Tylko ja cz.
"Nie wiem dlaczego, ale czuję przymus napisania tego. Jakby ktoś stał za mną i celował we mnie dubeltówką..."(poprawione)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Prolog
Nie wiem dlaczego, ale czuję przymus napisania tego. Jakby ktoś stał za mną i celował we mnie dubeltówką. Nie wiem, czy ktoś mnie zrozumie, bo sama się nie rozumiem. Nie chcę usprawiedliwić swojego postępowania. Co się stało, to się nie odstanie. Nie cofnę czasu. Dlatego tak ważna jest każda sekunda. Zanim pokochałam życie, były chwile załamania i beznadziei. Wtedy, gdy chciałam skończyć z tym całym cyrkiem. Problem w tym, że mam za mało odwagi. Po prostu tchórz ze mnie. Aż się śmieję sama do siebie, gdy czytam to, co napisałam. Może nie ma w tym nic zabawnego, ale ja już tak mam. Kiedyś, gdy patrzyłam w lustro widziałam wielką, bezkształtna masę. Okulary, workowate ciuchy, które miały zakryć moje niedoskonałości, to był mój wizerunek. To byłam ja. Tak bardzo różna od tej chwili, gdy to piszę. Kiedyś kompleksy były na porządku dziennym. Brawo, Teraz nawet umiem nazwać to po imieniu. Nadal robię postępy.
I "Ironiczne spojrzenie spod okularów". Taki napis widniał na jakiejś książce. Autora za nic nie mogę sobie przypomnieć. Jakże chciałabym być choć odrobinę atrakcyjna. Boże, co ja mówię. Chciałabym, by się za mną oglądano na ulicy. Być zawsze w centrum uwagi. Jak na złość, jestem cholernie nieśmiała. Można nawet powiedzieć, że to jest fobia społeczna. Taka ze mnie szara myszka. Nie lubię myśleć o sobie w takich kategoriach, ale niestety taka jest prawda. Nowa szkoła, nowe znajomości. "Ot taka mała, to się wszędzie wciśnie." Dziewczyny w klasie okazały się totalnymi bezmózgowcami. Z chłopcami wcale nie było lepiej. Wszyscy jakoś tak stronili się ode mnie, a ja od nich. Marzę o tym by się przełamać, ale to nierealne. W sumie, to nawet nie potrafię podać konkretnych argumentów. Po prostu jestem taka, jaka jestem. Uznałam, za pewnik, że nie mogę być inna. Czy próbowałam się zmienić? A i owszem, chociaż możesz to uznać za niemożliwe. Gorzej już, jeśli zapytasz o efekty. Bowiem tych brak jak na lekarstwo. Przebrnęłam przez masę książek psychologicznych, poradników i innych tego typu bzdur. Nic mi nie pomogło.
II Moja rodzina. Chyba jeszcze o niej nie wspomniałam. Ot taka zwyczajna. Nic się nie dzieje. Wieje tu nudą. Każdy zajmuje się własnymi sprawami. Nikt nie ma czasu dla innych. Siostra zawsze w wianuszku swoich przyjaciółeczek i to z nimi spędza każdy wieczór. Tak bardzo się od siebie różnimy. Mogę nawet powiedzieć, że jej po prostu zazdroszczę. Tego, że umie powiedzieć, co ma na myśli. Jest w dodatku bystra i inteligentna. A jej uroda powala na łopatki wszystkie dziewczyny, jakie spotka na swojej drodze. W tym mnie. Weszłam do kuchni, gdzie rodzinka spożywała posiłek. -Jakie oceny? -Żadnych. -To po cholerę chodzisz do tej szkoły? -Po wiedzę. I tak zazwyczaj toczy się rozmowa między mną, a ojcem. Byle bym miała dobre stopnie. Dla niego tylko to się liczy. Mogę robić, co tylko zechcę. Nie mam tylko, co zrobić ze swoją wolnością. Gdybym miała przyjaciół, to zapewne z nimi spędzałabym każdą wolną chwilę. Na razie mam tylko swój pokój. I swoją samotność. Muzyką zagłuszam myśli. Słucham z całą odpowiedzialnością na cały regulator. Wiem, że mogę ogłuchnąć. Ale co to zmieni? Nic nie warte dziecko w końcu nie będzie słyszeć, jak je obgadują. Jakież to mam pesymistyczne nastawienie do życia i do ludzi. Ale czy nie mam racji? W sumie to nawet wolałabym się mylić. Dlaczego jest tak, a nie inaczej? Nieświadomie zaczęłam płakać. Szybkim ruchem dłoni starłam łzy. Boję się być szczera nawet przed samą sobą.
III Po raz pierwszy zobaczyłam go na przystanku. Tak po prostu stał. Ładny był. Średniego wzrostu szatyn na pewno przyciągał uwagę płci przeciwnej. Nic o nim nie wiem. Taki sobie nieznajomy. Znając moje koleżanki z klasy wiem, że one by jakoś zagadały lub wymyśliłyby jakąś intrygę by go poznać. Lecz ja, jak zwykle byłam jakimś fenomenem. Stoi sobie człowiek na przystanku i czeka na autobus, to co mu będę głowę zawracać. Zresztą i tak nie miałabym odwagi. Jeszcze tego by brakowałobym wyszła na idiotkę. I tu nie chodzi o to, że tam jakoś zaczęłam interesować się opinią na swój temat. Bardziej bałam się, co ON o mnie pomyśli. Może, gdyby był spostrzegawczy, to by zauważył, że mu się ukradkiem przypatruję. Zresztą, czemu niby miał choć na mnie spojrzeć? Jestem nikim. Cieniem przemykającym, po ciemnych zaułkach. Nudną dziewczyną, bojącą się ludzi. I w dodatku z kiepskim wyglądem. W końcu przyjechał autobus. Pospiesznie wsiadłam i zajęłam miejsce przy oknie. Zauważyłam, że koło mnie usiadła moja koleżanka z gimnazjum. Płytka rozmowa toczyła się leniwym ruchem w kółko. Może nawet byłoby lepiej gdyby jej nie było. Milczenie czasem może więcej powiedzieć, niżeli słowa. Anka chyba już zauważyła, że myślami jestem gdzieś indziej, bo nagle umilkła. W sumie nawet to i dobrze. Nigdy jej zbytnio nie lubiłam. Ona jest taką lalunią. Popularna. Ma wszystko. Ja nie mam nic. -Słuchaj, muszę już iść. Wstałam i wysiadłam na wcześniejszym przystanku. Nie mam ochoty do niczego się zmuszać. Spacer może mi nawet dobrze zrobić. Może schudnę.
IV I w ten sposób widywałam go raz w tygodniu. Zawsze był taki przystojny. I niedostępny. Przynajmniej dla mnie. Dzięki dedukcji doszłam do tego, że uczy się w I LO. Czyli w szkole o wiele lepszej niż moja. Moje liceum przyjmuje od niewielu punktów, więc bardzo łatwo można było się dostać. I to było by na tyle. Nic więcej o nim nie wiem. Nie zakocham się. Po prostu wiem to. Nie umiem kochać. Poza tym, nie chcę cierpieć. Najlepiej odizolować się. Tylko dlaczego, to jest takie trudne? Wystarczy, że stanie niedaleko mnie, a robi mi się słabo i czuję jakieś dreszcze przeszywające moje ciało. Nie umiem się przed nim bronić. Jest jak wampir, który każdym swoim ruchem przyciąga swoją ofiarę do siebie. Gdyby podszedł i zażądał czegokolwiek, oddałabym mu ją z uśmiechem na ustach. Mógłby mną manipulować. Dobrze, że jeszcze tego nie odkrył.
V Do klasy ma dojść nowa osoba. Wszyscy byli podekscytowani. No może oprócz mnie. Miał to być chłopak. Podobno bardzo fajny, bo ktoś tam go zna. Serce zabiło mocniej. A jeśli to on? Pełna nadziei, czekałam na rozpoczęcie lekcji. Można powiedzieć, że byłam podekscytowana tak samo jak reszta. Nawet mocniej. Wszedł do klasy i spojrzałam rozczarowana na niego. Jaka pomyłka. Ledwo powstrzymałam się od płaczu. Ten…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil LaLola
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…