XVI. Buntownicza natura.
Kradli, by pić, pracowali prężnie lecz byle jak, buble blokowisk tworząc.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Buntownicza natura.
85 rok, byłem już wygrzebany z ukrycia, u Tereski kontem i ubecy wpadali, niby przyjacielskie rozmowy, później zabierali się do tego z czym przybyli, Terenia skromne wstydliwe dziewczę, a ci w jej brudnej bieliźnie grzebali, krok w krok chodziłem za nimi, przy oglądaniu majteczek się nie wstydzili, wciąż ponaglali bym zechciał dobrowolnie podpisać listę lojalności, zaznaczając to, że gestia pracy jest złożeniem mego podpisu zależna, gdy nie podpiszę na próżno wypatrywać będę Bożej sprawiedliwości, oni są obrońcami socjalizmu, a praca jego wrogom nie była należna, przy którymś z rzędu wezwań ubek Gomuła w groźbach się dalej posunął, bezczelnie zaznaczył, że memu dziecku na placu zabaw może coś się stać, oni mieli możliwość zastraszania, lecz duch woli walki we mnie nie runął, pomyślałem, żeby nie twe stanowisko w ślepia naplułbym ci taka twoja mać, opiekunem moim był, rewizje przeprowadzał i najczęściej przesłuchiwał, ot taką miał wesołą pracę, gdy Rożkowi z KORU wybijał szyby w szklarni, obecnie w policji Rysio pracuje, do dziś nie wiem jak on te szlify zdobywał, kiedy ubeków weryfikowano, w komisji ten od rogów i Rożek byli solidarni, wreszcie i mnie odpuścili zezwalając bym mógł legalnie pracować na budowie, na niej kradli, by pić, pracowali prężnie lecz byle jak, buble blokowisk tworząc, oni wsiowi, sprężali się po libacji do pracy i znów picie im chodziło po głowie, mnie na utrzymanie kasy nie starczało, oni pensje przepijali żarcie mieli orząc, miało się ku wiośnie 86, elementów brak, mrozy z tego duże w pracy przestoje, płace były z akordu, gdy ukraść nie było co, teraz wypiją za co, byli w biedzie, widząc wzrastający ich gniew, uznałem że przyszła pora zaorać poletko moje, zbuntowałem ich by nie wychodzić do pracy póki komisaryczny nie przyjedzie, głowa rady przyjechała, powiedziałem że jedynie będziemy gadać z dyrektorem, czy tak, czy tak i tak nie było frontu pracy, ja musiałem pilnować by się nie skuli, przestój trwał dwa dni, jako strajk go nagłośniłem, by wyjść z opresji z honorem, dyrekcja zwaliła licznie, na wstępie brano nas na huki, dopóki nie ruszyli mi guli, jako przewodniczący tego zamieszania, wystosowałem do nich krótkie żądanie, dostawy prefabrykatów, jak i możliwość zarabiania podczas załamania pogody, gwoździem programu było uznanie, wręcz związku Solidarność reaktywowanie, na to ostatnie wielkie zdziwienie z zapytaniem, czego takiej prośby są powody, powiedziałem, że potrzeb ludzi pracy nie odzwierciedlają ich związki istniejące, wokół mnie zebrani bardziej niż górnicy reagowali uczestnicząc w dyskusji żywo, ci ludzie na drugi dzień byli jakby lepsi, to wydarzenie było dla nich nobilitujące, jednak nie, sprężali się, pośród załóg dużo Ryszardów było, należało wypić piwo, koło południa zostałem wezwany
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil jacekdyc
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…