W pułapce losu
Proszę o komentarze. Dziękuję. Pozdrawiam serdecznie:)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Siedział na ławce w parku z pochyloną twarzą - czterdziestoletni, rosły mężczyzna. Oczy miał zamglone, a czoło jego pokryte było licznymi bruzdami na skutek zmartwień. Oto jego historia. Annę poznał miesiąc temu. Młoda dziewczyna, dwudziestotrzyletnia całkowicie zawróciła mu w głowie. Uwiódł go blask młodzieńczości na jej skórze, gibka sylwetka, uroczy uśmiech. Gdy w czasie jednego z poranków, poszedł do pobliskiego sklepu po bułki zamajaczyła mu błękitna sukienka przed oczyma, tuż przed wejściem. Długie, brązowe włosy delikatnie falowały gdy obracała głowę, by spojrzeć na kupowany przedmiot. Głos miała cienki, bardzo dziewczęcy. Gdy tak na nią patrzył, usłyszał dźwięk telefonu dochodzący z jej torebki. Dziewczyna niezręcznie wyciągnęła komórkę i wyraźnie drgnęła, spojrzawszy na wyświetlacz telefonu. Pobladła natychmiast i nie czekając na resztę pieniędzy, pospiesznie wybiegła ze sklepu. Ryszard, bo tak było mu na imię, w jakimś nieokreślonym przypływie instynktu poszedł za nią. Śledził ją, bacznie obserwując jej sylwetkę, która tonęła w jasnym świetle poranka. Dziewczyna szła niepewnym ruchem, jakby nie wiedziała dokąd pójść. W pewnym momencie zachwiała się i opadła na ławkę w małym parku. Ryszard podszedł do niej i rzekł - Przepraszam, może przeszkadzam. - Nie, ależ skąd - odparła posępnie. - Czy dobrze się pani czuje? - spytał. - Jestem Ania. Czy mógłby mi pan pomóc? - zadała to pytanie, z taką słodyczą, a jednocześnią sporą dozą niewinności, że żaden mężczyzna nie mógłby oprzeć się takiemu wezwaniu o pomoc. - Dobrze, Aniu. Powiedz, co mogę zrobić, żebyś lepiej się poczuła. - powiedział, zaplótłszy swoje mocne ręce na brzuchu, głosem pełnym ciepła. Przez chwilę jeszcze patrzyła w jego błękitne, niczym ocean oczy, jakby zastanawiała się, czy może mu zaufać. Po czym wzięła go za rękę. - Chodź ze mną - powiedziała, a w jej oczach czaił się niewymowny błysk. - Może pójdziemy gdzieś... tylko nie wiem gdzie. Chodzi mi o to, że moglibyśmy porozmawiać w jakimś bardziej intymnym miejscu - odparła. - Rozumiem, to może pójdźmy do mnie - zaproponował śmiało. - Nie - odrzekła w popłochu. - Tam jest bar, mój ulubiony - odparł i nie czekając na odpowiedź, pociągnął ją we wskazanym kierunku. Dopiero teraz, idąc przy jego boku, bacznie mu się przyjrzała. Był wysoki - jej głowa sięgała mu do ramienia. Włosy miał dosyć jasne, a twarz o typowo męskim wyrazie, o jakimś osobliwym uroku, a przede wszystkim był zbudowany. No i nie mogła zapomnieć spokoju, jaki czuła, patrząc mu w oczy, w ten bezbrzeżny ocean, w który nie bała się popłynąć. Instynktownie wiedziała, że przy nim będzie bezpieczna. Zresztą, musiała mu zaufać. Miała kłopoty, a on mógł jej pomóc i choć trochę poodkręcać zawiłe ścieżki, w jakie weszła ostatnimi czasy. Znaleźli się w przytulnej knajpce o przyciemnionym świetle. Zasiedli w wygodnym kąciku, z którego ledwie byli dostrzegalni. Siedzenia były obszyte miękkim materiałem, a z głośnika dobiegała romantyczna muzyka. To wszystko bardzo przyjemnie, wręcz spoufale nastawiało ich ku sobie. Zwłaszcza po wypiciu paru piw, rozwiązały im się języki, a Ryszard nie szczędził jej komplementów. Poznał jej ulubiony rodzaj muzyki, miejsca w których spędzała wolny czas, a nawet jej opowieści z czasów dzieciństwa. On także wiele mówił jej o sobie. Po paru godzinach wspólnie spędzonych byli sobie bliscy, jak dawni przyjaciele. - Która godzina? Czas już na mnie - odrzekła. - Nie, poczekaj. Zawiozę cię do domu - zadeklarował. Wyszli w chłodną noc, po czym Ryszard zamówił taksówkę. W oczekiwaniu, objął ją delikatnie w pasie. Anna z lekka się uśmiechnęła. W odpowiedzi przysunął usta w stronę jej ust, ale odwróciła się, tak, że musnął jedynie policzek, a ona znowu się uśmiechnęła. Droczyli się tak dopóki nie nadjechała taksówka. - Na Słoneczną, proszę. - wskazał kierowcy. Przecież ja mieszkam na sąsiedniej ulicy - pomyślała, ale była zbyt pijana, żeby oponować. Taksówkarz zanudzał ich na temat pogody. Gdy wysiadła, była jak zachipnotyzowana, ale dobrze czuła się z tym, bo po raz pierwszy od jakiegoś czasu zapomniała o kłopotach. W jej oczach Ryszard jawił się jako wybawca, gotowa była pójść za nim wszędzie. Nie rozumiała do końca, czemu tak ślepo mu zawierzyła, ale nie dbała o to w tej chwili. On prowadził ją, nieważne dokąd, bo Ania myślała: nie zrobi mi krzywdy. Nikt o takich łagodnych oczach,nie zrobiłby mi krzywdy. Nikt, tak otwarcie opowiadający o sobie. Co więcej, jego silne ramiona mogły okazać się ucieczką przed problemami... Nazajutrz obudziła się w jego ramionach, w białej pościeli wielkiego łóżka. Najpierw poczuła się niepewnie, uderzył ją w nozdrza zapach czegoś nowego, ale już po chwili opadły z niej te odczucia, bowiem widok Ryszarda przy sobie nastroił ją pozytywnie. Spał, a twarz jego wyrażała spokój oraz błogość, ręce zaś obejmowały ją. Wtuliła się w niego głębiej, a on poruszył się, zaciskając mocno dłonie na jej obnażonych plecach. Po paru minutach, gdy podniosła głowę on uśmiechał się do niej, tak bezpośrednio, z wyrazem dobroduszności. Przez chwilę cała ta sytuacja wydała się jej niesamowita i nerwowo się zaśmiała. - Z czego się śmiejesz? - zapytał. - Dwoje obcych sobie ludzi leży w łóżku, niczym para zakochanych - odrzekła. - Czy to źle? - spytał łagodnie. - Nie - odpowiedziała. - Co jemy na śniadanie? - zagadnął. Po chwili jedli czosnkowe parówki, zagryzając je kromkami chleba, śmiejąc się przy tym z sytuacji. Na przemian oglądali telewizję i kochali się, nie wychodząc z łóżka. Tak minął im cały dzień. Dopiero wieczorem, Ryszard jej…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil surenka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…