Wróć do katalogu

Virus

Odrobinę cyberpunkowe, futurystyczne opowiadanie. Raczej proste mało wymagające. Pozdrawiam:)

huer, opublikowano , 8 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Kolejny poranek rozpoczęty od słonecznego kopniaka w dupę. Dzień w sam raz dla turystów, matek z dzieckiem, starców i nowo wprowadzonych na rynek cyborgów, mających nam „ułatwić życie”. Ale nie w tym mieście. Tu nie pozostaje nic, tylko się upić i przespać całe to pachnące stęchlizną gówno. Japońskie, chińskie, a nawet koreańskie gangi złożone ze znudzonych synów zamożnych inwestorów i polityków, włóczą się po ulicach prowokując kolejne bójki oraz rabując towar ze sklepów i magazynów. Gnojki przerabiają swoje ciała wedle woli. Stać ich na to, a technologia pozwala praktycznie na każdą modyfikację. Faceci wszczepiają sobie mechaniczne mięśnie, a kobiety regulowane biusty i antyciążowe wewnętrzne niszczyciele płodów, które wydalają potem w postaci brunatnego moczu. Możliwości jest nieskończenie wiele. Podobno członkowie największego japońskiego gangu słynącego z okrucieństwa, wszczepiają sobie implanty w szczęki, na wzór wampirzych kłów oraz wybielają skórę by sprawiała wrażenie, wrażliwej na światło słoneczne. Nocą mordują kogo się da i ucztując na ciele ofiary, wspólnie delektują się zjadanymi wnętrznościami. Nie wiem czy to prawda, ale nie raz słyszałem o wypatroszonych zwłokach, którym brakowało większości organów. Gangi chińskie, inwestują przede wszystkim w zmechanizowane protezy kończyn, dające im nadludzką siłę, a Koreańczycy…Cóż, oni są tradycjonalistami i po prostu zaopatrują się w broń. Policja nie reaguje. Triady oraz yakuza, które jako jedyne „zarejestrowane” i działające jawnie, panują nad pomniejszymi gangami, czyniąc je nietykalnym w zamian za comiesięczne opłaty i wykonywanie drobnych zadań. To właśnie w tym, pełnym lęku i tchórzostwa mieście, przyszło mi zostać - znienawidzonym zarówno przez syndykaty jak i cywili – gliną. Jedyne co jeszcze trzyma mnie przy życiu to sześcioletni synek w śpiączce, który na szczęście nie musi oglądać tego co się tu dzieje. Jego dusza przebywa obecnie w wygenerowanym komputerowo świecie, gdzie może przetrwać nawet do kilku miesięcy. Jednak lekarze twierdzą, że jego ciało powoli umiera i jedynie przez kilka dni, może tygodni od zgonu, możliwe będzie przeniesienie jego ducha w zastępczy, cybernetyczny korpus. Potem będą musieli go wykasować. Niestety nie stać mnie na to, a firma GITS, która obiecywała pomoc, niedawno wstrzymała produkcję swych pancerzy, z powodu virusa wpuszczonego do ich systemu przez niejakiego Sanjuro, który swój wyczyn opisał na stronie internetowej. Zresztą przedstawiciele GITS’a nie dalej jak dwa dni temu, nie uzyskawszy pomocy ze strony yakuzy i triad, zgłosili się z tą sprawą na Policję i teraz ja zajmuję się poszukiwaniem hakera. GITS miał wprowadzić rewolucyjne rozwiązania. Ich produkty miały być trwalsze i znacznie tańsze od tych dostępnych na rynku. Jednak w porównaniu z konkurencyjnym molochem jakim jest Korporacja Kenji Moritaki – BRAIN, GITS był zaledwie raczkującym niemowlakiem, któremu brakowało funduszy.

GITS nie jest bogatą firmą, toteż do tej sprawy przydzielono jedynie mnie i mojego partnera. Już od dwóch dni szukamy Sanjuro. Napływa do nas wiele informacji na temat jego położenia. Jednak na miejscu okazuje się, że nie ma po nim śladu. Bawi się z nami w kotka i myszkę. A może w ogóle nie istnieje. Przeszukaliśmy praktycznie całe New Tokyo, włącznie z dzielnicami dawno opuszczonymi i rejonami zamieszkanymi przez biedotę napływającą z Europy. Przybyli tu z marzeniami jednak i z nich zostali okradzieni. Dawniej Tokyo było bogatym miastem, gdzie każdy mógł żyć na przyzwoitym poziomie. Jednak

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych