Testament mojego życia
Jeszcze niedokończone opowiadanie, które jest wspomnieniami pewnej starszej kobiety, która czuje się niespełniona. W dodatku czuje, że calym jej życiem kierował pech. Z reszta sami się przekonajcie, czy naprawdę taka pechowa była
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wstęp
Jakie te życie jest krótkie... Zbyt krótkie. Już tylko patrzeć jak mój czas na tym świecie się skończy. Tak bardzo chciałabym być młoda i piękna. Niestety, to co było już nie wróci. Jednak nie chcę odchodzić w niepamięć. Pamiętam jak jeszcze niedawno urodziłam moje kochane dziatki, a teraz zostałam sama z mężem pijakiem. Nigdy nie wiem kiedy wróci. Nie mogę w spokoju iść odwiedzić moich wnuków, lecz muszę czekać do jego powrotu. Żeby tylko dziś nie leżał gdzieś na ulicy... Co za wstyd przynosi., nie tylko sobie, lecz także mi. Jaka ja byłam głupia wychodząc za niego. Po prostu nie chciałam być matką samotnie wychowującą dziecko, lecz co to za wytłumaczenie? Przecież mogłabym dać Agatce więcej szczęścia niż codzienne awantury z jej ojczymem. Całe życie byłam pechowa. Teraz wiem, że pechowa też umrę.
Rozdział I
Urodziłam się w roku 1949 jako pierwsze dziecko Jana i Bogumiły Starskich. Moja świętej pamięci matula była typową gospodynią. Nigdy nie pracowała, bo postanowiła zająć się domem i rodziną. Na dom zarabiał mój tato, który prowadził sklep rybny. Wiadomo, że z takiego sklepu dużych dochodów nie miał, co więcej większość wypłaty przepijał, bądź gubił będąc w stanie nietrzeźwym. Pamiętam jak dziś, gdy pewnego razu wrócił z pracy, jak zwykle pijany, uczył mnie czytać: -No Wiesiu, co tu jest napisane? - pytał przepitym głosem, trzymając książkę do góry nogami. Ze strachu nie mówiłam mu, że źle ją trzyma. Wiedziałam, że i tak się tego wyprze i będzie mi wmawiał, że trzyma ją dobrze. Jeszcze kilka razy powtórzył swoje pytanie i nie słysząc odpowiedzi, wyjął z szafy swój skórzany pas i zaczął mnie nim bić. Bolało mnie niemiłosiernie. Przez całą moją edukację takich nauk była niemiara, jednak na ojca złego słowa powiedzieć nie dam, gdyż był dobrym człowiekiem. Po prostu lubił sobie wypić. Za każdym razem, gdy okładał mnie lub moje rodzeństwo, moja mama milczała. W końcu to on jako głowa rodziny zarabiał i każdy musiał go w tym domu słuchać. Najbardziej kochałam go za to, że nie pozwolił nikomu obrazić mojej matki. Z tym to był wspaniałym człowiekiem. Mimo, że bardzo często się z nią kłócił, wyganiał z domu wszystkich, którzy byli wrogo nastawieni Bogumile Starskiej. Uważał, że tylko on miał prawo do kłótni z nią. Moja mama... była piękną kobietą. Wszystkie koleżanki z klasy mi jej zazdrościły. Przede wszystkim była bardzo młoda. Gdy mnie urodziła miała 20 lat. Do końca życia zapamiętam jak mnie czesała.. Zawsze miałam długi warkocz zaczesany czerwoną kokardą w białe grochy. Kochałam momenty, gdy mnie czesała. Wtedy się zamyślała i wyglądała tak pięknie. Jeszcze ładniej niż zwykle. Przypominała mi wówczas Maryję z obrazów. Jak bardzo bym chciała się cofnąć do mojego dzieciństwa. Tyle rzeczy bym pozmieniała w moim życiu. Na pewno nie wyszłabym nigdy za mąż. Kiedyś życie było zupełnie inne, bo teraz nikt nie ma dla siebie czasu. Wszyscy myślą o tym jak zrobić karierę i się wzbogacić. Nie mają czasu na takie sprawy jak miłość czy rodzina. Gdy byłam dzieckiem, zaraz po odrobieniu lekcji, wychodziliśmy na dwór. Dorośli siadali na schodkach od ganku i opowiadali o przeżyciach z ubiegłego dnia. My dzieci, nie mieliśmy prawa zbliżać się do tego miejsca i podsłuchiwać o czym rozmawia starszyzna. Zazwyczaj większość moich rówieśników biegała po podwórzu. Natomiast mnie zawsze interesował świat dorosłych, gdyż wydawali się być tacy mądrzy. Dlatego często próbowałam podsłuchać ich rozmowy, za co byłam karana przez mojego ojca. Po tak zwanej naradzie wuj Józef przynosił gitarę i grał nam przeróżne ballady. Wuj miał bardzo piękny głos. Mogłam go słuchać godzinami. Zawsze, gdy kończył prosiłam, by zagrał coś jeszcze wyjątkowo dla mnie. Gdy kończył się rok szkolny, mama codziennie zabierała nas na piesze wycieczki. Zazwyczaj trasą naszej wędrówki był las. Pamiętam raz jak mój brat Andrzej zgubił się i przez kilka godzin nie mogliśmy go odnaleźć. Po kilkugodzinnych poszukiwaniach znalazł go nasz pies. Bajek był psem myśliwskim, którego na polowania często zabierał tata. Bardzo lubił ludzi. Gdy do moich rodziców przychodzili goście, Bajka trzeba było zamykać w drugim pokoju, bo nie chciał nikogo wypuścić z domu. Moich rodziców goście często odwiedzali, gdyż byli bardzo gościnni i lubiani. Mimo, że wówczas w Polsce nie działo się dobrze i często brakowało nam pieniędzy na chleb, matula nikomu nie pozwalała odejść od nas z pustym żołądkiem. Na stół stawiała to co miała. Zazwyczaj był to chleb i do tego jakaś pasztetowa, czy też dżem z własnej roboty, który robiła zawsze ciocia Grażynka, siostra mojej mamy.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil dawid1989
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…