Wróć do katalogu

Wojownicza księżniczka

Krótkie opowiadanie fantasy, będące w założeniu wstępem do powieści, którą być może w przyszłości napiszę. Tak naprawdę dopiero od niedawna wziąłem się na poważnie za tworzenie literatury, dlatego bardzo mi zależy na Waszych ocenach i komentarzach.

Memon, opublikowano , 17 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Gdy szła główną ulicą, prowadząc objuczonego konia, przechodnie rozglądali się za nią. Nieczęsto w Morvenie spotykało się ludzi jej pokroju. Wojowniczka o kruczoczarnych, przyciętych przy szyi włosach i w skórzanej zbroi, nie zwracała uwagi na ich zakłopotanie – szukała miejsca na nocleg. Strażnicy przy bramie powiedzieli jej, aby podążała przed siebie, a na pewno nie ominie gospody. - Zostaw mnie - krzyknął ktoś za jej plecami. Wyprzedziła ją drobna dziewczyna o kręconych włosach, goniona przez potężnego mężczyznę. - Nie odtrącaj mnie - prosił - wiem, że zachowałem się jak ostatni cham, ale przecież cię kocham. Wybacz mi! - Nasłałeś na mnie swoją żonę! Skłamałeś jej, że się z tobą przespałam. - Dobrze, jestem tchórzem, powinienem powiedzieć jej prawdę. Ale przecież ona jest nieważna, to tylko stara, paskudna baba - mężczyzna wyprzedził ją i próbował zatrzymać - Od lat mieszkamy ze sobą z przyzwyczajenia. - Co robisz? Puszczaj! Chwycił ją brutalnie za nadgarstki. Próbowała uciekać, lecz nie była w stanie wyrwać się temu potężnemu mężczyźnie. - Obiecuję ci, że Nora nigdy już się do ciebie nie zbliży. Ale błagam cię, daj mi szansę. - Odejdź ode mnie, bo zawołam straż! - Myślisz, że po czyjej stronie będą stronie? Ich zaufanego kowala, czy takiego odludka, jak ty? Wojowniczka puściła uzdę konia i podbiegła do szamocącej się pary. Mężczyzna, zaskoczony niespodziewanym atakiem, dał się łatwo rozdzielić. Odskoczył, pragnąc przyjrzeć się tej, która miała czelność go pchnąć. - Czego się wtrącasz - burknął. - w ogóle kim ty jesteś? Nie znam cię. - I nie poznasz. Chyba, że twoja morda z moją pięścią. - Uważaj sobie, damy bym może nie uderzył, ale dziwkę z przyjemnością. - Trzymaj się od niej z daleka, świnio, bo wepchnę ci miecz do gardła. - A niech cię... - Opuścił ramiona i zanim odszedł, machnął niedbale ręką. Zostały same. - Wszystko w porządku? - spytała wojowniczka. Dziewczyna dopiero po kilku chwilach odwróciła twarz w jej stronę. Przybrała maskę kobiety rozgniewanej bezczelnością kowala, jednak oczy zdradzały wszystko. - Nic mi nie jest - odpowiedziała - przepraszam, ale muszę już iść. - Zaczekaj. Czego on od ciebie chciał? - Tylko się kłóciliśmy. - Kłóciliście? Przecież chciał cię uderzyć! Nie mów mi, że to była po prostu kłótnia. Kobieta westchnęła. - Słuchaj, dziękuję ci, że mnie od niego uwolniłaś, ale to sprawa między mną, a nim. Nie musisz wszystkiego wiedzieć - rzekła, po czym nie czekając na odpowiedź, ruszyła w przeciwnym kierunku, niż mężczyzna przedtem. - Czekaj, powiedz mi chociaż, jak masz na imię - zawołała za nią wojowniczka. Dziewczyna zatrzymała się i odwróciła. Przez moment stała zakłopotana, przewracając oczami. Wreszcie odpowiedziała: - Meggreth. - Jestem Xava. Pamiętaj, jakby znowu cię nagabywał, mogę ci pomóc. Będę mieszkać w gospodzie.

Xava zamówiła specjalność karczmarza - fasolę, udko z kurczaka i kufel piwa. Dziwnym trafem dokładnie to samo, co w kilku poprzednich gospodach. W oczekiwaniu na upragniony posiłek, siedziała na długiej ławie i obserwowała główną salę. Zbroję zostawiła w pokoju. Miała na sobie fioletową koszulę z niewielkim rozdarciem pod szyją. W pobliżu siedziało wielu mężczyzn. Ciągle jej się przyglądali, chociaż żaden z nich nie miał odwagi do niej zagadać. Przy szynkwasie krzątał się wąsaty karczmarz. To u niego Xava wynajęła pokój na piętrze i zamówiła posiłek. Jego rola najwyraźniej ograniczyła się do tych dwóch rzeczy, bo teraz nie zwracał na nią uwagi. Zza oberżysty wyłoniła się blond włosa dziewczyna, młoda jeszcze, nastolatka, ubrana w białą koszulę z bufiastymi rękawami i brązową spódnicę. Niosła upragniony przez Xavę obiad. Wojowniczka zauważyła ślad podobieństwa do karczmarza, jednak dziewczyna nie była tak szczupła jak ojciec. Za jakiś czas wyjdzie za mąż i szybko zostanie typową, grubą gospodynią. Córka karczmarza postawiła obiad przed Xavą. Zamiast odejść i obsługiwać kolejnych klientów, przysiadła się do niej i zaczęła opowiadać: - Przepraszam, ale dawno nie odwiedził nas ktoś taki, jak ty. Kiedyś... oj, będzie z dwa miesiące temu, przybył tutaj taki jeden. Bajdurzył, jak to przemierzył cały świat, pomógł wielu ludziom i zatłukł tysiące potworów. No i faktycznie, opowiadał tak, jakby sam to wszystko przeżył. Miał prawdziwy talent. A potem, przy wyjeździe, zażądał zwrotu pieniędzy za obiad i nocleg. Tatko odpowiedział, że przechwałkami się tutaj nie płaci i koniec końców został z tymi groszami, które rzucono mu do kapelusza. Xava nie miała zwyczaju odpowiadać z pełnymi ustami. - Mogłaby pani opowiedzieć o jakiejś swojej przygodzie? Proszę! W Morvenie tak mało się dzieje, jestem spragniona każdej opowieści. Wojowniczka przełknęła fasolę. - Nie jestem zbyt dobra w opowiadaniu historii - wyjaśniła - poza tym, żadne bajanie nie odda nawet cząstki tego, co przeżyłam. - Ja od zawsze chciałam pomagać ludziom w rozwiązywaniu ich problemów, ale nie mam odwagi, aby porzucić Morvenę i zająć się podróżami. - Jeśli chcesz pomagać ludziom, zostań radną albo burmistrzem. Uwierz mi, nie chciałabyś zostać wojownikiem. - Anette - krzyknął karczmarz. - Tatko mnie wzywa - powiedziała, wstając - Niedługo wrócę.

Faktycznie, Anette wracała jeszcze wiele razy. Przez te trzy dni spędzone w Morvenie, to właśnie z nią awanturniczka spędziła najwięcej czasu. Dziewczynie wciąż nie wywietrzał z głowy pomysł zostania poszukiwaczem przygód, toteż bezustannie zadręczała nową przyjaciółkę pytaniami. Była też jedyną osobą, która żegnała wojowniczkę, gdy ta opuszczała miasto. Szły razem ścieżką prowadzącą od karczmy i rozmawiały. Xava znów miała na sobie zbroję, a koń kroczył stępem obok swej pani. Xava pierwsza zauważyła spieszący ku nim tłum. Przyjrzawszy się im dokładniej, stwierdziła, że nikogo z nich nie zna. W gronie tym znajdowały się trzy kobiety i kilku mężczyzn. Na ich twarzach pisały się złość i zdenerwowanie. Zatrzymały się, gdy grupka wpadła na nie i niemal otoczyła. Zaraz też tłum zaczął się przekrzykiwać między sobą. - Cisza - odpowiedziała wojowniczka - nie wiem nawet, o czym mówicie. Na czoło wysunęła się starsza kobieta w niebieskim płaszczu i lnianej opasce, okalającej siwe, zatłuszczone włosy. Miała twarz czerwoną od wysiłku i minęła chwila, zanim wydusiła z siebie pytanie: - Jesteś wojowniczką, prawda? - O co chodzi? - odparła Xava. - Zginął mój mąż. Wczoraj wieczorem wyszedł z domu i od tej pory ślad po nim zaginął. Na pewno ta suka ma coś z tym wspólnego, ale nie udało mi się niczego z niej wydusić. - To nasz najlepszy kowal - skomentował jakiś mężczyzna - u kogo mamy naprawiać narzędzia? - Może ty spróbujesz zmusić ją do gadania? - dodała kobieta. - Chodzi wam o Meggreth? Czemu uważacie, że ma z tym coś wspólnego? - A kto inny?! Ta wiedźma uwzięła się na mojego męża. Omamiła go i zaciągnęła do łóżka. Hettrol mi się przyznał. Ostatnio znowu goniła go po mieście. Na pewno go zamordowała! - Czemu nie poprosiliście o pomoc strażników? - Jak to nie? Od kilku godzin przeszukują okolice, ale przecież Hettrol nigdy nie lubił spacerować po lesie. Powiedziałam im, żeby przetrząsnęli jej chatę, ale oczywiście kasztelan zakazał. Cholera, jego pewnie też omamiła. - Nie uwierzę, że Meggreth coś mu zrobiła - oznajmiła awanturniczka - ale dobrze, spróbuję z nią porozmawiać. Anette, odprowadź Ksantypę. - Idę z tobą - zaprotestowała blondynka. - No właśnie - dodała żona kowala - razem możemy więcej zdziałać. - Nie, zostajecie w mieście. Jak wepchacie się do jej chaty, i zaszczujecie, raczej nie powie już, gdzie ukryła waszego kowala, prawda? Czekajcie cierpliwie i nie próbujcie za mną łazić. Grupa nie protestowała. Gdy Anette przejmowała uzdę, spojrzała na wojowniczkę z wyrzutem. W końcu jednak wykonała polecenie. Awanturniczka wiedziała, w którą stronę podążyć. Osada drwalów i myśliwych znajdowała się kilkanaście minut za wschodnią bramą miasta. Od głównego szlaku prowadziła mniejsza, wijąca się ścieżka, prowadząca do lasu. W dole, przy skraju drzew, wojowniczka ujrzała zbiorowisko chat, w których mieszkali pracownicy wraz z rodzinami. Kilka…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych