Wiwisekcja Alice‘a Coopera
Wokalista twierdzi, że jest nawróconym chrześcijaninem. Postanowiłam zweryfikować jego deklaracje.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
"Wiwisekcja Alice'a Coopera. Chrześcijanin, satanista, mormon czy mason?"
W nawiasach kwadratowych umieściłam numery przypisów.
Fronda poleca
Rzymskokatolicki portal Fronda.pl postawił Alice’a Coopera za wzór do naśladowania dla Nergala, a co za tym idzie: także dla innych miłośników mocnego uderzenia. W materiale “Alice Cooper przykładem dla Nergala” (z 9 sierpnia 2011 roku) redakcja religijnego serwisu przedstawiła amerykańskiego gwiazdora jako człowieka cudownie nawróconego. Frondyści opisali go jako kogoś, kto w młodości “na scenie stawiał szafot i wzywał Szatana”, a obecnie “tego szczerze żałuje” i “mówi otwarcie o powrocie do chrześcijaństwa”. Jednocześnie docenili jego zdolności wokalne, wspaniałą muzykę, zasługi dla popkultury i… działalność dobroczynną na rzecz młodzieży zagrożonej patologiami.
Do artykułu “Alice Cooper przykładem…” dołączono dwa krótkie filmiki z portalu YouTube.com. W jednym z nich słynny rockman/heavymetalowiec opowiada o swojej wierze w Boga i ciekawych koligacjach rodzinnych. Okazuje się bowiem, że AC jest synem pastora, wnukiem pastora i zięciem pastora. Co więcej, wszyscy jego przyjaciele z dzieciństwa byli “dziećmi Kościoła” (“Church kids”). Ciepłe słowa o Cooperze można znaleźć nie tylko na Frondzie, ale również w wirtualnym wydaniu tygodnika “Niedziela” oraz w serwisie Bosko.pl (przeznaczonym dla młodzieży katolickiej). W maju 2013 roku chwalił Alice’a pewien doktor teologii. Miało to miejsce na łamach społeczno-politycznego portalu Prawica.net.
Od lekkoducha do konserwatysty
Wiarą, pobożnością i bogobojnością AC zachwycają się również dziennikarze zagranicznych, mainstreamowych mediów. Gavin Martin, redaktor brytyjskiej bulwarówki “Daily Mirror”, przytoczył interesującą wypowiedź Coopera, z której wynika, że artysta nie potępia niczyjego postępowania, dopóki dana osoba szanuje “rodziców, Boga i kraj” (“parents, God and country”). Spencer Bright, dziennikarz tabloidu “Daily Mail”, zaprezentował Alice’a jako człowieka miłego, odpowiedzialnego, rodzinnego, wiernego ukochanej żonie oraz zupełnie niepodobnego do granej na scenie postaci. Co więcej, podkreślił, że AC “modli się i czyta Biblię codziennie” (“prays and reads the Bible every day”) oraz prowadzi katechezy “raz w tygodniu, kiedy nie jest w trasie koncertowej” (“once a week when he is not on tour”).
Christina Patterson z “The Independent” stworzyła reportaż opowiadający o jej spotkaniu z Cooperem. Artysta, rozmawiając z reporterką, streścił historię swojego nawrócenia. Wyznał, że w przeszłości był strasznym hulaką, pijącym ogromne ilości alkoholu i prowadzącym niemoralny styl życia. Wielu jego znajomych zmarło młodo wskutek przedawkowania używek, a on cudem uniknął podobnego losu. Pewnego dnia przyszło mu jednak do głowy, że gdyby teraz umarł, to trafiłby “bezpośrednio do piekła” (“directly to Hell”). Postanowił więc całkowicie zmienić swoje życie. Zeskromniał, zerwał z alkoholizmem i znalazł sobie konstruktywne hobby, grę w golfa. Obecnie jest gorliwym chrześcijaninem i kreacjonistą, który “wierzy w Stary Testament dosłownie” (“believe the Old Testament explicitly”).
Guy Adams, inny redaktor “The Independent”, również opublikował reportaż mówiący o życiu i nawróceniu sławnego rockmana/heavymetalowca. Dziennikarz zaprezentował AC jako dobrego męża, kochającego ojca, człowieka chodzącego do kościoła i popierającego amerykańską prawicę. Ustalił, że Cooper - pod względem światopoglądowym - ma dużo wspólnego z Partią Republikańską i Tea Party. Muzyk jest ponadto zwolennikiem George’a Busha, przekonanym, że media nadmiernie krytykują tego polityka. Alice solidaryzuje się z Jan Brewer, gubernatorką Arizony, która sprzeciwia się latynoskiej imigracji, bo nowi przybysze z Meksyku często atakują swoich rodaków mieszkających w USA od dawna. Jakby tego było mało, Cooper przyjaźni się z republikańskim senatorem Johnem McCainem.
Katolicka opozycja
Nie wszyscy jednak mają pozytywny stosunek do Alice’a Coopera. Weźmy na przykład stronę internetową katolickiego Radia Maryja. Wzmianka o AC pojawiła się tam w artykule potępiającym Przystanek Woodstock i omawiającym problem antychrystianizmu w kulturze rockowej (ks. Aleksander Posacki SJ - “Igranie ze światem ciemności i oswajanie zła, czyli refleksje po festiwalu Woodstock 2008”). Cytuję odpowiednie zdanie: “Grali wtedy na stadionach razem z bardzo znanymi, ‘inicjowanymi’ satanistami: Faith No More, Alice’em Cooperem, Ozzym Osbournem, Megadeth i Paradise Lost”. W serwisie Katolik.pl zamieszczono artykuł “Magia Voo Doo Stock czyli demonologia rocka” Albina Drewniaka (pochodzący, co ciekawe, z kwartalnika “Fronda”). Autor tekstu zarzucił Cooperowi wyuzdane zachowanie i propagowanie nekrofilii. Stwierdził też, że AC jest… gejem.
Nie wiem, jak można napisać, że Alice to homoseksualista. Przecież ten muzyk ma żonę i troje dzieci, a przed założeniem rodziny masowo “zaliczał” panienki! Zresztą, wystarczy obejrzeć jego teledyski i poczytać słowa piosenek[1]. Ileż w nich pożądania skierowanego w stronę kobiet… Zrozumiałabym, gdyby twórca artykułu oskarżył Coopera o “dopuszczanie się w swoim sercu cudzołóstwa” (Mt 5, 27-28). Nie rozumiem jednak, skąd sugestia, że opisywany artysta jest osobą nieheteroseksualną. Może stąd, że czasem eksperymentował z androgynicznym wizerunkiem? Użycie nonsensownego argumentu wygląda mi na ignorancję lub manipulację (nastawioną na przekonanie homofobów). Ale idźmy dalej. W wirtualnej, katolickiej encyklopedii Okiem.pl Alice został przedstawiony jako opętany spirytysta. Przyklejono mu także etykietkę popularyzatora szalonej, agresywnej, seksualnej muzyki.
Mormońska przeszłość
Tak czy owak, można odnieść wrażenie, że we współczesnych środkach masowego przekazu dominuje obraz AC jako “narodzonego na nowo chrześcijanina” (“born-again Christian”). W ostatnich latach dużo się mówi o tym, że artysta jest głęboko wierzący i pełen szacunku dla wartości wyniesionych z domu rodzinnego. Sam wokalista nieustannie nawiązuje do wyznawanej przez siebie religii. Chrześcijaństwo to, chrześcijaństwo tamto… Dziennikarze i odbiorcy mediów są oczarowani. W tym zbiorowym, cukierkowym zachwycie zapomina się o jednym szczególe. Niby drobnym, ale mogącym całkowicie zmienić istotę rzeczy. Chodzi o wyznanie Coopera. “Chrześcijaństwo” to termin niejednoznaczny, który nie mówi nic konkretnego. Jakim, dokładnie, chrześcijaninem jest opisywany piosenkarz? Z którym Kościołem się utożsamia? W co wierzyli jego rodzice? Czy można to gdzieś sprawdzić?
Anglojęzyczna Wikipedia podaje, że Alice wychowywał się w środowisku członków i sympatyków Kościoła Bickertonite będącego odłamem Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Krótko mówiąc: dorastał wśród mormonów. Sami przedstawiciele Bickertonite twierdzą, że - pomimo wiary w Księgę Mormona - nie są mormonami. Wolą się nazywać chrześcijanami. Jednakże fakty mówią same za siebie. Kościół Bickertonite to część ruchu mormońskiego. W czym tkwi problem? Cytuję fragmenty artykułu niejakiej Laurie Goodstein: “Mormoni uważają samych siebie za chrześcijan. (…) Mimo to teologiczne różnice między mormonizmem a tradycyjnym chrześcijaństwem są fundamentalne, co potwierdzają eksperci od obu wyznań”. Więcej na ten temat w tekście “Czy mormon to chrześcijanin?” (przedruku z “The New York Times” udostępnionym na stronie Religia.onet.pl).
Czym charakteryzuje się doktryna Świętych w Dniach Ostatnich? Aby się o tym przekonać, zajrzymy do publikacji “W co wierzą i kim są Mormoni?” autorstwa Tomasza Gozdka. Artykuł jest dostępny zarówno na stronie zakonu dominikanów, jak i w laickim serwisie Racjonalista.pl. Gozdek pisze, że mormoni uznają Indian północnoamerykańskich za potomków biblijnych Izraelitów, postrzegają ciemną skórę jako karę za grzechy, chrzczą żywych i umarłych, uważają Lucyfera za brata Jezusa oraz wierzą w trzy nieba. Według autora tekstu, przedstawiciele ruchu mormońskiego są politeistami. “Na innych planetach i w innych światach żyje bowiem niezliczona ilość bogów” - tak Gozdek opisuje przekonania Świętych w Dniach Ostatnich. Zdaniem twórcy artykułu, mormoni wierzą, że dobrzy ludzie sami zostaną po śmierci bogami. Nowi bogowie będą płodzić dzieci… normalnie, płciowo.
Jakimi obywatelami są wyznawcy mormonizmu? Z odpowiedzią śpieszą Adam Szostkiewicz i Tomasz Zalewski, autorzy tekstu “Mormoni idą na Waszyngton” z wirtualnego wydania “Polityki”. Publicyści piszą, że przedstawiciele omawianego wyznania “są bardziej konserwatywni w sprawach społeczno-kulturowych” i “intensywniej pomagają sąsiadom i innym członkom społeczności”. Według dziennikarzy “Polityki”, mormoni wysoko cenią wartości rodzinne oraz preferują wielodzietność i patriarchalizm. W Stanach Zjednoczonych większość mormonów opowiada się za Partią Republikańską. No dobrze, ale czy Alice Cooper faktycznie jest Świętym w Dniach Ostatnich? Strona FamousMormons.net donosi, że artysta urodził się w mormońskiej rodzinie, ale jego ojciec ostatecznie zmienił wyznanie i rozpoczął działalność w Kościele baptystycznym. Co z samym AC? Niestety, nie wiadomo.
Wolnomularz i templariusz
Zanim przejdziemy do dalszej części artykułu, wyjaśnimy sobie kilka faktów związanych z biografią Alice’a Coopera. Co o życiu AC mówią serwisy En.wikipedia.org i Biography.com? Słynny rockman/heavymetalowiec urodził się 4 lutego 1948 roku w Detroit (Michigan). Kiedy miał 12 lat, przeniósł się wraz z rodziną do Phoenix w stanie Arizona. Prawdziwe nazwisko artysty to Vincent Damon Furnier. Gwiazdor posługiwał się nim aż do roku 1975, kiedy to prawnie zmienił je na Alice Cooper. Dlaczego tak się stało? Powód jest prosty: Alice Cooper to była nazwa zespołu muzycznego, w którym Vincent śpiewał i odnosił sukcesy od lat sześćdziesiątych. Kiedy formacja się rozpadła, Furnier - nie chcąc rezygnować z rozpoznawalnej nazwy - przyjął ją za swoje legalne nazwisko[2]. Przypatrzmy się teraz czasom, w których AC był jeszcze osobą prywatną, zwykłym Vincentem Furnierem.
Zacznijmy od faktu, że istnieje coś takiego jak ugrupowanie DeMolay International (Order of DeMolay) funkcjonujące od roku 1919. Anglojęzyczna Wikipedia opisuje je jako “masońską organizację młodzieżową” (“masonic youth organisation”) przeznaczoną dla chłopców w wieku 12-21 lat. Wchodzimy na stronę DeMolayIloilo.org, klikamy zakładkę “DeMolay FAQs”, spoglądamy na nagłówek “Are there any famous DeMolays?” (“Czy są jacyś sławni członkowie DeMolay?”). Pod spodem znajduje się lista słynnych nazwisk, a na tej liście… Vincent Damon Furnier (“Zapalony golfista, najbardziej znany jako legenda rocka ‘Alice Cooper‘” - “An Avid Golfer, Best Known as Rock Legend ‘Alice Cooper‘”)! Buahahahaha! Wolnomularz zdemaskowany! Odwiedzamy inną stronę poświęconą DeMolay: Suburban740.org/demolayfamous.htm. Patrzymy… a tam znowu Vincent Damon Furnier!
Czy Alice Cooper kontynuował/kontynuuje karierę masona w życiu dorosłym? Strona AliceCooperEchive.com informuje, że 29 i 30 lipca 1969 roku AC występował w “Masońskiej Świątyni” - “Masonic Temple” w Portland (stan Oregon). Mam nadzieję, że była to nazwa sali koncertowej, a nie określenie prawdziwego miejsca kultu. Ale to nie koniec wolnomularskiego wątku w życiu znanego muzyka. Według witryny TheTimes-Tribune.com, artysta śpiewał w “Masońskiej Świątyni” (“Masonic Temple”) również w roku 2011, czyli długo po swoim rzekomym nawróceniu. Na stronie Forums.ernieball.com jeden z użytkowników napisał: “Pamiętam, jak oglądałem zespół Alice Cooper w Toronto w Sylwestra 1970 w Masońskiej Świątyni. Zespół był świetny i takież było miejsce spotkania” (“I remember seeing the Alice Cooper band in Toronto on New Years Eve 1970 at The Masonic Temple. The band was great, so was the venue”). Zaiste, cuchnąca sprawa!
Przyjrzyjmy się uważnie ugrupowaniu, do którego należał młody Vincent Furnier. Oto dwa cytaty ze strony DeMolayIloilo.org: “DeMolay jest jedną z największych braterskich organizacji sponsorowanych przez wolnomularzy” (“DeMolay is one of the largest fraternal organization sponsored by Freemasons”), “DeMolay wywodzi swoją nazwę od Jacques’a de Molay’a, ostatniego Wielkiego Mistrza templariuszy” (“DeMolay derives its name from Jacques DeMolay, the last Grand Master of the Knights Templar”). Anglojęzyczna Wikipedia podaje, że stowarzyszenie DeMolay opracowało listę siedmiu “Cnót Kardynalnych” - “Cardinal Virtues“. Znajdują się na niej: “synowska miłość“, “cześć dla rzeczy świętych”, “uprzejmość”, “koleżeństwo”, “wierność”, “czystość” i “patriotyzm” (“filial love”, “reverence for sacred things”, “courtesy”, “comradeship”, “fidelity”, “cleanness”, “patriotism”). Zdjęcia, dostępne w Internecie, udowadniają, że członkowie DeMolay noszą dziwne szaty oraz posługują się oznaczeniami masonów i templariuszy.
Dywagacje teoretycznospiskowe
Fakt, że Alice był w młodości wolnomularzem, to doskonały pretekst to tego, żeby pobawić się w konspiracjonizm spod znaku “przemysł rozrywkowy, podejrzana symbolika, Illuminati i projekt Monarch”[3]. Nie jestem taką znawczynią tematu, jak redakcje VigilantCitizen.com i Pseudoccultmedia.net, ale wiem już co nieco o masonach, Iluminatach i ich rzekomym (?) wpływie na popkulturę. Zacznijmy od tego, że część symboli, używanych przez Coopera, wygląda dość osobliwie. Widziałam zdjęcie koncertowe, na którym AC jest odziany w niestandardową koszulkę. Na T-shircie znajduje się czerwone koło, a w tym kole - biały, równoramienny, chyba liliowy krzyż. Nad całą kompozycją góruje zamknięta korona. Przeprowadziłam małe badanie i odkryłam, że istnieje coś takiego jak Red Cross of Constantine - Czerwony Krzyż Konstantyna.
Wpiszmy to hasło w Google (po angielsku) i przejdźmy do działu “Grafika”. Jeśli to zrobimy, wyskoczą nam obrazki przypominające koszulkę Alice’a. Krzyż o nietypowym kształcie, często w towarzystwie zamkniętej korony. Jak dowiadujemy się z anglojęzycznej Wikipedii, Red Cross of Constantine to “chrześcijański zakon masonerii” (“Christian Order of Freemasonry”). Żeby wstąpić do tej organizacji, trzeba być chrześcijaninem oraz mieć już doświadczenie w działalności wolnomularskiej. Cooper spełnia te wymagania. Kto wie, może Alice udziela się właśnie w Czerwonym Krzyżu Konstantyna?[4] Widziałam fotografię, na której wokalista ma na szyi blaszkę z krzyżem podobnym do emblematu RCC. Są także zdjęcia i produkcje audiowizualne, w których AC nosi symbole kojarzące się ze znakami templariuszy[5]. Przykład: jedna z odznak na jego kurtce w humorystycznym, francuskim show “Alice Cooper a Paris“.
Teraz kolejny kwiatek. Rok 1971, występ w telewizyjnym programie “Detroit Tubeworks”. Alice, śpiewając utwór “I’m Eighteen”, wykonuje masoński gest. Ustawia dłoń poziomo i wkłada ją sobie w ubranie na klatce piersiowej (cztery palce wyprostowane, kciuk sterczący pionowo). Można to zobaczyć w serwisie YouTube na profilu ReelinInTheYears66. Czy w twórczości Coopera pojawiają się znaki programowania Monarch? A co z iluminackimi gestami, takimi jak te, o których często pisze portal Vigilant Citizen? Owszem, czasami się trafiają. W dziesięciominutowym, trzyczęściowym teledysku “Along Came A Spider” z 2008 roku występują następujące symbole: lalki, maski, podłoga-szachownica i pojedyncze oczy (w tym oko-pająk na rękawiczce AC. Narząd wzroku na dłoni… Czyżby nawiązanie do pewnego orientalnego talizmanu?).
Najważniejszym miejscem, pokazanym w video clipie, jest szpital psychiatryczny. Może to wzbudzać skojarzenia z niesławnym projektem MK-ULTRA. Główny bohater, grany przez Alice’a, najprawdopodobniej jest ofiarą programowania delta: “mandżurskim kandydatem“, który ostatecznie wyrywa się spod kontroli i obraca przeciwko swoim treserom. Śpiewane przez Coopera słowa “They tortured every inch of me, then expect me to forget it” (“Torturowali każdy cal mnie, potem oczekiwali, że o tym zapomnę”) są aluzją do traumy i amnezji dysocjacyjnej. W środkowej (drugiej) części filmiku widzimy perkusistę noszącego na szyi krzyż templariuszy lub krzyż żelazny. W ostatniej (trzeciej) części filmiku obserwujemy głównego bohatera prowadzącego autopsję zabitej przez siebie kobiety. Denatka jest owinięta w…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Natalia Julia Nowak
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…