W autokarze
Krótka historia o podróży autokarem z Polski w kierunku Wiednia
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Spojrzał przed siebie. Rzucił okiem na cyfrowy zegar umieszczony u góry za siedzeniem kierowcy. Wskazywał godzinę dziewiętnastą. Rany! – pomyślał – przespałem już tyle godzin, a zostało jeszcze drugie tyle. Spojrzał w lewą stronę i zobaczył ponownie niemłodą już kobietę. Na oko miała jakieś 60 lat. Następnie w prawo, gdzie siedziały dwie studentki. Jedna z nich patrzyła na mijane za oknem domy, łąki i opuszczone ulice. Druga pochłonięta była czytaniem jakiejś grubej książki. Po okładce rozpoznał znajome wydanie dzieła Tolkiena. Obserwację pasażerów przerwał nagle damski głos. - Wyspał się pan już? – zapytała pasażerka z lewej strony. - Tak, w zasadzie tak – powiedział Łukasz. - Co pana sprowadza do Włoch? Pracuje tam pan? - Nie, moim celem jest Wiedeń. - To co, pracuje tam pan? – nie odpuszczała kobieta. - W pewnym sensie. Mam pewne interesy w Wiedniu, ale nie pracuję tam. Wie pani, to trochę skomplikowana sprawa – odparł Łukasz. - Bo jak pan widzi, prawie wszyscy z tych osób – wskazała na pasażerów autokaru – jadą do pracy. Pomyślałam, że pan też. Ma pan zatem z pewnością znajomych albo rodzinę w Wiedniu, prawda? - Myli się pani. Nie znam tu nikogo. Będę pierwszy raz w życiu w tym mieście – odpowiedział Łukasz, przeczuwając, że tą odpowiedzią spowoduje lawinę domysłów u kobiety. - Dziwne… Dwie sekundy później siedzący na przodzie autokaru pilot wstał i wziął do ręki mikrofon. - Proszę państwa. Zbliżamy się do granicy. Proszę przygotować paszporty i dowody osobiste. W momencie, gdy to mówił pierwszy kierowca zapalił niebieskie ledowe lampki znajdujące się nad pasażerami w przejściu oraz na suficie. W ciągu kilkunastu sekund nastąpiło duże poruszenie. Kilka osób rychle się wybudziło, następnych kilka zaczęło przeglądać bagaż. Łukasz wychylił się z fotela i spojrzał do przodu. Przez przednią szybę pojazdu widać było radiowóz policyjny. - Jeszcze polska policja ma jakiś interes – powiedział na głos nie oczekując od nikogo odpowiedzi. - Widzi coś tam pan? Bo ja tu nic… - odpowiedziała kobieta po lewej. - Stoi nasza policja i coś tam gadają między sobą. Do tego też straż graniczna. Autokar zwolnił i zatrzymał się obok służbowych samochodów. Kierowca otworzył przednie drzwi i weszło dwóch mundurowych. Jeden pogranicznik z Polski i jeden z Czech. Zaczęła się kontrola. W końcu mundurowi zbliżyli się do Łukasza, ale jego paszport wydany kilka lat temu był wiarygodny, zarówno dla Polaka, jak i dla Czecha. Spojrzał na ich broń przytwierdzoną do pasów. Na czarne kabury i inne elementy wchodzące na wyposażenie straży granicznej. Wydało mu się oczywiste, że broń przyciąga spojrzenia. Dzieje się tak zawsze i pozwala to choć na chwilę ogarnąć na ogół rozgadaną ferajnę podróżnych. Autokarem jechał za granicę któryś już raz i miał już całkiem dobry staż. Łukasz spojrzał do tyłu. Palestyńczyk siedzący przy oknie z prawej strony pojazdu miał minę dość strapioną i przestraszoną. Nie dziwię mu się – pomyślał ze współczuciem. Mundurowi zbliżali się już do niego. Przed ich oczami mignął obco wyglądającym paszportem. Oczywiście paszport inny niż polski zawsze będzie lepiej sprawdzany na polskiej granicy, tak więc wzięli jego papiery do wnikliwszej kontroli. - Wiedziałem! – powiedział cicho do kobiety obok. - Że co? Że mu wezmą paszport? - Tak. Często jest tak, że tych, którzy siedzą z przodu nie kontrolują. Za to ci z tyłu są maglowani. A jeśli są z zagranicy to już w ogóle… - Może coś było podejrzanego… - To niech pani spojrzy. Przeszli pół autokaru i wzięli tylko jeden dowód. A jak znaleźli się na końcu to zabrali cztery. I to od Polaków a nie od obcokrajowców. - No może ma pan rację. Może coś w tym jest – powiedziała ogólnikowo zbita z tropu współpasażerka. Przerwa trwała piętnaście minut. Pojawił się polski strażnik i szybko przeszedł na koniec pojazdu. - Musi pan pójść z nami – powiedział do Palestyńczyka – dzwoniliśmy do ambasady, ale nie mają pana w bazie.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Ringerik
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…