Wróć do katalogu

Tajemny protokół Biura Politycznego WKP(b)

Stalin i Instytut Neurogenetyki, czyli tajna jednostka NKWD do spraw telepatii i innych. Fikcja, ale mocno osadzona w kontekście historycznym.

BartekPodkowa, opublikowano , 45 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Tajemny protokół Biura Politycznego WKP(b)

Kreml 20 09 1936rok

Do gabinetu Stalina cicho wszedł nieoceniony sekretarz Aleksandr Nikołajewicz Poskriobyszew i położył na biurku czerwoną teczkę z kilkoma dokumentami. Stalin podniósł głowę znad listy skazanych na rozstrzelanie, którą, jak miał w zwyczaju, uważnie studiował przed przekazaniem NKWD, wykreślając z rzadka jakieś znane sobie nazwisko, co w praktyce zmieniało śmierć szybką na powolną w łagrze.

– Co tam macie Aleksandrze Nikołajewiczu?

– Dziwna sprawa Josifie Wisionarowiczu, dlatego ją przedkładam – Młody, ale bystry czekista zauważył coś niepokojącego, wartego uwagi. Albo zmyśla, a to niebezpieczne. – Najlepiej oceńcie sami. Czy są jakieś polecenia?

– Tak, przekażcie listę Jeżowowi jeszcze dzisiaj.

– Dziękuję – Poskriobyszew równie cicho opuścił gabinet.

Stalin nabił fajkę tytoniem z papierosów Kazbek i po chwili sięgnął do leżącej na biurku teczki. Poskriobyszowi ufał, że bzdur mu nigdy nie przedstawi. W teczce były dwa dokumenty. Odręczny raport funkcjonariusza NKWD Andrieja Bielakowa i krótka notatka akademika Maksima Wasijlewicza Mortki, specjalisty w komórce NKWD do spraw wymykających się ugruntowanemu widzeniu rzeczy, rozpoczynającą konkurencję z Instytutem Neurogenetyki, którego kierownictwo objęte było śledztwem NKWD, a którego wynik nawet dla tak kiepskich jasnowidzów nie powinien budzić wątpliwości.

Akademika Mortkę poznał na naradzie poświęconej możliwości wykorzystania zjawisk pozazmysłowych i wywarł na nim wrażenie naukowca otwartego i krytycznego zarazem, wyraźnie dystansującego się od dogmatycznego podejścia. M. Mortka, jak miał to w zwyczaju, ocenił autora raportu jako osobę krytycznie myślącą z umiejętnościami obserwacji i analizy danych. Zaznaczył, że osoby mające pośredni udział w obserwacji opisywanego zjawiska są zgodne co do jego przebiegu i pośrednio potwierdzają treść raportu A. Bielakowa. Stąd ocenia, że sprawa warta jest dalszego zainteresowania.

Andriej Igorowicz Bielakow, będąc asystentem nowomianowanego Naczelnika Zarządu Zachodniego Syberyjskiego Kraju Władimira Michajłowicza Kurskiego, realizował zadanie likwidacji antypaństwowych grup, działających w oparciu o miejscowych szamanów, starowierców i innych ludzi dziwnych, od których warto by ten kraj uwolnić.

W dniu 14 09 1936 roku wczesnym rankiem grupa złożona z dziesięciu żołnierzy NKWD i trzech pracowników operacyjno-śledczych realizowała zadanie ujęcia w miejscowości Gorłowka szamana mansońskiego Izo-Ugała razem z grupą, która poza tradycyjnym myślistwem i hodowlą reniferów dorabiała kradzieżami i wymuszeniami, traktowanymi jako swoisty podatek za ochronę magiczną. Nie byłoby to zadanie dla asystenta Naczelnika Zarządu NKWD, gdyby Izo-Ugała nie zaczynał wyrastać na charyzmatycznego proroka dzięki uzdrowieniom, przepowiedniom i umiejętnemu łączeniu szamańskich poglądów na związek człowieka z naturą, z prawosławnym mesjanizmem. Stawał się sławny na rozległych terenach Chanty-Mansyjskiego obwodu autonomicznego W tej sytuacji jego operacyjna, a w razie konieczności fizyczna eliminacja była oczywistością.

Około godziny 7:00 czasu lokalnego tuż po wschodzie słońca grupa operacyjna rozpoczęła skryte podejście do osady, w której żyli Izo-Ugoła i jego zwolennicy. Kiedy byli około kilometra od celu wyprawy, była godzina 8:30 i przez lornetkę widać było poranną krzątaninę. Nagle wszystko znikło, a po dotarciu na miejsce, co nie zajęło 5 minut, osada była opustoszała, a zegarek wskazywał godzinę 9:30. Innymi słowy, ostatni kilometr szli całą godzinę. Przeszukanie osady i otoczenia nie przyniosło rezultatu. Na miejscu A. Bielakow zostawił w zasadzce funkcjonariusza operacyjnego z sześcioma żołnierzami, a sam udał się do najbliższej, oddalonej o 50 km wioski, której mieszkańcy byli lojalni, a szaman praktycznie współpracował z kim? i Izo-Ugała nienawidził.

Z nieukrywaną radością z kłopotów konkurenta wyjaśnił, że Izo-Ugoł znany jest z nieuczciwych sztuczek i oszustw niemających nic wspólnego ze szlachetnym statusem szamana, lecz niczego nie może zdradzić. Jednakże potraktowany nahajem przez jednego z bojców, w tajemnicy, jedynie A. Bielakowi wyznał, że jego konkurent ma wiele dziwnych umiejętności, w tym możliwość przesuwania czasu. Tak mówią inni szamani, on sam tego nigdy nie doznał. Zachęcony kilkoma butelkami wódki zobowiązał się obmyślić sposób ujęcia Izo-Ugała.

A. Bielakow, po powrocie do tymczasowego biura, skontaktował się z W. Kurskim i uzgodnił, że pozostanie w terenie do czasu wypracowania metody ujęcia szamana. W dwa dni później pozyskany szaman – konkurent poszukiwanego poinformował, że za trzy dni odbędzie się święto, w trakcie którego odurza się renifery czerwonymi muchomorami, następnie zabija, wypija się krew, a mięso zjada. Prowadzi to do głębokiego odurzenia połączonego z proroczymi wizjami oraz niekontrolowanych zachowań, w tym o charakterze orgiastycznym. Izo-Ugoł zapowiedział swój udział.

Zaakceptowany przez W. Kurskiego, a opracowany przez A. Bielakowa prosty plan obławy zakładał skryte podejście do miejsca rytuału 50 żołnierzy NKWD i pięciu pracowników operacyjnych, ujęcie odurzonych szamanów i ich najbliższych, następnie obezwładnienie pozostałych oraz wyłonienie osób do aresztowania. Pozostali mieli być objęci standartową procedurą wykluczającą poważniejsze szykany. Ujęcie z perspektywą rychłego zwolnienia współpracującego szamana miało umocnić jego pozycję i przejęcie grupy Izo-Ugoła pod jego kierownictwo.

Skryte podejście, sprawna łączność i dyscyplina oddziału pozwoliły na szybkie i bez zbędnej szarpaniny wykonanie zaplanowanego przedsięwzięcia. Aresztowano grupę pomocników. Izo-Ugoła, a jego samego, zawiniętego w kaftan bezpieczeństwa i otoczonego przez dziesięciu bojców, przewieziono do najbliższej siedziby NKWD.

Po intensywnych przesłuchaniach wyłoniono dwóch najbliższych pomocników szamana, którzy nie znali mechanizmu działania szamana, lecz byli jego zaufanymi i mieli wysoką pozycję w grupie. Zadeklarowali daleko idącą współpracę.

W tej sytuacji A. Bielakow postanowił przesłuchanie szamana przeprowadzić w formie stanowczej, lecz bez zbędnych ozdobników rozmowy pozyskaniowej. Odporność Izo-Ugoła na bodźce fizyczne wykluczała co prawda skuteczność standartowych procedur, za to jego poczucie odpowiedzialności za grupę dawało szansę korzystnego porozumienia. Tak też się stało. Szaman uzyskawszy gwarancję dobrego traktowania jego ludzi, przystał na postawione przez enkawudzistów warunki.

Wyjaśnił, że stosując szczególne metody wprowadzania się w trans, jest w stanie spowolnić bieg czasu na ograniczonym obszarze, co pozwala na ucieczkę, podobnie jak to nastąpiło wcześniej. Metody te są dostępne osobom o szczególnych uzdolnieniach. W jego grupie takie możliwości mają jego pomocnicy i czwórka dzieci. Osoby te przetrzymywano we względnie dobrych warunkach, oczekując na decyzje przełożonych.

Po zapoznaniu się ze stanem śledztwa W. Kurski skierował sprawę do Jeżowa, a ten, po konsultacji z akademikiem M. Mortką, przedstawił problem Sekretarzowi Generalnemu.

Stalin ponownie nabił fajkę, wypił łyk herbaty i poważnie się zamyślił. Poskriobyszowi polecił wezwać Jeżowa i Mortkę na jutro oraz dostarczyć akta personalne W. Kurskiego i A. Bielakowa.

Nazajutrz po przybyciu do gabinetu znalazł na biurku akta personalne wskazanych poprzedniego dnia osób. Przejrzał bieżącą pocztę, odkładając na później sprawy trudne i mniej pilne. Cały czas myślał o możliwościach lokalnych anomalii czasowych i sposobach ich wojskowego i dywersyjnego wykorzystania.

Akta Władymira Michajłowicza Kurskiego nie odbiegały od dziesiątek podobnych mu znanych. Charkowianin, urodzony 18 02 1897roku z zawodu zegarmistrz, został powołany do wojska w stopniu sierżanta, był związany z ruchem bolszewickim od początku. Pełnił kierownicze funkcje w partii do 1919 roku, a następnie aż do 1921r w aparacie politycznym Armii Czerwonej, skąd przeszedł do organów bezpieczeństwa. Szybko awansował ,dochodząc w 15.07.1936 roku do stanowiska naczelnika Zarządu Zachodniego Syberyjskiego Kraju. Wyraźnie był promowany przez Jeżowa. Stalin niczyich pupili nie lubił. Będzie winny ewentualnego niepowodzenia – pomyślał.

Sięgnął po akta Andrija Maksymowicza Bialakowa. Urodzony 20 09 1910 r. w Petersburgu w rodzinie nauczycieli. Po ukończeniu w 1929 r. szkoły średniej i odbyciu służby wojskowej w oddziałach bojowych NKWD przeszedł do pracy operacyjnej. Z domu, poza kindersztubą i oczytaniem, co Stalin – miłośnik literatury – wysoko cenił, wyniósł znajomość niemieckiego i angielskiego na tyle biegłą, by tłumaczyć przesłuchiwanych i zdobyte dokumenty. Fizycznie sprawny, posiadał liczące się osiągnięcia w zapasach i strzelaniu w zawodach sportowych NKWD. Członek WKP(b)od 1934 r. Kawaler, niepijący, przez kolektyw lubiany. W pracy pomysłowy i skuteczny. Jego pobyt na Syberii to część przygotowania do szerszych zadań.

Wnioskowanie słuszne, pomyślał Stalin. Widać to po raporcie. Warto zapamiętać. W końcu o wszystkim decydują kadry.

Punktualnie w południe do gabinetu weszli zapowiedziani przez Poskriobyszewa akademik Maksym Wasijlewicz Mortka i Komisarz NKWD Nikołaj Jeżow, przez zaufanych Stalina nazywany krwawym karłem z racji wzrostu (155 cm. ) i brutalności w działaniu. „Flip i Flap” pomyślał Stalin, miłośnik amerykańskich komedii, patrząc na zażywnego i postawnego Mortkę.

Goście usiedli na wskazanych miejscach i gospodarz bez zbędnych wstępów zapytał:

– Co o tym sądzicie, Maksymie Wasijlewiczu? – Zwrócenie się w tej formie świadczyło o szacunku i przychylności Stalina.

Akademik, jak przystało na naukowca, chwilę pomyślał i oświadczył:

– Są w przyrodzie zjawiska, których jeszcze nie zbadaliśmy. Mamy w historii wzmianki o przesunięciach czasu traktowane potocznie jako legendy, choćby w Biblii zatrzymanie Słońca, czyli czasu, przez Jozuego. Wybitny niemiecki, a teraz amerykański fizyk Albert Einstein twierdzi, że przestrzeń i czas są ze sobą związane, tworząc czasoprzestrzeń, co powinno pozwolić w szczególnych warunkach na manipulację czasem, jak każdym wymiarem. Austriacki uczony Zygmunt Freud, kontynuując prace swojego mistrza Wilhelma Reicha, twierdzi, że istnieje energia psychiczna, wpływająca na niektóre siły w fizycznym świecie. Nasz młody naukowiec Mikołaj Kozyriew wysunął ciekawą teorię jednolitej przestrzeni informacyjnej i możliwości informacyjnego wpływu na rzeczywistość przyjmując, że czas ma kierunki i energię.

– Dotychczasowe badania – ciągnął dalej akademik — nad możliwościami szamanów i im podobnymi wykazały, że potrafią oni dokonywać rzeczy dziwnych, nieznajdujących aktualnie naukowego wyjaśnienia. Trudno jest im jednak utrzymać powtarzalność tych zjawisk, co czyni je mało praktycznymi. Nie wykluczyłbym, że Izo-Ugoł takie możliwości i umiejętności posiada. Raport tego młodego czekisty był precyzyjny — dalsze zgłębianie sprawy w terenie, konkludował, może skutkować zbędnym rozgłosem i moim zdaniem warto by dalsze badania realizować w korzystniejszych warunkach.

– Co zatem proponujecie Maksymie Wasijlewiczu? Na ile możemy zagospodarować to, co zostało po aresztowaniu tych zdrajców, Bokija i Barczenki z Laboratorium Neurogenetyki? Nie chcielibyśmy, aby ponownie marnowano czas i pieniądze na Szambalę i podziemną cywilizację krasnoludów. Szkoda byłoby zmarnować pewne osiągnięcia w zakresie hipnozy, telepatii czy rozpoznawaniu i ukierunkowywaniu stanów emocjonalnych, jak i psychicznych i farmakologicznych środków perswazji.

– Co do Szambali i jak to nazwaliście krasnoludów, to można by sprytnie temat razem z właściwymi ludźmi podrzucić Himlerowi. On w to głęboko wierzy. Może choć trochę nakładów by się zwróciło. Natomiast uważam, że spośród kadry Labolatorium Neurogenetyki można, po wnikliwej weryfikacji tak merytorycznej, jak i politycznej i kontrwywiadowczej, wyłonić wcale niemałą grupę osób. Oczywiście Labolatorium powinno zmienić nazwę na nic nieznaczącą i powszechną, np Klinika Chorób Psychicznych, znaleźć się w strukturze zdrowotnej NKWD, a nie jak dotychczas w pionie energetyki. Najlepiej byłoby je usytuować gdzieś na odludziu, ale z dostępem do transportu i łączności, na przykład w ośrodku wypoczynkowym NKWD. Ochrona lepsza, otoczenie niegadatliwe, a ewentualni zbiegowie to przecież wariaci, więc niewiarygodni. Metody zaś, wiadomo, nowatorskie, a zgony osób chorych i w tym otoczeniu nie wzbudzałyby sensacji.

Z ekipy A. Bielakowa proponowałbym w ośrodku zatrudnić wszystkich, choćby w niewielkim stopniu zorientowanych w temacie, jako ekipę zabezpieczenia kontrwywiadowczego. Powinno to zwiększyć utajnienie projektu. Z grupy Izo-Ugoła wyselekcjonowaliśmy osoby przydatne do eksperymentów z myślą o osadzeniu ich w ośrodku w dobrych warunkach, lecz bez kontaktu z grupą rodzimą. Pozostali będą traktowani jak inni ich współplemieńcy Mansoni, z tym że zadbamy o dużą łatwość w dostępie do wódki, co osłabi ich wiarygodność i szybko rozwiąże problem biologicznie.

Stalin spojrzał na Jeżowa — akademik za was pomyślał, wcielajcie plan w życie.

– Dla mnie za trzy godziny, krótka notatka, z której Aleksandr Nikołajewicz sporządzi uchwałę Biura Politycznego. Nazwijcie jakoś te projekty, ale bez zbędnego zadęcia.

– Proponuję – wtrącił się akademik – dla całości używać określenia X Klinika a dla projektów odpowiednio Projekt 121 i Projekt 144.

– Zgoda – odpowiedział Stalin. – To do pracy towarzysze.

Po ich wyjściu Stalin zamyślił się. Ten Mortka to bystry i politycznie rozgarnięty uczony. Żaden nawiedzony maniak, jak Barczenko. A ten pomysł z Himlerem kapitalny. Ilu agentów i dziwaków będzie mu można podesłać. Ale to nie na głowę Jeżowa. Trzeba by kogoś bystrego i nowego. Zobaczymy czy Ławrintiej Pawłowicz Beria sobie z tym poradzi. Trzeba zmian. Muszą przyjść młodzi, wiedzący komu zawdzięczają karierę. A z Jeżowem niedługo zrobi się porządek. Jutro Biuro. Byle tylko za dużo nie gadali. Posiedzenie wieczorem, a później na daczę. Jak pomyślą, że będzie pijatyka, to zagłosują bez zbędnych pytań.

Kreml 23 09 1936r.

Na posiedzenie Biura Polityczngo stawili się: A. Andriejew, W. Mołotow, K. Woroszyłow, Ł. Kaganowicz, M. Kalinin, S. Konów, S. Ordżonikidze i oczywiście protokolant A. Poskriobyszew. Stalin krótko naświetlił temat powołania X Kliniki w miejsce Labolatorium Neurogenetyki i skoncentrowania prac nad projektami: 121-telepatia i hipnoza oraz 144-powodowanie lokalnych anomalii czasowych. Wskazał na konieczność przekazania zagadnienia do NKWD, polecił odpowiedzialnym uczynić Władimira Kurskiego, natomiast kierownictwo naukowe z szerokimi kompetencjami powierzyć akademikowi Maksymowi Mortke. Wystąpienie zakończył zaproszeniem na seans nowego filmu amerykańskiego na daczy. Uczestnicy byli w tej sytuacji jednomyślni i bez ociągania podpisali przygotowaną uchwałę. Równie sprawnie przeszły inne rutynowe decyzje, tak, że wyjazd na daczę nastąpił po niecałej godzinie.

Ośrodek Wypoczynkowy Wyższej Kadry NKWD Katyń koło Smoleńska

Akademik Maksym Wasiliewicz Mortka z uwagą obserwował rozmówcę, wysportowanego i przystojnego młodego czekistę zachowującego się swobodnie przy wyraźnym szacunku dla rozmówcy. Inteligencki dom, pomyślał. Trochę tych samych książek co ja zapewne przeczytał.

– Andrieju Wasylewiczu Bielakow jak tam języki obce?

– Czytam, co mogę dostać, najchętniej czasopisma naukowe. Staram się być na bieżąco, szczególnie w problemach techniki.

– Będziecie musieli rozszerzyć zainteresowania o psychiatrię, psychologię, etnografię, w tym legendy o czarach. Choć brzmi to dziwnie, tym będziemy się zajmować. Struktura naszej kliniki będzie następująca: Kierownikiem Kliniki jestem ja. Podlegam politycznie i organizacyjnie znanemu Wam W. Kurskiemu, który sprawuje nadzór z ramienia NKWD. Teoretycznie Wasze zadanie to ochrona fizyczna, prewencyjna, operacyjna i kontrwywiadowcza Kliniki i formalnie Waszym przełożonym jest Kurski. Faktycznie wszystkim kieruję ja, a nadzór polityczny sprawuje bezpośrednio Sekretarz Generalny. Mówię Wam to po to, byście nie popełniali kompetencyjnych błędów. W pracy operacyjnej nie wolno Wam podejmować kontaktów z pracownikami merytorycznymi, tj. pracownikami oddziału III. Oddział ten podlega jedynie mnie. Dla jego ochrony wystarczy zabezpieczenie zewnętrzne. Jak trochę poczytacie, to wprowadzę Was w niektóre problemy merytoryczne.

Oddział I zajmował się będzie zaopatrzeniem, logistyką, kontaktami z administracją. Kieruje nim Igor Abramowicz Apfelbaum, wredny typ, ucho Kurskiego. Będziecie z nim współpracować. Jego personel to sami swojacy i tam widzę zagrożenie dla tajności badań. Tutaj macie pole do pracy operacyjnej.

Oddział II to Wasze gospodarstwo. Oprócz obowiązków ochrony, które szczegółowo nakreśli Wam tow. Kurski, jak wspomniałem, z czasem będziecie wykonywać dla mnie pewne zadania. O charakterze zadań w swoim czasie poinformuję.

Szczególną uwagę zwracajcie na plotki otoczenia, a ich źródła eliminujcie operacyjnie bez zbędnych śledztw. Tajność jest najważniejsza. Zatem do pracy, towarzyszu.

Gabinet Stalina 10 11 1936 r.

– Towarzyszu Stalin, stawił się umówiony akademik Mortka – zameldował Poskriobyszew. –Prosić! Siadajcie Maksymie Wasilewiczu i referujcie. Dzisiaj terminarz napięty, nie pogawędzimy.

M. Mortka swoim zwyczajem chwilę odczekał i rozpoczął zwięzłe sprawozdanie z dotychczasowych dokonań.

– Trzeba podkreślić, że Kurski z tym swoim przybocznym Apfelbaumem organizacyjnie spisali się bez zarzutu. Pomieszczenia badawcze przygotowane, mieszkania dla personelu wygodne, aprowizacja bez zarzutu. Trochę marudził na jego zdaniem zbyt luksusowe warunki dla obiektów badań, ale jak mu powiedziałem, że to szczególni, ale wybitni specjaliści, i że tak towarzysz Stalin kazał ich traktować, zabrał się gorliwie do pracy i sprawił się dobrze. Przygotował również teren do badań plenerowych, a obecnie szuka terenów do przyszłych prób poligonowych.

Izo-Ugoł – kontynuował Mortka – przedstawił zestaw szamańskich sposobów uzyskiwania szczególnego stanu umysłu zbliżonego do transu. Niewiele to dawało, gdyż mówi w sposób niezwykle hermetyczny, a przygotowanie operatora w sposób tradycyjny zajmuje kilkanaście lat. Wśród starego personelu Laboratorium znalazło się kilku specjalistów od, można powiedzieć, zaklęć, którzy metodę przetłumaczyli na język zwięzły i zrozumiały. Wzięli udział w eksperymencie, uzyskując w warunkach laboratoryjnych ugięcie lokalne czasoprzestrzeni na dziesięć minut. W próbie terenowej zdopingowany konkurencją szaman uzyskał czas dwie godziny w promieniu jednego kilometra. Po tym wyczynie przychodził do siebie trzy dni. Obecnie prowadzimy prace studyjne nad sposobem selekcji operatorów i ich przygotowania do eksperymentów. O wynikach będę meldował bezpośrednio Wam.

– Dziękuję i żegnam, powodzenia Maksymie Wasilewiczu.

Raport Kierownika X Kliniki M. MORTKE

Do Gabinetu Sekretarza Generalnego 10 12 1936r.

Realizując zadania w projekcie 121, skonstruowano i przetestowano urządzenie wzmacniające przekaz telepatyczny według pomysłu kandydata nauk Mikołaja Kozyriewa. Uzyskano wyraźne wzmocnienie fal mózgowych. Przekaz do pięćdziesięciu symboli wyemitowano na odległość 40 km z dokładnością 68%. Wzmacniając pracę urządzenia polem elektromagnetycznym, uzyskano wzrost zasięgu do 120km, poprawiając dokładność przekazu do 77%. Przy zwiększaniu natężenia pola, operator doznał trwałego uszkodzenia mózgu i zmarł. Stąd prośba o ochotników spośród skazanych. Pracujemy nad wykorzystaniem tych urządzeń do projektu 144. Prace nad nim postępują, ale nie uzyskujemy oczekiwanej powtarzalności. Tu też byliby potrzebni ochotnicy. O postępach będę meldował sukcesywnie.

M. Mortka.

Stalin wezwał Nikołaja Jeżowa i Władimira Kurskiego.

– Jak wiecie – stwierdził bez zbędnych wstępów – akademik czyni postępy. Cieszę się towarzyszu Kurski, że tak sprawnie zorganizowaliście zaplecze badawcze. Teraz potrzebuje ochotników spośród Waszych, towarzyszu Jeżow, pensjonariuszy. Wy przedstawiacie kandydatów, wybierał będzie Mortka. Stwórzcie odrębną ewidencję dla nich. Zwroty uznane za nienadające się do dalszego wykorzystania, eliminować niezwłocznie.

Teraz możemy przejść do spraw bieżących.

Gabinet Stalina 30 01 1938 rok

– Stawił się akademik Mortka – zameldował Poskriobyszew.

– Niech wejdzie. Siadajcie Maksymie Wasilewiczu. Czytałem raport, ale opowiedzcie bardziej szczegółowo. Jak tam ochotnicy? Jeżow skarży się. Przy Waszym przerobie to dla niego nie starczy.

– Nie jest tak żle. W trakcie prób zmarło 35 osób, a do eliminacji skierowano 54 osoby. Utworzyliśmy zespół 30. osobowy do realizacji projektu144 i 10. osobowy do realizacji projektu. Sformalizowaliśmy metodykę ustalania przydatności na tyle, że w wypadku niespełniania wymagań nie zachodzi konieczność eliminacji. W projekcie 121 uzyskaliśmy dokładność 86% i zasięg 80 km. Są przesłanki do poprawy wyniku, ale już ten pozwala na konkretne wykorzystanie do łączności alarmowej. W projekcie 144 wykorzystując kilku operatorów wzajemnie sprzężonych, uzyskaliśmy przy wzmocnieniu elektromagnetycznym zasięg w promieniu pięciu kilometrów i przesunięcie czasowe o dziesięć godzin. Mam nadzieję, że Święto Pracy uczcimy udanymi próbami poligonowymi.

– A jak tam personel?

– Z naukowym i merytorycznym nie ma żadnych problemów, a pozostały Bielakow trzyma w cuglach. Bystry czekista. Przydatny również merytorycznie. Tłumaczy fachową literaturę niemiecką i angielską, ma pewne zdolności psioniczne. Tylko za atrakcyjny dla okolicznych kobiet, co nie przydaje mu przyjaciół. Co z tym zrobić — nie wiem.

– Zazdrościć Maksymie Wasilewiczu i młodości, i możliwości. Co do Kurskiego, o którym taktownie nie wspomnieliście, poradzimy. Pracujcie i pokażcie coś na majowe święto.

Gabinet Stalina 30 04 1937 rok

Stalin odłożył świeżo przeczytany raport M. Mortki o sukcesie prób poligonowych projektu 144 i projektu 121. Trzy kolejne testy dały bliskie wyniki. Zasięg do 150 km2, czas 20 godzin. Wielokrotne wykorzystanie operatorów. Modernizacja i zmniejszenie wymiarów wzmacniacza sygnałów. Dalsze prace z perspektywą powodzenia…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych