Wróć do katalogu

W krainie zaginionych skarpetek

Znów zanurzyłam się w kotle skojarzeń. Para. Para rękawiczek. Para butów. A może para skarpetek? Ale czy słowo para tyczy się tylko garderoby? Lokomotywa produkuję parę. Wreszcie - para kochanków.

Irenka, opublikowano , 4 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Czy wiesz skąd pochodzi komputer, z którego właśnie korzystam? Czy wiesz skąd pochodzi bluza, którą właśnie masz na swoim grzbiecie? Czy wiesz gdzie produkuje się najwięcej kosiarek? Czy wiesz gdzie powstały skarpetki, które dziś rano założyłeś? Oczywiście - China. Made in China.

Tam właśnie pewnego pięknego majowego dnia spod maszyny produkcyjnej wyszła para skarpetek. Chociaż - wtedy jeszcze parą nie była.

Ulepione z jednej gliny, a raczej z jednego włókna. Wyglądały prawie identycznie, oczywiście nie licząc drobnej różnicy - każda skarpetka miała spełniać inną rolę - jedna ogrzewać nogę prawą, a drugą nogę lewą. Wzajemnie się uzupełniały. Jedna bez drugiej była niczym. Była tylko skarpetką bez pary. Po kiego grzyba komuś skarpetka bez pary? Razem tworzyły niesamowity duet, część unikatowej materii, jaką był ich los.

Skarpety był początkiem. Oczywiście tłem dla skarpetek była dola istoty ludzkiej, która to istota miała decydujący wpływ na tworzącą się historię pary. Los. To od niego wszystko zależało.

Los ( może raczej mały Hu) chciał, że zostały zapakowane do jednego kartonika. A przecież równie dobrze mogłyby zostać dopasowane do skarpetki nr 1098, wyglądającej bliźniaczo. Ale nie. Coś widać je ku sobie ciągnęło. Szybko przywykły do swojego towarzystwa, choć tak naprawdę wcale się nie znały - przypominam, że przebywały przez kilkanaście tygodni, zamknięte w ciasnym, ciemnym pudełku. Nie mogły się sobie dokładnie przyjrzeć, jedynym źródłem osądów były przesłanki, złudzenia i wyobrażenia.

Skarpetki zostały wywiezione w wielkich kontenerach z Chin, potem trafiły do hurtowni odzieży i w końcu na ruski bazarek na rogiem. Tam kupiła je pani Jadzia Fortuna. Teraz to nie skośnooki chłopiec,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych