Wróć do katalogu

Wyryte na ławce

Listopadowa melancholia...

Arth4niel, opublikowano , 7 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{b}WYRYTE NA ŁAWCE{/b}

Jest mglisty listopadowy poranek. Dwoje studentów sprężystym krokiem przemierza widmowy park. Alejką przechadza się elegancka dama z paskudnym pieskiem na smyczy. W oddali słychać dźwięk skrzypiącej huśtawki. Jakiś chłopiec błąka się po upiornym placu zabaw. Nieco dalej, na ławce pod płaczącą wierzbą, siedzi drobna staruszka. Zapatrzona w przestrzeń, wspomina zmarłego kochanka. Tymczasem mgła pełznie w jej kierunku, spowijając park mlecznym całunem. Coś się zbliża, jakiś duch śpieszy jej na spotkanie. - Przepraszam! - męski głos wytrąca ją z rozmyślań. - Mogę się dosiąść? Na widok młodzieńca o jasnych włosach i złotych oczach uśmiecha się pod nosem. Przypomina jej chłopca, który przed laty wyrył na tej ławce inicjały:

{b}N + M na zawsze{/b}

- Tak, proszę. Nieznajomy siada. Staruszka zerka na niego ukradkiem. Oboje milczą. - Opowie mi pani swoją historię? - pyta niespodziewanie mężczyzna. - Moją... historię? - dziwi się kobieta. - Tak. Wiersze utkane ze wspomnień to najdoskonalsza forma sztuki. Nie uważa pani? - Więc jest pan poetą? - Poetą, który poszukuje inspiracji. - I ze wszystkich osób w tym parku-- - To pani wydała mi się najbardziej interesująca. Staruszka wzdycha. - No dobrze, niech panu będzie... Kobieta opowiada. Poeta nie notuje, nie nagrywa - po prostu słucha.

***

{i}Urodziłam się czternastego kwietnia 1934 roku we wsi Besko. Moi rodzice byli nauczycielami. Wszystkie zarobione pieniądze wydawali na książki. Byli bardzo dumni ze swoich zbiorów. Czasem, żeby im zaimponować, brałam z półki jakieś opasłe tomisko i udawałam, że czytam. Chyba już wtedy, jako mała dziewczynka, postanowiłam poświęcić życie literaturze. Na początku września 1939 roku wojska niemieckie wkroczyły w nasze szczęśliwe, uporządkowane życie. Zbudził mnie huk. Wyjrzałam przez okno. Żołnierze Wehrmachtu jeździli po wsi na motocyklach i wrzucali granaty do pobliskich domów. Zadziwiające, jak szybko wyparłam z pamięci obraz tamtej masakry. To jak z koszmarem, po którym budzisz się zalany potem, ale nie potrafisz sobie przypomnieć, co tak właściwie ci się śniło. Tamtego dnia Niemcy rozstrzelali mojego ojca. Nasz dom spłonął, a wraz z nim biblioteka rodziców. I po przebudzeniu się z tego koszmaru nic już nie było takie jak dawniej. Wraz z mamą wyjechałyśmy do Krakowa. Zamieszkałyśmy u ciotki, starej panny. Obie wychowywały mnie najlepiej jak potrafiły. Mama była silna, choć kilka razy przyłapałam ją, jak płacze. Gdy spytałam o powód, odpowiedziała, że tęskni za tatą i za książkami, które mieli razem przeczytać. Nie wyszła ponownie za mąż. Nadszedł rok 1952, skończyłam osiemnaście lat i zakochałam się, po raz pierwszy, tak na poważnie. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, oj nie. Uczucie przyszło z czasem. Siedziałam tu, na tej ławce, czytając „Fausta” Goethego, gdy dobiegł mnie czyjś głos. - Hej, to moja ławka! Uniosłam wzrok znad książki i zobaczyłam wysokiego młodzieńca o krótko ściętych jasnych włosach i smutnych bursztynowych oczach. - A idź w cholerę! - Udałam obojętną, choć od razu mi się spodobał. Westchnął, opadł ciężko na ławkę i zapalił papierosa. Przez chwilę…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych