Wielka Draka w Fortecy Marzeń, cz. 2
Dalsza część WDwFM. Nie jest to jeszcze koniec, ale trochę radochy dać powinno ;)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{b}Akt Dwudziesty Piąty:{/b} Forteca Dobrotliwości
Sabrina stoi na dziedzińcu Fortecy Dobrotliwości, bliźniaczo podobnej do Fortecy Marzeń. Kolorystyka jest nieco bardziej posępna, jednak architektura wciąż ta sama. {b}Sabrina:{/b} Hmmm. Nie widzę jakiejś specjalnej różnicy. Ciekawe, dlaczego jaśnie Dobry Bóg zmienił miejscówkę. {b}Gracz:{/b} A bo ja wiem? Może denerwowali go sąsiedzi? {b}Sabrina:{/b} Jacy sąsiedzi? {b}Gracz:{/b} Też racja... Sabrina spacerkiem kieruje się do bramy frontowej zamku. {b}Gracz:{/b} Wiesz, zastanawia mnie jedna rzecz... {b}Sabrina:{/b} Tak? {b}Gracz:{/b} Mam na myśli to, że jakoś nie robi ci różnicy, kiedy ktoś zwróci się do ciebie "skunksica” albo "skunksia panna”. Moim osobistym zdaniem brzmi to obraźliwie. {b}Sabrina:{/b} No coś ty. Przecież to miano właściwe przedstawicielom mej rasy. Tak jak właściwym waszej rasie mianem jest "człowiek” i "ludzie”. {b}Gracz:{/b} Oj, nie powiedziałbym. Gdyby ktoś zwrócił się do mnie per "człowieku”, to świadczyłoby to trochę o jego braku wychowania. Podobnie, gdyby do murzyna ktoś zwrócił się per "murzynie”. {b}Sabrina:{/b} Jest to jakaś racja. Niemniej nie widzę sensu w bulwersowaniu się za każdym razem, kiedy ktoś nazwie mnie skunksicą. Jestem chodzącym na dwóch nogach skunksem, toteż miano jest całkiem na miejscu. {b}Gracz:{/b} Skoro tak mówisz. Sabrina dociera do drzwi frontowych. Jak nietrudno się domyślić okazują się zamknięte. {b}Sabrina:{/b} O nie, dość już mam zamkniętych drzwi. Po tych słowach Sabrina wyciąga kostur, cofa się parę kroków, po czym puszcza w drzwi kulę ognistą. Te odlatują do wnętrza zamku z hukiem. Sabrina wkracza do środka. {b}Sabrina:{/b} Chyba już wiem, czemu Dobry Bóg się wyniósł. Kto by chciał mieszkać w miejscu, gdzie nie sposób przejść paru metrów, nie potykając się o jakiś korzeń tego dużego drzewa na środku? Faktycznie, na środku sali tronowej – a w każdym razie tego, co w Fortecy Marzeń byłoby salą tronową – rośnie gigantyczne drzewsko pokryte mchem, grzybami, kwiatami i co tam jeszcze chcecie. Przy nim widnieje fontanna. {b}Sabrina:{/b} To chyba jest Źródło Odnowy. Nawet strzałka na kompasie mi ją pokazuje. No, to pozostało mi tylko ją odnowić i mogę wracać do Dobrego Boga. {b}Gracz:{/b} Tak... tylko JAK je odnowić? {b}Sabrina:{/b} Dobre pytanie. Z tego, co widzę, ze Źródła nie wypływa woda. Pewnie chodzi o przeczyszczenie rur czy coś. {b}Komputer:{/b} Jeśli już chodzi o ścisłość, to wyjaśnienie otrzymasz, jeśli podejdziesz do Źródła i aktywujesz je. {b}Sabrina:{/b} Aktywuję? {b}Komputer [wzdychając]:{/b} Mam na myśli podejście do Źródła i dotknięcie go, tudzież wciśnięcie przez Gracza E na klawiaturze. {b}Sabrina:{/b} Aha. Sabrina podchodzi do Źródła - uważnie patrząc pod nogi, co by się nie potknąć o jakiś korzeń - po czym go dotyka. Tuż przed jej nosem pojawia się menu. {b}Sabrina [czytając]:{/b} "Udało mi się dotrzeć do Źródła Odnowy – z tego, co widzę, nie wypływa z niego woda. Wedle wskazówek Haskilla, aby odnowić Źródło, muszę zejść do wnętrz jaskiń pod Fortecą poprzez drzwi na tyłach Prastarego Drzewa, a potem zobaczyć, co blokuje zestaw wodociągów rozciągających się pod całym pałacem”. Haskill nie mówił na ten temat ani słowa! {b}Komputer:{/b} Zważywszy na wpisy w dzienniku... {b}Sabrina:{/b} ...darował sobie wyjaśnienia, ponieważ i tak wszystko przeczytam. Taa. Jasne. Sabrina okrąża Drzewo i podchodzi do drzwi jakby wrośniętych w nie. {b}Sabrina:{/b} Eee... jak to się otwiera? Tu nie ma klamek. {b}Komputer:{/b} Aktywuj. {b}Sabrina:{/b} Aha. Sabrina dotyka korzennych drzwi i te chowają się w dół. Jej oczom ukazuje się długi tunel, którego ściany to korzenie Drzewa, a podłoga – korzenie pokryte pyłem czy czymś. Sabrina schodzi na dół, przedtem rzucając zaklęcie Światła. Wędruje spokojnie, kierując się wskazówkami strzałki na kompasie. Wędruje tak sobie minutę czy dwie, a potem... {b}Sabrina:{/b} A co to za diabelstwo?! Sabrina mówi to, widząc stwora będącego jakby poskręcanym drzewem. Nie, nie Enta – Ent to takie chodzące drzewo, po prostu. To, co Sabrina widzi, to stwór posiadający wiele sterczących, poskręcanych korzeni, gałęzi i ani grama liści, posiadający mnóstwo dyndających na czubku głowy – a w każdym razie tego, co wydaje się być głową – oczu, posiadający zamiast czegoś w rodzaju nóg trzy wijące się korzenie. Panie i panowie – poznajcie sękacza. {b}Sabrina:{/b} Nie wiem co to jest za cholerstwo, ale zaj*bię dziada! I Sabrina zamaszystym ruchem wyciąga zza pleców swoje katany. Sękacz rusza do ataku, ciskając po drodze w Sabrinę zielonkawy, magiczny pocisk ze swych gałęzi-rąk. Sabrina zręcznie się przed uchyla, po czym wykonując piorunująco szybki atak uderza w sękacza. Ten wydaje z siebie głośne TRZASK. {b}Sabrina:{/b} TRZASK? Nie no, ludzie, ja walczę z drzewem! Sabrina uderza jeszcze parę razy. Następuje TRZASK TRZASK TRZASK. {b}Sabrina:{/b} Zmień pan temat! Następuje KREK. {b}Sabrina:{/b} Aha. Sękacz dźga Sabrinę swoimi kolczastymi gałęziami-łapskami. Ta cofa się do tyłu, odepchnięta ciosem. {b}Sabrina:{/b} O żesz ty! Zaraz cię sfajczę! Sabrina chowa katany, a wyciąga kostur. {b}Komputer:{/b} SABRINA, NIE! SPALISZ WSZYSTKO WOKÓŁ! {b}Sabrina:{/b} Tak? To czemu ta karczma w Rubieży się nie spaliła? {b}Komputer:{/b} Bo nie był zainstalowany patch 1.78! A teraz już jest! {b}Sabrina:{/b} Czyli, że jak gdzieś cisnę płomień, to spalę okolicę? {b}Komputer:{/b} TAK! {b}Sabrina [po zastanowieniu]:{/b} No cóż. NO ONE LIVES FOREVER! Po tych słowach Sabrina ciska w sękacza wielką kulę ognistą, a ten staje w płomieniach. Naraz razem z nim podłoga wokół niego zaczyna się palić. {b}Komputer:{/b} (150 Punktów Doświadczenia!) No zaj*biście. Po prostu zaj*biście. Mam nadzieję, że jesteś z siebie dumna? {b}Sabrina [entuzjastycznie]:{/b} No! {b}Komputer:{/b} <Załamka> Sabrina patrzy, jak ogień powoli, acz nieustępliwie, zaczyna się rozprzestrzeniać. {b}Sabrina:{/b} Co teraz? {b}Komputer:{/b} Co teraz? CO TERAZ?! TERAZ TO BIEGNIJ ILE SIŁ W NOGACH, DO JASNEJ CHOLERY!!! Sabrina przeskakuje nad płonącym cielskiem sękacza, po czym rzuca się do szaleńczego biegu w kierunku wskazywanym przez strzałkę. Biegnie przez tunele sprintem przy akompaniamencie szaleńczej, szybkiej muzyki. {b}Gracz:{/b} A co zrobimy, kiedy już dotrzemy na dół? {b}Komputer:{/b} Na szczęście zawsze w takich miejscach na samym dole jest jakieś przejście, którym można szybko wrócić do punktu wyjścia. Chwała programistom za to, że byli przewidywalni. {b}Sabrina [cały czas biegnąc]:{/b} Ej! Zaraz! To znaczy, że mogłam za jego pomocą szybko i bezproblemowo dotrzeć do celu?! {b}Komputer:{/b} No nie. Przejścia takie można otworzyć tylko od wewnątrz. {b}Sabrina:{/b} Jeśli łżesz, to nie wiem co ci zrobię! {b}Komputer:{/b} A co ty MI możesz zrobić? Zasmrodzić mnie? {b}Sabrina:{/b} A żebyś wiedział, że zasmrodzić! I Sabrina dla podkreślenia tych słów - cały czas biegnąc - puszcza lekkiego bąka. Komputera i Gracza aż odrzuca. {b}Komputer i Gracz [jednocześnie]:{/b} O FU!!! CO ZA SMRÓD!!! {b}Sabrina:{/b} Ostrzegam, mogę zagrać ostrzej! {b}Komputer i Gracz [jednocześnie]:{/b} NIE, NIE, LITOŚCI! {b}Sabrina:{/b} No ja myślę! Sabrina cały czas biegnie. Z pobocznych korytarzy wybiegają - wypełzają? - sękacze, a wraz z nimi inne, dziwaczne stwory drzewne. Sabrina ich szybko wyprzedza, jednak do głównego korytarza wciąż nabiegają następne. {b}Sabrina:{/b} Jak stoimy z pożarem? {b}Komputer:{/b} Zarąbiście szybko się rozprzestrzenia! Nie zatrzymuj się! Sabrina biegnie. Sękacze i inne stwory też pędzą. Wszystko, co żywe, pragnie uniknąć losu drewna w kominku. Naraz Sabrina i wiara dobiegają do dziury w murze, za którym znajduje się - wykonane już z kamienia - pomieszczenie, na środku którego znajduje się spore źródło wody i rura przy jego krańcu. Ku najwyższemu zdumieniu Sabriny blokadą rury okazuje się być inna Mephitisianka. {b}Mephitisianka:{/b} Hej! Koleżanko po ogonie! Pomóż mi! {b}Sabrina [ogłupiale]:{/b} A jakżeś ty się tam dostała? {b}Mephitisianka:{/b} Wpadłam jak ta sierota do rury, jak chciałam się napić, i utknęłam tu! Tkwię tu już cały dzień! {b}Sabrina:{/b} Nie martw się, pomogę ci. Sabrina podchodzi do Mephitisianki, ostrożnie stąpając po wodzie, po czym, wykorzystując magię telekinezy, wygina otwór rury dostatecznie, by Mephitisianka mogła się wydostać. Ta z cichym "pop" wychodzi z rury, mówi "Dzięki", po czym zaczyna żąć swój ogon i ciuchy, oraz poprawiać fryzurę. Mephitisianka ta jest odziana w czarny, skórzany strój, na plecach ma dwa ostre sejmitary i krótki łuk. Z twarzy trochę się różni od Sabriny, choć nie za bardzo. Jej włosy są gładko przycięte i przyklepane do głowy, zaś grzywka opada zawadiacko na jedno oko. {b}Sabrina:{/b} Wszystko w porządku? {b}Mephitisianka:{/b} Poza tym, że zmarzłam na kość, jestem wściekle mokra, czuję, że zaraz się przeziębię i ogólnie mam podły nastrój, to raczej tak. {b}Sabrina:{/b} Jeśli wolno spytać... jak dostałaś się do Fortecy Dobrotliwości? {b}Mephitisianka:{/b} Wdrapałam się po wieży do okna na najwyższym piętrze, przekradłam się obok śpiącego Strażnika i wkroczyłam do Portalu. Proste. A ty? {b}Sabrina:{/b} Ja z pomocą Dudusia wdrapałam się na najniższe okno, przedarłam na najwyższe piętro, rozegrałam ze Strażnikiem czternaście remisowych partii szachów i wkroczyłam do Portalu. {b}Mephitisianka:{/b} Aha. Kim jest Duduś? {b}Sabrina:{/b} To mój smok. {b}Mephitisianka:{/b} SMOK? {b}Sabrina:{/b} Chowaniec smok. {b}Mephitisianka:{/b} Kurczę, wiedziałam, że sporo tracę nie wybierając przy swoim rozwoju ścieżki Maga, ale żeby smok...? {b}Sabrina:{/b} A widzisz. Ciągłe niespodzianki nas spotykają. {b}Mephitisianka:{/b} Tak, istotnie. <Przestaje żąć swój ogon i ciuchy, po czym wyciąga do Sabriny dłoń> A tak w ogóle, Eskarina jestem. {b}Sabrina [ściskając jej dłoń]:{/b} Miło cię poznać, Eskarina. Ja jestem Sabrina. {b}Eskarina:{/b} Miło mi. Muszę przyznać, że po części cieszy, po części zaskakuje mnie twój widok. Nie widziałam innej skunksicy od... no, sama nie wiem. {b}Sabrina:{/b} Ja też nie widziałam innej Mephitisianki od... no, w zasadzie nigdy. {b}Eskarina:{/b} No cóż. Ale skończmy z tymi dywagacjami. Pora chyba stąd wyjść. {b}Sabrina:{/b} Zgadzam się. Którędy? {b}Eskarina i Komputer [jednocześnie]:{/b} Za czerwoną strzałką. Eskarina rozgląda się zaskoczona. {b}Eskarina:{/b} Co to było?! {b}Sabrina:{/b} Jak to co? Komputer. {b}Eskarina:{/b} Ten sam, który dał mi kilka wskazówek podczas kreowania samej siebie, a potem więcej się już nie pokazywał? {b}Sabrina:{/b} No, chyba tak. {b}Eskarina [wymachując rozeźlona pięścią]:{/b} Ej! Ty! Pamiętasz może, że mam jakieś piętnaście zaległych awansów na wyższy poziom, co?! {b}Komputer:{/b} A tak, faktycznie. Niemniej nim przejdziemy do tej kwestii, musimy załatwić inną. {b}Sabrina, Eskarina i Gracz [jednocześnie]:{/b} Znaczy? {b}Komputer:{/b} Sabrino, znalazłaś właśnie swojego pierwszego towarzysza podróży. Jeśli chcesz, możesz teraz dołączyć Eskarinę do drużyny, i od tej pory będziecie podróżować razem. Razem zdobywać doświadczenie, razem wykonywać Wątek Główny... co ty na to? {b}Sabrina:{/b} Ja na to jak na lato, ale decyzja powinna chyba należeć do Eskariny. <Zwraca się do Eskariny> Co ty na to? {b}Eskarina [po chwili namysłu]:{/b} No cóż, co dwie głowy to nie jedna. Wchodzę w to. {b}Komputer:{/b} Witaj zatem w drużynie! Od tej pory ty i Sabrina podróżujecie razem. Razem wykonujecie zadania, razem wykonujecie postępy w Wątku Głównym, razem kupujecie i sprzedajecie przedmioty w sklepach, razem walczycie, razem zdobywacie doświadczenie... {b}Eskarina:{/b} Ale nie musimy spać razem w tym samym łóżku ani razem się załatwiać? {b}Komputer [zmieszany]:{/b} Eee... no nie. {b}Eskarina:{/b} To dobrze. Ulżyło mi. {b}Gracz:{/b} Czyli teraz mogę sterować obydwiema? {b}Komputer:{/b} Tak, możesz. {b}Eskarina:{/b} Ej, hola! Nie dam się bez pozwolenia sterować! {b}Gracz:{/b} No jakże to? Jesteś teraz jedną z moich postaci, tak jak Sabrina! {b}Eskarina:{/b} TWOICH postaci?! Nikt nigdy nie powiedział, że jestem TWOJA! {b}Gracz:{/b} A właśnie, że powiedziałaś, że jesteś MOJA, zgadzając się na dołączenie do drużyny! {b}Eskarina:{/b} Chyba śnisz! {b}Gracz:{/b} A właśnie, że nie! Jesteś teraz MOJĄ postacią i MOGĘ tobą sterować! {b}Eskarina:{/b} Poproś wpierw o pozwolenie! {b}Gracz:{/b} Nie będę o nic prosił MOJĄ postać! {b}Eskarina:{/b} NIE JESTEM TWOJA! {b}Gracz:{/b} JESTEŚ! {b}Eskarina:{/b} NIE JESTEM! {b}Gracz:{/b} JESTEŚ! {b}Eskarina:{/b} NIE JESTEM! {b}Gracz:{/b} JESTEŚ! {b}Eskarina:{/b} NIE JESTEM! Komputer przykłada dłoń do twarzy w akcie załamki. {b}Komputer:{/b} Jezu...
{b}Akt Dwudziesty Szósty:{/b} Atak Makabry
{b}Komputer:{/b} Otwórz okno postaci. Gracz otwiera okno postaci. {b}Komputer:{/b} Wybierz Eskarinę. Gracz wybiera Eskarinę. {b}Komputer:{/b} Kliknij przycisk "Awans”. Gracz klika przycisk "Awans”. {b}Komputer:{/b} No dobrze... teraz musisz rozdzielić sto pięćdziesiąt punktów umiejętności pomiędzy umiejętności Eskariny, niekoniecznie te główne czy poboczne. Chciałbym też uprzedzić, że Eskarina zna się na fachu złodziejskim i skrytobójczym, toteż sugerowałbym wybieranie umiejętności właściwych tym specjalizacjom. {b}Eskarina:{/b} Oj, "skrytobójcze" to takie mocne słowo... Gracz zaciera ręce. A potem przydziela: dziesięć punktów do Akrobatyki, dziesięć do Atletyki, dziesięć do Otwierania Zamków, dziesięć do Sejmitarów, dziesięć do Walki Dwiema Brońmi, dziesięć do Lekkich Pancerzy, dziesięć do Kradzieży Kieszonkowej, dziesięć do Skradania Się, dziesięć do Krótkich Łuków, dziesięć do Krajoznawstwa, dziesięć do Identyfikacji Wrogów, dziesięć do Uników, dziesięć do Rzucania, dziesięć do Myślistwa i dziesięć do Rozbrajania Pułapek. {b}Komputer:{/b} Rozdziel teraz siedemdziesiąt pięć punktów pomiędzy dziesięć Współczynników. Gracz przydziela po piętnastu punktach do Percepcji, Zręczności i Szybkości, oraz pięciu do Szczęścia, dziesięciu do Wytrzymałości, oraz piętnastu do Inteligencji. {b}Komputer:{/b} Dobrze. Wybierz teraz... niech policzę... PIĘĆ profitów. Gracz wybiera: Zmyślnego Ucznia (jeden punkt więcej do umiejętności i współczynników przy awansie), Mistrza Złodziejstwa (Zwiększone szanse na powodzenie testów na Skradanie Się, Kradzież Kieszonkową, Otwieranie Zamków i Rozbrajanie Pułapek), Atak z Wyskoku (Możliwość ataku z wyskoku), Urodzonego Strzelca (dwukrotnie większa celność) i Skrytobójcę Doskonałego (dwukrotnie wyższe obrażenia przy ataku z zaskoczenia). {b}Komputer:{/b} Dobrze. To chyba wszystko. Kliknij teraz parę razy OK i gotowe. Gracz klika parę razy OK i wychodzi z menu postaci. A to, co widzi potem, zwala go z nóg. Eskarina, tak jak niegdyś Sabrina, wygląda inaczej. Jej skórzany strój - czarny, a jakże - ma teraz wiele poprzyczepianych do niego schowków na wytrychy, sondy, noże i inne, naramiennik z rysunkiem czerwonej łapy (Reklama Heyah?), wysokie, skórzane - i czarne - buty, a także kaptur, teraz nasunięty na jej głowę. Eskarina go zsuwa. Twarz najwyraźniej nie uległa większym zmianom. {b}Gracz:{/b} Kurczę, postacie zawsze się tak zmieniają przy awansach? {b}Komputer:{/b} Widać to tak bardzo tylko przy hurtowym awansie. Przy pojedyńczych byś nie zauważył różnicy. {b}Gracz:{/b} No tak... Sabrina i Eskarina kierują się za czerwoną strzałką do - wydawałoby się - gładkiej ściany. Wrażenie to psuje przycisk, który po naciśnięciu przez Sabrinę ukazuje korytarz ze schodami wiodącymi na górę. {b}Sabrina:{/b} No, miałeś rację, Komputerze. Istotnie, jest szybkie wyjście z powrotem na górę. {b}Komputer:{/b} A ty mi nie chciałaś wierzyć... {b}Sabrina:{/b} Ciężko takim jak ty wierzyć, skoro potrafią zapomnieć o, na przykład, opcji Błyskawicznej Podróży! {b}Eskarina:{/b} Ej, co ty, nabijasz się? Nie wiedziałaś o Fast Travelu? Nie czytałaś instrukcji? {b}Sabrina:{/b} PRZECZYTAŁABYM, gdyby ten sterujący mną yntelygent jej nie zgubił! {b}Gracz:{/b} Ej, to wcale nie jest moja wina! {b}Sabrina:{/b} Jaaasne. Oczywiiiście. Ty to jesteś po prostu świątobliwym aniołkiem pośród skończonych grzeszników. {b}Gracz:{/b} Ty to już nie ironizuj! {b}Eskarina:{/b} Widzę, że się nawzajem kochacie do bólu. Odpowiada jej pogardliwe prychnięcie owej dwójki. {b}Eskarina:{/b} No, to skierujmy się do... Naraz Eskarinie przerywa nagły wysyp dziwnych istot z korytarza wiodącego na górę. Mają humanoidalny kształt, ale są odziani - w każdym razie tak się wydaje, że są ODZIANI, a nie wyposażeni na stałe - w kolczaste, pełne zwariowanych zdobień zbroje, o kolorze czarnym mieszanym ze zgniłozielonym. Każdy z nich ma w obu dłoniach po jednym mieczu długim, równie pełnym zwariowanych zdobień i równie czarno-zgniłozielonym. Na głowach mają hełmy zasłaniające ich prawdziwe oblicza, także pełne zwariowanych zdobień i także mające kolor czarny mieszany ze zgniłozielonym. I wszyscy patrzą wściekle na Sabrinę i Eskarinę. {b}Sabrina [wyjmując kostur]:{/b} A co TO jest?! {b}Eskarina [chwytając za łuk]:{/b} Nie wiem, ale wyglądają groźnie! Pierwszy z Tajemniczych Rycerzy rusza do ataku na Sabrinę. Ta puszcza w niego kulę ognistą, ale ta rozbija się o pancerz Rycerza, nie czyniąc mu większej krzywdy. {b}Sabrina:{/b} Na miłość bogów! Oni są odporni na moją magię!! Eskarina puszcza w nadciągającego Rycerza strzałę pokrytą magią mroku, ale ta najzwyczajniej w świecie odbija się od jego pancerza. {b}Eskarina:{/b} Na moje strzały też!! Tymczasem Rycerz, wydając z siebie absolutnie nieludzki ryk, z zaskakującą siłą uderza z wyskoku w kostur Sabriny, wybijając go z jej dłoni. Ten odlatuje kilka metrów w tym i cichym puknięciem upada na posadzkę. {b}Sabrina [wściekła]:{/b} O ŻESZ TY! POSMAKUJESZ TERAZ MOICH KATAN! {b}Eskarina [też wściekła]:{/b} I MOICH SEJMITARÓW! Sabrina z zamaszystym ruchem wyjmuje zza pleców swe katany i z zamiarem odrąbania Rycerzowi głowy wykonuje nimi zabójczo szybki zamach. Jednakże Rycerz blokuje ten cios nadzwyczaj szybkim ruchem. Wtedy Sabrina odpycha Rycerza katanami do tyłu, i, wykonując pełny obrót o trzysta osiemdziesiąt stopni, wykonuje zamach także mający odrąbać Rycerzowi głowę. I który też zostaje sparowany. Wtedy następuje kanonada machnięć, ciosów i cięć przy akompaniamencie metalu brzmiącego o metal. Najpierw Sabrina wykonując taki taniec z Rycerzem się cofa, a potem Rycerz. Pod koniec tańca Rycerza Sabrina wykonuje porażająco szybki cios obiema katanami prosto w pierś Rycerza. A ten upuszcza miecze i znika w szybko rozpraszającej się chmurze zielonkawego światła. Eskarina tymczasem wykonując częste obroty dookoła własnej osi z sejmitarami w dłoniach siecze biegających jak opętani Rycerzy, którzy bezustannie wydając z siebie dzikie, zwierzęce wrzaski usiłują, unikając jej sejmitarów, pochlastać Eskarinę na drobniuteńkie kawałeczki. Eskarina prezentuje sobą niewiarygodną klasę mistrzowskich ruchów, których nie sposób by było osiągnąć bez długich lat ćwiczeń. A to wykonuje kilka salt w powietrzu kopiąc jednego rycerza i wbijając sejmitary w pierś drugiego, stojącego za nią. A to zasypuje innego Rycerza gradem ciosów, wieńczonych wbiciem w jego pierś ostrzy i zamienieniem go w chmurkę zielonkawego światła. A to wykonuje zabójczo szybki obrót o trzysta sześćdziesiąt stopni i przewraca wszystkich Rycerzy wokół, po czym, skacząc w powietrze i wykonując kilka salt, wbija z impetem sejmitary w pierś jednego z leżących. Innymi słowy, młóci Rycerzy niczym... niczym... niczym... Eskarina młócąca Rycerzy? Dzięki staraniom skunksic fala wrogów szybko się przerzedza, a pomieszczenie zalewają wciąż przejściowe przebłyski zielonkawego światła, zostawianego przez powalonych Rycerzy. Wkrótce Sabrina i Eskarina stoją, dysząc ciężko, na środku pomieszczenia, otoczone mnóstwem zgubionych przez Rycerzy mieczy. Eskarina podnosi jeden z nich. {b}Eskarina:{/b} Co to... były... za... diabelstwa? {b}Sabrina:{/b} Nie wiem, lecz jedno jest pewne - były groźne, i dobrze, że już ich nie ma. {b}Komputer:{/b} Tak w sumie - 7500 Punktów Doświadczenia. Dzielone na pół. {b}Eskarina [lustrując uważnie miecz]:{/b} Popatrz na to. Ta cholerna broń jest szczytem kowalskiego rzemiosła. Ktokolwiek to wykuł, musiał znać się na swoim fachu. {b}Sabrina:{/b} Dlaczego ci fajansiarze rozpływali się przy uśmierceniu? To były duchy? Upiory? {b}Eskarina:{/b} Nie. W przeciwnym razie nie mogłybyśmy ich trafić bronią, za to ty byłabyś w stanie dotkliwie pokiereszować je magią. To było coś innego, coś materialnego. W każdym razie do chwili śmierci. {b}Sabrina:{/b} Tak, do śmierci. A potem co? Znikało? Wyparowywało? {b}Eskarina:{/b} Na to wygląda. Nie wiem. Jestem zbyt zmęczona, by myśleć. {b}Sabrina [rozglądając się wokół]:{/b} Te miecze mogą być coś warte. Dobrze by było je zabrać i gdzieś sprzedać. Ciekawe gdzie jest mój... Wtem przy akompaniamencie narastających trzasków ze schodów z odkrytego przez dziewczyny korytarza wypada Bagaż, lądując na wieku, i zaczyna wściekle wymachiwać nóżkami. Sabrina podnosi z ziemi swój kostur i od niechcenia przywraca telekinezą Bagaż do prawidłowej postawy. Ten podbiega do niej. {b}Eskarina:{/b} O, czyżby to jeden z tych słynnych wędrownych kufrów? Słyszałam o nich, ale myślałam, że to tylko legenda. {b}Sabrina:{/b} Jak widać, nie tylko. Bagażu, otwórz się. Bagaż usłużnie otwiera wieko. Sabrina rzuca byle jak do jego wnętrza miecze walające się po całej podłodze, po czym prosi go o zamknięcie się. Ten się zamyka. {b}Sabrina:{/b} To co, wracamy na górę? {b}Eskarina:{/b} Tak. Muszę się przespać. {b}Sabrina:{/b} Ja też. {b}Gracz:{/b} No nie, ZNOWU? Sabrina i Eskarina kierują ku Graczowi mordercze spojrzenia. {b}Gracz [zmieszany]:{/b} Dobrze, już dobrze, nic nie mówiłem. Sabrina i Eskarina wchodzą do odkrytego przez nie korytarza i zaczynają się powoli wspinać, z podążającym za nimi powoli Bagażem. Wspinają się tak przez chwilę, aż wpadają na pomysł, by usiąść na Bagażu i nakazać mu wejść na górę. Ten zgadza się bez żadnych sprzeciwów. W końcu docierają na górę.
{b}Akt Dwudziesty Siódmy:{/b} Powrót do Fortecy Marzeń
Sabrina i Eskarina wychodzą do sali tronowej, potem na dziedziniec zamku, a następnie poprzez Portal do wieży. Napotykają Strażnika, czyli Władcę Obserwatorów. {b}WŁADCA OBSERWATORÓW:{/b} EJŻE! A KIMŻEŚ TY JEST, DRUGA SKUNKSICO?! NIE WPUSZCZAŁEM CIĘ DO WIEŻY! {b}Eskarina:{/b} Jam jest Eskarina, wkradłam się do Portalu, kiedy spałeś. {b}WŁADCA OBSERWATORÓW:{/b} JAK ŚMIESZ! POWINIENEM CIĘ NA MIEJSCU ZLAĆ I ODESŁAĆ DO KĄTA! {b}Eskarina:{/b} Tylko spróbuj, misiu. {b}WŁADCA OBSERWATORÓW:{/b} O ŻESZ TY MAŁA, ZASMARKANA... Władca Obserwatorów urywa, bo jedna z katan Sabriny przebija jego głowę. {b}WŁADCA OBSERWATORÓW:{/b} ...JAK RÓWNIEŻ BARDZO MIŁA I ŁADNA SKUNKSICO? {b}Sabrina:{/b} Na poprawę trochę za późno. Oblałeś test na refleks. I Sabrina szybkim, płynnym ruchem wyciąga ostrze z głowy Władcy. Ten z eterycznym jękiem upada na podłogę i ginie. {b}Eskarina [z uznaniem]:{/b} Jesteś bezwzględna. Nie żeby mi się to nie podobało. {b}Sabrina:{/b} Po prostu nie chciało mi się patrzeć, jak ten dziadyga się nad tobą wywyższa. I tak już jestem zmęczona. {b}Eskarina:{/b} Racja. {b}Komputer:{/b} 10000 Punktów Doświadczenia! Eskarina podchodzi do okna i zrzuca przez nie linę, która leżała tuż obok niego. {b}Eskarina:{/b} Chodź, wydostaniemy się tędy. {b}Sabrina:{/b} Eee... może ja zejdę pierwsza, a ty po mnie? {b}Eskarina:{/b} Czemu? {b}Sabrina:{/b} Duduś, mój smok, może być zaskoczony, jeśli pierwszą osobą, jaką zobaczy schodzącą po linie nie będę ja. I może zaatakować. {b}Eskarina:{/b} Hmmm. Też racja. Sabrina okrąża Eskarinę, chwyta się liny i wyskakuje przez okno, po czym zaczyna schodzić, trzymając się liny i opierając stopami o ścianę wieży. Zaraz po niej wychodzi Eskarina. Siedzący sobie na dole Duduś patrzy na dziewczyny z zainteresowaniem. Kiedy obie są już na dole, przemawia do Sabriny: {b}Duduś:{/b} {i}UKOCHANA, KIM JEST TA DRUGA SKUNKSICZKA?{/i} {b}Sabrina:{/b} To moja nowa towarzyszka, Eskarina. Eskarino, poznaj Dudusia. {b}Eskarina [kłaniając głowę]:{/b} Miło cię poznać, Dudusiu. {b}Duduś:{/b} {i}CIEBIE TAKŻE, TOWARZYSZKO SABRINY.{/i} {b}Sabrina [po chwili]:{/b} No, to chyba pora się przespać. {b}Komputer:{/b} Nim się położysz, jedna sprawa. {b}Sabrina:{/b} Tak? {b}Komputer:{/b} Gracz może wybrać opcję Odpoczynku, dzięki czemu osiem godzin minie jak z bicza trzasł, a dla Gracza będzie to nie więcej, jak pół minuty. {b}Sabrina i Gracz [jednocześnie]:{/b} O. Dobrze wiedzieć. Sabrina i Eskarina kładą się wygodnie przy cieplutkim Dudusiu, a Gracz - kiedy już otrzymuje od dziewczyn informację, że są gotowe - wciska Odpoczynek. Pojawia się krótki filmik przedstawiający ognisko i namiot, a po chwili znów widać Eskarinę i Sabrinę, właśnie się budzące. Po kilku chwilach znów są gotowe do drogi. {b}Sabrina [podchodząc do Dudusia]:{/b} Dudusiu, czy zechcesz nas przenieść do Fortecy Marzeń? {b}Duduś:{/b} {i}DLA CIEBIE WSZYSTKO.{/i} Duduś usłużnie schyla się tak, by dziewczyny mogły na niego wejść. Kiedy Sabrina i Eskarina siedzą już wygodnie na jego grzbiecie, Sabrina mówi do Eskariny: {b}Sabrina:{/b} Lepiej się czegoś złap. Może rzucać. Eskarina chwyta się Sabriny. Słychać parsknięcie ze śmiechu Gracza. {b}Sabrina:{/b} Ekhem... czy możesz złapać się trochę niżej? Nie żeby mi nie schlebiało co właśnie zrobiłaś, ale to jednak trochę krępujące. {b}Eskarina [chwytając się jej talii]:{/b} Przepraszam. Słychać w tle, jak Gracz stara się tłumić śmiech. {b}Sabrina:{/b} Nic nie szkodzi. Dudusiu, zanieś nas proszę do Fortecy Marzeń. {b}Duduś:{/b} {i}JAK SOBIE ŻYCZYSZ.{/i} Duduś wykonuje kilka machnięć swoimi niemałymi skrzydłami, wywołując dookoła ostry przeciąg. Następnie powoli, acz z narastającą prędkością, wzbija się w powietrze, i, po uniesieniu się na pożądaną wysokość, obraca się w powietrzu w kierunku, w którym musi się znajdować Portal do Fortecy, i rusza, od razu z prędkością pięćdziesięciu kilometrów na godzinę. I ciągle przyśpiesza. Sabrina trzyma się kolca na grzbiecie Dudusia, a Eskarina talii Sabriny. Eskarina zaczyna żałować, że nie usiadła na przedzie, ponieważ puchaty ogon Sabriny cały czas wciska się jej w twarz, utrudniając oddychanie. Sabrina żałuje, że nie poszła do fryzjera i że nosi szatę, ponieważ włosy cały czas wpadają jej do oczu, a szata nie daje ochrony przed zimnem. Po jakichś pięciu minutach drużyna dociera do polany, na której widnieje Portal. Duduś, nie siląc się na ceregiele, po prostu wlatuje do jego środka.
{b}Akt Dwudziesty Ósmy:{/b} Makabryczna Przepowiednia
Duduś i siedzące na nim dziewczyny materializują się na dziedzińcu Fortecy Marzeń. Sabrina i Eskarina, otrząsnąwszy się z zaskoczenia, zeskakują z Dudusia. {b}Sabrina:{/b} Dziękuję, Dudusiu. {b}Duduś:{/b} {i}NIE MA ZA CO.{/i} {b}Sabrina [do Eskariny]:{/b} Chodź. Poznasz jaśnie Dobrego Boga. {b}Eskarina [rozglądając się wokół]:{/b} Ładnie tu. Ładniej niż w Fortecy Dobrotliwości. {b}Sabrina:{/b} Nie przeczę. Skunksice kierują się do zamku. Po chwili wkraczają do sali tronowej. Zaraz za nimi, drepcząc głośno, wpada Bagaż. Sabrina ma już zamiar podejść do Nieśmiertelnego Futrzaka, kiedy drogę zastępuje jej Haskill. {b}Haskill:{/b} Witaj, o Ta, Która Pokonała Strażnika. Zgaduję, że zadanie zostało wykonane? {b}Sabrina:{/b} Tak, choć na pewno nie dzięki temu, że nie raczyłeś nam powyjaśniać paru rzeczy przed moim odejściem. {b}Haskill:{/b} Ach, moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. Niemniej, mam nadzieję, udało ci się odnowić Źródło? {b}Sabrina:{/b} Tak. Przyczyna problemu właśnie za mną stoi. Haskill wychyla się w bok, by lepiej widzieć. {b}Haskill:{/b} Ta skunksia panna? {b}Sabrina:{/b} Tak. {b}Haskill:{/b} Życie jest pełne niespodzianek. {b}Sabrina:{/b} Owszem. Nawiasem mówiąc, poznaj Eskarinę, moją nową towarzyszkę. {b}Haskill [podchodząc do Eskariny i kłaniając głową]:{/b} Miło mi poznać. {b}Sabrina:{/b} Eskarino, poznaj Haskilla, szambelana Nieśmiertelnego Futrzaka. {b}Eskarina [także kłaniając głową]:{/b} Miło mi. {b}Haskill:{/b} Cieszę się. Dobrze, skoro uprzejmości mamy już za sobą, może wyjaśnimy jego... jej... boskości status zadania? {b}Sabrina:{/b} Owszem. Sabrina i Haskill podchodzą do Nieśmiertelnego Futrzaka. Eskarina wspiera się o ścianę nieopodal i krzyżuje ręce, obserwując. Bagaż drepcze za swą panią. {b}Haskill:{/b} Boże, najpotężniejszy z istot, zechciej zwrócić swą wszechmocną uwagę na fakt, że zadanie, jakie zostało przez ciebie powierzone twej Lady Czempion, zostało wykonane. {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK [przemawiając głosem zarówno kobiecym jak i męskim]:{/b} ACH, ŚWIETNIE, WYŚMIENICIE! WIDZĘ, MOJA CZEMPIONKO, ŻE POWIERZENIE CI TAKIEGO PRESTIŻOWEGO STANOWISKA NIE BYŁO POCHOPNYM CZYNEM Z MEJ STRONY! JESTEM KONTENT, IŻ SPEŁNIASZ ME PROŚBY BEZ SŁOWA SKARGI! POWIEDZ... CZY TO ZADANIE BYŁO TRUDNE? {b}Sabrina:{/b} Wyczerpujące, Boże. {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} OJEJ. NIE CHCIAŁEM SPRAWIAĆ SWOIMI PROŚBAMI WRAŻENIA, JAKOBYM BYŁ JAKIMŚ BOSSEM GANGU, KTÓRY WYDAJE ZADANIA KIWNIĘCIEM PALCA, I NIE MA ZA GROSZ WDZIĘCZNOŚCI. PROSZĘ, OTO NAGRODA ZA TWÓJ TRUD. Nieśmiertelny Futrzak pstryka palcami, a z nieba - sufitu? - spadają Sabrinie na głowę złote monety. Po kilku sekundach przestają, a wokół niej znajduje się pokaźna kupka pieniędzy. {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} MAM NADZIEJĘ, ŻE TO WYSTARCZY? TAKICH NAGRÓD ZA ZADANIA NIE OTRZYMUJE SIĘ CZĘSTO. {b}Sabrina [otrząsając się z zaskoczenia]:{/b} Owszem, Boże, wystarczy w zupełności. Dziękuję. {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} ŚWIETNIE! DOBRZE WIEDZIEĆ, ŻE DOBRY BÓG NADAL JEST W OCZACH SWYCH PODDANYCH DOBRYM BOGIEM. Nieśmiertelny Futrzak stuka swym kosturem o ziemię. {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} CÓŻ. W TEJ CHWILI NIE MAM DLA CIEBIE, MOJA LADY CZEMPION, ŻADNYCH ZLECEŃ. MOŻESZ ODSAPNĄĆ I NACIESZYĆ SIĘ SWOJĄ NAGRODĄ. {b}Sabrina:{/b} Dziękuję. Em... Boże? {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} TAK? {b}Sabrina:{/b} Kiedy byłam na najniższym poziomie Fortecy Dobrotliwości, i już miałam wracać, to zaatakowała mnie eskadra kolesi w dziwnych zbrojach i z dziwacznymi mieczami. Kiedy ich powalałam, to znikali, zostawiając po sobie takie zielonkawe światło. Na twarzy Nieśmiertelnego Futrzaka pojawia się sugestia strachu. {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} POWAŻNIE? MASZ COŚ NA POTWIERDZENIE TYCH SŁÓW? {b}Sabrina:{/b} Tak, Boże. Sabrina, starając się nie odwrócić tyłem do Dobrego Boga, prosi Bagaż o otwarcie się. Kiedy Bagaż to czyni, Sabrina wyjmuje z jego wnętrza jeden z mieczy Tajemniczych Rycerzy. {b}Sabrina:{/b} Oto... Nieśmiertelny Futrzak, jakby tknięty rozżarzonym do czerwoności prętem, wyskakuje ze swego tronu, i drżącymi dłońmi bierze od Sabriny miecz. {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK [przerażonym głosem]:{/b} NIE... TO NIEMOŻLIWE... Dobry Bóg odwraca się do Haskilla. {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} WEZWIJ MI TU ERPEGIAŃSKĄ RADĘ, HASKILLU! NATENTYCHMIAST! {b}Haskill:{/b} Muszę nieśmiało zwrócić uwagę na fakt, Boże, że wszyscy członkowie rady zostali z twej decyzji zastąpieni komputerami. {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} A NIECH TO DEMONY POCHŁONĄ! NO TO WEZWIJ MI TU SZEFOWE SREBRNYCH WYNIESIONYCH I CIEMNYCH KUSICIELEK! {b}Haskill:{/b} Jak sobie życzysz, Boże. Haskill wychodzi, może nie biegnąc, ale na pewno szybko idąc. Nieśmiertelny Futrzak odwraca się do Sabriny. {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} MOJA LADY CZEMPION... MASZ POJĘCIE, KOGO NAPOTKAŁAŚ? {b}Sabrina:{/b} Grupę cholernie groźnych wariatów? {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} TAK, TAK, TO TEŻ, ALE MAM NA MYŚLI... WIESZ, KIM BYLI? {b}Sabrina:{/b} Nie. {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} JEŚLI MOJE PODEJRZENIA SIĘ SPRAWDZĄ, TO NIEDŁUGO I TY, I JA, BĘDZIEMY MIEĆ MASĘ ROBOTY NA GŁOWACH, A KRÓLESTWO... MOJE KRÓLESTWO, ZNAJDZIE SIĘ W ŚMIERTELNYM NIEBEZPIECZEŃSTWIE! {b}Sabrina [unosząc brwi i ze strachem]:{/b} Naprawdę? {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} TAK, MOJA DROGA. NIEBEZPIECZEŃSTWIE, KTÓRE TRUDNO OGARNĄĆ, A CO DOPIERO Z NIM WALCZYĆ. MAM NADZIEJĘ, ŻE MIMO WSZYSTKO SIĘ MYLĘ. {b}Sabrina:{/b} A tak przy okazji... kim są Srebrne Wyniesione i Ciemne Kusicielki? {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} ACH? TO SĄ, RZECZ JASNA, MOJE ZAUFANE STRAŻNICZKI I TRZON MYCH ARMII. TO MISTYCZNE ISTOTY, KTÓRE KROCZĄ PO ERPEGII Z MEJ WOLI I W ZAMIAN MI SŁUŻĄ. SĄ MI CAŁKOWICIE ODDANE I UWAŻAJĄ ZA SWEGO DOBROCZYŃCĘ, GDYŻ WYCIĄGNĄŁEM JE Z OTCHŁANI NICOŚCI. MIŁO Z MEJ STRONY, CZYŻ NIE? {b}Sabrina:{/b} Owszem, Boże. {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} TO DOBRZE. ACH! WIDZĘ, ŻE JEST JUŻ HASKILL I PRZYWÓDCZYNIE! Do sali na wpół wchodzą, na wpół wbiegają, Haskill i dwie kobiety. Jedna jest, od stóp do głowy, srebrna, odziana w - także srebrną - zbroję odsłaniającą kawałek brzucha, plecy i nogi, ma na głowie hełm ze sterczącymi po bokach metalowymi skrzydełkami, zaś jej oczy przypominają kocie, o kolorze jadowicie zielonym. Na plecach ma dwa - także srebrne - miecze długie. Druga kobieta ma bardzo ciemny, niemal czarny, purpurowy odcień skóry. Odziana jest w czarną zbroję, która zasłania w zasadzie tylko ramiona, piersi, biodra i stopy. Na głowie ma czarny hełm, który składa się z kilkunastu płatów czarnego metalu, od tyłu przechodzących w ostre jak brzytwa kolce. Kobieta owa ma kocie, świecące jasno, różowe - jasno fioletowe? - oczy. Obie te kobiety pod przewodnictwem Haskilla podchodzą do Dobrego Boga. {b}Haskill:{/b} Boże, oto Vaermina i Xyxenala, o posłanie po które zostałem poproszony. {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} DOBRZE, ŚWIETNIE, DOSKONALE. MOJE DROGIE PANIE, POWIEDZCIE MI PROSZĘ CO SĄDZICIE O TEJ BRONI. Vaermina - szefowa Srebrnych Wyniesionych - i Xyxenala - szefowa Ciemnych Kusicielek - biorą razem miecz Tajemniczego Rycerza z rąk Dobrego Boga. Przyglądają się owej broni wybałuszając oczy. {b}Vaermina:{/b} {i}Boże... skąd to jest?{/i} {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} MOJA NOWA LADY CZEMPION ZNALAZŁA TO PRZY GOŚCIACH W DZIWNYCH ZBROJACH, KTÓRZY JĄ ZAATAKOWALI W CZELUŚCIACH FORTECY DOBROTLIWOŚCI. TWIERDZI, ŻE CI GOŚCIE ZNIKALI W CHMURZE ZIELONEGO ŚWIATŁA, KIEDY ICH ZABIJAŁA. Vaermina i Xyxenala patrzą na siebie ze strachem w oczach. {b}Xyxenala:{/b} {i}Nie ma zatem żadnych wątpliwości, Boże. To, co trzymamy w rękach, to broń jednego z Makabreskanów.{/i} {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} TEGO SIĘ WŁAŚNIE OBAWIAŁEM! A WIĘC LORD LIKWIDATOR WRACA, I MA ZAMIAR ZNISZCZYĆ MÓJ WSPANIAŁY ŚWIAT! TRAGEDIA, ISTNA TRAGEDIA! {b}Sabrina:{/b} Przepraszam? Dobry Bóg oraz przywódczynie odwracają się ku niej. {b}Sabrina:{/b} Czy możecie mi wyjaśnić o czym mówicie? Dobry Bóg oraz przywódczynie spoglądają na siebie. A potem Nieśmiertelny Futrzak zwraca się do Sabriny: {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} WIDZĘ, ŻE JESTEŚ JAKIMŚ SPOSOBEM NIE ZAZNAJOMIONA Z PROROCTWEM CZARNEGO REJWACHU. <Zwraca się do szefowych> MOJE DROGIE PANIE, ZECHCIEJCIE WYJAŚNIĆ MOJEJ CZEMPIONCE POKRÓTCE O PROROCTWIE. {b}Vaermina [zwracając się do Sabriny]:{/b} {i}Lady Czempion, musisz wiedzieć, że przed tysiącami lat, kiedy Dobry Bóg... kiedy świat nie był jeszcze stworzony przez Dobrego Boga, w wymiarze, w którym przebywamy, istniała kraina Pierwotnego Nieładu. Kroczyli tam Makabreskanie, te istoty, z którymi walczyłaś. Są oni nierozerwalnie związani ze wszystkim, co zawiera w sobie esencję Pierwotnego Nieładu.{/i} {b}Xyxenala:{/b} {i}Krainą Pierwotnego Nieładu, znaną w naszym języku jako Quilinthalar, władał Pan Nieładu, znany jako Lord Likwidator, a którego imię zaginęło w annałach czasu. Pewnego dnia, z Boskiej Esencji, wówczas występującej w dostatnich ilościach, zaistn... znaczy nastąpiło zaistnienie Dobrego Boga. I stało się tak, że przez Dobrego Boga zostało rzucone wyzwanie Lordowi Likwidatorowi.{/i} {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} STRASZNY GBUR. UWAŻAŁ, ŻE JEST ODE MNIE LEPSZY, A JA MAM SIĘ SCHOWAĆ W JAKIEJŚ NORZE. PODŁY PSI SYN! {b}Vaermina:{/b} {i}Wtedy Lord Likwidator rozpoczął wielką bitwę z Nieśmiertelnym Futrzakiem, a która trwała całe tygodnie.{/i} {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} NO NO. TYLKO JEDEN TYDZIEŃ. {b}Vaermina:{/b} {i}Przepraszam. Aż wreszcie, Lord Likwidator został śmiertelnie ugodzony przez Nieśmiertelnego Futrzaka. Padł on wtedy na ziemię, i rzekł:{/i} {b}Nieśmiertelny Futrzak, Vaermina i Xyxenala [chórem]:{/b} {i}"CHOCIAŻ DZIŚ UDAŁO CI SIĘ MNIE POKONAĆ, NAMIASTKO BOGA, TO WIEDZ, ŻE NIE ZGINĘ CAŁKOWICIE. NAWET, JEŚLI ZDECYDUJESZ SIĘ WYCZYŚCIĆ MÓJ ŚWIAT ZE SPUŚCIZNY PIERWOTNEGO NIEŁADU, TO NIE ZDOŁASZ GO WYPLENIĆ W PEŁNI. NA RUINACH MOJEGO ŚWIATA ZBUDUJESZ SWÓJ, A NIEŁAD BĘDZIE SIĘ WRZYNAĆ W JEGO PODSTAWY, TAK, JAK CZYNI TO ŹLE OBCIĘTY PAZNOKIEĆ Z PALCEM. NIEŁAD BĘDZIE NARASTAĆ I MIESZAĆ SIĘ Z TYM, CO STWORZYSZ, AŻ PEWNEGO DNIA POWSTANĄ PODWALINY MEGO PONOWNEGO NADEJŚCIA, ŚWIAT TWÓJ PADNIE POD NAPOREM BOSKIEGO NIEŁADU, A JA PO WSZE CZASY RZĄDZIĆ BĘDĘ TĄ KRAINĄ, I TY UCZYNIĆ Z TYM NIE BĘDZIESZ MÓGŁ NICZEGO."{/i} {b}Vaermina:{/b} {i}Po tych słowach Lord Likwidator odszedł, a przez Nieśmiertelnego Futrzaka było budowane nowe królestwo, zaś Nieład - bezlitośnie niszczony.{/i} {b}Xyxenala:{/b} {i}Niestety, ilekroć były poczynane przez Dobrego Boga kroki do wyplenienia Nieładu, tylekroć w królestwie przez Boga stworzonym pojawiały się utworzone z esencji czystego Nieładu posągi wielkich głów o kilku obliczach.{/i} {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} SŁOWO DAJĘ, PRÓBOWAŁEM Z NIMI WSZYSTKIEGO. NIE POMAGAŁO NAWET ZMIELENIE NA BILIONY KAWAŁKÓW I ROZNIESIENIE ICH NA CZTERY STRONY WSZECHŚWIATA. {b}Vaermina:{/b} {i}Pewnego dnia musiało nastąpić opuszczenie przez Nieśmiertelnego Futrzaka Fortecy Dobrotliwości, ponieważ u jej podstaw ciągle wyciekała esencja Nieładu.{/i} {b}Xyxenala:{/b} {i}Zgaduję, że zastałaś w sali tronowej tejże Fortecy takie wielkie drzewo?{/i} {b}Sabrina:{/b} Tak. {b}Xyxenala:{/b} {i}Zatem wiedz, że jest to owoc ciągle wyciekającej esencji Nieładu. Tam na dole, to, co widziałaś, te drzewne korytarze, to efekt narastającej siły Nieładu. Dobre Bóstwo nie było w stanie niczego z tym uczynić, zatem Forteca została przeniesiona w wymiar o innej płaszczyźnie, by zło Nieładu nie mogło się rozprzestrzeniać. Forteca Marzeń także została umiejscowiona w innym wymiarze, by Nieład tkwiący w posadach Erpegii nie mógł do niej dotrzeć.{/i} {b}Vaermina:{/b} {i}Do tej pory nie działo się nic naprawdę niepokojącego. Jednak nadejście Makabreskanów oznacza, że zaczął się proces, który proroctwo określa jako...{/i} {b}Nieśmiertelny Futrzak, Vaermina i Xyxenala [chórem]:{/b} {i}...CZARNY REJWACH.{/i} {b}Xyxenala:{/b} {i}Czarny Rejwach to zwiastun powrotu Lorda Likwidatora. Podczas niego Nieład odradza się ze zdwojoną szybkością, a z jego esencji wyciekających w różnych partiach świata zaczną pojawiać się Makabreskańscy Kapłani.{/i} {b}Vaermina:{/b} {i}Wtedy ci zaczną budzić do życia energie Nieładu tkwiące w posągach głów, a tym samym przywoływać do tego świata Makabreskanów.{/i} {b}Xyxenala:{/b} {i}Wraz ze wzrastającymi siłami Nieładu zaczną pojawiać się Makabreskańscy Żołnierze, Giermkowie, Rycerze, Lordowie i Książęta, aż wreszcie do naszego świata zstąpi sam Lord Likwidator.{/i} {b}Vaermina:{/b} {i}Wedle proroctwa, ostatecznym zwiastunem jego nadejścia będzie nastąpienie przewagi Nieładu nad mocami Nieśmiertelnego Futrzaka i zaniknięcie Boga.{/i} {b}Xyxenala:{/b} {i}To dlatego, że od czasu Prastarej Ery boskie esencje zanikły, i, by jeden bóg mógł zaistnieć w świecie innego, ten drugi musi zniknąć.{/i} {b}Vaermina:{/b} {i}A kiedy Nieśmiertelny Futrzak zaniknie, tylko szczęście dzielić nas będzie od chwili ostatecznego powrotu Lorda Likwidatora i jego ataku na Fortecę Marzeń.{/i} {b}Xyxenala:{/b} {i}Jeśli Lord Likwidator zdołałby przejąć władzę nad Fortecą, to...{/i} Vaermina i Xyxenala jednocześnie przejeżdżają sobie palcami wskazującymi po szyjach, wydając z siebie dźwięk mający naśladować gilotynę. {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} I DLATEGO WŁAŚNIE POTRZEBNA NAM JESTEŚ TY! MOJA CZEMPIONKA! {b}Vaermina:{/b} {i}Właśnie. Proroctwo mówi, że jest jedna szansa na powstrzymanie Czarnego Rejwachu. Musi pojawić się ktoś, kto na czas trwania tegoż zastąpi Nieśmiertelnego Futrzaka.{/i} {b}Xyxenala:{/b} {i}Ktoś, kto będzie walczyć z siłami Nieładu i opóźniać nadejście Lorda Likwidatora.{/i} {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} I TO TY BĘDZIESZ TYM KIMŚ! Sabrina patrzy ogłupiale na całą trójkę. {b}Sabrina:{/b} Ja? {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} TAK! TO CIEBIE WYZNACZYŁEM NA MOJĄ LADY CZEMPION, TOTEŻ KTÓŻ INNY NADAWAŁBY SIĘ LEPIEJ DO ROLI BOHATERA ERPEGII? {b}Sabrina:{/b} Ale... ja nie mam doświadczenia w roli bohatera! {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} TO SIĘ NAUCZYSZ. MYŚLISZ, ŻE TAKI RINCEWIND PRZECHODZIŁ JAKIEŚ SPECJALNE SZKOLENIE, ŻEBY RAZ PO RAZ RATOWAĆ SWÓJ ŚWIAT PRZED ZAGŁADĄ? NIE! WSZYSTKIEGO NAUCZYŁ SIĘ W BIEGU! I TY NIE BĘDZIESZ GORSZA! {b}Sabrina [patrząc na twarze całej trójki]:{/b} Naprawdę macie zamiar pokładać wszystkie swe nadzieje na mnie? {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} A DLACZEGO NIE? JESTEŚ MOIM ASEM W TALII, ZATEM GŁUPOTĄ BYŁOBY CIĘ NIE WYKORZYSTAĆ! EEE, TO ZNACZY NAJPIERW GRZECZNIE PROSZĄC. {b}Sabrina:{/b} No cóż... postaram się was nie zawieść. {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} ZUCH DZIEWCZYNA! WIEDZIAŁEM, ŻE MOŻNA NA TOBIE POLEGAĆ! {b}Sabrina:{/b} Tylko... co mam robić? {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} DOBRE PYTANIE. SĄDZĘ, ŻE MUSZĘ POPROSIĆ TE DWIE PANIE O RADĘ. CO PROPONUJECIE, MOJE MIŁE? {b}Vaermina:{/b} {i}Wedle proroctwa, tylko ten, kto dzierży Boskie Artefakty może stanąć naprzeciw niebezpieczeństwa związanego z Czarnym Rejwachem. Zatem najrozsądniej byłoby wyruszyć na ich poszukiwanie.{/i} {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} OWSZEM, ISTOTNIE. ZECHCIEJCIE WYJAŚNIĆ NASZEJ MIŁEJ KWESTIĘ CZYM SĄ TE ARTEFAKTY I GDZIE ICH SZUKAĆ. {b}Vaermina:{/b} {i}Dobrze. Tymi artefaktami są kolejno: Łuk Żądzy Władzy, Kostur Aspiranta, Szata Samozwańca, Amulet Dobrotliwości, Makabryczna Opoka i Topór Ziszczenia Marzeń.{/i} {b}Xyxenala:{/b} {i}Łuk Żądzy Władzy i Topór Ziszczenia Marzeń to relikwie starych czasów, kiedy istnieli jeszcze kowale potrafiący wykuwać przedmioty z legendarnego kamienia szlachetnego wojowników - Obsydianu. I Łuk i Topór posiadają prastarą moc, która pozwala im na dotkliwe ranienie wszystkiego, co zostało zrodzone z Nieładu. Łuk jest ukryty głęboko w czeluściach Fortecy Nekromantów w Majtendmadzikum, odkąd Licz Xandro przeprowadził swą mroczną krucjatę na ziemiach Shadowspire. Topór zaś leży pochowany w Kręgu Druidów, też w Majtendmadzikum, od czasu, gdy Arcykapłan Słońca, Jaganun Hardy zgubił go w walce z bazyliszkami kroczącymi po ziemiach nieopodal jego Świątyni, a druidzi zabrali ową broń i schowali przed tymi o niepowołanych rękach.{/i} {b}Vaermina:{/b} {i}Kostur Aspiranta zawiera w sobie duszę pierwszego Arcymaga Glacia, Decarda Vanir, który poległ w walce przeciw sługom zła na ziemiach Drżących Wysp. Kostur zwiększa moce magiczne dzierżącej go osoby, a także jest jedyną bronią, która jest zdolna zranić i powalić Lorda Likwidatora, oraz jednocześnie może być dzierżona przez istotę śmiertelną. Broń ta jest przechowywana w ruinach twierdzy Xiditte, w Oblivionum, konkretnie - na Drżących Wyspach boga szaleństwa, Sheogoratha. Jest tam, odkąd fanatyczni Apostołowie postanowili poświęcić się badaniu jej wielkiej mocy dobra.{/i} {b}Xyxenala:{/b} {i}Szata Samozwańca to strój uszyty z włosów pana światła, Luminariusa. Zawiera on jego moc i chroni posiadacza przed złem, a także stanowi potężną ochronę przed mocami Makabreskańskich Kapłanów. Szatę schowano w czeluściach Świątyni Śniącego, w Gothicum. O ile mi wiadomo, orkowie przechwycili ją, gdy Luminarius niechcący kichnął i zdmuchnął ją z postumentu w swych podniebnych salach. To nie będzie proste.{/i} {b}Vaermina:{/b} {i}Amulet Dobrotliwości jest ucieleśnieniem woli naszego Boga, Nieśmiertelnego Futrzaka. Może być używany wyłącznie przez czempiona Nieśmiertelnego Futrzaka. Amulet nadaje noszącej go osobie część boskich mocy Nieśmiertelnego Futrzaka. Został ukryty głęboko w tej Fortecy, by nikt niepowołany nie mógł go wydobyć. Na szczęście dla ciebie, jego wydobycie nie powinno ci chyba sprawić problemów.{/i} {b}Xyxenala:{/b} {i}Makabryczna Opoka to rękawica wykuta z samej esencji Nieładu. Choć może się to wydawać niewiarygodne, to będzie ona praktycznie najbardziej użytecznym przedmiotem z Artefaktów, gdyż stanowi ona zarazem niewiarygodną ochronę przed mocami Nieładu oraz potężną broń przeciwko niemu. Stanowi też jedyną istniejącą ochronę przed zabójczą magią Lorda Likwidatora. Opoka została ukryta wewnątrz zmechanizowanej bazy mutantów w Falloutium. Z tego co mi wiadomo, za całkiem niedługo baza zostanie zasypana na amen, toteż proponowałabym wybrać się po Opokę w pierwszej kolejności.{/i} {b}Vaermina:{/b} {i}To już wszystkie Boskie Artefakty. Za każdym razem, kiedy uda ci się zdobyć któryś z nich, wróć tutaj, by Artefakt został pobłogosławiony przez Nieśmiertelnego Futrzaka - co uczyni go możliwym do dzierżenia przez ciebie - i ewentualnie ukryty tutaj, do czasu, gdy nadejdzie moment ich wykorzystania. Wiesz już, gdzie są Artefakty, toteż najlepiej wybierz się po nie czym prędzej. Proponowałabym zabrać się wpierw za Makabryczną Opokę.{/i} Sabrina łapie się za głowę. {b}Sabrina:{/b} Nie zapamiętam tego wszystkiego! {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} OD CZEGO MASZ DZIENNIK, MOJA DROGA? {b}Sabrina:{/b} Aha. No tak, faktycznie. {b}NIEŚMIERTELNY FUTRZAK:{/b} NO WŁAŚNIE. TAK JAK POWIEDZIAŁA VAERMINA, NAJLEPIEJ WYRUSZ PO ARTEFAKTY OD RAZU. MY TYMCZASEM POSTARAMY SIĘ WALCZYĆ Z NIEŁADEM TAK DŁUGO, JAK TO TYLKO MOŻLIWE. {b}Vaermina i Xyxenala [jednocześnie]:{/b} {i}Jedną chwilę!{/i} Vaermina i Xyxenala patrzą na siebie zdziwione. {b}Xyxenala:{/b} No dobrze. Najpierw ty. {b}Vaermina [do Sabriny]:{/b} {i}Zechciej, Lady Czempion, przyjąć ode mnie talizman Srebrnych Wyniesionych. Pozwoli ci on, w razie potrzeby, zawezwać ich małą eskadrę.{/i} {b}Xyxenala:{/b} {i}Ode mnie także przyjmij talizman, który zezwoli ci wzywać Ciemne Kusicielki, gdy zajdzie potrzeba.{/i} Vaermina i Xyxenala wręczają Sabrinie małe krążki z narysowanymi na nich insygniami Srebrnych Wyniesionych i Ciemnych Kusicielek. Sabrina przygląda się otrzymanym talizmanom. {b}Sabrina:{/b} Jak mogę ich użyć? {b}Komputer:{/b} Po prostu *użyj*. To gra komputerowa, zrozumiesz co mam na myśli. {b}Sabrina:{/b} Ahaaa... Sabrina rzuca jeszcze pytające spojrzenia Nieśmiertelnemu Futrzakowi, Vaerminie i Xyxenali, po czym rusza w kierunku wyjścia. Eskarina, do tej pory obserwująca wszystko stojąc wsparta o ścianę, rusza za nią. Bagaż, który w międzyczasie zdążył wylizać z podłogi wszystkie monety, także rusza za Sabriną.
{b}Akt Dwudziesty Dziewiąty:{/b} Dorzucenie odrobiny pikanterii do i tak już pogmatwanej fabuły
W międzyczasie w Fortecy Dobrotliwości dzieją się złe rzeczy. Raz po raz pojawiają się nowe Głowy Nieładu. Dookoła biegają Makabreskanie. Są przejęci, gdyż dzieje się coś ważnego. Wewnątrz zamku, w sali tronowej, co najmniej dwudziestu Makabreskanów, klęcząc i trzymając przy piersiach złożone ręce, modli się do Drzewa Nieładu. Naraz następuje huk, błysk, Drzewo rozwiera w sobie otwór wielkości drzwi, a z tego wylewa się ciecz utworzona z czystego Nieładu. Z otworu powoli wychodzi jakaś postać. I tak oto na Erpegię zstąpił pierwszy Makabreskański Kapłan.
{b}Akt Trzydziesty:{/b} Podróż do Falloutium
Sabrina, Eskarina i Duduś materializują się na polanie przed Portalem. Właśnie wyszli z Fortecy, i zastanawiają się co dalej. {b}Sabrina:{/b} No dobrze. Skoro zasugerowali nam, że najlepiej wpierw udać się po Makabryczną Opokę do Falloutium, to tak właśnie zrobimy. Co ty o tym sądzisz, Eskarino? {b}Eskarina:{/b} Ja na to, że czeka nas kupa roboty. I że ty tu dowodzisz. {b}Gracz:{/b} Śmiem zaprzeczyć... {b}Sabrina i Eskarina [jednocześnie]:{/b} Oj, zamknij się. {b}Sabrina:{/b} A tak w ogóle, którędy do Falloutium? {b}Komputer:{/b} Zajrzyj do Mapy. Gracz wciska M i ukazuje się menu Mapy. Sabrina wychodzi zza zasłaniającego ją menu. {b}Sabrina:{/b} Aha. Na wschód. Gracz wychodzi z menu Mapy. Sabrina podchodzi do Dudusia. {b}Sabrina:{/b} Zaniesiesz nas tam, Dudusiu? {b}Duduś:{/b} {i}CO TYLKO ZECHCESZ.{/i} Duduś schyla się, a Sabrina i Eskarina pakują się na jego grzbiet. Kilka chwil później lecą już w kierunku wskazywanym przez strzałkę na kompasie. Po paru minutach dolatują do celu - Portalu w kształcie zmechanizowanych drzwi. Duduś ląduje przed nim, a Sabrina i Eskarina zeskakują z Dudusia. {b}Sabrina:{/b} Ten Futrzak my chyba hysia na punkcie wielgachnych portali. Kolejna wielka brama. {b}Eskarina:{/b} Noo. Sabrina podchodzi do Portalu. {b}Sabrina:{/b} Sezamie, otwórz się? Wrota otwierają się z hukiem. {b}Sabrina:{/b} Aha. Sabrina ogląda się na Eskarinę. Następnie obie wchodzą do środka.
{b}Akt Trzydziesty Pierwszy:{/b} Na takim wielkim zadu... pustkowiu
Dziewczyny wraz z Dudusiem pojawiają się przed odpowiednikiem Portalu Falloutium. Wokół nie widać nic oprócz piaszczystych wzgórz usłanych miejscami głazami i kamieniami. Na horyzoncie widać sugestię kamienistych gór. Do skunksic podchodzi jakiś gościu w pełnym Pancerzu Wspomaganym, trzymający działo plazmowe. {b}Członek Bractwa Stali:{/b} Ej! Wy! Kimże wy jesteście?! Jakimś nowym typem mutantów?! {b}Eskarina [z poirytowaniem]:{/b} O wypraszam sobie! {b}Sabrina [powstrzymując Eskarinę]:{/b} Spokojnie, pozwól mi mówić. <Zwraca się do Rycerza> Można wiedzieć kim pan jest? {b}Członek Bractwa Stali:{/b} Ja jestem członkiem elitarnego Bractwa Stali, organizacji mającej na celu chronić technologicznych dobytków cywilizacji w tym zniszczonym przez bombę atomową świecie! A kim WY jesteście?! {b}Sabrina:{/b} Możesz nas nazywać Mephitisianami. {b}Członek Bractwa Stali:{/b} A co to jest? Jakaś gildia? {b}Sabrina:{/b} Nie. Mephitisianie to anthromorficzna rasa ludzi-skunksów, z całą pewnością cywilizowana i nie mniej inteligentna niż zwykli ludzie. {b}Członek Bractwa Stali [ogłupiale]:{/b} Kurczę, ktoś się nieopatrznie bawił kodem genetycznym skunksów i ludzi, czy jak? Jesteście efektem jakiegoś eksperymentu? {b}Sabrina:{/b} Nie, podobnie jak ty jesteśmy efektem spotkania się kobiety i mężczyzny. Z tym, że nasi rodzice byli Mephitisianami. {b}Członek Bractwa Stali [zaskoczony]:{/b} To gdzieś jest więcej takich jak wy?! {b}Sabrina:{/b} O, mnóstwo. Słyszałeś o Erpegii? {b}Członek Bractwa Stali [zdziwiony]:{/b} Erpegii? {b}Sabrina [wzdychając]:{/b} Twoje zdziwienie wystarczy mi za odpowiedź. To świat, z którego pochodzimy. {b}Członek Bractwa Stali [zaskoczony]:{/b} Świat...? Jesteście kosmitkami? {b}Sabrina:{/b} Jezu, z księżyca pan spadłeś? Wszyscy pochodzą z Erpegii. Pan podobnie też. {b}Członek Bractwa Stali:{/b} Nie. Ja pochodzę z Kalifornii. {b}Sabrina i Eskarina [jednocześnie, zdziwione]:{/b} Kalifornii? {b}Członek Bractwa Stali [opuszczając działo plazmowe i zdejmując hełm]:{/b} Hmmm. Widzę, że mamy sobie wiele do opowiedzenia. Usiądźmy i wyjaśnijmy sobie wszystko od początku. Cała trójka poświęca godzinę na objaśnienie różnic rasowych, wyznaniowych, odnośnie rodzimych światów, oraz - w przypadku Sabriny i Eskariny - celów przybycia. Pod koniec Rycerz Stali i skunksice patrzą na siebie nawzajem. {b}Rycerz Stali:{/b} A więc przybywacie ze świata magii? {b}Sabrina:{/b} Tak. {b}Rycerz Stali:{/b} I jesteście tu po jakiś Artefakt? {b}Eskarina:{/b} Tak. {b}Rycerz Stali:{/b} A ten Artefakt znajduje się w jakiejś bazie mutantów? {b}Sabrina i Eskarina [jednocześnie]:{/b} Tak. {b}Rycerz Stali:{/b} Ciekawe. Przybyłem tu z decyzji Rady, by dowiedzieć się do czego służy ten... Portal, a dowiedziałem się kilkanaście razy więcej. Chyba będę musiał sporządzić kilkustronicowy raport, by to wszystko streścić Radzie. {b}Ktoś Z Radia W Rękawicy Rycerza:{/b} To nie będzie potrzebne. Cała trójka aż podskakuje zaskoczona. {b}Rycerz Stali [mówiąc do radia w rękawicy]:{/b} Halo? Baza? Słyszeliście mnie? Odbiór. {b}Eskarina [unosząc brwi]:{/b} No proszę. Czego to ludzie nie wymyślą. {b}Ktoś Z Radia W Rękawicy Rycerza:{/b} Owszem, słyszeliśmy, i to od początku. Nagraliśmy waszą rozmowę, bo była nader obfita w przydatne informacje. {b}Eskarina:{/b} Ej, a ktoś wam pozwolił? Ładnie to tak podsłuchiwać czyjąś rozmowę? {b}Ktoś Z Radia W Rękawicy Rycerza:{/b} Przepraszamy. Nie chcieliśmy urazić pani... Eskariny. Eskarina: Przyjmuję przeprosiny. Ktoś Z Radia W Rękawicy Rycerza: Cała Rada słuchała z zainteresowaniem waszej dyskusji. Dzięki uzyskanym od was informacjom wiele się dowiedzieliśmy na temat tego, co może nas czekać w Erpegii. I uważamy, że istnienie takiego miejsca, w dodatku połączonego z naszym światem, jest wręcz zbawienne dla wszystkich istot na Ziemi. Eskarina: O-jej. Jestem wzruszona. Ktoś Z Radia W Rękawicy Rycerza: Na razie możecie wracać do naszej bazy. Ty, Dervish, możesz odprowadzić szanowne panie do naszej siedziby, a z chęcią powitamy je w naszym Bractwie. Sabrina: Miło nam. Ktoś Z Radia W Rękawicy Rycerza: Powodzenia. Bez odbioru. Rycerz Stali (teraz już Dervish) zamyka klapkę na rękawicy, a następnie patrzy na dziewczyny. Dervish: To... udacie się ze mną do bazy Bractwa? Sabrina: Sądzę, że tak. Mamy jakiś inny wybór? Dervish: Dobrze zatem. W takim razie... Wtem z Portalu stojącego tuż obok wychodzi Bagaż, po czym kieruje się do Sabriny. Dervish [podskakując i chwytając w dłonie działo plazmowe]: A CO TO JEST?!! ROZWALĘ DRANIA!!! Sabrina [powstrzymując Dervisha]: Nie nie nie nie nie nie nie! To tylko mój Bagaż! Nie zrobi ci krzywdy, jeśli nie będzie miał jakiegoś sensownego powodu! Dervish: Na pewno? Sabrina: Przysięgam! Dervish [opuszczając działo]: No dobrze. Wierzę ci na słowo. Bagaż podchodzi do Sabriny i patrzy na nią wyczekująco. Dervish obserwuje go uważnie. Dervish: Czy to nie jest czasem ten Bagaż ze Świata Dysku? Czytałem o nim w archiwach sprzed wojny. Sabrina: Tak, to chyba ten sam. Dervish: Tak myślałem. W takim razie... udamy się do bazy? Sabrina: Jeszcze nie. Kogoś mi tu brakuje do kompletu. Dervish: Jeszcze? Kogo? Sabrina: Dudusia, mojego smoka. Dervish: SMOKA?!! Sabrina wkłada dwa palce do ust i gwiżdże. Naraz z Portalu wyłania się głowa Dudusia. Duduś: WOŁAŁAŚ? Dervish patrzy na Dudusia z rozdziawionymi ustami. Duduś: A TEN CZŁOWIEK W KONSERWIE TO KTO? Sabrina: Ten? Wystarczy, jeśli powiem, że to przyjaciel. Duduś: AHA. MNIE TO WYSTARCZY. Duduś wychodzi całkowicie z Portalu. Patrzy na wszystkich zebranych. Sabrina: Zechcesz nas zanieść w miejsce, które wskaże ten człowiek? Duduś: OCZYWIŚCIE. Eskarina [do Dervisha]: No już, zamknij pan ten usta. Dervish zamyka usta. Ale ciągle patrzy na Dudusia. Dervish: Ekhem... polecimy NA NIM? Sabrina: A dlaczego nie? Chyba się pan nie boi? Dervish: Nie, nie, skądże, tylko, że... nigdy nie leciałem na smoku! Sabrina [uśmiechając się]: Kiedyś musi być ten pierwszy raz, prawda? Dervish [głośno przełykając ślinę]: T-tak... Duduś schyla się tak, by reszta mogła na niego wsiąść. Sabrina i Eskarina wsiadają na niego. Dervish nieśmiało podchodzi do smoka. Dervish: Ekhem... mogę? Sabrina: Oczywiście! No dalej, niech się pan nie wstydzi. Dervish, z duszą na ramieniu, pakuje się na grzbiet Dudusia i siada za Eskariną. Sabrina: Radzę panu się czegoś złapać. Może rzucać. Dervish łapie się Eskariny. Słychać głośny rechot Gracza. Eskarina: Ekhem... ZA TALIĘ, jeśli łaska. Dervish [chwytając się talii Eskariny]: Ojej. Przepraszam. Duduś, z narastającą prędkością machając skrzydłami, wzbija się w powietrze. Kiedy już udaje mu się wzlecieć na pożądaną wysokość, pyta: Duduś: TO W KTÓRĄ STRONĘ? Dervish [drżącym głosem]: Eee... na południowy wschód. Po tych słowach Duduś obraca się we właściwą stronę i rusza. Dervish zakłada hełm, by mu nie wiało w oczy, a Sabrina i Eskarina chylą głowy do przodu dla lepszej aerodynamiki. Dervish otwiera klapkę na rękawicy i mówi: Dervish: Halo? Baza? Odbiór. Ktoś Z Radia W Rękawicy Dervisha: Tak? O co chodzi? Odbiór. Dervish: Chciałbym tylko ostrzec, byście nie strzelali do tego, co nadleci z północnego zachodu. Ktoś Z Radia W Rękawicy Dervisha: A co nadlatuje? Dervish: My... na smoku!
Akt Trzydziesty Drugi: Bractwo Stali i narwany staruch
Jeden z Rycerzy Bractwa stoi przed kryjącym w sobie siedzibę Bractwa bunkrem, otoczonym płotem kolczastym. Wtem słyszy z radia w rękawicy: Ktoś Z Radia W Rękawicy Rycerza: Halo? Cabbot? Odbiór. Cabbot: Tak? Odbiór. Ktoś Z Radia W Rękawicy: Czy widzisz coś na horyzoncie od strony północnego zachodu? Odbiór. Cabbot wytęża wzrok, skupiając swe spojrzenie na odległych górach po północno-zachodniej stronie. Cabbot: Nic a nic. Odbiór. Ktoś Z Radia W Rękawicy: Poinformuj nas, jeśli coś zobaczysz. Chcemy cię lojalnie ostrzec, że będziesz zaskoczony, kiedy zobaczysz czym jest to, co nadlatuje od północnego zachodu. Cabbot: Już się boję. Ktoś Z Radia W Rękawicy: Bez odbioru. Cabbot wraca do pilnowania bunkra, przy okazji pilnie obserwując horyzont po północno-zachodniej stronie. Po kilku minutach coś zauważa. Cabbot: Halo? Halo? Baza? Widzę coś! Widzę! Odbiór. Ktoś Z Radia W Rękawicy: W takim razie już się szykujemy. A ty szykuj się na niezły wstrząs. Bez odbioru. Cabbot zamyka klapkę na rękawicy, a następnie obserwuje uważnie obiekt na horyzoncie, rosnący z każdą sekundą. Kilka chwil później patrzy otępiale na Dudusia, który szykuje się do pionowego lądowania. Kiedy smok ląduje, Dervish zeskakuje z niego, jakby siedział na rozżarzonych węglach, zaś Sabrina i Eskarina z gracją ześlizgują się z jego grzbietu. Sabrina: Dziękuję, Dudusiu. Duduś: NIE MA ZA CO, UKOCHANA. Eskarina podchodzi do Cabbota. Eskarina: Halo! Hej! Pobudka! Tu Eskarina! Jest tam kto? Cabbot [otrząsając się z oszołomienia]: Czy ja już do reszty zwariowałem, czy naprawdę widzę smoka oraz dwójkę skunksów na dwóch nogach?!…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Mr_Achilles
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…