Wróć do katalogu

W poszukiwaniu ideału

Opowieść o osobie, która pragnęła mieć idealnego chłopaka... i została sama.

Wendy, opublikowano , 6 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Mam chyba z tysiąc lat. Siedzę w domu. Sama. Oglądam setną powtórkę brazylijskiej telenoweli. Na ekranie milion pocałunków. Za oknem dziewczyna idzie, trzymając chłopaka za rękę. Obserwuję tę scenę w milczeniu... Cóż, nie mam do kogo mówić. Wzdycham. Wspominam. Miałam kiedyś chłopaka. Ba, nawet wielu. Pierwszy miał na imię Grzesiek. To był... ach, niesamowity, naprawdę przewspaniały sportowiec. Trzy czwarte dziewczyn ze szkoły i jeden kochający inaczej chłopak (do dziś się z niego śmieję) wzdychali na widok jego muskułów. Z początku byłam zadowolona. Grzesiek mógł mieć każdą, po prostu każdą dziewczynę, a wybrał właśnie mnie! Z czasem jednak zaczęły się pojawiać problemy. Zaczęłam być zazdrosna. Nie mogłam nic poradzić na to, że gdzie tylko pojawiał się Grzesiek, zaraz za nim maszerował zgrany tłum zarumienionych z pzejęcia dziewczyn. Sądzę, że on sam też nie mógł. Po miesiącu rozstaliśmy się. Następny był Krzysiek -wspaniały poeta. Kiedy byliśmy razem, pisał wiersze tylko dla mnie. Kupował mi kwiaty, zabierał na spacery przy świetle księżyca. Był typem romantyka. Nie wiem, czy go kochałam, ale z całą pewnością byłam nim zafascynowana. Do czasu. Któregoś dnia Krzysiek zaprosił mnie do swego domu i zaproponował, że sam przygotuje posiłek. To była totalna katastrofa! Nawet się nie wysilił, by posprzątać mieszkanie. Dokoła porozrzucane były brudne ubrania, talerze i resztki jedzenia. Sądziłam, że skoro Krzysiek nie mieszka już z rodzicami, to oznacza, że jest bardzo samodzielny. Och, jakże się pomyliłam! Jeżeli coś mogło być większą porażką niż wygląd jego domu to z pewnością był to sporządzony przez niego posiłek. To gumowe coś, co miało przypominać ciasto po prostu nie mogło przejść przez moje gardło. Pod pretekstem umycia rąk, wyszłam do łazienki i wyplułam wszystko do toalety. To był ostatni wieczór, jaki spędziłam z Krzyśkiem. Później poznałam Wojtka. Miał takie rozległe zainteresowania... Przy nim po raz pierwszy uznałam, że nauka nie jest wcale nudna. Wojtek miał zawsze najlepsze oceny. Imponowała mi jego wiedza. Spotykaliśmy się przez... tydzień. Choć samo to stwierdzenie jest mocno naciągane. W usumie spędziliśmy razem najwyżej kilka godzin. Wojtek nigdy nie miał zbyt wiele czasu. Nauka, dodatkowe lekcje angielskiego, jakieś zajęcia... Sama już nie wiem... tak dużo tego było... Już po kilku dniach zaczęłam mieć dosyć... Adaś... Cóż, Adaś był bardzo przystojny, a przy tym jeszcze taki miły i dobrze wychowany. Szanował mnie. Zawsze dbał o takie drobiazgi, jak odsunięcie mi krzesła, zdjęcie i powieszenie mojej kurtki czy pzepuszczenie mnie pierwszej przez drzwi. Powiecie pewnie, że to takie banalne. Mi jednak najzupełniej to wystarczało. Do czasu, aż odkryłam, że Adam mnie okłamuje. To były drobne kłamstwa, lecz mimo to nie mogłam się z nimi pogodzić. Z czasem on sam zaczął gubić się w swoich opowieściach. Podawał dwie odmienne wersje tego

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych