Tajne misje agenta Kloca
Jest to wesoła historia do tej pory nie znanego agenta Kloca zapisana w kilku rozdziałach. Warte przeczytania. Naprawdę poprawia humor.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Tajne misje Agenta Kloca
Wstęp
To opowiadanie jest poświęcone przygodom tajemniczemu, a zarazem znanemu wszystkim agentowi Klocowi. Kloc to podstępny typ z wrodzoną umiejętnością przedzierania się niezauważonym przez kordon policji. Cała akcja rozgrywa się w małym miasteczku pod nazwą Kapselkowo. Słynie ono z nadmiaru piwiarni , pub-ów, restauracji i klubów nocnych. Z tego to powodu na ulicach wala się dużo przeróżnych kapsli. I stąd wzięła się nazwa Kapselkowo. Tak. zapamiętajcie tą nazwę, ponieważ będziecie ją jeszcze wiele razy słyszeć. Szef mafii w tym że mieście nosi ksywę Kapsel, odwieczny wróg Kloca, a zło w tym mieście czai się za rogiem.
Rozdział pierwszy Pierwsza misja kloca: Akcja nad Kapselkowem.
Jak zwykle rano Kloc siedział przed TV i oglądał swój ulubiony serial , Ulice Sezamkową .Pewnie myślicie ,że to dziecinna bajka ale słynni agenci właśnie z takich programów biorą pomysły na życie (no i oczywiście na łatwy zarobek). Lecz nasz bohater nigdy nie szedł na łatwiznę i zawsze wybierał trudniejsze rozwiązania. -Arni piesku przynieś swojemu panu Hoop-a z lodówki, tylko porządnie schłodzonego. Powiedział do swego psa Kloc i oczekiwał na rezultaty. -No co jest ? Pies się zawiesił , trzeba go zresetować. Agent mówi tak bo jest informatykiem z zawodu , ale jak wiecie jest bezrobocie więc postanowił zostać tajnym agentem , a Hoop to tajny napój tajnych agentów. Nagle zadzwonił telefon. Kloc powoli domyślił się , że to jest telefon i już po kilku minutach podniósł słuchawkę. Dzwonił główny szef UOP-u i prosił o pomoc w bardzo ważnej sprawie: -Agencie kloc proszę o natychmiastowe stawienie się w sztabie głównym. -Ale szefie , przecież ja się nie zmieszczę w sztabie chyba złota. -Nie w sztabie złota do k***y nędzy przepraszam za wyrażenie , a w jednostce dowodzenia. -Tak jest już jadę. To mówiąc Kloc wsiadł do swojego poloneza nie chwaląc się rocznik ’93. Tututututu chwila milczenia tututututu nie chce zapalić. -A wczoraj założyłem nowe łożyska i jakoś dojechałem do domu!!! -Jasna cholera pojadę autobusem choć bilety nie są tanie ! -Ździercy , a mam do zapłacenia jeszcze podatek i ratę za samochód. Jadąc autobusem Kloc podśpiewywał sobie: -12 groszy tylko nie płacz proszę 12 groszy na na na na na na . -Przepraszam która godzina ?Zapytał się jeden z pasażerów. -Trzynasta dwadzieścia siedem i osiem sekund. -Edzio ??? -Kloc ??? Okazało się że to starzy przyjaciele . -Edziu jak tam twoja słabo płatna mysia robota ? -No wiesz Klocu ciężkie czasy. Nie ma lekko. -No nie ma lekko. Psia robota. -Raczej mysia robota !!! Wreszcie stary autobus dojechał do przystanku na, którym wysiadł Kloc. Edzio poszedł z nim , ponieważ sam chce się załapać do UOP-u . -Klocu w ulotce UOP-u pisze że jest nabór do jednostki specjalnej troski i podobno nieźle płacą. -Nie wierz w te brednie Edziu ja pracuje tam od dziewięciu lat i dalej jeżdże polonezem nie chwaląc się rocznik ’93. Po kilku minutach Kloc wraz z Edziem dotarli do szefa choć nie było łatwo po drodze mijali wiele sklepów spożywczych z dużą , kuszącą lodówką pełną Hoop-a , ale nie dali się podejść niską ceną , możliwe , że z powodu braku gotówki , ale nie osądzajmy pochopnie . Rozmowa z szefem: -Agencie Kloc mamy wielkie kłopoty , kot mojej żony utknął na dachu wielkiego Kapsel Trade Center w skrócie KTC jeżeli się nie pospieszysz to moja żona Skopie , Zlinczuje , Zdewastuje , Zdemoralizuje mnie. A wtedy to ty oberwiesz po uszach i wylecisz stąd. -Yes sir tzn tak jest panie szefie. -A tak przy okazji czy nie zatrudnił by pan do naszego biura Edwarda Myszowskiego , który może nam służyć za mysz tropiącą . Jest on wyszkolony , zna karate i dżudo i jogę i nogę i tak dalej .Co pan na to . -Proszę o jego CV czyli życiorys . -Proszę pana panie szefie ja panu jego życiorys mogę opowiedzieć w dwóch zdaniach. No więc: Edward urodził się , szkolił się , zakładał rodzinę i to wszystko . -Przyjmuje go .Potrzebujemy takich wykwalifikowanych pracowników. Powiedz mu że jest przyjęty , a jego pensja to 500zł. PLN . To słysząc Kloc poleciał jak na skrzydłach do Edzia czekającego przed wejściem. -Edziu jesteś zatrudniony jako mysz tropiąca .Będziemy razem pracować. -Coooooool. Zaciągną Edzio bardzo się przy tym wzruszając. -Dziękuję Ci Klocku ty mój kochany. Aż mi łezka poleciała. -Dosyć tego gadania i do roboty. Polecimy helikopterem szefunia , na pewno się nie obrazi . I tak beztrosko lecąc nad Kapselkowem Kloc zorientował się ,że nie umie latać. -Edziu umiesz latać? -Nie !!!A ty ??? -Też nie , myślałem , że ty potrafisz. To kto steruje ?! -AAAAAAAAAAAAAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa !!!!!!!!!!!!!!!!! -Spoko bez paniki. -OOOOOOOOOOoooooooooooo Luzak. Co tu robisz znowu się upiłeś i zasnąłeś w helikopterze szefa !? Krzyknęli razem . -A jak ? Jak luz to do końca .Gdzie jesteśmy ? -Niedaleko Kapsel Trade Center mamy tam uratować kota żony szefa ale nie wiemy jak lata się tym badziewiem ! -To fajowo , bo ja wiem. -To steruj kapitanie bo będziesz miał kłopoty z UOP-em , który to reprezentujemy jako tajni agenci i nikt się o tym nie może dowiedzieć!!! I tak sobie gadając dolecieli do słynnego Kapsel Trade Center na którym to uwięziony jest biedny kotek. -Moim zdaniem Edziu to uwięzienie kota to sprawka Kapsla , który zawsze jest zamieszany w sprawy , które my prowadzimy . -Och Klocu jesteś inteligentny aż do bólu. -Święte słowa chłopaki, jak na mnie słynnego Luzaka to jesteś zbyt inteligentny. Gdzieś czytałem , że trzeba dostosowywać się do otaczających Cię ludzi , postaraj się Klocu ! -To ty umiesz czytać Luzaku. -Jasne ,że umiem .Czy wracając będę mógł polecieć do Zygmunta III Fazy ?? -Oczywiście , że tak. -Patrzcie. Na tym budynku rzeczywiście jest jakiś kot tylko jakiś on duży. -Edziu zadzwoń do szefa i zapytaj go o co tu chodzi bo coś mi tu śmierdzi. -No no przepraszam bardzo , ja się myje . -Dobra ,dobra dzwoń. Edzio szybko wystukał numer na klawiaturze swojej komórki (cegły) i usłyszał: -Tu komórka szefa , słucham !!! -Dzień dobry szefie to ja pana nowy pracownik Edward. -Czego chcesz , podwyżki ? Oooooooo na pewno jeszcze tego brakowało żeby pracownik w czasach bezrobocia narzeka.... I tu mu przerwał Edzio -Panie szefie ja nie chcę podwyżki tylko chciałem zameldować , że jesteśmy nad Kapsel Trade Center i widzimy tu jakiegoś wielkiego kota. Czy to ten ??? -Jaki ma kolor futra ? -Brązowy . -Tak to on, a czy powiedziałem wam, że to niedźwiedź i tylko nazywa się kotek ?????!!!!!!!!!!! Upss. Przepraszam. Muszę kończyć radźcie sobie sami. -No to po nas jak weźmiemy niedźwiedzia do helikoptera ?! -Ten model helikopterka jest wyposażony we wciągarkę !!! Powiedział niezbyt inteligentny Luzak ale za to znający się na maszynach latających jak to określa Edzio. -To fajowo Luzaku śmigaj na dół i zwab Kotka , a my cię wciągniemy wciągarką. -No dobra , a przynęta ? -A zostało ci coś po ostatniej balandze? -No zostało mi trochę HOOP-a . -No i masz przynętę. Dobre nie ? -No to schodzę. Po wypowiedzeniu tych słów Luzak skoczył. I tyle go widzieli Edzio i Kloc. Przez cały czas zwabiania Kotka Edzio wyciągał linę z wyciągarki. Podlecieli nieco niżej i wtedy Luzak przywiązał odurzonego kotka do wciągarki. Helikopter trochę się chwiał ale udało się , niedźwiadek wylądował na pokładzie helikoptera szefa. -Dobra robota szef będzie zadowolony i da nam podwyżkę. -Jasne , a ciebie Luzaku za pomoc dziękujemy i za razem zapraszamy na parapetówę do Edzia bo sobie chłopak kupił nowy dom. Po powrocie do centrum dowodzenia i dostarczeniu Kotka Wszyscy cali i zdrowi z kasą w kieszeniach wrócili do domów. Lecz nie wiadomo czy następna misja obejdzie się bez rozlewu krwi.
Rozdział drugi Druga misja Kloca: Luzak w opałach
Jak zwykle muszę ten rozdział zacząć od wstępu. No więc pewnego ranka kiedy Kloc spał sobie smacznie zadzwonił telefon. Jak zwykle , bystry Klocek po kilku minutach i jednej wypitej butelce dotarł do telefonu. Dzwonił Edzio: -Się masz Klocu jak tam zdrówko ? -Nieźle , nieźle a co ty chory jesteś , że masz taki zachrypnięty głos ? -Nie to twój telefon się zepsuł i szumi nie pamiętasz? -No tak przypominam sobie. -Się tylko nie spóźnij do roboty bo cię wyleją. -Spoko , spoko zdążę. -Klocu nie wiesz dlaczego wczoraj i przedwczoraj nie było w pracy Luzaka ? Miał mi oddać te siedem złotych co pożyczył je ode mnie na HOOP-a. Pewnie boi się pokazać w pracy bo nie ma z czego mi oddać .Ha ha ha .Znam takich cwaniaków , co pożyczają i nie oddają. -Do zobaczenia w pracy. Siema. -Siema. -No trzeba już wychodzić , zajdę dziś do szefa i poproszę o urlop. Po jakimś czasie pod drzwiami biura szefa : -Edziu! Jakim prawem prosisz mnie o urlop. Czy za mało ci płacę?! -Nie szefie, to ja już pójdę. Edzio wychodzi z gabinetu i spotyka Kloca: -Się masz Edziu? Właśnie idę do szefa prosić o urlop. -Nie radzę ci tam wchodzić szef jest zły bo od dwóch dni Luzak nie pokazuje się w Sztabie Głównym. -To dziwne nie porzuciłby tak dobrej pracy ,z resztą on lubił tą robotę. -To prawda , ale i pić lubił .Może gdzieś zapił na jakiejś balandze. -No co ty przecież by nas zaprosił .Może porwał go Kapsel. -Masz rację trzeba to sprawdzić. Edzio wraz z Klocem wsiedli do poloneza i odjechali w trakcie jazdy usłyszeli dziwny komunikat w radiu: -Uwaga Uwaga dziś rano zadzwonił do naszej stacji anonimowy obywatel i powiedział , że został porwany nijaki Luzak Luzakowski , porywacze żądają okupu dziesięć tysięcy złotych. -Hej Edziu to nie sprawiedliwe tak nisko go cenią ?! -Masz rację Klocu ja żądałbym minimalnie miliard złotych ! -Trzeba działać , może wezwiemy na pomoc Szczepanka on zna się na porwaniach. -Jasne już do niego dzwonie. Po kilku nieudanych próbach wystukania numeru telefonu udało się: -Słucham . -Cze Szczepanku tu Kloc mógłbyś nam pomóc, mamy problem porwano nam kolegę ,pewnie słyszałeś w radiu . -Tak słyszałem to okropne , że tak mało za niego żądają ja żądałbym minimalnie miliarda złotych. -To samo powiedział Edzio . -Tak Edzio to równa chłopina , a raczej mysz. -Więc przyjadę, będę u Kloca w domu za dziesięć minut. Wszyscy nie zważając na nic pojechali do mieszkania Kloca. -Więc Edziu i Szczepanku tu…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Capsellos
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…