Wróć do katalogu

Tak bardzo chciałbym się zmienić...

hm sam nie wiem o czym to jest. Może o tym jak cięzko jest się zmienić, a może o tym że warto byćdobrym, przeczytajcie i sami sprawdzcie

Ktos_sceptyczny, opublikowano , 5 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Fajnie jest żyć, ale żyć godnie, to znaczy tak, aby każdy cię szanował, tolerował i pozwalał ci się rozwijać. Ale jak sobie z tym radzić, w tym szarym świecie? Postanowiłem walczyć z tym, podnieść głowę do góry i patrzeć daleko przed siebie. Przez takie nastawienie, zacząłem inaczej patrzyć na siebie, a przede wszystkim na innych. Czasami było mi bardzo ciężko zaakceptować pewne ludzkie zachowania, drażniły mnie nawet drobne szczegóły. Ale od dziś koniec- wykrzyknąłem, gdy kolejny raz nie potrafiłem znieść widoku rozrzuconych po pokoju ubrań. Usiadłem na moim jeszcze niepościelonym łóżku, by spokojnie pomyśleć. Nie siedziałem zbyt długo, ponieważ pierwsza myśl, jaka mi się nawinęła wydala mi się genialna. Stwierdziłem, że łatwiej będzie zmienić siebie niż innych. -Ale chwileczkę -pomyślałem, przecież nie tak łatwo jest się zmienić. Im dłużej się nad tym zastanawiałem, tym bardziej zdawało mi się to niemożliwe, ale chcieć to móc pomyślałem. Tego dnia wyszedłem do pracy bardzo radosny, Ruszyłem w stronę przystanku skąd odjeżdżał autobus, przy czym kłaniałem się wszystkim napotkanym osobą, chcąc zarazić ich swoim dobrym humorem. Będąc dwieście metrów przed przystankiem kątem oka dostrzegłem autobus wyjeżdżający zza zakrętu. Nie zwracając uwagi, że jest środek zimy, a ulice są skute lodem, ruszyłem w pościgu za Autobusem. Kiedy byłem w połowie drogi, poślizgnąłem się i uderzyłem w ziemie głową z tak ogromną siłą, że przyszywający ból sparaliżował moje ciało na kilka sekund. Gdy, się ocknąłem nie byłem nawet w stanie zaklnąć. Gdy tylko wstałem, upewniłem się czy aby na pewno jestem cały. Na nieszczęście upadłem w błoto i nie było innego wyjścia jak tylko wrócić się do domu i przebrać. By się nie spóźnić wziąłem samochód, i dojechałem do pracy już bez większych problemów, wszedłem pewnym krokiem kierując się do gabinetu dyrektora by wytłumaczyć się ze spóźnienia. Gdy wszedłem do gabinetu, pan Milek oświadczył mi, że w zakładzie jest redukcja etatów i wręczył mi wypowiedzenie. Strasznie się wściekłem i wyszedłem trzaskając drzwiami, ale zamiast pójść do domu udałem się na górkę leżącą nie opodal miasta, na której zawsze rozmyślałem o swoim życiu. Stąd było świetnie widać całe miasto. Siedziałem tak kilka godzin ze wzrokiem wbitym w moje byłe…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych