Wróć do katalogu

Wojna księżycowego kontynentu: Rozdział drugi

Gildia magów w Sayudze, narada.

Bobi, opublikowano , 7 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Tomi spoglądał przez duże okno na odległe lasy gildii magów, które się rozciągały w nieznane. Widok z tak wysokiego punktu, w jakim mieścił się pokój szesnastoletniego chłopaka, był wręcz wspaniały, a Tomi miał słabość do nich. Zwłaszcza w takie dni jak ten, czyli ponury, deszczowy, wręcz ulewny i posępny. Chłopak przerzucił wzrok i skupił się na kroplach spływających po szybie, jakby toczyły między sobą wyścig, kto pierwszy dotrze na dół. Niektóre łączyły się ze sobą i szybkim ślizgiem pokonywały długi dystans wychodząc na prowadzenie. - Posiedzenie mistrzów magii już się rozpoczęło, proszę pana. – powiedział lokaj chłopca, który stał za nim już od dłuższego czasu. – Wszyscy pana oczekują. - Już idę, jeszcze chwilkę. – powiedział unosząc prawą rękę do góry na znak żeby poczekał. Odwrócił się do swojego sługi, który stał oddalony o kilka metrów w mroku pokoju. – Teraz możemy już iść. – dodał. - Tak mistrzu. – odpowiedział, po czym wyszli razem z pokoju. Ruszyli schodami w dół do sali, w której już się zebrała rada mistrzów i arcymistrzów magii. Tomi wszedł spóźniony do sali przykuwając tym uwagę już zgromadzonych, a zwłaszcza swoich przeciwników. Chłopak był bardzo uzdolniony i szybko został mianowany mistrzem, nikt nigdy tak młodo nim nie był. Ale były ku temu powody, a mianowicie młody mag miał w sobie wielką energie magiczną, a poza tym był bardzo inteligentny i wyprzedzał swoich rówieśników w nauce o kilka lat. Jak każdego maga, tak i jego przygoda zaczęła się w wieku dziesięciu lat, kiedy to talenty zaczęły się ujawniać. W jego przypadku było trochę inaczej, ponieważ nie było to stopniowe, a chaotyczne. Zamiast zauważać w swoim ciele drobne zmiany, które byłyby spowodowane „przebudzeniem” się magii, on zniszczył połowę sklepu, w którym do takowego „przebudzenia” doszło. Od tamtej pory trafił do gildii magów i bardzo szybko nauczył się oswajać swój talent. A swoją inteligencją i wiedzą dorównywał niejednemu mistrzowi zasiadającemu w sali, którzy o swój tytuł musieli pracować kilkanaście, a co niektórzy i kilkadziesiąt lat. Dlatego też Tomi miał wrogów wśród nich, którzy nie podzielali zdania arcymistrzów, którzy mianowali go na ten stopień. - To skandal spóźniać się na tak ważną naradę, chłopcze! – warknął Max. - Proszę o ciszę! – uciszył Maxa Albert, jeden z pięciu arcymistrzów. Tomi zajął wolne, jedyne, miejsce czekające na niego. Chłopak był ubrany inaczej niż reszta eleganckich magów. Nie ubrał się ani w koszule, ani garnitur, ani nie ubrał szat, które zakładali inni jego koledzy po przez szacunek do tradycji. On chodził w turkusowej bluzie z kapturem, która była wiecznie pognieciona, oraz w niebieskich spodniach, a do butów nie nosił skarpetek. Zasiadł, przy tym zdejmując buty, a nogi założył na brzeg wygodnego fotela zarzucając i splatając ręce na kolanach. - Jak już zdołaliśmy ustalić. – kontynuował Henry, jeden z mistrzów, któremu przerwał Tomi swoim spóźnionym wejściem. – Wojna wybuchnie lada dzień. Wojska Mishinen zmierzają ku granicy z Fraktrot. To nieuniknione. Nie możemy tak bezczynnie siedzieć. - To nie nasza wojna. – odparł Max. – Nie mamy co się tam wtrącać. - Ale w Fraktrot jest Magiczna Strefa. – powiedział cichym i spokojnym głosem Tomi, przy tym trzepocząc białą, gęstą czupryną. - No i co z tego? Jest chroniona, a tak w ogóle to, kto by miał tam iść? - Racja, nie ma tam nic ciekawego. – Hubert poparł zdanie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych