Worgen Narodzenie
Fragment pierwszego rozdziału książki.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział I - Śmierć to początek
Francja wiek XVII. Była ciemna i jesienna noc. Barwa jej przypominała najodleglejsze odchłąnie piekielne. Blask księżyca jak nigdy dotąd, dzisiejszej nocy odbijał czerwony blask, okrywający całą ziemie czerwoną pierzyną krwi, przebijający się przez obłoki chmur, które spowiły całe niebo. Obfity deszcz, unoszący porywistym wiatrem uderzał o konary drzew wydając senny szum. Ziemia nasiąknięta wodą, nie chciała jej już więcej przyjmować, zamieniając wszelkie drogi w bajora. Dochodząca północ sprawiała, że nieliczni wędrowcy przemieżając drogi za kapką wina i schronieniem przed burzą coraz liczniej nawiedzali przydrożne gospody. Jedną z takich gospod na skraju prowincji była właśnie: "Gospoda Umarłych". Niewielka, lekko spróchniała - nazwa wzięła się od trunków jakie tam przyżądzano. Położona blisko tutejszego lasu, którego korzenia, wydawałoby się, wrastały w fundamenty gospody. Zwykle złaziły się do niej drobni złodziejaszkowie, czy to ukrywający się przed wyrokami czy po prostu przechodni włóczędzy jak również chłopi szukający chwili rozrywki, odpoczynku i wytchnienia po ciągłych trudach pracy. Tej pełni było zupełnie inaczej. Do licznie zgromadzonej w ludność gospody zawitalo 3 szlachciców na dwóch czarnych i jednym białym koniu, chojnie ubranych, których sakiewy złota brzdękały przy najmniejszym ruchu. Przywiązując swe konie do palika Zmierzali w stronę wejścia. - Komu dolewki! Powiedziała pełną piersią młoda i piękna gospodyni z za lady. Położonej na przeciwko wejścia i okien. - Mi o cudna! Mi! Wołał pijany włóczęga siedzący na krześle przy ladzie. - Oddaj mi cnotę! - wołał. - Chciało by się... Odburknęła, niewiasta z głosem przesączonym sarkazmem i lekką radością. Wtrącając się w wymiane zdań, odpowiedział tutejszy mieszkaniec. - Sereno, spójrz ile tu chłopów wolnych, znajdź mnie wać jednego, który za Ciebie życia by nie oddał. Wkońcu za, któregoś wyjść musisz!(...) Tak wiem, ale... - odpowiedziała dziewczyna, lecz przerwał jej łomot walenia do drzwi. - Proszę otwarte! Krzyknęła. Zaciekawiony wzrok wszystkich biesiadujących w jednej chwili skierował się na wejście gospody. - Puść mnie idioto. Wykrzyczał. Ledwo minąwszy wejście pijany szlachcic, który okazał się być dowódcą straży. - No puść, bo się doigrasz. - Już, już puściłem panie. W jednej chwili ciekawość przerodziła się w pełnej pogardy nienawiść do nowo przybyłych. - Panie musimy wracać. Odpowiedział jeden ze strażników. - Nie będziesz mi mówił co mam robić ośle. Awanturniczo chrząkając podszedł chwiejnym krokiem do lady. Twarz jego czerwona, nos klupowaty z którego kapaly krople deszczu. Brwi jego, jak u wełnianej istoty zajmowały niemal pół czoła. Oczy jego przekrwione wpatrywały się przez chwile w dekolt czyszczącej kufer niewiasty. Nieco zirytowana i niechętnie odpowiedziała: - Witamy w gospodzie. Po czym położyła na blat trzy puste kufry. - Milcz, szmato! Lej trzy nalewki z miodem tylko żwawo! Rozgległ się krzyk tłumu splajtującego bluźnierce. - O, panie! - oni wyglądają groźnie!... - Groźnie mówisz, pchich...! Machnął swą wielką i owłosioną jak czarny sweter ręką. Słuchajcie wy nędzna nic nie warta kupo gnoju. Ten który z was ostatni zamknie jadaczke dziś nie wyjdzie stąd żywy. Krzyczał wściekły dowódca straży aż popluł śliną pobliski stolik. - Mógłym was wszystkich pozabijać bez najmniejszego uzasadnienia a ja i tak zostałbym uniewinniony. Po czym kopnął krzesło, demolując stolik z którego spadła…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil grzechu93
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…