Wróć do katalogu

Z ŻYCIA PEWNEJ WARSZAWSKIEJ UCZELNI

To co człowiek czuje przekłada się na to czego i jak go uczą.

MonikaM, opublikowano , 4 min czytania, 3,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Pewnie to piszę po raz ostatni i pierwszy jednocześnie, bo jakże by to się mogło zdarzyć, że młody żak tak po prostu da się ponieść krytyce i zostanie wysłuchany? Ale z drugiej strony, wszelkie współczesne znaki na ziemi i niebie wskazywać by mogły, że takie właśnie młodociane, pełne wdzięku dusze, z nastoletnią dojrzałością mają coś do powiedzenia, określają gusta bądź guściki szanownej publiczności, a co więcej – są faktycznie wysłuchane. Wszystko to zatrważające i zaskakujące, jednak na tyle wnoszące podnietę w życie młodego żaka, że i ów bowiem postanawia szczęścia popróbować. Kto wie, może ze skutkiem oczekiwanym zaciekle. Przebiegły Polski Intelektualista epoki zupełnej wolności ma niekłamane szczęście spotkania się z szumną rzeczywistością wielkiego zachodu. I tak spotykając się z nią najpierw przeszedł etap zachwytu i wstydu, potem zachwytu i dyfuzji, a teraz zachwytu i bezpamięci. Bo kiedy nam mówią o wspaniałych nauczycielach i naukowcach, twórcach kultury epoki PRL-u, możemy zrozumieć pewne kompleksy, może nawet przywary, do których tak bardzo przyznawać się nie lubimy. Potem wielki boom, jeszcze także zrozumiały, oczywista szansa dla tego, kto bardziej sprytny, dla dzieci nagła pogoń za marzeniami zapracowanych rodziców, a dla tych co zbyt spokojni, nie każdy musi być kapitalistą, okres udręki i błędnych poszukiwań po omacku, kim w tym świecie mają być. I oto trzecia faza Naszej Wspaniałej Polskiej Społeczności, tym razem zupełnie nie do pojęcia - dzieci niegdyś zapracowanych rodziców, niespełnionych emigrantów, ludzi bez wtedy i bez teraz - stają się Narodową Dojrzałością, Wyznacznikiem prawdy, celu, moralności, wiedzy, obyczaju… Ze smutkiem się przyglądam tym ludziom zaniedbanym, wciąż liczącym na infantylną ściągę czy podpowiedź, na to pragnienie okiełznania ułamków wiedzy po to

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych