Walentynki - odcinek 3
"Przez całą drogę żartowali, robili sobie psikusy. Nie byli świadomi tego, że z chwilą gdy za Perem zostaną zamknięte drzwi – jego przyjaciółka zacznie przechodzić koszmar".
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Przez całą drogę żartowali, robili sobie psikusy. Nie byli świadomi tego, że z chwilą gdy za Perem zostaną zamknięte drzwi – jego przyjaciółka zacznie przechodzić koszmar. - Są wreszcie… - syknął z wściekłością Ulf, śledząc ich z okna. Cofnął się jednak o kilka kroków, żeby uspokoić nerwy, żeby przed Perem zagrać, że jest mu wdzięczny za odprowadzenie narzeczonej. Kiedy usłyszał otwieranie drzwi, podszedł w stronę Marie i Pera, którzy żegnali się, omawiali ostatnie szczegóły dotyczące następnego dnia. „Nic wam z tego nie wyjdzie, już ja się o to postaram” – pomyślał Ulf, natomiast głośno powiedział: - Dzięki za odprowadzenie Marie. - To drobiazg ale miło, że to doceniasz. Zaufaj, że ze mną nic nigdy jej się nie stanie – Per nadal niestrudzenie próbował przekonać do siebie Ulfa. On jednak zmierzył go wzrokiem i szepnął chłodno: - No nie wiem… Takie niepozorne chucherko… Per poczuł się zraniony. I to bardzo. Chciał coś odszczeknąć ale poczuł tylko – podobnie jak w garderobie – dłoń Marie na nadgarstku co go zatrzymało, uspokoiło. „Chyba się o mnie boi… Kochana Marie…” – pomyślał, uspokajając się. Natomiast dziewczyna wykonując ten gest, myślała: „Nie rób tego, boję się o ciebie. On może zrobić ci krzywdę, Per… Nawet – zabić. Nie chcę cię stracić”. Ona też czuła, że Per staje się jej bliższy niż zwykły przyjaciel jednak bała się do tego przyznać nie tylko przed innymi ale nawet przed samą sobą. Kiedy Per wyszedł – Marie i Ulf zaczęli się kłócić. Na początku to nie było nic poważnego. Zwykłe, niewinne utarczki słowne. Potem jednak utarczki mimo, że nadal były słowne – stawały się coraz ostrzejsze. W pewnym jednak momencie Marie została uderzona przez narzeczonego dwukrotnie w twarz, słysząc: - Całowałaś się z nim, widziałem was! Pamiętasz jak na początku naszej znajomości mówiłem, że będziesz moja albo niczyja? – to pytanie – o dziwo – zadał spokojnie – Ja nie rzucam słów na wiatr – zakończył, patrząc na Marie tak, że ta zadrżała. „Per też nie” – pomyślała dziewczyna a ocierając łzy wywołane uderzeniami powiedziała: - Tak, dobrze to pamiętam ale wtedy po prostu wystraszyłam się czegoś a raczej kogoś. Chciałam poczuć się pewniej więc – przytuliłam się do Pera. To tyle – odpowiedziała dziewczyna nie okłamując narzeczonego ani jednym swoim słowem. On jednak nie uwierzył jej. - Kłamiesz! – zawołał, znów uderzając Marie. Tym razem uderzył dziewczynę tak mocno, że ta nie dość, że upadła to jeszcze rozcięła sobie wargę i łuk brwiowy o kant szklanego niskiego stolika. Chciała podnieść się, uciec mu ale dopadł ją i nim podniosła się z podłogi – znów ją powalił. Tym razem przycisnął ją do podłogi całym ciężarem ciała. Kiedy odebrał jej najmniejszą możliwość ruchu czy obrony – zdarł z niej bieliznę i zgwałcił. Marie próbowała się przed tym wszystkim bronić, wołała: - Przestań! Zostaw mnie! To boli, nie tak się umawialiśmy! – Ulf jednak zupełnie nic sobie z tego nie robił i na każdy krzyk Marie odpowiadał mocniejszymi uderzeniami, czy mocniej zadawanymi pchnięciami, ranami. Bił dziewczynę nie tylko rękami. Używał dosłownie wszystkiego co wpadło mu w ręce. Kiedy skończył – podniósł się, kopnął leżącą Marie jakby była kamieniem czy piłką, powiedział: - Idę się wykąpać. Muszę zmyć z siebie twoją brudną krew zanim stanie się skorupą, z której się nie wydostanę – i poszedł do łazienki. Dziewczyna przez chwilę leżała na podłodze, płacząc. Kiedy pierwsza fala płaczu i strachu minęły, pomyślała trzeźwo: „Teraz masz jedyną szansę na to żeby stąd uciec, Marie, weź się w garść” – po czym powoli podniosła obolałe ciało z podłogi i skierowała swoje kroki w stronę drzwi. Kiedy wyszła z domu – swoje kroki skierowała od razu w stronę domu Pera. „Oby tylko mi pomógł…” – myślała zziębnięta i coraz bardziej osłabiona dziewczyna. Marie marzła, bo noc była już zimna a ona miała na sobie tylko cienką lnianą…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil roxetka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…