Wróć do katalogu

XIV. Strajk generalny.

w tym środowisku i ja też nie odczuwałem większego braku wolności, lecz moja psychika z powodu narzuconej nam niewoli była w kaźni.

jacekdyc, opublikowano , 4 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Strajk generalny.

W Łęcznej i na kopalni atmosfera jak gdyby stanu wojennego nie było, odnosiłem wrażenie iż sumienniej niż przed wojną pracują dekownicy, z tego powodu moja psychika cierpiała, na nich wrażenia to nie robiło, chociaż na 10 listopada generalny strajk rozgłaszali podziemni politycy, aby mieć kontakt z górnikami ze zmian, zjeżdżałem na dół przed załogą, po ukończonej szychcie często wyjeżdżałem z dołu jako maruder ostatni, zwoziłem na trzy zmiany bibułę, mówiłem jaką powinno się pójść drogą, słuchali bez emocji, brali bibułę, lecz wątpiłem czy są do czegoś zdatni, zbierałem podpisy pod referendum o reaktywowanie „Solidarności”, czyniłem to chodząc od pokoju do pokoju hotelowego i w kop. łaźni, w tym środowisku i ja też nie odczuwałem większego braku wolności, lecz moja psychika z powodu narzuconej nam niewoli była w kaźni, nie miałem spięć z rudym szefem, miał do mnie dość dobry stosunek, jakiś nieznajomy powiedział mi; twój pokój hotelowy był rewidowany, by otumaniać i tak otumanionych, każdy dostawał z przydziału trunek, więc pito więcej niż kiedyś, bowiem alkohol to towar reglamentowany, na dzień przed strajkiem proklamowanym, którego nikt nie zaaprobował, albowiem w żadnym zakładzie pracy nikt nigdzie nie podjął go aktywnie, mnie obiegówkę do dyrekcji szef przechera na koniec zmiany ofiarował, wiedział co się wokół mnie święci, zbył swym wyjaśnieniem relatywnie, w dzień strajku w dyrekcji czekali na mnie tajniacy dla postrachu innych, personalny kazał mi czekać na półpiętrze, sam udał się na piętro wyższe, faceci schodzili, ujrzałem z nimi parszywą owcę Ż. by wskazywać winnych, dla tych ludzi wyższe cele nic nie znaczyły, ich karmą były pobudki niższe, skuto mnie łańcuchem, w kieszeni miałem gryps dla K. Andrzeja łącznika, ten dziwnym trafem jak nigdy spóźnił do pracy się w owym dniu sądzenia, pracownikiem socjalnym był, to tylko moje domysły, z

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych