Wróć do katalogu

Walentynki - odcinek 1

Kolejne z moich opowiadań o Roxette. Tym razem bohaterami będą oboje :)

roxetka, opublikowano , 7 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Cała historia rozpoczęła się niewiele po rozpoczęciu przez Roxette działalności. Grupa stawała się coraz bardziej znana poza Szwecją na czym tak bardzo im zależało. Przyjaźń Marie i Pera poza sceną też kwitła. Bardzo miło było na nich popatrzeć. Od pewnego jednak czasu Per zaczął coraz częściej łapać się jednak na tym, że myśli o Marie jak o kimś więcej niż tylko przyjaciółce. „Nie pasujemy do siebie, ona jest z biedniejszego domu niż ja, rodzice chyba by mnie wyrzucili gdybym ją przedstawił jako swoją dziewczynę – rozmyślał smutno – Jest taka piękna…” – myślał przyglądając się ukradkiem jak dziewczyna wybiera sobie strój na koncert, który miał zacząć się za dwie godziny. - O kim tak rozmyślasz? – usłyszał pytanie Christofera, kolegi z zespołu. Kiedy usłyszał jego głos – drgnął, wystraszył się. Mimo to nie odpowiedział. Nadal patrzył w kierunku Marie. - O Marie… Spróbuj, może szczęście ci dopisze – zachichotał. - Przestań, w ogóle do siebie nie pasujemy a z tego co wiem – jest już chyba z kimś zaręczona. Ma chyba na nazwisko… Boylos czy jakoś tak… - Per odpowiadając był zły i smutny. - O kim mówicie? – spytała Marie, do której dobiegły strzępy rozmowy kolegów. Przez to, że stała w garderobie (w pewnym momencie weszła do niej głębiej) jej pytanie było lekko niewyraźne co przez tą garderobę właśnie było tylko omamem słuchowym, złudzeniem. - O nikim specjalnie ważnym – odpowiedzieli jej chórem mężczyźni. Per chciał dodać: „O największej fajtłapie i głupku jakiego znam” ale w porę się powstrzymał. Koncert odbył się bez żadnych problemów, zakłóceń. - Wyglądasz zjawiskowo – szepnął Per zanim jeszcze wyszli na scenę. Miał rację. Marie wyglądała naprawdę pięknie. Mimo, że strój, który miała akurat teraz na sobie był typowo rockowy, miał przysłowiowego „pazura” dziewczyna na tym samym koncercie potrafiła przeistoczyć się w zwiewną boginkę, nimfę. „Raz kozie śmierć, jest zmęczona ale zwykłe spotkanie na przyjacielskiej kawie to nic złego” – pomyślał Per kiedy odpoczywali w garderobach a techniczni zbierali sprzęt, po czym podszedł pod drzwi garderoby Marie i miarowo ale nieśmiało zapukał. - Proszę – usłyszał odpowiedź wypowiedzianą przez dziewczynę dźwięcznym ale jednak mimo wszystko lekko zmęczonym głosem. Słysząc zaproszenie – nacisnął klamkę i wszedł. Zaczęli rozmawiać. Rozmawiali o wszystkim – zarówno o przyszłych planach zawodowych zespołu jak i o rzeczach troszkę luźniejszych. - Może wybierzemy się do twojej ulubionej włoskiej knajpki na starówce…? – Per wypowiedział swoje pytanie bardzo niepewnie. - Na przykład kiedy? – w pytaniu, którym odpowiedziała Marie można było dosłyszeć dość silną nutę zastanowienia. - Choćby dziś – zaproponował z nadzieją Per. „Oby tylko się zgodziła…” – przemknęło mu szybko przez myśl. - Dobrze ale… - dziewczyna nie zdążyła dokończyć, bo Per wszedł jej w słowo: - Jeśli chodzi o płacenie – zajmę się tym. - Spokojnie, nie chodziło mi o to. Chodziło mi raczej o fanów… Per nie zrozumiał jej. Spojrzał na przyjaciółkę ze zdziwieniem i pytaniem: „O co ci chodzi?” w oczach. Dziewczyna dobrze odczytała jego zdziwienie i zaczęła wyjaśniać: - Boję się po prostu, że możemy nie mieć spokoju. Nie tylko w drodze do kawiarenki (koncert był grany w Halmstad) ale też w środku… - Tak, masz rację, w ogóle o tym nie pomyślałem… - Per posmutniał w jednej niemal chwili – No to już po…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych