The only such story
Świat postapokalipsy, w którym bomba stworzyła nowy gatunek ludzi...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{/b}The only such story: {/b} {/b}Odcinek 1 {/b}
{i}Rozdział 1{/i} Współczesność. Grad kul. W taki sposób można opisać sytuację, w której znaleźli się żołnierze z oddziału Delta, armii Północ. Armia Północ została stworzona, aby obronić region Cleveland, w stanie Ohio, poprzez odparcie wojsk Reżimu . Niestety, już po pierwszych dniach wojny praktycznie cała armia Północ została wybita. Resztki armii uformowały jedyny oddział walczący do ostatniego żołnierza. Tym oddziałem był właśnie oddział Delta. Początkowo nic nie zapowiadało, iż dzisiejszy dzień skończy się taką katastrofą. Żołnierze, jak co dzień stawili się na porannym apelu, aby zaraz po tym przebiec kilka kilometrów po pustyni. Następnie zjedli obiad i przeprowadzili ćwiczenia ze strzelania. Kiedy mieli już kończyć dzień i jak zwykle zamknąć cykl dnia poprzez wieczorny apel, pojawiło się zagrożenie. Nieopodal obozu armii Północ, na wzgórzach pustyni pojawili się żołnierze Reżimu. Byli pewni, że dzisiejszy dzień będzie już ostatnim dniem armii broniącej region Ohio. W końcu mieli ze sobą broń, której nie spodziewał się dosłownie nikt… - Nie mogą przejść. –z taką myślą szeregowy Jack Tyson podbiegł do jednego z karabinów automatycznych. Wiedział, że jeśli wojska Reżimu dostaną się do Cleveland to kolejne miasto na mapie Stanów Zjednoczonych, które zostanie zrównane z ziemią dzięki bombie atomowej. Cały oddział o tym wiedział i za wszelką cenę chciał ochronić cywili. Wiedział również, iż będzie to zadanie nie zwykle ciężkie zadanie, ponieważ okopy, w których się znajdowali były już w wystarczająco złym stanie. Cały okop wokół miasta, którym dysponował oddział Delta, był o kwadratowym kształcie. Na każdym wierzchołku znajdował się jeden bunkier, który miał zabezpieczać cztery strony świata. Budowniczy, jednak nie przewidzieli jednej rzeczy. Ów okop był niedoskonały, ponieważ jedynie dwa bunkry pokrywały atak frontalny. Budowniczy nie spodziewali się ataku ze skrzydeł, czy też ataku z czterech stron, z którym właśnie teraz musieli zmierzyć się żołnierze z oddziału Delta. Szeregowy Tyson był żołnierzem niedoświadczonym. Sam zresztą nie posiadał wyglądu żołnierza. Był wysokim, szczupłym, 25-letnim mężczyzną. Nie był dobrze zbudowany, właściwie był po prostu przeciętnym facetem, bez szczególnych osiągnięć w życiu prywatnym jak i zawodowym. Jedynymi jego atutami była szczególna, bezkompromisowa odwaga, a także wygląd zewnętrzny. Był przystojny i doskonale o tym wiedział. Od zawsze miał powodzenie wśród kobiet, dlatego też nic dziwnego, iż jako 22-letni mężczyzna poślubił swoją koleżankę ze studiów, Jessicę Moon. Wojna go zaskoczyła. Zresztą nic dziwnego, ponieważ rząd Stanów Zjednoczonych przez cały czas ukrywał wiadomości od Reżimu, który im zagrażał. Jack do oddziału Delta dostał się z armii rezerwowej, jako cywil, ochotnik. Szeregowiec Tyson w swoim poprzednim życiu był agentem nieruchomości. W życiu nie miał do czynienia z jakąkolwiek bronią. Nie spodziewał się, iż dwa miesiące, które spędzi w tym piekle tak diametralnie odmienią jego życie. Już w pierwszych dniach nauczył się strzelać z karabinu maszynowego, następnie automatycznego. Jeżeli chodzi o jego kondycję to odkąd pamiętał był osobą, która dbała o kondycję. Uwielbiał biegać, dlatego też, kiedy przyszło mu biegać po pustyni szybko udowodnił, iż posiada wystarczające umiejętności, aby początkowe fazy w oddziale spędzić przy nauce strzelania, a nie nadrabiania braków w kondycji. Szeregowy Tyson zaczął strzelać. Spośród niewielu żołnierzy miał, naprawdę wysoki procent trafionych celów. Mimo wszystko jednak dzisiejszego dnia nawet jego stu procentowe strzelanie w przeciwnika na nic by się zdało. Kolejni żołnierze w okopie padali od pocisków moździerzy. W pewnym momencie Jack nie widział nic, prócz burzy piaskowej stworzonej przez ów broń. Nie przestawał strzelać. Tym bardziej zaczął strzelać już na oślep. Amunicja mu się kończyła, a karabin powoli się przegrzewał. W tym momencie, Tyson poczuł na swoim ramieniu jakąś silną rękę. Szybko się odwrócił. Na jego ramieniu znalazła się ręka generała McDonalda. Początkowo wszystko wydawało się w porządku. -, Co jest panie generale? Jakby nie było jestem troszkę zajęty. Dopiero w tym momencie Jack Tyson zauważył, iż jego generał jedną rękę trzyma na jego ramieniu, drugą zaś trzyma przy swojej szyi. Generał McDonald był ciężko ranny. Nie było szans, aby mu pomóc i wiedział o tym zarówno szeregowy, jak i sam generał. Tyson z litością patrzył na generała, kiedy ten wypowiedział swoje ostatnie słowa: - Pamiętaj Tyson… walczymy do ostatniego żołnierza… Po tych słowach generał upadł. Jego iskra życia właśnie zgasła. Jack z szacunkiem pochylił się nad generałem, po czym ściągnął jego hełm i położył go na klatce piersiowej. Nagle, do okopu wpadł jeden z żołnierzy Reżimu. Tyson natychmiastowo wstał, sięgając przy tym po swój podręczny pistolet. Kiedy przeciwnik wykonał pierwszy krok, aby zabić go bagnetem, Jack strzelił mu prosto w głowę. Sięgnął po jego karabin. – Szlag, pusty magazynek. Po zabraniu bagnetu szeregowiec natychmiast skierował się w stronę jednego z bunkrów. Kiedy się do niego dostał, natychmiast dorwał się do kolejnego karabinu automatycznego, który posiadał jeszcze resztkę naboi. Po wystrzeleniu zaledwie kilku naboi Jack zauważył coś, czego zupełnie się nie spodziewał. Na polu walki jakby znikąd pojawił się czołg. Nie był to zwykły czołg, był to jeden z czołgów o potężnej haubicy oraz posiadający system maskujący. Dlatego też, żaden z żołnierzy oddziału Delta nie mógł go zobaczyć. Szeregowy Tyson natychmiastowo zamarł. Spojrzał tylko na czołg, który skierował swą haubicę, wprost na bunkier, w którym znajdował się właśnie on. Nie miał, dokąd uciekać, dlatego też postanowił paść na ziemię. W tym momencie czołg wystrzelił zmiatając z powierzchni ziemi bunkier, w którym znajdował się Jack. Nie pozostało nic oprócz ciemności, która zdawałaby się być wieczną…
{i}Rozdział 2{/i} 10 lat później. Jack Tyson poczuł straszliwy ból w klatce piersiowej. Nie miał nic innego do roboty, jak tylko podnieść się i krzyczeć, co zresztą uczynił. Jednak agent nieruchomości nie znajdował się już tam, skąd pochodziło jego ostatnie wspomnienie. Aktualnie, znajdował się w małym pokoiku, który bardziej przypominał barak niż pokój. W pomieszczeniu nie znajdowało się właściwie nic, oprócz pryczy, jednej małej komody oraz półki, na której znajdowały się dziwne szklane przedmioty, kości, a także czaszka z mocno święcącymi oczyma, przypominającymi szmaragdy. Jack zaciekawiony owymi kamieniami postanowił ich dotknąć. W tym samym momencie Tyson uniósł się w powietrze i ponownie wylądował na łóżku. Natychmiast, kiedy mężczyzna znalazł się na swojej pryczy jego ręce i nogi zostały splątane przez zaczepy znajdujące się przy łóżku, a które jeszcze przed chwilą leżały spokojne. -, Co do kurwy? - Leż spokojnie, a nic ci się nie stanie. Przestraszony Jack spojrzał na drzwi do pokoju. Właśnie z tego kierunku dobiegał głos. W tym samym momencie do pokoju wszedł dojrzały mężczyzna. Wyłysiały, na oko miał około pięćdziesiątki. Na rękach posiadał złote bransoletki, a połowę jego twarzy zdobiły straszliwe blizny. Ubrany był w starą białą koszulę, która była ciut za długa oraz w spodnie, które na kolanach miały łatki zakrywające dziury. Wyglądał naprawdę przerażająco. - Jack Tyson… Długo na ciebie czekałem. -, Co? Jak? Skąd wiesz, kim jestem? Nieznajomy zbliżył się do pryczy. - Gdzie jest moja żona?! Gdzie jest Jessica?! - Wiele cię ominęło, ale spokojnie mamy czas. Niestety nie wiemy gdzie jest twoja żona. Na pewno nie jest w moim obozie. Nie daje też gwarancji, że żyje. Wszystko ci wyjaśnię. Otóż 10 lat temu, kiedy nikomu nieznany szeregowiec Jack Tyson zaginął gdzieś na pustyni w okolicach Ohio, dosłownie nikt nie spodziewał się, co nastąpi. Widzisz… 10 lat temu, kiedy wojska Reżimu dotarły do miasta po upadnięciu ostatniego punktu obrony i zdetonowali tam bombę atomową doszło do niewyobrażalnych zmian. Wojska Reżimu nie zdetonowały w Cleveland zwykłej bomby atomowej. Wojska Reżimu stworzyły bombę, która zmieniła ludzi. Zniecierpliwiony Tyson agresywnie przerwał nieznajomemu. - Zmieniła ludzi? 10 Lat? Jakim cudem… - Spokojnie… Jeszcze raz mówię, że wszystko ci wyjaśnię, dlatego słuchaj, co mówię i nie przerywaj. Nieznajomy podszedł do pryczy Jacka na odległość mniejszą niż metr. - Tak. Reżimowska bomba zmieniła ludziom kod genetyczny. Ludzie zmutowali. Reżim nie spodziewał się, że ludzie, których dotknie ta bomba zmutują, aż w takim stopniu. Reżim spodziewał się supernowoczesnego wojska o paranormalnych siłach, natomiast to, co nastąpiło… - Niech zgadnę, ludzie zmienili swój naturalny wygląd i wyglądają teraz jak potwory? Nieznajomy westchnął. - Kod genetyczny ludzi nie zmienił tylko ich wyglądu. Nie tylko zmienił ich w potwory. Wojna, w której brałeś udział wykształciła w niektórych mutantach nie wyobrażalne zdolności. Nie mamy tu do czynienia ze skutkami bomby atomowej z II wojny światowej. Niektórzy ludzie zyskali nadludzką siłę, niektórzy laserowe spojrzenie, czy umiejętność stwarzania ognia z niczego. Niektórzy natomiast, tak jak i ja pozyskali umiejętność telekinezy, potrafię zmuszać przedmioty do ruchu mimo ich woli. - Jak to możliwe? - Szczerze mówiąc nie mam pojęcia. Wiem natomiast, iż Reżim upadł niecały tydzień po zdetonowaniu tej bomby w Cleveland. Przywódcy zostali wymordowani na wszelakie sposoby, zaczynając od zdetonowania ich ciał od środka, po ukrzyżowania żywcem. Niestety, jak można było przewidzieć inni mutanci, ci źli, postanowili zabić również tych dobrych, co niestety robią z każdym kolejnym dniem. - To akurat było do przewidzenia… - Tak… Po całym tym zamieszaniu ludzie pozakładali obozy. Zwykli, niezmutowani ludzie chcieli ochrony tych złych jak i tych dobrych. Tak powstał obóz, w którym znajdujesz się właśnie teraz. Niestety ci źli w dalszym ciągu dążą do powybijania dobrych mutantów. I właśnie w tym momencie chciałbym prosić cię o pomoc… - Mnie? Niby, dlaczego? Jaką rolę odgrywam w całym tym bałaganie i wojnie pomiędzy mutantami? - Widzisz… Jacku Tysonie… Fakt, że spędziłeś 8 lat na pustyni pod Cleveland, a twoje ciało mimo strasznych obrażeń nie pozyskało żadnych blizn, ani jednego zadrapania, o czymś świadczy nie sądzisz? - Sam nie wiem… - Oczywiście, że wiesz. Jesteś mądry i zapewne domyślasz się, iż bomba podziała również na ciebie. Oczywiście jeszcze nie do końca znam twoje umiejętności i nie wiem, co w ogóle potrafisz, ale sam fakt, iż przeżyłeś lub zmartwychwstałeś po oberwaniu pociskiem z nowoczesnego czołgu reżimowskiego czołgu jest… - Zdumiewający? - Tak, to dobre słowo. W tym momencie spinacze
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil skowson95
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…