Wróć do katalogu

Wesołe miasteczko - odcinek 14

"- Nie wytrzymam tego tygodnia - zapłakała Marie. Nie wytrzymała, nie potrafiła powstrzymać emocji przy dzieciach i Fridzie choć bardzo tego chciała. - Bądź silna, wytrzymaj - prosił łagodnie Per - Zrób to dla siebie, dla mnie - w tym momencie

roxetka, opublikowano , 7 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Nie wytrzymam tego tygodnia - zapłakała Marie. Nie wytrzymała, nie potrafiła powstrzymać emocji przy dzieciach i Fridzie choć bardzo tego chciała. - Bądź silna, wytrzymaj - prosił łagodnie Per - Zrób to dla siebie, dla mnie - w tym momencie przerwał i szepnął do Fridy: "Wyjdź z dziećmi na moment" - dla Fridy, fanów - wrócił do wymieniania. - Spróbuję... - nadal cicho popłakiwała Marie. - Świetny ruch - uśmiechnął się Per. - Co się stało mamo, czemu wyszliśmy? Chciałam pobawić się z Marie... - mruknęła smutno Ana a Kurt szepnął tylko: "Ja też...". Frida nie była pewna co odpowiedzieć. Po chwili zastanowienia powiedziała: - Tata i Marie mają swoje problemy... - mówiąc te słowa, patrzyła przed siebie ze smutkiem, ocierając czasem oczy. Musiała walczyć z tym, żeby się zupełnie nie rozkleić przy dzieciach. bo znała całą prawdę. Poprzedniego wieczora Per opowiedział jej o wszystkim. Po kilkunastu minutach kiedy Marie doszła do siebie - Per pozwolił Fridzie i dzieciom wejść do sali, wystawiając głowę zza drzwi i rzucając tylko: - Możecie już wejść - a do Fridy, widząc, że miała wilgotne oczy szepnął: - Uszy do góry, obiecała dla nas to wytrzymać. - Czemu to musi być tydzień... - Frida nadal była zła i smutna. - Tego nie wiem... - Popatrz jak odżyła. A to wszystko dzięki naszym kochanym urwisom - uśmiechnął się Per, obejmując Fridę i patrząc w stronę bawiącej się z dziećmi Marie. - Tylko czy one nie zrobią jej krzywdy w trakcie zabawy...? - spytała nagle z trwogą Frida. - Spokojnie, nie bój się. Rozmawiałem z nimi, wysłuchali mnie spokojnie i obiecali bardzo poważnie, że będą uważać, dajmy im szansę, zaufajmy. - Masz rację, niepotrzebnie się boję - odpowiedziała Frida, chwilę później dodając: - Patrz jak słodko tak razem wyglądają... - Zgadzam się... Od następnego dnia zaczął się ostatni tydzień pobytu Marie w szpitalu. Ten czas był dla niej horrorem. Przez rehabilitantów była katowana, nieraz nawet dotykana w miejscach intymnych. Strach dziewczyny rósł z każdą chwilą. Kiedy była z Perem i widziała, że rehabilitanci się zbliżają - wpadała niemal w histerię. Per oczywiście jej wierzył. Faceci niestety nie. Od Pera odrywana była siłą. Wtedy jej jedyną obroną był płacz i krzyk. Przez to, że rehabilitacja polegała głównie na zadawaniu bólu i ran - nie miała na tyle mocnych mięśni nóg żeby na przykład spróbować dla obrony kopnąć. Przez to, że palce dłoni czasem też jej się przykurczały - rękoma niestety też nie mogła się obronić. Pielęgniarki, które "zajmowały" się Marie - też nie potrafiły tego robić. Doprowadziły do tego, że dziewczyna miała dużo odleżyn. Jedne były głębsze, drugie płytsze ale wszystkie były bardzo bolesne. Kilka dni później Marie została wypisana. Ona została zawieziona oczywiście do domu specjalistyczną karetką. W niewielkiej odległości za karetką jechał Per. Dzieci w tym czasie były poza domem, pod opieką siostry Pera, natomiast Frida przygotowywała pokój Marie i resztę domu. Przyjazd Marie miał być dla dzieci niespodzianką. Plany się udały, dzieci widząc Marie były bardzo zaskoczone. Dwa dni później rozpoczęła się praca Pera z Marie. Pracowali głównie sami choć mieli nad sobą "zwierzchnika". Była to rehabilitantka z oddziału, z którego wypisana została Marie. "Dlaczego ja nie pracowałam z nią od samego początku?" - przemknęło jej kiedyś przez myśl. Dziewczyna była młoda, pracowita ale co najważniejsze - delikatna. Za każdym razem kiedy Marie dawała znak - słowny, grymasu ust - że czuje ból, zawsze wtedy dziewczyna…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych