Wojna Dusz cz.1
to opowiadanie o dorastaniu, wyjeździe miłości, dopiero zaczynam to pisać
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ściągnął cugle nagle tak, że koń nieprzyzwyczajony do takiego zachowania swojego pana zarżał gwałtownie ale stanął posłusznie niemal w miejscu, przerywając swój galop ryciem nóg w pulchnej, gościncowej ziemi. On sam jakby zaskoczony swoim zachowaniem, poprawił się na siodle i poklepał swojego wierzchowca po szyi, jakby chciał go przeprosić. Odwrócił się i spojrzał za siebie. Zostawiał wszystko co miał. Czym żył, w czym dorastał, za czym przyjdzie mu już niedługo tęsknić. Zeskoczył na ziemię, jeszcze nie wiedział co robi, miał taka długą chwilę wahania. Podszedł do miejsca skąd było widać całą okolicę. Miejsce gdzie mieszkała cała jego rodzina, miejsce które musiał teraz zostawić. Wyjął zza paska miecz, który dostał od ojca przed wyjazdem, osunął się na kolana, wbił go w ziemie, złożył ręce do modlitwy z zaczął się modlić. Szeptał różaniec, modlitwę którą zawsze odmawiała jego matka, wieczorem gdy wszyscy już wstali z kolan, kiedy skończyli już się razem modlić, ona klęczała dalej i już cicho szeptała te swoje „zdrowaśki”. Jego ta modlitwa zawsze nudziła, nie mógł pojąć czemu ma powtarzać dziesięć razy to samo. Wydawało mu się to stratą czasu. Dziś właśnie tak chciał się pomodlić, może dlatego, że zostawiał matkę, która go urodziła, może dlatego, że ta ziemia mu ja przypominała. Sam już przywykł do tego, że lepiej w życiu się nie zastanawiać, czasem robił coś czego nie rozumiał i wygodniej mu było wtedy nie myśleć o tym. Tak jak teraz, robił co mu się wydawało, że zrobić powinien, co chciał zrobić. W jego osobie żyło jeszcze dwie inne osoby. Różne od siebie. Jedna to ta rozsądna, która kazała mu jechać, która podpowiadała mu, że czas na tej ziemi dla niego się już skończył i trzeba szukać swojego miejsca gdzieś dalej. Podpowiadała mu to mimo, że nie zwracał na nią uwagi. Zbywał milczeniem, odwracał się, uciekał od rozmowy, udawał , że jej nie ma. Druga to ta, której lubił słuchać, którą kochał, z którą uwielbiał rozmawiać tak samo jak milczeć. Z którą czuł niesamowitą swobodę, mógł robić to na co miał ochotę. Czas przy niej upływał mu tak szybko, że sam zaczął się tego bać. Ta świadomość w końcu zaczęła do niego docierać. Wiedział, że to nie może trwać długo i czas działa na jego niekorzyść. Podświadomie wiedział, że musi coś zrobić, co kiedyś w przyszłości da mu możliwość powrotu do tego co lubi, co kocha i o czym marzy. Wszystko powoli zaczęło się psuć. To chyba był początek końca. Zaczęło mu być nijako. Nie mógł się określić czy jest mu dobrze, czy źle. Zaczął sobie uświadamiać, że to ta druga natura bierze nad nim górę. Ależ jej nienawidził wtedy. Wiedział jednak, że muszą się porozumieć. Powoli zdawał sobie sprawę, że musi się do niej odwrócić w końcu jej posłuchać. Obydwie chciały dobrze, każda chciała go mieć dla siebie i każda swoim sposobem chciała tego dokonać. Podpowiadały mu co ma robić, a on sam wiedział coraz mniej. Bał się wyboru. Nie chciał rezygnować z tego co kocha, nawet na chwilę, wiedział, że to się skończy i trzeba coś z tym zrobić. Czasem czuł się jakby Bóg bawił się nim, patrzył z góry i śmiał się z jego słabości. Uwierzył w to tak mocno, że zaczął Go nienawidzić. Oddalił się od Niego, przestał się modlić i myśleć o Nim. Przestraszył go jednak sen. Przyśnił mu się kiedyś Anioł. Nigdy wcześniej nie miał tak realistycznego snu. Nigdy wcześniej się tak nie bał i zawsze kiedy już sobie uświadomił, że śni mógł się z niego…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil penyi
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…