Wróć do katalogu

W pociągu...

pociąg

tysoniczek, opublikowano , 6 min czytania, 3,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

W pociągu…

Zabawne, ale z daleka, wygląda zupełnie jak moja kolejka z dzieciństwa – mała i delikatna. Każde jej uszkodzenie wywoływało u mnie wezbranie potoku łez, który wymuszał na moich rodzicach zakup, upatrzonej prędzej w Baltonie lub Pewexie, nowej zabawki. Szczerze mówiąc, to nawet jej nie lubiłem. Nudziło mnie ponad dwugodzinne rozstawianie torów i puszczanie po nich miniaturowego pociągu, który rzadko kiedy, już po pierwszym zakręcie nie wypadał z torów. Z bliska natomiast wygląda zupełnie inaczej. Budzi respekt. Jest potężna i usmolona. Przypomina metalowego, nie mającego końca węża, który pochłania na stacjach kolejnych, nie stawiających oporu, podróżnych. Otworzyłem zatem jedną z umorusanych śniegowym błotem łusek i zanurzyłem się w otchłaniach nieznanego stwora, żeby znaleźć swoje, okupione kasowym haraczem, miejsce. Z wielkim jak słoń tobołem, przeciskam się przez zadymiony, wąski korytarz. Czuję się jakbym eksplorował tajne bunkry szurniętego Hitlera albo zakłócał spokój, leżącego w swojej piramidzie Tutenhamona. Po kilku ciężkich, obkupionych nadludzkim wysiłkiem, chwilach, odkopuje przedział z miejscem nr 55. Nie chce wyjść na laika, ale z autopsji znam tylko dwa rodzaje przedziałów. Pierwszy to przedział kontemplacyjno – biblioteczny. Panuje w nim medytacyjna cisza, regulowana przez tempo sunącego pociągu oraz ulatniający się spod kół stukot. Zazwyczaj siedzą w nim ludzie pogrążeni w lekturze książki bądź też gazety lub bez reszty oddani tępemu wyglądaniu przez okno. Zaś drugi przedział to istne targowisko, pełne krzykliwych kwok, które gdaczą o wszystkim i o niczym. Raz dwa przejrzą te swoje kilkustronicowe pisemka, które, jak amfetamina, nakręcają je diabelską energią. Wpadają w ploteczkowy amok, który szybko udziela się wszystkim towarzyszom podróży. Tymczasem odsuwam drzwi i od razu rzucam zwiędłe ,,dzień dobry”, które odbija się głucho od szczelnie zamkniętego okna, zahacza o dwóch lub trzech współtowarzyszy podróży i wraca do mnie. Tym samym wyganiam figlującą po przedziale monotonność i niemal natychmiast znajduję się pod ostrzałem kilku celnych par oczu, które, jak w orwelowskiej powieści, śledzą każdy, nawet najdrobniejszy mój ruch. Nie robiąc zbyt gwałtownych ruchów, rzucam okiem na wyładowane do granic możliwości, miejsca bagażowe. Po czym z pochlipującą bezradnością patrzę na swój, ponad pół metrowy bagaż. Muszę przyznać, że już od dawna zachodzę w głowę, kto o zdrowych zmysłach i z chociaż kropelką wyobraźni przestrzennej, zaprojektowałby przedział na osiem osób, z miejscem bagażowym dla zaledwie czterech? Niestety, w tym wypadku, nie pozostaje mi nic innego, jak pozostawić swój bagażu na korytarzu, narażając go tym samym na niezliczone szturchańce i kopniaki. Nareszcie, po zadeptaniu wszystkich par butów, docieram do swojego, w połowie zajętego przez grubasa sąsiada, pożądanego przez wszystkich, miejsca przy oknie.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych