To nie tak miło być
Przyjaciół poznaje się w biedzie
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Telefon dzwonił już parę chwil gdy mężczyzna zdecydował się go odebrać , widział jak leżąca obok żona błagalnym wzrokiem prosi go aby nie odbierał lecz co on mógł zrobić wybrał taką pracę . W końcu podniósł słuchawkę usiadł i zaczął przecierać zaspane oczy . - Kapitan Mansters słucham? – spojrzał na żonę znowu powoli zasypiała choć on wiedział że telefon o trzeciej w nocy nie wróży nic dobrego . I tak znosiła jego pracę dość dobrze , przecież ile nocy nie przespała przez to , ile wylała łez , ile nocy przesiedziała w szpitalu gdy został zraniony w czasie strzelaniny w klubie nocnym gdy próbowali zatrzymać podejrzanego o handel kobietami . To musiała być chyba ta typowa miłość gdy jest się ze sobą na dobre i na złe pomyślał poczym pocałował żonę w policzek . - Pamiętasz tą sprawę z tym zaginionym dzieckiem Adam ? – zapytał się głos w słuchawce - Tę z przed tygodnia gdy dziecko zniknęło jak kamień w wodę ? - Właśnie o tę mi chodzi , a z tym kamieniem w wodę to trafiłeś w samo sedno , znaleźliśmy je , czy mógłbyś tu przyjechać o ile Maria ci pozwoli ? – w słuchawce słychać było śmiech - Dobra zaraz tam będę , gdzie jesteś ? - Nad stawem w Radomiu - Dobra Głos w słuchawce należał do jego długoletniego partnera Cypriana Kaźmierowskiego , już ponad 15 lat pracowali razem i była to jedyna osoba oprócz żony oczywiście której ufał , tyle co oni razem przeszli nie przejdzie pewnie jeszcze żadna para policjantów w ich wydziale przez bardzo długo . Poznali się jeszcze w Akademii , obaj byli wyróżniającymi się uczniami tejże szkoły zarówno jeśli chodzi o sprawność fizyczną jak i intelektualną . Po ukończeniu Akademii z wyróżnieniem została zaproponowana im praca w Wydziale Zabójstw . Od razu zostali partnerami , zaczęli stanowić jeden organizm tak w pracy jak i poza nią , to właśnie dzięki niemu poznał Marie – swoją prawdziwą miłość , a Cypek jak nazywali go koledzy , był zatwardziałym kawalerem . Nim się obudził ze swoich wspomnień spostrzegł ze jest już prawie na miejscu , a trafić ciężko niebyło ponieważ światła policyjnej eskorty , karetek pogotowia oraz straży pożarnej oświetlały całą okolicę . Cypek już tam był , Adam podszedł i podał mu rękę - I co tu mamy ? – zapytał - Podejdź tam i zobacz jeśli masz na tyle odwagi , chciałem ci tylko powiedzieć że widok ten nie będzie zbyt zachęcający - Ale co zrobić taka już nasza praca , kolego – dodał poczym ruszył powolnym krokiem w stronę ciała . Nad brzegiem jeziora leżało ciało dziecka , na oko miało gdzieś 8 lat , było całe blade i spuchnięte , ryby już także zrobiły swoje , z lewej strony twarzy miało nadgryziony policzek aż do kości . Wokół kręciło się wielu funkcjonariuszy , nad ciałem pochylał się patolog , dla niego pewnie była to sprawa jak wiele innych , kolejny trup daje kolejna robotę ale co miał zrobić skoro miał taką pracę i właśnie za to mu płacili . Kapitan ruszył do niego obiecując sobie w duchu że nie zwymiotuje gdy podejdzie bliżej , lecz wiedział że będzie to bardzo trudne . Sprawy dzieci były zawsze dla niego priorytetowe on sam już bardzo długo starał się z żoną o dziecko lecz bez rezultatu , dlatego nie mógł zrozumieć jak ktoś może zrobić coś takiego okropnego tak bezbronnej istocie . - Masz już coś ? – zapytał patologa - Na razie niewiele Master – tak zwracali się jego znajomi z Wydziału którzy znali już go dość długo - To mów co masz ? - Dzieciak leży tu od jakiegoś tygodnia , nie widać śladów walki choć więcej będę mógł ci powiedzieć jak go obejrzę u siebie , ale myślę że zrobił to ktoś kogo bardzo dobrze znał . - Więc został utopiony twoim zdaniem ? - Myślę że sam utonął , przykro mi to powiedzieć ale tej sprawy nie rozwiążesz . - To się jeszcze okaże Adam podszedł znów w kierunku porucznika Kaźmierowskiego - Jak go znaleźli? – zapytał go na tyle spokojnie na ile pozwalał mu jego szalejący żołądek który chciał wyrzucić parówki które zjadł na kolację - Dwóch rybaków którzy łowili ryby wyciągnęło go na powierzchnie - Gdzie oni są ? - Stoją tam koło karetki pogotowia , musieli im dać coś na uspokojenie bo byli w ciężkim szoku - Rozmawiałeś z nimi ? Nic sensownego nie powiedzieli Wracając do domu próbował sobie wszystko poukładać , tydzień wcześniej matka zgłasza zaginięcie dziecka , mimo poszukiwań ślad po dziecku ginie . A teraz znajdują martwe dziecko rybacy , którzy czuwali przy butelce na środku jeziora a wędki służyły im jako alibi przed wściekłymi żonami . Wszedł do domu rozejrzał się dookoła , jego żona już krzątała się po kuchni przygotowując mu jajecznicę na śniadanie , podszedł do niej pocałował ją w czoło - Co się stało Adaś? - Nic kochanie , idę wziąć prysznic i położę się spać -A śniadanie , przecież wstałam wcześnie żebyś coś zjadł jak wrócisz - Przepraszam ale miałem ciężką noc i nie mam ochoty na nic – skąd mogła wiedzieć że w jego żołądku pełzały węże które nie pozwoliły by mu przełknąć nawet kawałka tego co przygotowała . Przed snem myślał jeszcze o tym dzieciaku , zastanawiał się jak miał na imię lecz za cholerę nie mógł sobie przypomnieć i tak zapadł w głęboki błogi sen. Główną podejrzaną była matka dziecka , która wychowywała go samotnie. Jakiś czas temu rozstała się z jego ojcem . Rozwód był orzeczony bez winy , jako powód był podany brak miłości . Miedzy rodzicami przez długi czas trwała walka o prawa do dziecka , w końcu rodzice poszli po rozum do głowy doszli do porozumienia i za dość wysokie alimenty jakie ojciec płacił matce mieli takie same prawa do opieki nad dzieckiem . Sąd postanowił że przez pięć dni w tygodniu dziecko będzie przebywać u matki a weekendy u ojca . Ojca niemożna było przesłuchać należycie ponieważ miał immunitet poselski , a wszystkie pytania torpedował swoimi ripostami i paragrafami jego prawnik , a pozatym przez ostatnie dwa tygodnie przebywał w Brukseli , co innego jego matka która twierdzi że nie pamięta nic z feralnego dnia kiedy zniknął jej syn . Kapitan Mansters zatrzymał samochód na podjeździe . Miał się spotkać z patologiem . - Cześć Master – dopiero teraz dostrzegł człowieka stojącego obok niego w długim płaszczu i ciemnych okularach - Co tam masz , Michał – zapytał Adam zdziwiony kamuflażem patologa który nigdy nie był jakoś wyjątkowo strachliwy aż do tego momentu - Jest coś co powinieneś zobaczyć sam , tylko nie wtajemniczaj w to zbyt wielu osób bo licho nie śpi - Dobra wieczorem będę u ciebie . Teraz mam jeszcze jedną sprawę do załatwienia. To bywaj , do wieczora – chciał mu na pożegnanie odmachnąć ręką , Michał złapał go wtedy za rękę - Adam uważaj na siebie bo ta sprawa wyjątkowo śmierdzi – nim Adam zdążył cokolwiek powiedzieć zobaczył że patolog już szybko odszedł do swego samochodu i odjechał . Ta ostrożność patologa zaczęła budzić w nim strach ale też ciekawość co miał takiego ważnego że musiał zachowywać się tak ostrożnie , to do niego niebyło podobne. Wiedział tylko że to musiał być ktoś postawiony wysoko , albo ważny . Przecież dla jakiegoś zwykłego „pionka” – jak nazywano zwykłych śmiertelników , nie zachowywałby takiej ostrożności , może to była damka w talii kart a może nawet król pomyślał po czym odpalił samochód i wyjechał z garażu . W tym samym czasie gdy Adam rozmawiał z Michałem jego partner Cyprian pojechał jeszcze raz nad jezioro aby sprawdzić czy czegoś nie pominęli , czy czegoś nie przeoczyli . Cały brzeg jeziora był nadal zabezpieczony taśmą policyjną , przeszedł pod nią starając się nie pozostawić śladu po swojej obecności w tym miejscu ponieważ mogłoby to zostać źle odebrane przez niektóre służby . W krzakach za nim coś zaszeleściło , obrócił się , ręka już spoczywała na jego broni którą nosił zawsze w kaburze przypiętą do paska . Z krzaków wyleciały tylko ptaki , roześmiał się do siebie i wrócił do przeszukiwania plaży . Adam właśnie zaparkował samochód przy prosektorium , miał się tutaj spotkać z policyjnym patologiem które miał bardzo ważne informacje które mogą pomóc przyspieszyć śledztwo . Gdy wszedł do środka to jego pierwszy odruch był taki aby stąd wyjść . Nie lubił takich miejsc i zawsze przebywał w nich Cyprian , ale dziś nie mógł się do niego dodzwonić . W środku wszystko było sterylne , czyste , stoły do sekcji lśniły jak pełnia księżyca na czarnym niebie . W oddali spostrzegł doktora pochylającego się nad ciałem chłopca po lewej było pomieszczenie do dezynfekcji , po prawej toaleta . Ruszył w stronę doktora najbardziej dziarskim krokiem na jaki mógł sobie w tej chwili pozwolić . - Co tam dla mnie masz doktorze - Jest trochę ciekawych rzeczy które na pewno ciebie zainteresują kapitanie. Dzieciak w chwili śmierci był nieźle naszprycowany C17H19NO3 . - A co to takiego doktorze , możno prosić jaśniej – Adam był wyraźnie zirytowany tym że doktor przeciąga rozmowę , gdy to miejsce nie służyło mu najlepiej . - To jest Hydromoforn , środek działa jak morfina tylko jest mocniejszy . - Ale po co dzieciaka tym szprycowali . - Nie wiem kapitanie , ja tu tylko badam . Ale na moje oko ktoś chciał dzieciaka wywieźć z kraju i żeby się to udało musiał go jakoś uspokoić. - Ale takich dużych dzieci się nie porywa przecież na handel – sprawa Adamowi gmatwała się coraz bardziej , bo teraz to jak szukanie wiatru w polu – Masz coś jeszcze Michał , wybacz ale jestem już zmęczony - A widzisz , właśnie mam i to prawdziwą bombę . – Michał uśmiechnął się na tyle szeroko że można było dostrzec prawie wszystkie jego nad wyraz białe zęby- oprócz sekcji zwłok przeszukałem też jego ubranie . Spodnie , kurtkę i inne rzeczy nim przyszli jego rodzice . W kieszeni kurtki znalazłem dziurę , niewielką ale mali chłopcy lubią w takich sekretnych skrytkach zawsze coś schować i .. – Michał wyciągnął z kieszonki przy swoim fartuchu sto złotych - No co , stówa jak stówa – Adam był już wyraźnie zmęczony ciągłymi zagadkami lecz nie wiedział jak jeszcze długa noc przed nim - Nie ta stówa jest inna jak inna kapitanie – Adam oglądał banknot z każdej możliwej strony nie mogąc dostrzec różnicy - Ja nie widzę w niej nic szczególnego - Jak leżałeś ranny w szpitalu , wasz wydział przeprowadzał akcje których celem było wyłapanie gangu przemytników kokainy , dlatego musieliśmy stworzyć te banknoty które prawie niczym się nie różnią od innych . A jedyną…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil tttuuurrr
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…