The Story of YVA and me.
Jak na razie dość krótka historia, która będzie uzupełniana.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{b}Prolog...{/b}
{i}Cześć! Jestem Nicole i opowiem wam o moim dorastaniu na South Central. Jest to dzielnica na której króluje gang pod nazwą Yellow Ville Aztecaz. Reprezentują oni dwa kolory... Ludzie postawieni niżej noszą bandany, czyli bawełniane chusty kolory brązowego, a osoby takie jak Jefe - Najwyżej postawieni - odznaczają się na autach, ciuchach i innych przedmiotach kolorem żółtym. Jestem jedną z nich. Mam na swoim koncie wiele wykroczeń, a nawet zabójstw. Osiągnełam już tam wszystko co możliwe i teraz w moje ręce zostało oddane kierowanie tą grupą przestępczą. Nie wiem jak sobie poradze... Zacznijmy to opowiadanie od mojego dzieciństwa - Trudnego dzieciństwa.{/i}
{b}Rozdział I Początek.{/b}
{i]Miałam czternaście lat... Mój ojciec... Znęcał się nademną w sposób fizyczny jak i psychiczny. Nie wiedziałam wtedy co znaczyły te wszystkie kolory - Czerwony, żółty, zielony i purpurowy. Mój tata zawsze miał przy sobie tą bawełnianą szmatke czerwonego koloru z jakimiś dziwnymi wzorami. Był cały obtatuowany i umięśniony. Zawsze chodził bez koszulki. Czasem był spokojny, ale gdy coś mu się nie podobało to stawał się bardzo agresywny wobec mnie i otaczających go ludzi. Pewnego dnia szłam obok sklepu gdzie spotkałam mojego wujka. Było po mnie widać złość i słabość. Zapytał: -Nicole! Co Ci się stało?! Dlaczego masz podbite oko? - wtem złapał mnie lekko za brode, po czym pogłaskał po głowie. -Bo... No... No bo tata mnie... - westchnełam - Okładał mnie... Słysząc to - mój wujek Juanito wpadł w ogromny szał. Wsiadł do swojego żółtego kabrioleta i ruszył przed siebie. Ja natomiast od razu włożyłam ręce w kieszenie i ruszyłam w strone domu.
***
Następnego dnia wyszłam razem z ojcem przed domek. Dzień zapowiadał się świetnie. I po części taki był. O równej dwunastej - w południe - Podjechało to samo auto z wujkiem jako kierowcą. Było całe wypchane ludźmi z brońmi. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co sie dzieje, ale gdy oni wysiedli i zaczeli strzelać w strone mojego ojca z jednej strony bardzo się ucieszyłam. Ten drań w końcu zginął! Nie będzie mnie więcej gnębił każdego dnia. Nagle ocknełam się z zamyśleń: -Przepraszam Cie skarbie, że musiałaś na to patrzeć. A teraz wskakuj do auta. Zostaniesz już z nami - Powiedział bardzo serdecznie, po czym otworzył mi drzwi. Wskoczyłam szybciutko do środka, po czym ruszyliśmy z piskiem opon. Okazało się, że to był dopiero początek wszystkich przygód...{/i}
{b}Rozdział II Pierwsza miłość?{/b}
{i}Mineło dużo czasu od ostatniego czasu w którym coś pisałam. Nic praktycznie się nie zmieniło, prócz mojego miejsca zamieszkania. Mieszkam teraz na East Side. Dokładniej mówiąc na dzielnicy Los Flores. Nie jestem tu sama. Opiekuje się mną tak zwana ,,Rodzina" Tutaj każdy jest rodziną. Lazar, Charlie, Nosy i inni, zajmują się mną jak własnym dzieckiem. Mam już piętnaście lat! Dzisiaj mój dzień był bardzo udany. Na dzielnice zawitał nowy mężczyzna - Chicano. Był bardzo podobny do mojego ojca. To znaczy cały obtatuowany i dość umięśniony. Wyglądał na siedemnaście lat. Miał czarne, lśniące włosy. Grzywka opadała mu na oko. Ubrany w czarno-żółtą, flanelową koszulke w krate, jeansy i czarno-białem buty firmy Nike. Od razu mi się spodobał... Jak później sie okazało był to bardzo bliski przyjaciel Juanita - mojego wujka. Nie powiedziałam wam jak miałam na nazwisko. No tak! Jest Nicole Montaya. Mój wujek ma takie same nazwisko, ale nie używa swojego imienia. Ma swój pseudonim którego wszyscy używają - Yantz. Pogoda dzisiaj była bardzo słoneczna. *** Siedząc popołudniu na schodach przed domem przysiadł się do mnie ten sam chłopak który rano przyszedł na Flores i powiedział: -Witaj piękna! Mogę poznać twoje imie? O pani? - zachichotał dość głośno, po czym odwrócił swój wzrok. -Jestem Nicole - Rzuciłam z lekkim niesmakiem na ustach, mlaskając przy tym długo. -Widze, że dość źle zacząłem. Jestem Federico. Federico Ramirez. - Uśmiechnał się lekko, po czym spojrzał mi głęboko w oczy - Jesteś... - Siostrzenicą Yantz'a? Tak - Przerwałam stanowczo. -Eh... Chodź do domu, hm? Zrobie Ci herbaty i spokojnie pogadamy. -No... - Westchnełam - Niech Ci będzie - wtem szybko wstałam ze schodków i niepewnym krokiem ruszyłam w strone domu.
***
Po chwili znaleźliśmy się w domu. Federico wstawiał wode na herbate, po…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil RecoiL235
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…