Utopia
Basen. Marzenie. Odejście.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Słowem wstępu: W dialogu błędy są przecież zamierzone. To bardziej realistyczne. Zmiana czasów jest zamierzona.
Dziecko chwili.
{i}Dla Pawła, którego Kocham inaczej niż mogę i tak, jak nie chcę. Za ostatni raz...{/i}
{b}Utopia{/b}
Każdy ma to, na co zasługuje. Ale na nią nie zasługiwał nikt. A już na pewno nie ja.
Mimo to była moja, w każdym calu i w każdym miejscu. O każdym czasie wybierałem inne wspomnienie o niej i inne słowa. Jej głos był miękki, aksamitny. Nie raz, nie dwa marzyłem o niej w sposób intymny. Jej perfekcyjne ciało musiało przecież wyginać się pod wpływem mojego dotyku. Miała maleńkie piersi. Idealnie mieściły się w dłoni. Składałem na jej wzgórzach i dolinach pocałunki, obsypywałem ją pieszczotami. Rozkosz płynęła przez jej ciało, niczym fale w morzu. Nawet czasem słyszałem wiatr...
Nie była niska, ale przestała rosnąć. Miała metr siedemdziesiąt i sięgała mi do szyi. Tuliłem jej ciało w ramionach. Mój język pieścił jej dłonie. Była moim ukojeniem. Po spotkaniu z nią żadna szatynka nie wyglądała zadowalająco, a każde piersi były za duże.
Każdy ma to, na co zasługuje. Ale na nią nie zasługiwał nikt. A już na pewno nie ja.
Przecież każdy może mieć nadzieję, mieć marzenia. Sny na jawie, drzemiące w sobie pokłady romantyzmu. Była moją utopią. Trzymałem ją głęboko w sercu i nigdy nie zdradziłem z żadną inną. Nazywałem ją Utopią aż do tamtego pamiętnego dnia...
***
-Cześć stary! -Witam, witam! Jak się wiedzie? -A no jakoś się wiedzie. Widziałeś może Jolkę? Zniknęła mi gdzieś z jakimś gościem. -Nie układa się Wam? -Chcesz papierosa? Paczka papierosów. -Z przyjemnością sobie popalę. Ten typ doprowadza mnie do szału. Łazi za nią już od tygodnia, a ona swoje. -To znaczy? -„Miśku.... No chyba nie jesteś zazdrosny, Słoneczko?” -Nieciekawie. I zobaczyłem ją wtedy. Jej skóra błyszczała aksamitnym brązem. To nie była sprawka samo-opalaczy, których na tym rynku bez liku. Widziałem jak przez jej ciało przebiega dreszcz zimna, gdy zawiał wiatr. -Ty, koleś! Obudź się! -Hm? -Jesteś tym no... Filozofowem czy jak mu tam. -Filozofem, ale nie jestem. -Nie? To gdzie studiujesz? -Sprawia Ci przyjemność palenie? -Jasne. W sumie zastanawiam się dlaczego. Bo wiesz, tytoń to obrzydlistwo. -Może chodzi o władzę. Usiadła twarzą do mnie. Widziałem jak drżała z zimna. Gęsia skórka pokryła jej ciało. Delikatne dłonie sięgnęły po ręcznik. Dopiero wyszła z wody. Ach te jej usta... Jeszcze wilgotne. Tak chciałbym je pocałować... -Ty! Obecny? -Zamyśliłem się. -O jaką władzę Ci chodziło? -Hm, no wiesz. Masz władzę nad dymem. Połykasz go i kontrolujesz. Z początku niezdarnie, ale coraz lepiej z czasem. Wciągasz dym niczym odkurzacz i nigdy nie ma prawa Ci wylecieć wtedy,
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil magda-skitka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…