Wróć do katalogu

Wieczór

Napisałam to, kiedy za oknem było mi bardzo smutno, a za to świecił księżyc. A czy można człowieka winić za to, co zrobił pod wpływem księżyca? ;)

@net.ka, opublikowano , 10 min czytania, 4,6 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{b}Wieczór{/b}

Drżącymi rękami zapaliła świeczkę. Przez chwilę wpatrywała się w jej płomyk oczami, w których błyszczały łzy. Cieszyła się, że rodziców nie było w domu, nareszcie mogła pobyć sama ze sobą. Miała już dosyć tej beznadziejnej miłości. Po raz kolejny uświadomiła sobie gorzką prawdę, że nie ma najmniejszych szans na Jego miłość, nie chciała już się dłużej łudzić. Westchnęła i pomyślała, że to już powoli staje się przyzwyczajeniem - że chłopak, na którym jej zależy, w ogóle nie zwraca na nią uwagi jako na dziewczynę. Na przyjaciółkę, to może jeszcze, właśnie teraz tak było. Miała ochotę wykrzyczeć ten cały okropny ból. Bo najgorszy jest właśnie ból serca. Z pasją zdmuchnęła płomień. Gdyby tak szybko i łatwo mogła skończyć z tą głupią miłością... Wiedziała, że tak nie będzie, jeszcze nieraz ją zaboli serce, zanim pewnego ranka wstanie ze świadomością, że On już nic dla niej nie znaczy. Chociaż mimo to gdzieś tam w sercu zostanie ten ból niekochania. Popatrzyła za okno, było już ciemno i widać było światła w domach. Lubiła wieczory, miały w sobie coś magicznego, nawet nie dlatego, że była to pora, w której On przychodził, tylko dla samej nocy. Kolejny raz westchnęła i otarła jedyną wylaną łzę, która właśnie spływała po policzku. Wyciągnęła się na łóżku i wtuliła twarz w poduszkę. Miała już serdecznie dosyć otoczenia. Nikt jej nie potrafił zrozumieć, zresztą nikt nawet nie próbował. Każdy miał jakieś swoje problemy i nie potrafił dostrzec, że coś się dzieje. Z nią. Owszem, rozumiała to. Wiadomo, każdy ma swoje życie, ale ona chociaż próbowała jakoś pomóc innym. Jej nie próbował nikt. I to również bolało. Skuliła się i nakryła kocem. W zamku zazgrzytał klucz. - Lepiej, żeby pomyśleli, że śpię - pomyślała i zamknęła oczy.

***

Rodzice przekomarzali się w pokoju: - Kochasz tego psa bardziej niż mnie! - Nieprawda! Kocham cię nade wszystko! Ile ona by dała za takie słowa z Jego ust... Bała się samej siebie i tych odruchów czułości, które miewała, gdy On był blisko. Byli przyjaciółmi... To pozwalało jej od czasu do czasu na krótkie chwile bliskości, które sprawiały tylko tyle, że potem cała ta sprawa bolała ja jeszcze bardziej. Tęskniła za Nim, nawet za tymi słowami, które bezlitośnie kpiły ze wszystkiego, z niej też. Ta tęsknota była beznadziejna, On jej w ogóle nie czuł, zresztą był już dzisiaj przecież u niej, powygłupiali się trochę. Wiedziała, jak ukrywać tę miłość. Nie ma jak praktyka - pomyślała gorzko, mając na myśli chłopaka, który jej się wcześniej podobał, oczywiście również bez wzajemności. Potem minęło, bezboleśnie, ból był wcześniej, po prostu któregoś dnia, idąc do domu, poczuła, że on już nic dla niej nie znaczy. Do dziś pamiętała to uczucie - z jednej strony ogromne szczęście, a z drugiej wielka pustka... Żeby tak jeszcze On miał z nią dużo wspólnego... Ale nie, różnice między nimi były ogromne, wiedziała, że nie do przeskoczenia, ale mimo to nic nie umiała poradzić na tę miłość... Swoje prawdziwe uczucia skryła głęboko, wychodziły z niej tylko samotnymi wieczorami, bardziej czy mniej. Przy Nim się pilnowała, nie chciała jego litości. Niekiedy trudno się było kryć. Zmieniła notki na blogu, bała się, że może je odnaleźć, a wtedy wiedziałby wszystko. A to byłoby katastrofą. Zawsze dbała o pozory; jeżeli o nią chodzi nikt by niczego nie odgadł. Potrafiła nieźle kłamać, udawać, ukrywać się i traktować niby lekko sprawy tak naprawdę dla niej ważne - jeżeli tego wymagała od niej sytuacja. Tak też było i teraz, nikt się nie domyślał, jak to wszystko tak naprawdę wygląda... Usłyszała głos matki, który mówił, że powinna iść się myć, tak więc uniosła głowę, przedtem schowaną w nieco mokrej poduszce. "Czy tak już będzie zawsze?" - pomyślała z goryczą i wstała. Kolejny okropny wieczór...

***

Usiłowała o tym wszystkim zapomnieć. I prawie jej się to udało... Już przestało ją to wszystko aż tak obchodzić i nagle... Wszystko poszło w rozsypkę. Przez jeden wieczór... Było już po siódmej, siedziała przed komputerem (czasem twierdziła, że to jej największa i bezkonkurencyjna miłość), gdy usłyszała dzwonek. Poczuła ukłucie w sercu, gdy ujrzała go przed sobą. Chciał się przejść. Tak więc poszła z nim i z psem. Zimno było jak diabli. Łazili, łazili, aż w końcu przyszli na miejsce, w którym kiedyś on i reszta robili ogniska. Rozmawiali o jej najlepszej przyjaciółce, która bardzo mu się podobała, to też bolało, ale w tamtej chwili nie. Pocieszała go i „powyciągała” z niego parę rzeczy. Zaczęło jej być już zimno, ale chciała jeszcze sprawdzić, co z łańcuszkiem, który zawsze nosił na szyi. On uparcie nie chciał jej go dać, przytrzymywał jej ręce i naraz poczuła, że obejmuje ją w pasie. Poczuła, że cała drży, to nie było zimno... Potem on ją odwrócił do siebie. Oparła mu głowę na ramieniu, chciało jej się płakać. Nadal rozmawiali, ale miała taki mętlik w głowie, że nawet nie wiedziała, co mówi, czuła tylko jego

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych