Włamanie na szkolny serwer
Niedaleka przyszłość, piątce uczniów udaje się włamać na szkolny serwer z ocenami.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
— Tomek, a może gdybyś tak spróbował chodzić na lekcje, to by ci się spodobało? Próbowałeś kiedyś się zainteresować tym, czego się uczymy? — Magda zrobiła przerwę, ale idący obok niej chłopak nic nie odpowiedział. Mówiła więc dalej — Nauka potrafi być całkiem ciekawa, a poza tym mógłbyś się dostać na... — urwała, ponieważ Tomek zatrzymał się nagle. — Co się stało? — Jesteśmy — szepnął wskazując na drzwi z tabliczką „Antonio Kirk - Dyrektor”. — Tomek, słuchałeś w ogóle co mówiłam? Chłopak wzruszył tylko ramionami, zapukał do drzwi i nie żegnając się, wszedł do gabinetu. Magda westchnęła załamana. Moment później zauważyła zbliżającego się wysokiego blondyna i westchnęła po raz kolejny. — Maciek, a co ty tutaj robisz? Powinieneś mieć lekcję. — Oj, Magda, Magda, jak ty nic nie rozumiesz. Powinienem, to akurat czekać, właśnie tutaj, na mojego przyjaciela, aby opatrzyć mu rany, gdy wyjdzie z jaskini lwa. — Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, że lekcje są obowiązkowe — ostatnie słowo wypowiedziała powoli i ze zdwojoną siłą — nie możesz sobie wybierać na które będziesz chodził, a na które nie. — No cóż, jakby ci to powiedzieć, właśnie wybrałem, że akurat nie będzie mnie na lekcji. Dowód, że było to możliwe stoi właśnie przed tobą i uśmiecha się triumfalnie. — Maciek, nie zrozum mnie źle, ja mówię to z troski. Ta lekcja to nie tylko punkty za obecność, to okazja do zdobycia wiedzy, do lepszego... — Przerwała jej wyciągnięta ręka chłopaka. — Bez urazy. Zapytam z czystej ciekawości: a chuj ci do tego? Za rok kończysz szkołę, bez problemu dostaniesz się na studia, co cię obchodzą jakieś pachołki z klasy niżej? Według wszelkiego prawdopodobieństwa, nie powinnaś nawet znać mojego imienia. — Maciek. — Magda podniosła głos, wyraźnie zirytowana — po pierwsze to wszyscy cię znają, a po drugie to wyobraź sobie, że są ludzie, którzy myślą o czymś więcej niż o sobie. — Wiem, na przykład ja. Teraz chociażby martwię się, że admirał po przemaglowaniu Toma, weźmie się za ciebie, jeśli nie przestaniesz się wydzierać. — Wcale się nie wydzieram i jaki znowu... — W tym momencie otwarły się drzwi gabinetu dyrektora i wyszedł z nich Tomek. — Cze Maciej. Idziemy? — Jasna. Magda, idziesz z nami? Dziewczyna westchnęła tylko i ruszyła za nimi. Gdy szli w kierunku sal lekcyjnych Maciek odbił nagle w boczny korytarz, Tomasz przystanął, patrząc, gdzie idzie jego kolega. — Gdzie on znowu... Co wy tu robicie? — zawołała Magda na widok dwójki młodszych dzieciaków, siedzących pod ścianą. Naszywki na ich mundurach wskazywały na ósmą klasę. Dziewczyna poderwała się na jej widok, ale chłopak nie oderwał nawet wzroku od trzymanego ekranu. — Doszkalają się — odpowiedział jej Maciek, zaglądając czym zajmuje się chłopak — z bezpieczeństwa sieci, o ile dobrze widzę. Ośmioklasista dopiero teraz zauważył, że coś się dzieje. Jego koleżanka odbiegła kawałek w panice, ale teraz przystanęła nie chcąc zostawić go samego w potrzebie. — Nie, nie, nie uciekajcie, nie zamierzamy na was donosić. My też omijamy lekcje. — Przepraszam bardzo, ja niczego nie omijam, byłam odprowadzić Tomka do dyrektora, a teraz jak najbardziej zamierzam... Maciek, czy mógłbyś mnie nie lekceważyć? — Magda, przepraszam cię, ale to co robi ten ziomek jest niesamowite. Cześć, jestem Maciek. — Wyciągnął rękę w kierunku wciąż siedzącego chłopaka, którą ten niepewnie uścisnął. — Paweł. Jesteś pewien, że na nas nie doniesie? — zapytał spoglądając strachliwie na Magdę. — Ja jestem pewien — powiedział niespodziewanie Tomek, po czym złapał Magdę za nadgarstek, odwrócił ją twarzą do ściany i przycisnął. Dziewczyna pisnęła cicho, ale zamilkła gdy tylko bardziej wykręcił jej rękę. — Tomek, nie! — Maciek szybko podszedł do kolegi i położył mu uspokajająco rękę na ramieniu. — Możesz ją puścić, niczego nie zrobi. Prawda Magda? Magda uwolniła rękę i odwróciła tyłem do ściany. Zamiast odpowiedzi wpatrywała się z przestrachem w chłopaków. — Nic się nie stało, Tomka tylko trochę poniosło. — Moja wina, przepraszam. — Widzisz, wszystko jest w porządku. Będziesz mogła na nas donieść, ale proszę cię, daj nam jeszcze chwilę. Jeżeli mam rację, to to jest bardzo ważne. — Spojrzał jej poważnie w oczy, a gdy skinęła lekko głową, odszedł w kierunku Pawła. Tomek wzruszył nieznacznie ramionami, po czym stanął obok. — Dobrze patrzę? Dostałeś się do panelu ESEN? — No, tak jakby. Zalogowałem się, ale nie wiem ile mogę tu zrobić. Nie było to takie trudne. — Wzruszył ramionami. — Sieć ma standardową strukturę, więc logowanie jest na wierzchu. — Wiem, sam je widziałem, ale skąd wziąłeś hasło? Paweł uśmiechnął się niepewnie. — Nikt nie zmienił adresu panelu, więc sprawdziłem, czy może hasło też nie jest... — Admin, admin? Na prawdę? — Wpadł mu w słowo Maciek. — Kto zarządza tą siecią? — Właśnie przeglądam logi i wychodzi, że nikt. Ostatnie logowanie, oprócz mojego, jest sprzed, o w mordę, jakichś trzynastu lat? — Może to nieaktywny panel? — Nauczyciele się logowali. — Dobra, co możesz stąd zrobić? — Już, powoli, szukam. Zmienić plany zajęć, odciąć internet nauczycielom, ustalać dyżury, na razie nic ciekawego. — Nic ciekawego? — odezwała się koleżanka Pawła podchodząc do nich — moglibyśmy im wszystko namieszać, odwołać lekcje, usunąć oceny! — Nawet gdybyśmy to zrobili, to przywróciliby backup bazy danych — wytłumaczył Maciek. — Pokazalibyśmy im tylko, że mają dziurę i by ją załatali. — I nie mogę stąd usuwać ocen, tylko dodawać nowe — dodał Paweł. — No dobra, ale chyba coś możemy zrobić, prawda? — Możecie zgłosić to do administracji — wtrąciła się Magda. — Możecie mnie zastraszyć i ja nic nie powiem, ale uważam, że to bardzo niebezpieczne. Jeżeli was złapią to wylecicie ze szkoły. — Magda, nikt nie zamierza cię straszyć. Obiecałem, że będziesz mogła powiedzieć komu zechcesz i zamierzam dotrzymać słowa. Prosiłem tylko o chwilę czasu. Jeżeli nam się uda coś z tym zrobić, to ty też możesz na tym zyskać. — Nie będę oszukiwała... — Nikogo nie musisz oszukiwać, chciałem tylko zwrócić uwagę... — Mam! — wykrzyknął nagle Paweł — a nie, szlag, nie mogę edytować. — Co znalazłeś? — Listę wszystkich plików na serwerze, ale mogę je tylko podejrzeć. Żeby zrobić coś ciekawego musiałbym dobrać się do edycji. — Nie byłbym taki pewien. — Maciek uśmiechnął się złowieszczo. — Poszukaj pliku, który łączy się z DB. — Myślisz, że... Daj moment. — Idzie nam coraz lepiej. Jak już mówiłem, rozpoczęła się kolejna lekcja, a tej już nie będziesz miała usprawiedliwionej, więc mogłabyś skorzystać z przypadkowego usunięcia jednego małego wpisu z bazy. — Co? — Magda spojrzała nerwowo na zegarek. — To wszystko wasza wina. Moje punkty — załamała się. — Miałam stuprocentową frekwencję, a przez was, pacany, mogę się nie dostać... Co się tak szczerzysz, debilu! — Chcąc, nie chcąc, jesteś po naszej stronie. — Mam hasło — rzucił Paweł, nie przestając klikać. — To co, mamy twoje błogosławieństwo? — Jaki jest standardowy port DB? — Trzydzieści trzy, zero, sześć. — No to nie działa. — Jak się łączysz? — Maciek zajął się problemem nie czekając na odpowiedź Magdy. — Napisałem skrypt i odpalam go od siebie. Czekaj, szukam kodu błędu. Twierdzi, że połączenie zdalne niemożliwe. Czyli, co bez edycji plików się nie połączymy? — Podejrzewam, że zainstalowali jakiś interfejs do komunikacji z bazą, strzelam, że połączysz się z przeglądarki. Paweł zaczął szukać odpowiedniego adresu, a po kilku minutach napiętej ciszy, odwrócił się do nich z triumfalnym wyrazem twarzy. — Czyżbyś miał stuprocentową frekwencję, kujonie? — W odpowiedzi uśmiech Pawła powiększył się tylko. — Mogę zobaczyć? O w mordę, tu jest wszystko, oceny, obecności... Ha! Nawet punkty! — Uważałabym z tymi edycjami — odezwała się Ela. — Wszystko fajo, ale jak nagle pojawimy się na szczytach rankingów, to będzie trochę podejrzane. — Racja, ale małe edycje nam wystarczą. — Paweł, jesteś pewien, że to działa? — zapytała Magda. — Nie wierzysz we mnie? Patrz. — Pokazał jej swój identyfikator wskazujący zero opuszczonych lekcji. — Normalnie to tak nie wyglądało — doprecyzowała z uśmiechem Ela. — No to co Madziu, chcesz być kolejna? — Będę tego żałować — zawahała się chwilę — ale dawaj. A ty nie mów do mnie Madzia. Paweł zmienił obecności wszystkich oprócz Tomka, który dopiero co był sprawdzony przez dyrektora. Każdemu zostawił kilka luk na wszelki wypadek. Oprócz tego zmienił oceny na nieco wyższe i dodał kilka punktów. Tym razem nie ruszając rejestru Magdy, która kategorycznie mu tego zabroniła. Grupa rozeszła się starając się zachowywać jak najnaturalniej i nie pokazywać podniecenia. Mieli spotkać się następnego dnia w trakcie lekcji. Magda zadeklarowała, że o niczym nie doniesie, ale nie zamierza się z nimi spotykać. *** Następnego dnia Ela przyszła na spotkanie równo z rozpoczęciem pierwszej lekcji. Nie ustalili żadnej konkretnej godziny, ale nie mogła spać więc stwierdziła, że zajrzy do sali, którą wyznaczyli na spotkanie. Mieli dostęp do planów zajęć, więc wiedzieli, że nikogo w niej nie będzie. Nie spodziewała się zastać tam nikogo, ale natknęła się na Maćka siedzącego z nogami na biurku, grającego w coś na swoim komputerze. — Czoło Ela — przywitał się nie odwracając nawet wzroku. — Cześć, skąd wiedziałeś, że to ja? — Szósty zmysł — odpowiedział wskazując na refleksyjną powierzchnię ekranu. — Problemy ze snem? — Tak jakby. Chciałabym wytłumaczyć mojej sieci neuronowej, żeby się tak nie ekscytowała, bo to nic nie daje. — O takich rzeczach niestety decyduje ewolucja, a nie my. — W takim razie ewolucja jest głupia. — Zamilkła na chwilę. — Chciałabym umieć nią sterować. Myślisz, że mogłabym w sobie coś pozmieniać? — Gdybyśmy umieli to robić, to na pewno ktoś by już to zrobił. Tyle, że wiązałoby się to z masą problemów moralnych. — Hej a gdyby sterować ewolucją innego gatunku? — zapytała, nagle podekscytowana. — Przecież żywność jest już modyfikowana od kilkudziesięciu lat. — Ale nie żywność
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil dzik
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…