie czułam się idąc pod rękę z mężczyzną, którego nawet nie znałam, a już szczerze nienawidziłam za jego sposób bycia. - Lepiej mów, skąd wiesz o artefakcie i jaki masz w tym interes? - powiedziałam zza zaciśniętych zębów i fałszywego uśmiechu. O tej porze było tu mnóstwo spacerowiczów. Musieliśmy stworzyć chodź pozory normalnych ludzi, którzy ucinają sobie miłą pogawędkę na wieczornym spacerze.

- Andy, posłuchaj. - zatrzymał się na chwilę i spojrzał mi prosto w oczy, a ja poczułam się niekomfortowo i w dziwny,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych